Moje boje z ciepłą wodą. Instalacja z zasobnikiem

Wracam dzisiaj do tematu poprawy komfortu ciepłej wody w  kotłach dwufunkcyjnych. Problem dotyczy nie ich wydajności, bo ta na  ogół jest wystarczająca, ale czasu oczekiwania na ciepłą wodę.

Przy obecnych cenach nie można sobie pozwolić na wylewanie zimnej wody do kanalizacji w oczekiwaniu na wodę ciepłą. W nowych kotłach pojawiły się różne komfortowe rozwiązania, ale w istniejących instalacjach sytuację można poprawić tylko przez zastosowanie zasobnika.

Zastanawiało mnie, dlaczego fachowcy z branży i instalatorzy tak zgodnie twierdzą, że do kotła dwufunkcyjnego nie można podłączyć zasobnika. I jakoś żaden nie potrafił sensownie tego uzasadnić.

Mam własną tezę na ten temat. Oni wszyscy byli na szkoleniach. Szkolenia organizowane są przez producentów. A producentom (no, może z paroma wyjątkami) nie zależy na tym, aby klient poprawił sobie życie bez wymiany kotła, ale aby kupił nowy kocioł. No i efekty są. Na rynku wtórnym mamy bogatą ofertę mało używanych kotłów dwufunkcyjnych po śmiesznie niskich cenach. Jednak nie każdego stać na wymianę kotła. Nie wszędzie też można zaleźć miejsce na stojący zasobnik.

Jak już starałem się udowodnić, problem można rozwiązać przez zastosowanie zwykłego bojlera elektrycznego, w układzie szeregowym lub równoległym, z pompą lub bez. Wszystkie te rozwiązania są poprawne technicznie, chociaż każde z nich jest obarczone pewnymi wadami.

Dwuwarstwowo

Tak naprawdę najlepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie zasobnika warstwowego. Dotąd czegoś takiego nie było na rynku, ale ostatnio pojawiła się pierwsza jaskółka. Jedna z firm oferuje już taki zasobnik wykonany ze stali nierdzewnej. Co prawda, jeszcze bez wbudowanej pompy, ale już coś jest.

Z wężownicą

Na rynku mamy także duży wybór zasobników z wężownicą. Dlaczego właściwie nie można by podłączyć takiego zasobnika do kotła dwufunkcyjnego? Nadarzyła się okazja, postanowiłem spróbować. Aby kocioł dwufunkcyjny mógł grzać wodę za pośrednictwem wężownicy, potrzebny jest zewnętrzny zawór trójdrogowy, sterowany elektrycznie przez termostat zasobnika. A co w takim razie z funkcją grzania przepływowego? Też została wykorzystana.

Po połączeniu kotła z zasobnikiem, tak jak na schemacie, otrzymujemy układ mieszany, pojemnościowo-przepływowy. Dopływająca zimna woda rozdziela się na dwa strumienie. Część płynie przez zasobnik, a część przez wymiennik płytowy kotła. Przy małych poborach (umywalka lub zlew kuchenny) kocioł nie wykrywa przepływu i nie jest uruchamiany. Woda, która przepłynęła przez kocioł i nie została w nim podgrzana, dostanie się do środkowej części zasobnika, ale praktycznie nie spowoduje zmiany temperatury wody pobieranej z zasobnika. Gdy temperatura wody w zasobniku się obniży, termostat uruchomi kocioł i przełączy zawór trójdrogowy tak, że kocioł będzie pracował na grzanie wody za pośrednictwem wężownicy. Natomiast przy większych poborach kocioł przełączy się na pracę przepływową i będzie dostarczał ciepłą wodę do środkowej części zasobnika.

To jest dobre…

Okazało się, że układ ten ma lepsze własności niż tradycyjne połączenie kotła jednofunkcyjnego i zasobnika z wężownicą. Ciepłej wody starcza na dłużej niż w tradycyjnym rozwiązaniu ze zbiornikiem o tej samej pojemności. Dla pięcioosobowej rodziny wystarczający okazał się pojemnik o pojemności 80 litrów, podczas gdy w układzie tradycyjnym potrzeba by przynajmniej 150.

Mniejszy pojemnik oznacza mniejsze straty postojowe. Drugim źródłem oszczędności jest fakt, że przy dużych poborach grzanie wody za pośrednictwem wymiennika płytowego odbywa się z większą sprawnością niż za pośrednictwem wężownicy. Fakt ten może mieć jeszcze większe znaczenie przy kotłach kondensacyjnych.

Sterowanie

Pozostaje do rozwiązania sterowanie kotłem i zaworem trójdrogowym. W większości przypadków moc kotła dobrana jest pod potrzeby c.w.u. i kocioł na potrzeby c.o. pracuje cyklicznie, sterowany przez dwupołożeniowy regulator pokojowy. Najprościej zastosować termostat z dwoma stykami. Jeden uruchomi kocioł, a drugi zawór trójdrogowy. Jeśli termostat zasobnika ma tylko jeden styk, potrzebny będzie dodatkowy przekaźnik.

Taki układ ma jednak pewne ograniczenie. Automatyka kotła nie odróżnia pracy na c.o. od grzania zasobnika za pośrednictwem wężownicy. Nie można więc ustawić termostatu zasobnika na wyższą temperaturę niż ta, którą ustawiono dla potrzeb c.o. Jeśli tak zrobimy, to po prostu nie będzie ogrzewania.

Problem można rozwiązać radykalnie przez drobną modyfikację automatyki samego kotła. Jest to jednak mniej eleganckie i może rodzić kolejne problemy gwarancyjno-serwisowe.

I co na to Ci, którzy twierdzą, że się nie da? Pewnie znowu powiedzą, że rozwiązanie nie jest poprawne technicznie. Ale z tym jednym ograniczeniem działa bardzo dobrze. Jeśli ktoś z Czytelników „Magazynu Instalatora” zdecyduje się sprawdzić to w praktyce, to chętnie udzielę szczegółowych konsultacji.

Zbigniew Czerniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij