|
|
|
|
|
|
|
Firma Radson ponownie powitała go¶ci z Polski ¶liczn±, słoneczn± pogod±.
Chciałoby się rzec, parafrazuj±c stare porzekadło: "jaka praca, taka... pogoda". A pracę i jej efekty go¶cie mogli zobaczyć w jednej z najnowocze¶niejszych fabryk grzejników w Europie. Nowoczesna technologia, najwyższej klasy materiały, elegancki design to niew±tpliwe Ľródła sukcesu.
Mało kto w Europie (a w Belgii i Polsce na pewno!) nie zna grzejników Radsona. Dewiz± gospodarzy jest jako¶ć, nowe pomysły, a także... go¶cinno¶ć, o czym mogli przekonać się zaproszeni go¶cie. Zwiedzanie fabryki było tylko jednym z punktów programu wizyty w Belgii. Niestety w fabryce fotografowanie było niemożliwe.
Ponadto zaserwowano go¶ciom szczyptę historii podczas wyprawy pod Vaterloo (wprawdzie nie wszyscy wdrapali się na kopiec, by ogarn±ć wzrokiem cał± panoramę, niektórzy ograniczyli się do panoramy bitwy przedstawionej na makiecie - obrazie, ale tak czy inaczej Vaterloo zdobyto!).
W Brukseli polscy go¶cie mogli się poczuć po europejsku mijaj±c wielkie "szklane domy" Unii Europejskiej ( o jakich marzył dla nas Żeromski, a gdzie niedługo pewnie zasi±d± rodacy). Podczas spacerów uliczkami starego miasta czekały rozmaite atrakcje; np. w tzw. "brzuchu Kopenhagi" z wielkich półmisków "spogl±dały" najdziwniejsze żyj±tka morskie gotowe do zjedzenia (na zaskoczone spojrzenia turystów zdawały się odpowiadać słowami poety "cóż za pytanie przecież nie my, tylko nas będ± jedli"), "siusiaj±ca dziewczynka", rzeczywi¶cie... siusiała szczę¶liwa (to rzadko¶ć, gdyż w obawie przed natarczywo¶ci± różnych panów, dziewczynka najczę¶ciej jest zasłonięta krat±).
Atmosferę podmiejskiego belgijskiego domu i jego kuchnię można było poczuć na obiedzie w "Restaurant Her Groene Genoegen". W uroczym domku i ogrodzie jak z bajki... (co widać na zał±czonych zdjęciach) podano tak± ilo¶ć przysmaków, po których przechadzka po ogrodzie była konieczna.
Był oczywi¶cie czas na sesję zdjęciow± przed Atomium.
I¶cie po królewsku poczuli się go¶cie z Polski w pięknej restauracji Abdijhoeve, mieszcz±cej się w XIII - wiecznym klasztorze, na wytwornej kolacji. Nie przytaczamy menu, w trosce o apetyty czytaj±cych. Dopowiem tylko, że Polki sw± wytworno¶ci± i elegancj± zaskoczyły nawet samego wła¶ciciela restauracji, że dwie z pań, w dowód uznania otrzymały... naręcza goĽdzików w kolorze ich własnych kreacji
(co również można zobaczyć na zdjęciach)
I jak tu, pławi±c się w takim luksusie wracać do domu? Trudno się więc dziwić, że niektórzy go¶cie poprosili o przedłużenie go¶ciny i ... pro¶ba została przyjęta. Na jak długo? Podobno o jeden dzień, ale kto to wie skoro Radson taki go¶cinny.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|


|
|
|
|
|