Prosta automatyka sposobem na ekonomiczne, wygodne i bardziej ekologiczne wykorzystanie opałowe koksu, paliwa coraz powszechniej wypieranego przez inne nośniki energii, stosowanego jednak jeszcze w wielu przypadkach. Zatem rozwiązanie wciąż jeszcze aktualne.

Od dość dawna kotły opalane koksem, stosowane w indywidualnym ogrzewaniu mieszkań i domów, zwłaszcza jednorodzinnych, wypierane są przez inne, bardziej wygodne i ekologiczne systemy ogrzewania. Wciąż jednak tam, gdzie nie dotarła gazyfikacja lub użytkowników nie stać na zainwestowanie w ogrzewanie olejowe, nie mówiąc o innych bardziej przyszłościowych systemach, koks obok węgla bywa jedną z najczęściej przyjmowanych alternatyw.

Historia

Warto zatem przypomnieć o wynalazku sprzed ponad 20 lat, na który udzielony został patent polski nr P – 123470, na rzecz twórcy tego rozwiązania inż. Jerzego Gerca z Wrocławia. Dodam, że w tamtym czasie rozwiązanie to wyróżnione zostało przez „Gazetę Robotniczą“ jako wynalazek roku. Przedmiotem jego był automatyczny układ służący do sterowania pracą kotła na koks. Korzyści, jakie zapewniało zastosowanie tego rozwiązania, były następujące:
● oszczędność koksu sięgająca 20 do 30%,
● utrzymywanie nastawionej temperatury w pomieszczeniach na żądanym poziomie,
● duża wygoda dla użytkownika tak wyposażonego kotła przez zwolnienie go od nadzorowania go nawet przez ponad 24 godziny,
● całkowite dopalanie się koksu bez powstawania szlaki, zatem wykorzystywanie bez reszty jego wartości opałowej i możliwość niewygaszania kotła nawet przez miesiąc.

Miarkowniki

Nie trzeba uzasadniać, że te walory zapewniają również duże bezpośrednie i pośrednie korzyści dla naszego środowiska. Ktoś może podać to w wątpliwość dowodząc, że tego rodzaju kotły wyposażano w tzw. miarkowniki ciągu, dodam, że chyba wobec tego, iż nie znano nic lepszego. Działały one na zasadzie wykorzystania rozszerzalności cieplnej, co sprawiało, że gdy temperatura spadała poniżej nastawionego „na oko“ miarkownika, uchylała się nieco klapa dopływu powietrza w drzwiczkach popielnika. Niestety, praktyka wykazała, że mechanizm ten działał bardzo nieprecyzyjnie, zatem mało kto z takiego „automatu“ korzystał i zazwyczaj był on demontowany. Tu dodam jako ciekawostkę, że pewien niezbyt kompetentny instytut, pracujący nad ulepszeniem „miarkownika“ wydał kuriozalną opinię dezawuującą rozwiązanie inż. Gerca, niezawierającą żadnego technicznie sensownego uzasadnienia. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek „załatwiania“ niewygodnego konkurenta.

Na czym polegała zasada działania urządzenia pomysłu inż. Gerca?

Opisując je w uproszczeniu podam, że składa się ono z elementu sterującego, którym nastawia się zadaną temperaturę, jaka ma być utrzymywana w ogrzewanych pomieszczeniach. Gdy obniży się ona o ułamek stopnia, zasilony zostaje elektromagnes, który otwiera klapę dopływu powietrza do popielnika, a zatem pod ruszt i paliwo. Intensywniejsze spalanie powoduje wtedy wzrost temperatury, co sprawia, że zasilanie Prosta automatyka sposobem na ekonomiczne, wygodne i bardziej ekologiczne wykorzystanie opałowe koksu, paliwa coraz
powszechniej wypieranego przez inne nośniki energii, stosowanego jednak jeszcze w wielu przypadkach. Zatem rozwiązanie wciąż jeszcze aktualne.

Klapa zamyka

Rozwiązanie wyróżnione elektromagnesu zostaje przerwane i wspomniana klapa zamyka dopływ powietrza. Cały proces spalania składa się zatem z takich cykli, których częstotliwość reguluje wspomniany element sterujący. Dodam, ze element ten może być umieszczony w jednym z ogrzewanych pomieszczeń lub na przewodzie rurowym doprowadzenia ogrzewanej wody do instalacji centralnego ogrzewania.  W swoim czasie urządzenie to było produkowane seryjnie, ale przemiany gospodarcze sprawiły, że producent zlikwidował swój zakład. Teraz, wobec wygasłej ochrony, każdy majsterkowicz może korzystając z zamieszczonego schematu i dobierając handlowe elementy, których nie brak na rynku, wykonać sam takie urządzenie. Wspomnieć należy, że właśnie na podobnej zasadzie opierają się rozwiązania automatyzujące pracę współczesnych kotłów c.o. Dodam też, że poniesiony koszt amortyzuje się w ciągu zaledwie kilku miesięcy ogrzewania, nie mówiąc o wygodzie, jaką zapewnia ta prosta automatyka. Stwierdzam to na podstawie własnego doświadczenia, gdyż korzystałem z tego rozwiązania przez kilka lat, zanim mogłem przejść na ogrzewanie gazowe. Mimo że to już historia, dobre rozwiązania, jak pokazuje praktyka, bywają doskonalone i się nie starzeją.  Kończąc, wspomnę, że urządzenie to w nowej wersji eksponowane było na targach „Tardom“ we Wrocławskiej Hali Ludowej, gdzie wzbudziło duże zainteresowanie.

Świadczy to o tym, że kotły c.o. na koks są jeszcze często w użyciu i że takie urządzenie, pokazane w wersji udoskonalonej w stosunku do prototypów sprzed 20 lat, nic nie straciło na aktualności. Ponieważ wygasła już ochrona patentowa, zatem każdy mający smykałkę majsterkowicza i użytkując kocioł c.o. na koks, może sobie sam wykonać taki automat, bez którego już nie będzie wyobrażał sobie palenia pod tym kotłem.
Jerzy Wilkowski

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij