O centralnym ogrzewaniu (i nie tylko) mniej poważnie… Pozornie! (79). Setka na liczniku

Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf 

– Zanim zaczniemy naszą kolejną rozmowę, chciałbym zwrócić uwagę Panu Majstrowi, że znajdzie się ona w setnym numerze „Magazynu Instalatora”, dlatego też proponowałbym, aby Pan Majster to uwzględnił w temacie naszego spotkania.

– Magister, mnie nie musisz tego przypominać. Wprawdzie parę numerów wydano bez naszego udziału (nam brakuje trochę do setki), ale to nie zmienia faktu, że dobicie do „Setki” należałoby jakość uczcić. Tylko jak?
– Proponuję porozmawiać o tym, czym jest dla nas i Czytelników „Magazyn Instalatora”. Co Pan na to?
– Dobry pomysł. Od czego zaczniemy?
– Zastanówmy się, czym w czasie tych dziewięciu lat, które upłynęły od pierwszego numeru, stał się „Magazyn”. Musi być czymś ważnym, skoro czyta go tysiące ludzi, a niektórzy z nich robią to tak uważnie, że czasami musimy się potem tłumaczyć, dlaczego mamy takie, a nie inne zdanie.

– Dzieje się tak, bo nasz „Magazyn” stał się kolegą, nauczycielem, instruktorem i pomocnikiem.
– Ja bym to określił, że stał się przyjacielem, na którego zawsze można liczyć.
– Magister! Trafiłeś w dziesiątkę. Lepiej bym tego nie wymyślił. Tylko skończmy już z tymi komplementami, bo Czytelnicy gotowi  pomyśleć, że Redaktor zamówił sobie u nas laurkę.

– Czy doszliśmy już do takiego stanu, że każde miłe słowo wywołuje podejrzenia? Nie dajmy się zwariować i przejdśmy do konkretów, w czym to naszym Czytelnikom pomogliśmy.

– Myślę, że lansowane przez nas  cały czas hasło „bilans musi wyjść na zero”, czyli nie otrzymamy więcej ciepła ze śródła, niż odbiorniki są w stanie przejąć, niejednemu pomogło w codziennej pracy.
– Wiesz Magister, zastanawiam się, czy Redaktor nie powinien tego hasła umieścić na jakiejś wkładce do „Magazynu Instalatora”, aby każdy mógł je sobie powiesić nad biurkiem.

– To ja bym do tego dopisał „myślenie ma kolosalną przyszłość”. Co Pan  a to?
– Wspaniałe hasło, do zastosowania w każdej sytuacji (poza Sejmem!!!). Można pójść dalej i każdy numer po „Setce” oznaczać hasłem miesiąca. Nie muszą to być od razu tak mądre hasła, jak wymienione. A co myślisz o takim: „posprzątaj po sobie, ty też możesz mieć w domu remont”.
– Zostawmy decyzje Redaktorowi. Jeżeli nasz pomysł zaakceptuje, zamówimy sobie na jego koszt dodatkową butelkę dobrego czerwonego wina. Wspaniałych pomysłów nie można opijać piwem.
– Magister, czy nie za dużo wody sodowej wypiłeś, bo chyba coś Ci uderza do głowy?
– żartuję. Ale może Redaktorowi coś się z tego spodoba?
– Dużą zaletą ukazywania się takiego pisma jak „Magazyn Instalatora” jest to, że można do kogoś napisać, zadzwonić lub wysłać e-maila,
gdy się ma wątpliwości co do konkretnego rozwiązania lub akurat brak jest wiedzy, jak coś zrobić. Zawsze znajdzie się ktoś, kto się podzieli swoimi doświadczeniami lub  wskaże, gdzie można znaleść rozwiązanie problemu.
– W czasach, gdy wiedza jest towarem i wszyscy, którzy organizują jakieś kursy dokształcające chcą za to otrzymać konkretne wynagrodzenie, takie możliwości, jak Pan Majster powiedział, na pewno są cenne. Tylko czy wszyscy zainteresowani umieją z tego korzystać?
– Dlaczego tak uważasz? Czy nie są w stanie docenić takich możliwości?
– Nie. Tylko chroniczny brak czasu na czytanie literatury fachowej przez instalatorów ogranicza jej oddziaływanie.
– Magister, przecież język i zawartość artykułów wskazuje na to, że Redakcja stara się ten fakt uwzględniać i chyba najlepszym na to dowodem jest wprowadzenie dodatku ABC. Może czas jego wydawania jest jeszcze zbyt krótki, aby zebrać uwagi na temat dodatku, ale już wydane egzemplarze wskazują na to, że zostały przyjęte z zainteresowaniem.

– Czy mógłbym poruszyć pewien temat, który już nieraz dotykaliśmy, ale widocznie jeszcze zbyt mało, bo znowu dowiedziałem się o przypadku zatrucia tlenkiem węgla.

– Nigdy dosyć o bezpieczeństwie  użytkowników. Koledzy instalatorzy na pewno także chętnie posłuchają, co i dlaczego się wydarzyło. Mów więc! 
– Dowiedziałem się, że w jednym z dużych budynków, gdzie były zainstalowane gazowe kotły wiszące dwufunkcyjne, nastąpiło przekroczenie stężenia tlenku węgla i dwie osoby uległy śmiertelnemu zatruciu. Z tego, co udało mi się już ustalić (trwa dochodzenie), jak zwykle przy takich tragediach, nałożyło się parę faktów, a wynik tego – tragiczny. – Czyżby znowu przypadek odłączenia (odsunięcia) czujnika ciągu kominowego?
– Nie, z tego co mi wiadomo, tym razem nic takiego nie miało miejsca. Zawinił architekt, który nie przewidział odpowiedniej wentylacji. To tylko jedna z przyczyn. Druga to brak konserwacji kotłów. Nie pamiętam już, ile razy przypominaliśmy, że każde urządzenie gazowe powinno być raz w roku skontrolowane przez uprawnionego do tego serwisanta. Użytkownicy nie chcą o tym pamiętać, a koledzy instalatorzy widocznie zbyt mało energicznie i stanowczo o tym przypominają.
– Odwieczny problem. Wydaje mi się, że wynika on nie tyle z nieświadomości, co z przyczyn ekonomicznych.
Gdy brakuje pieniędzy na rzeczy podstawowe, to bezpieczeństwo (bo przecież kocioł działa, to po co wzywać serwis?) spada na dalszy
plan. Skutki? Sam o tym opowiadasz. – Brudne palniki powodowały złe spalanie, a przez to stężenie CO w spalinach rosło. Gdyby jednak wentylacja była prawidłowo zaprojektowana i wykonana, nic, poza zwiększonym zużyciem gazu, by się nie stało.  tymczasem zła wentylacja powodowała pulsacyjną pracę komina. Co pewien czas spaliny cofały się do pomieszczenia, ale działo się to przez czas, który
był zbyt krótki, aby zadziałał czujnik ciągu kominowego i zanim zdążył się nagrzać, przepływ spalin wracał do normy i czujnik był  wychładzany.
Działo się tak na przemian i w pomieszczeniu powoli stężenie CO rosło, aż do niebezpiecznej granicy.
– Czy zostało to już oficjalnie potwierdzone?
– Nie. Bo nic mi nie wiadomo o zakończeniu śledztwa. Są to przypuszczenia (bardzo, moim zdaniem,  prawdopodobne) jednego ze znajomych serwisantów, który nie uruchamiał kotłów w tym budynku, ale znał dobrze warunki, w jakich pracowały.
– Zostańmy więc przy tych przypuszczeniach. Nie chciałbym być w skórze serwisanta, który kotły uruchomił  i zgodził się w ten sposób na ich pracę w tych warunkach.
– Gdy tylko będę miał więcej informacji na ten temat, na pewno podziel ę się nimi z naszymi Czytelnikami. Uczmy się na czyichś błędach,
nie róbmy ich sami. – Nawet nie przypuszczałem, że tak szybko udowodnimy, jakie to korzyści mają nasi koledzy instalatorzy (koleżanki także, chociaż trudno mówić, że jest ich dużo w zawodzie) z czytania „Magazynu Instalatora”.
– Myślę, że kolega Redaktor przygotował nam na dzisiaj jakąś niespodziank ę i będziemy mogli rozkoszować się nie tylko rozmową o osiągniętych sukcesach i tych, które jeszcze przed nami, ale także jakimś wyśmienitym czerwonym winem. „Setka” jest chyba tego warta!
– O tym jestem przekonany. Coś mi się obiło o uszy, że Asystent przywiózł z urlopu coś specjalnego. A co, sam wkrótce zobaczysz. Czas
kończyć. Jedziemy pogratulować Redaktorowi i całemu zespołowi setnego numeru.
Jerzy Kosieradzki

Wszystkie artykuły są napisane
według podobnego schematu. Na
początku kilka zdań o istocie kondensacji,
potem wybiórczy opis budowy
kotła i na koniec zalety produkowanych
przez daną firmę kotłów
kondensacyjnych. W wielu artyku-
łach do zalet zaliczone zostały możliwości
współpracy kotła kondensacyjnego
z regulatorami pokojowymi i
pogodowymi, chociaż każdy kocioł
ma takie możliwości.
Po zapoznaniu się z treścią artyku-
łów można odnieść wrażenie lub nawet
przekonanie, że wszystkie kotły
są jednakowe, a pewne możliwe do
zauważenia różnice wynikają wyłącznie
ze stopnia znajomości techniki
kondensacyjnej przez Autorów i sposobu
ujęcia tematu. Wszystkie bowiem
kotły charakteryzują się wysoką
wydajnością cieplną, oszczędnością
w zużyciu paliwa, cichą pracą,
estetyką, najlepszymi wymiennikami
ciepła, najlepszymi palnikami, pełną
kontrolą elektroniczną, niską emisją
NOx-ów, niewielkimi gabarytami, niską
ceną i wieloma innymi szczególnymi
cechami.
Jednak mimo dość zgodnie
brzmiącej oceny kotłów kondensacyjnych
odczuwa się z jednej strony
pewien niedosyt, a z drugiej wyraśny
przesyt. Charakterystyki są w wielu
punktach niewystarczające, brakuje
zasadniczych informacji, a w wielu
innych są przegadane i sprzeczne lub
raczej mało wiarygodne. Trudno
oczekiwać w dwustronicowym artykule
wszystkiego, nie można z tego
robić nikomu zarzutu, ale sprzeczności
i nieścisłości należy wyjaśnić, a o
braki się upomnieć. Wszystko po to,
by znaleść ten najlepszy kocioł.
Oszczędność na paliwie
Do najbardziej interesujących
cech kotłów kondensacyjnych dla
użytkowników należy oszczędność
na paliwie. Jest ona ściśle związana
ze sprawnością kotła. Jeśli kocioł ma
o 1% wyższą sprawność, to spali o 1%
mniej paliwa. Autorzy obiecują
oszczędności na paliwie nawet do
30%. Trudno zaakceptować aż tak
wygórowane obietnice, ponieważ
tzw. ciepło utajone zawarte w parze
wodnej po spaleniu gazu ziemnego
to 11%. Kilka procent można dołożyć
z powodu schłodzonego dwutlenku
węgla, ale nie osiągniemy i tak obiecywanego
wyniku. Niektórzy, ale o
tym nie było napisane w artykułach,
dodają jeszcze korzyści wynikające z
niskiej awaryjności kotłów kondensacyjnych.
Pozostaje więc kwestia poziomu
odniesienia, wobec którego
oceniane są zyski na paliwie.
Sensownym poziomem odniesienia
powinny być nowe, współczesne
kotły z zamkniętą komorą spalania
(kocioł kondensacyjny należy do kotłów
z zamkniętą komorą spalania).
Posiadają one sprawność energetyczną
na poziomie nie mniejszym niż
92%, sprawdzoną doświadczalnie
przez niezależne urzędy i laboratoria
dopuszczające urządzenia grzewcze
do obrotu handlowego (nie przez
producenta). W porównaniu do takiego
urządzenia kocioł kondensacyjny
najwyższej klasy będzie miał
sprawność wyższą o 12 do 16%. Dolna
wartość będzie odpowiadać pracy
kotła na podgrzewanie wody użytkowej
do temperatury 60°C, górna, gdy
kocioł pracuje na centralne ogrzewanie
przy parametrach 40/30/20°C
(40°C – temperatura na zasilaniu,
30°C – temp. na powrocie, 20°C –
temp. pomieszczenia). Aby te
wskaśniki uzyskać, kocioł musi być
wyposażony w odpowiednią regulację
mocy umożliwiającą redukcję mocy
maksymalnej na c.o. (zwykle kotły są
w ten rodzaj regulacji wyposażone)
oraz w system oszczędnego podgrzewania
wody użytkowej (tu nie
wszystkie kotły mają tę możliwość).
Jeśli porównalibyśmy kocioł kondensacyjny
do starego, zużytego kotła
wykonanego u kowala, to może się
okazać, że oszczędność na paliwie
wyniesie nawet 80%.
Budowa
Najważniejszymi i szczególnymi
elementami kotła kondensacyjnego
są: zespół przygotowania mieszanki
palnej gaz-powietrze, palnik, wymiennik
ciepła i zespół powietrzno-
-spalinowy dostarczający powietrze
do spalania i odprowadzający spaliny.
Te zespoły odróżniają kotły kondensacyjne
od kotłów atmosferycznych i
turbo w sposób zasadniczy.
Przygotowanie mieszanki odbywa
się przez zasysanie powietrza i gazu
przez wentylator i tłoczenie mieszanki
palnej do palnika, z jednoczesnym
bardzo dokładnym mieszaniem
obu składników. Od jakości
zmieszania powietrza i gazu zależy
jakość spalania i tym samym ilość
wydzielonego ciepła oraz straty. Ten
sposób przygotowania mieszanki
palnej jest w pełni kontrolowany w
przeciwieństwie do kotłów trady-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij