Prawo wodne – na nowo

Przyjęta w dniu 20 lipca 2017 r. ustawa Prawo wodne jest bardzo obszernym aktem prawnym (kilkaset stron Dziennika Ustaw) regulującym, niekiedy wręcz drobiazgowo, zasady gospodarki wodno-ściekowej, w tym ochronę środowiska.

Ustawa Prawo wodne bardzo silnie eksponuje element planowania jako podstawę racjonalnych działań, m.in. przy zarządzaniu ryzykiem powodziowym i przeciwdziałaniu skutkom suszy. W dotychczasowej praktyce kierowano się przede wszystkim emocjami pod wpływem zaistniałych zdarzeń, podejmowano działania, kierując się raczej intuicją niż kompleksową analizą, preferując działania doraźne.

Paradoksem jest to, że zawsze szykujemy się na to, co już było, a równocześnie dość łatwo rezygnujemy z wcześniej planowanych działań. Po prostu dość łatwo zapominamy o niemiłych zdarzeniach, szczególnie w warunkach, gdy ograniczamy się do działań doraźnych podporządkowanych likwidacji skutków, a nie przyczyn. W ustawie podkreśla się znaczenie koordynacji działań w zakresie ochrony przed powodzią. Ochrona przed powodzią jest zadaniem Wód Polskich oraz organów administracji rządowej i samorządowej.

Prawo wodne i zagospodarowanie przestrzenne dolin rzecznych lub terenów zalewowych

Trzeba podkreślić zapis, dotyczący kształtowania zagospodarowania przestrzennego dolin rzecznych lub terenów zalewowych, w szczególności obszarów szczególnego zagrożenia powodzią. Trudno nie zauważyć zaliczenia do ochrony przed powodzią zachowania, tworzenia i odtwarzania systemów retencji wód oraz prowadzenia polityki informacyjnej w zakresie ochrony przed powodzią oraz ograniczania jej skutków. Oczywiście takie działania wiążą się z koniecznością zmian w systemie planowania. Zapisy, że w celu zapewnienia ochrony ludności i mienia przed powodzią:

  • obszary szczególnego zagrożenia powodzią uwzględnia się w koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju, planie zagospodarowania przestrzennego województwa, strategii rozwoju województwa, ramowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego związku metropolitalnego, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, gminnym programie rewitalizacji, decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz w decyzji o warunkach zabudowy,
  • poziom zagrożenia powodziowego wynikający z wyznaczenia obszarów szczególnego zagrożenia powodzią uwzględnia się w decyzjach o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz decyzjach o warunkach zabudowy, dotyczących nieruchomości w całości lub w części położonych na tych obszarach, są chyba dostatecznie jednoznaczne, aby można było je inaczej interpretować; poważnym problemem pozostają decyzje o warunkach zabudowy wydawane na podstawie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy.

Niezależnie od bardzo problematycznej jakości istniejących opracowań w zakresie planowania przestrzennego (w znacznym stopniu jest to przyczyną postulowanego ustawowego powołania specjalistycznych biur projektów; jest to zagadnienie problematyczne, jednak bardzo trudno pozytywnie ocenić własne pracownie powoływane w niektórych miastach) bardzo trudno jest o decyzję odmowną dla terenów, dla których brak jest miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Bardzo groźne jest w tym aspekcie częste dopuszczanie żywiołowej rozbudowy miast, jeśli tylko znajdą się inwestorzy. Z drugiej strony nikt nie zabraniał, aby w studium znalazły się zapisy jednoznacznie blokujące lub ograniczające możliwości aktywizacji wybranych lokalizacji czy też kierunków rozwoju.

Wymagało to jednak odpowiedniej postawy zespołów autorskich oraz zrozumienia na poziomie lokalnym, a z tym bywa bardzo różnie. Jednak studium nie ma charakteru wiążącego, nie jest przepisem miejscowym i nie powinno być traktowane na równi z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

W powyższej sytuacji staje się oczywiste, że projekty:

  • strategii rozwoju województwa,
  • planu zagospodarowania przestrzennego województwa,
  • ramowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego związku metropolitalnego,
  • studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy,
  • miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego,
  • gminnego programu rewitalizacji,
  • decyzji o warunkach zabudowy,
  • decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego,
  • decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej

wymagają uzgodnienia z Wodami Polskimi w zakresie dotyczącym zabudowy i zagospodarowania terenu położonego na obszarach szczególnego zagrożenia powodzią. Stąd niezbędny staje się krytyczny przegląd istniejącej dokumentacji planistycznej. Specjalistyczną dokumentacją stają się plany zarządzania ryzykiem powodziowym, zawierające: mapy, opisy oraz katalogi działań.

W ustawie Prawo wodne znajdują się odpowiednie zapisy zawierające szczegóły działań związanych z budową planów. Plany muszą podlegać systematycznej aktualizacji, trzeba w nich odejść od dotychczasowych preferencji dla „kanalizowania” wód opadowych.

Rola samorządu

Problem wód opadowych wymaga zmiany filozofii postępowania z pasywnej na aktywną – potrzeba odejścia od dość powszechnego postrzegania zagadnienia w kategorii „odwodnienia dróg i ulic” na rzecz nieobecnych od lat w polskim prawie „melioracji miejskich”. Właściwa eksploatacja elementów systemów wymaga dysponowania odpowiednim wyposażeniem oraz fachowym personelem. Przy okazji – brakuje nadal aktualnych standardów w zakresie eksploatacji, ostatnie regulacje pochodzą sprzed ponad 40 lat.

Trudno traktować jest jako wyczerpujące propozycje Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie („Problematyka zagospodarowania wód opadowych i roztopowych”. Zeszyt Specjalny Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie, Bydgoszcz 2016) pozostające miejscami w sprzeczności z uwarunkowaniami klimatycznymi czy też minimalnymi wymaganiami producentów poszczególnych urządzeń.

W tej sytuacji zasadnicze znaczenie posiada obecność ustabilizowanego fachowego operatora. Dotychczasowa praktyka powierzania eksploatacji dość przypadkowemu zwycięzcy przetargu o bardzo różnych możliwościach z krótkookresowym kontraktem staje się po prostu niemożliwa, tym bardziej, że w określonych warunkach zbyt łatwo zapomina się o terminie rozpisania przetargu czy też pozostaje on bez rozstrzygnięcia…

Dwa rozwiązania

Praktycznie można brać pod uwagę dwa rozwiązania: powołanie własnego specjalistycznego eksploatatora, względnie powierzenie eksploatacji miejscowemu przedsiębiorstwu wodociągów i kanalizacji. Biorąc pod uwagę istniejącą sytuację, podstawowe znaczenie posiada:

  • określenie i ocena stanu wyjściowego,
  • przeprowadzenie szczegółowej inwentaryzacji sieci i innych elementów z uwzględnieniem tego, czy rzeczywiście są one związane z wodami opadowymi,
  • ocena stanu technicznego oraz przepustowości (w tym sztucznych przeszkód, którymi na elementach otwartych są dość często przewody ciepłownicze – powinno temu sprzyjać poważne potraktowanie w ustawie zgód wodnoprawnych),
  • określenie słabych punktów istniejącego rozwiązania,
  • zdefiniowanie potrzeb oraz hierarchii działań.

Dla potrzeb preferowanej obecnie infiltracji konieczne jest poznanie właściwości podłoża oraz dostosowanie rozwiązania do konkretnych warunków. W polskich realiach – obok typowych potrzeb wytrzymałościowych – szczególnej uwagi wymaga problem osadów, a przy dynamiczności zjawisk meteorologicznych sprawdzają się proste układy hydrauliczne.

Regulacje ustawy sprzyjają rozbudowie zbiorników retencyjnych, przy czym najkorzystniejsza jest ich lokalizacja w pobliżu miejsc formowania się spływu. Bardzo duże znaczenie ma również wybór właściwego rozwiązania konstrukcyjnego. Dotyczy to zarówno optymalnego w danej sytuacji wykorzystania dyspozycyjnego przekroju gruntu, jak i względów wytrzymałościowych.

Sama eksploatacja (w tym szczególnie częstotliwość zabiegów) powinna być dostosowana do konkretnych potrzeb. Nie chodzi tu o to, czy retencjonować, ale o to, by zrobić to z sensem.

Podsumowanie

Nowe Prawo wodne stwarza szansę uporządkowania problemu racjonalnego postępowania z wodami opadowymi, w tym zwłaszcza w aspekcie powtarzających się zjawisk ekstremalnych, a dalej powtarzających się coraz częściej powodzi miejskich.

Oczywiście nie wszystko da się przewidzieć i nie jest technicznie możliwe zabezpieczenie się przed wszystkim, jednak chodzi o zapewnienie jakiegoś minimum komfortu mieszkańcom (co jest w pełni zgodne z ideą normy PN-EN 752: Zewnętrzne systemy kanalizacyjne oraz wytycznej Schmitt T.: Komentarz do ATV-A118 „Hydrauliczne wymiarowanie systemów odwadniających. DWA Hennef 2000”, wersja polskojęzyczna, Wydawnictwo Seidel-Przywecki Warszawa).

Ocena problemu wiąże się z ocenami ryzyk powodziowych, w tym przede wszystkim jednoznacznego określenia obszarów występowania zagrożeń w uzależnieniu od rozwoju zjawisk. W tej sytuacji naturalne jest odejście od dotychczas dość powszechnego pojmowania problemu w kategorii „kanalizowania”, czemu zresztą sprzyjały dotychczasowe regulacje prawne. Oczywiście nikt nie zabraniał innego postępowania, jednak na poziomie lokalnym rzadko były podejmowane szersze analizy. W tej sytuacji powołanie „Wód Polskich” staje się zrozumiałe i ma swoje uzasadnienie.

Konieczny jest przegląd istniejącej infrastruktury w celu określenia słabych punktów systemu, w tym zdolności do realizacji podstawowych zadań. Należy spodziewać się, że będą z tym bardzo poważne problemy już na etapie identyfikacji i podstawowego opisu jego elementów. Zwraca uwagę zbieżność zapisów ustawy z działaniami podjętymi w programie bydgoskim [1].

Modelowanie zasięgu powodzi w uzależnieniu od wielkości opadu i innych zdarzeń powinno pozwolić na przejście od biernej postawy w kierunku czynnej ochrony przed powodzią. Szczególne znaczenie powinno mieć uzależnienie decyzji lokalizacyjnych od zagrożenia. W chwili obecnej zabudowywane są obszary, co do których istnieje praktyczna pewność zalania. Z drugiej strony przyzwala się na realizacje, które w konsekwencji stwarzają problemy dla innych obszarów bez podejmowania jakichkolwiek przedsięwzięć równoważących tworzona zagrożenia.

Wprawdzie o samym powołaniu Polskich Wód mocno się obecnie dyskutuje, jednak trzeba pamiętać, że dotychczasowa polityka liberalna w tym zakresie po prostu się nie sprawdziła. Samym samorządom zabrakło zrozumienia i dojrzałości przy rozwiązywaniu problemów. Autorowi znana jest sytuacja, gdy z pełną świadomością wyłączono z zakresu miejscowego planu (jego zakres nie musi pokrywać się z granicami gminy) lokalizację, która musiałaby być wykluczona, a następnie tak „odzyskaną” działkę sprzedano deweloperowi.

I co jest najważniejsze – nawet najlepsze prawo nie gwarantuje niczego, jeśli nie zostanie wdrożone. Nie jest przypadkiem, że regulacje w zakresie planowania zagospodarowania przestrzennego nigdy naprawdę nie zostały wdrożone, choć minęło już ponad 20 lat od wejścia w życie jej pierwotnej wersji [2]. Podobna sytuacja ma miejsce z jej kolejną wersją [3], nie mówiąc już o przepisach „niższych”, jakimi są rozporządzenia właściwych ministrów.

prof. dr hab. inż. Ziemowit Suligowski

Literatura:

  1. www.retencja.pl, www.retencjabydgoska.pl
  2. Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym. Dziennik Ustaw 89/1994 z późniejszymi zmianami.
  3. Ustawa z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Dziennik Ustaw 80/2003 z późniejszymi zmianami.
Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij