Uszczelnianie nieszczelnej kanalizacji w budynkach

Prenumerata Magazynu Instalatora

Kanalizacja nie jest trudna do wykonania, nie oznacza to jednak, że może ją zrobić każdy. Jeżeli ciągle mamy z nią kłopoty (jest zapchana, głośna czy też ciągle wydobywa się z niej brzydki zapach) to może oznaczać, że ktoś popełnił w jakimś miejscu błąd. Wykonanie to jedno, druga sprawa to eksploatacja i ewentualne czyszczenie, szczególnie samodzielne. Wszystko to zebrane razem do jednego worka może skutkować trwałym uszkodzeniem przewodów kanalizacyjnych, a to często wiąże się z możliwymi uszkodzeniami innych wbudowanych materiałów oraz z kosztownymi remontami.

Pęknięcie czy nieszczelność w instalacji kanalizacyjnej możemy wywołać sami, jeśli stosujemy chemiczne środki czyszczące, które często są silnie żrące (często stosuje się je bez namysłu i bez przeczytania instrukcji stosowania, nie zwraca się także uwagi na odpowiednie symbole bezpieczeństwa. Przy takim oznakowaniu w skrócie opisane jest, jakie dany preparat ma działanie). Środki takie są idealne do czyszczenia odpływów zmywarek, pralek, zlewozmywaków (np. popularny środek, którego nazwa jest identyczna jak ssaka drążącego podziemne korytarze), raczej nie nadają się do dużych zatorów na pionach kanalizacyjnych.

Stosowanie takich preparatów niezgodnie z instrukcją może grozić różnymi skutkami ubocznymi, nie tylko uszkodzeniem, ale także np. zatruciem od ulatniających się gazów. Wiele takich środków jest wyprodukowanych na bazie chloru, kwasów itp., a więc naprawdę trzeba je stosować ostrożnie. Duży zator można udrożnić zwykle mechanicznie lub ciśnieniowo. Do tego potrzebne są odpowiednie rewizje, czyszczaki w instalacji kanalizacyjnej. Muszą się one znaleźć na najniższej kondygnacji, na najwyższej, jeśli nie ma możliwości wykonania czyszczenia z dachu (ze względu na jego konstrukcję), przy każdej zmianie kierunku pionu oraz na podejściach do pionu o długości ponad 2,5 m, bezpośrednio przed wejściem.

Ważne uszczelnienie

Bardzo ważne jest dodatkowe uszczelnienie przejść rurowych, odpływów kanalizacyjnych (opisywane szeroko w innych artykułach „Magazynu Instalatora”), za pomocą specjalnych mankietów. Materiał uszczelniający mankietu to elastomer, który nałożony jest na lub też zatopiona jest w nim tkanina albo włóknina, poliestrowa, polietylenowa lub inna. Elastomer może też być powleczony tkaniną, jedno- lub dwustronnie. Dwustronne nałożenie siatki oczywiście wzmacnia tkaninę na rozciąganie, rozerwanie. Niektóre rodzaje uszczelnień mogą być wykonane z elastomeru i fizeliny polietylenowej czy polipropylenowej. Materiały te są w pełni elastyczne nawet w bardzo zróżnicowanych temperaturach.

Różnica w rodzaju tkaniny, włókniny może determinować możliwość użycia produktu na zewnątrz pomieszczeń, możliwość odkształceń. Tkaninę taką wkleja się w takim przypadku na podłoże za pomocą zaprawy uszczelniającej lub czasem kleju do płytek, najczęściej o podwyższonych parametrach, a po jego wyschnięciu przykleja się płytki za pomocą kleju o podwyższonych parametrach. A dlaczego uszczelnienie przejść kanalizacyjnych czy rurowych jest takie istotne?

Niestety każdy przewód, rura czy pion kanalizacyjny to miejsce, po którym woda będzie dużo łatwiej się przemieszczać niż przez sam mur. Przyczyna jest prosta, zaprawa nigdy dobrze nie przylega do tego typu materiałów i tworzy się mikroszczelina wokół, można powiedzieć rura w rurze. Niektóre są piony kanalizacyjne są obudowane, a więc wokół jest dużo wolnych przestrzeni. Warto uszczelnić także przejścia instalacji elektrycznych, a w szczególności peszle. Po nich, a często w nich woda może się swobodnie przemieszczać. O uszczelnieniu tych miejsc niestety nikt nie pamięta, bo nigdy nie kojarzą się z wodą. Ale wróćmy do kanalizacji.

Awaryjne zawilgocenie

Co się stanie, gdy instalacja jest nieszczelna? Chyba każdy wie, ścieki, woda sączą się i zawilgacają substancję budowlaną. Zawilgocenie murów sprzyja szybszemu ich niszczeniu, szczególnie materiałów, które na wilgoć nie są w żaden sposób odporne, a które są bardzo popularne. Są to tynki i gładzie gipsowe, płyty gipsowo-kartonowe, bloczki gipsowe, wylewki anhydrytowe. Bloczki z gazobetonu bardzo mocno wchłaniają wodę, są jak gąbka, osuszanie ich jest trudne, także z materiałów ceramicznych, betonowych trudno w krótkim czasie usunąć nadmiar wody.

Plamy wilgoci to objaw początkowy, ale na dobrej jakości farbach zwykle się nie pojawiają. Dzieje się tak dlatego, że farby lateksowe mają bardzo niską nasiąkliwość i przez nie woda nie przejdzie, nie stworzy objawu plamy. Farby takie zwykle się łuszczą, często pod nimi występują też wykwity solne. Jeżeli na początku to wszystko nam nie przeszkadza i nie włącza się u nas sygnał alarmowy, że coś się dzieje złego, to już na pewno nikt nie będzie zadowolony z „nowego życia” rozwijającego się pod naszym nosem, czyli grzybów pleśniowych, alg itp.

O ich złym wpływie na organizm człowieka powiedziano już wiele – są przyczyną wielu chorób, szczególnie układu oddechowego. Gdy rozwijają się tam, gdzie nasz wzrok nie sięga, mogą także niszczyć materiały budowlane.

Groźne związki azotu

Wilgoć i grzyby to nie wszystko. Ścieki niosą ze sobą dużo związków azotowych, które mogą w kontakcie z innymi czynnikami odkładać się w postaci soli – azotanów i azotynów. Azotany mają szczególnie niszczący wpływ na materiały budowlane. Widać to na wytycznych WTA (niemiecka organizacja Naukowo-Techniczna Grupa Robocza ds. Utrzymania Budowli i Ochrony Zabytków), którymi posługują się wszystkie firmy zajmujące się renowacjami zabytków oraz zawilgoconych i zasolonych murów, gdzie ilość azotanów w porównaniu z innymi rodzajami soli, powodująca wysoki stopień zasolenia, jest stosunkowo najmniejsza.

Efekt nieszczelnej instalacji i zawilgocenia ściany

Sole wpływają negatywnie poprzez przyrost naprężeń w wypełnionych nimi materiałach budowlanych. Przyrost naprężeń może być równoznaczny z ich zniszczeniem. Sole często są higroskopijne i po wchłonięciu wilgoci zwiększają objętość, co znowu zwiększa naprężenia i powoduje dalsze zniszczenia. Inne zjawisko to wysolenia na powierzchni tynków, gładzi, farb (łuszczenie się ich), co wpływa negatywnie nie tylko na stronę techniczną warstwy wykończeniowej, ale także na wizualną – wysolenia tworzą nieestetyczny nalot. Wysolenie „na zewnątrz” spowodowane jest brakiem możliwości gromadzenia soli wewnątrz danego materiału (np. tynku). Dzieje się tak często w tradycyjnych zaprawach i tynkach.

Pora na naprawy

Zanim jednak przystąpi się do wykonywania napraw murów, tynków okładzin z płyt g.-k., należy odnaleźć przyczynę i ją zlikwidować. Diagnozę należy rozpocząć od „otwarcia” ściany, zeskrobania farby, sprawdzenia, czy tynk jest mokry. Jeśli jest suchy, to oznacza, że przyczyna łuszczących się powłok tkwiła nie w nieszczelnościach instalacyjnych, a jedynie w jakimś zalaniu, i wcale nie musiało być to w tym miejscu, gdzie woda wychodzi.

Woda często wędruje np. po rurach, peszlach pod wylewkami na izolacji i wychodzi na jakiejś przeszkodzie. Jeśli tynk jest mokry (można to łatwiej sprawdzić niż mokrą ścianę, często stosowany tynk gipsowy po zmoczeniu ma żółtawy kolor) to powinien włączyć się nam alarm, oczywiście może on być sygnałem jakiegoś świeżego zdarzenia np. zalanie, ale może to też być sygnał, że instalacja jest nieszczelna. Wtedy najlepiej nie malować i sprawdzić, czy ściana wyschnie.

Jeśli tak, to nie będzie problemu – gdzieś wystąpiło zalanie, jeśli ściana jest nadal mokra, to może to oznaczać większe nieszczęście, a więc nieszczelną instalację. Bez diagnozy i usunięcia przyczyn nie można wykonać trwałej naprawy. Po zlikwidowaniu przyczyny możemy zacząć odbudowę. Tę rozpoczynamy od usunięcia starych tynków i wykonania ich ponownie. W przypadku tynkowania ścian należy się zastanowić nad zastosowaniem tynków renowacyjnych.

Tynki te wykorzystuje się nie tylko do remontu zabytków, mają one cechy, które predestynują je do wykorzystania na zawilgocone i zasolone mury. Mur, wysychając, będzie transportować wraz z wilgocią także sól, która odkładać się będzie w tynku. Jeśli nie tynk renowacyjny, to chociaż zwykły tynk cementowo-wapienny. Może ma on bardzo małą ilość wolnych przestrzeni mogących pomieścić sole i przy stałym dopływie soli ulegnie szybkiemu zniszczeniu, to jednak jest wodoodporny.

Wodoodporność to ważna cecha, dzięki której tynk będzie trwały, nawet wtedy, gdy zaleje go woda. Nie posiadają jej tynki gipsowe. Tynki renowacyjne charakteryzują się dużą porowatością i podwyższoną przepuszczalnością pary wodnej, przy jednocześnie ograniczonej możliwości kapilarnego transportu wody.

Dzięki swym właściwościom tynk wchłania nadmiar wilgoci występujący w murze i oddaje ją do otoczenia jako parę wodną. Jednocześnie w strukturze tynku następuje magazynowanie wykrystalizowanych soli. Ze względu na przesunięcie strefy odparowania do wnętrza tynku, jego powierzchnia pozostaje sucha i wolna od wysoleń, dlatego warto stosować tego rodzaju tynki na zasolone i zawilgocone podłoża. W niektórych przypadkach, zanim wykonamy tynk, można podłoże dodatkowo uszczelnić poprzez zastosowanie izolacji polimerowo-cementowej. Prościej jest w przypadku zniszczenia płyt g.-k., które wystarczy po prostu wymienić.

Każdy problem jest inny, różne są otaczające materiały, różne uszkodzenia, zawilgocenie itp., dlatego do każdego przypadku należy podejść indywidualnie i poprosić o pomoc specjalistę, który wskaże najlepszy sposób naprawy.

Bartosz Polaczyk

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij