Odległości komina od materiałów palnych


Reklama

Pompa ciepła Stiebel Eltron

O odległościach, które należy zachować między kominem a elementami z materiałów palnych, jakie znajdują się w domu, pisałem już w jednym z poprzednich numerów „Magazynu Instalatora”. Postanowiłem jednak wrócić do tego tematu, ale od innej strony, ponieważ wśród docierających do mnie pytań często pojawia się tematyka temperatury samej powierzchni komina. Budzi ona zdumienie ze względu na nieoczekiwanie wysokie wartości. Budzi też obawy o bezpieczeństwo.

Najczęściej zgłaszane są pytania dotyczące współczesnych kominów systemowych, od których oczekuje się „wyższej kultury” niż od tradycyjnych od stuleci kominów z cegły, jednowarstwowych. Obawy związane są czasem z tym, że komin po kilku latach „normalnej” temperatury, w ostatnim czasie staje się gorący. Bywa też, że w domu pojawiają się dzieci i na wszystko trzeba spojrzeć nowym okiem, ze względu na potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa biegającego dziecka („jak dotykam powierzchni komina, to jest gorący, ja daję radę, ale dziecko, jeśli wpadnie na komin, to przecież się poparzy”).

Z tym ostatnim akurat się nie zgodzę – poparzenie dziecka przy przypadkowym kontakcie mogłoby mieć miejsce, gdyby powierzchnia komina miała temperaturę czopucha kominkowego, a nie jeśli dorosły człowiek może bez konsekwencji dotknąć takiej powierzchni choćby na chwilę. Ewentualnie można mówić o dyskomforcie czy o wystraszeniu się przez dziecko.

Chciałbym jednak wrócić do konkretów, ale tych… niestety nie ma. O ile bowiem znajdziemy w przepisach informacje o nieprzekraczalnej temperaturze na powierzchni elementów drewnianych znajdujących się w pobliżu komina (i określenie, ile to „pobliże” wynosi), o tyle temperatur samego komina na jego powierzchni nie wskazują żadne informacje pochodzące od producentów kominów systemowych. Nie znajdziemy również odniesień do tego w żadnych aktualnych przepisach budowlanych. W archiwalnych zresztą też nie. Można jedynie przyjąć, że temperatura ta ma być bezpieczna, bo jest to jedno z kryteriów, w oparciu o które pracę wykonują projektanci obiektów budowlanych.

Zgłoszenia swoich obaw przez właścicieli domów z kominami dotyczą jedynie ich subiektywnej oceny temperatury (gorący, bardzo gorący).

Gorący jak… cegła

W przypadku kominów tradycyjnych, które zbudowane są jednowarstwowo (ścianę komina stanowi jeden materiał – cegła) ludzie są przyzwyczajeni do tego, że komin taki, w trakcie eksploatacji, szczególnie intensywnej, może mieć na tyle wysoką temperaturę na powierzchni, że da poczucie gorąca (czasem nawet wielkiego) przy dotyku. O ewentualne korekty tej temperatury można się starać, zmieniając ustawienia pracy kotła grzewczego, obniżając temperaturę pracy, zmieniając osiągi wentylatora odpowiedzialnego za ilość przedmuchanych gazów w jednostce czasu czy zmieniając ilości tzw. fałszywego powietrza, poprzez stosowanie różnych zwężek na dolocie.

Komin wielowarstwowy

Przy kominach wielowarstwowych, takich jak kominy systemowe, z przewodem spalinowym/dymowym otoczonym warstwą konstrukcyjną – najczęściej z betonu lekkiego, wariantowo również z warstwą izolacji termicznej – klient oczekuje temperatur wyraźnie niższych, więc odczucie gorąca traktuje jako powód do obaw.

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij