—————————————————————————

zobacz artykuł w formacie pdf
>>>
| str. 32 | str. 33 | str. 34 | str. 35 | str. 36 | str. 37 |
—————————————————————————

Decydując się na wprowadzenie na polski rynek tych urządzeń jeszcze w latach 90., zdawaliśmy sobie sprawę, że zdobędą one popularność dopiero w kolejnych latach. Szeroka kampania informacyjna i szkoleniowa prowadzona przez nas szczególnie wśród projektantów, wykonawców i audytorów przyniosła nam bardzo dobre rezultaty, łamiąc pierwszą barierę – braku wiedzy na temat możliwości wykorzystania OZE w praktyce. Pomimo relatywnie niskich cen paliw i wysokich cen urządzeń, kolektory słoneczne firmy Viessmann były z roku na rok instalowane w coraz większych ilościach – niemal wyłącznie przez klientów indywidualnych.

Jak wskazuje doświadczenie, każda nowa technologia znajduje nabywców niezależnie od kosztów jej zakupu – zawsze znajduje się grono entuzjastów, osób znajdujących korzyści w stosowaniu nowych rozwiązań. W dalszym etapie rozwoju rynku nowa technologia upowszechnia się, staje się bardziej dostępna i znajduje coraz szersze zastosowanie. W taką właśnie fazę wkroczył w Polsce rynek OZE, który stał się zdecydowanie bardziej konkurencyjny. Wielu producentów i dostawców oferuje urządzenia OZE, niestety nie zawsze z korzyścią dla użytkownika, ze względu na często niską jakość tych urządzeń.

Konstrukcja kolektorów słonecznych jest znacznie prostsza niż kotłów grzewczych, co skłania wielu producentów do podejmowania się ich produkcji. Jednak jakość materiałów i wykonania jest tu szczególnie ważna, gdy ma się do czynienia z zewnętrznymi warunkami pracy i znacznie szerszym zakresem występujących temperatur i ciśnień wewnątrz kolektora słonecznego niż w tradycyjnej instalacji grzewczej. Okazuje się, że oferowane obecnie próżniowe kolektory o podwójnym przeszkleniu pracują ze znacznie niższą sprawnością niż kolektory płaskie. Niestety klienci nie zawsze mają tę świadomość, a producenci i dostawcy takich urządzeń bazują tutaj na niedoinformowaniu klienta.

Zwracam uwagę na to dlatego, że mechanizmy finansowania OZE zdecydowanie powinny uwzględniać takie czynniki jak jakość produktu, trwałość i efektywność. W przypadku kolektorów słonecznych sytuacja jest korzystna, na rynku europejskim od wielu lat funkcjonuje norma PN-EN 12975, dostępne są wyniki badań niezależnych instytutów, pozwalające według tych samych kryteriów oceniać klasę tych urządzeń. Produkcja urządzeń OZE wiąże się z obciążeniem środowiska naturalnego i trudno byłoby mówić o pozytywnym globalnym efekcie stosowania urządzeń OZE, gdyby niekorzystne skutki ich produkcji nie były skompensowane przez efekty podczas ich eksploatacji. Mogę mówić o polityce firmy Viessmann, gdzie podejście do tego zagadnienia jest globalne, ponieważ od lat 90. nasze zakłady produkcyjne pracują zgodnie z wymogami normy ISO 14001, produkcja rośnie dynamicznie każdego roku, a zużycie energii czy wody dla celów produkcyjnych się zmniejsza. Ostatnim dużym projektem firmy jest program Effizienz Plus, mający na celu stałe doskonalenie procesu produkcji i sprzedaży, w tym – zmniejszenie zużycia energii kopalnej w głównych zakładach produkcyjnych w Allendorfie o 40%, dzięki uprawie na 200 ha roślin energetycznych i spalaniu biomasy.

Szkoda, że rzadko mówi się o kosztach rzeczywistych, jakie ponosimy, korzystając z energii. Wystarczy przykład Podhala, które zużywa rocznie ok. 400 tys. ton węgla i jego pochodnych. Dostarczenie takiej ilości paliwa wymaga transportu przez 14 000 samochodów ciężarowych. Nikt nie wycenia bezpośrednio skutków: zniszczenia nawierzchni dróg, zanieczyszczenia środowiska, skutków ewentualnych wypadków itd. Jeżeli cena paliwa nie zawiera takich składników, to jak można mówić o sprawiedliwym traktowaniu wobec energii odnawialnej, dostępnej w miejscu zainstalowania urządzenia. Mechanizm finansowania takiej energii jest więc w pełni uzasadniony, gdy można wyeliminować wydatki państwowe i ubezpieczycieli ponoszone na naprawę szkód powstających z transportu i emisji zanieczyszczeń przy spalaniu węgla i jego pochodnych. Opowiadamy się za racjonalnym wykorzystaniem naszego bogactwa, jakim są zasoby węgla, ale w poszanowaniu dla środowiska naturalnego, co oznacza rozwój technologii jego przetwarzania na czyste paliwa i przede wszystkim wykorzystywanie w dużej energetyce.

Będąc firmą międzynarodową, posiadamy ogromną wiedzę na temat rozwoju rynków w innych krajach. Z zazdrością spoglądaliśmy zawsze na udogodnienia, jakie nasi klienci mieli i nadal mają w krajach takich jak Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy czy Grecja, pozyskując czy to bezpośrednie dopłaty do inwestycji, czy też ulgi podatkowe. Rzeczywiście w ostatnich latach w Polsce rozwinął się mechanizm dofinansowania inwestycji wykorzystujących OZE, ale obejmujący duże inwestycje. Dzięki temu udało się nam na przykład zrealizować największą w Polsce instalację z kolektorami słonecznymi o powierzchni 1500 m2 w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie, a także wyposażyć w podobne systemy szereg innych obiektów. Są to jednak przedsięwzięcia złożone, czasochłonne i zawsze obarczone dozą ryzyka realizacji, przy zaangażowaniu tak wielu źródeł finansowania i złożonych decyzji administracyjnych.

Nie chcąc pozostawać obojętnym na oczekiwania klientów, w ostatnich latach prowadziliśmy szereg akcji sprzedażowych, gdzie można było uzyskać na przykład jeden kolektor słoneczny bezpłatnie w pakiecie dla domu jednorodzinnego. Determinacja we wspieraniu rozwoju segmentu OZE w Polsce przyczyniła się również do powołania w 2007 roku do życia Fundacji Viessmann „Ze wszystkich sił”, która aktualnie prowadzi akcję „Modernizujesz – zyskujesz” z bezpośrednią dotacją 999 PLN dla każdego klienta dokonującego wymiany starego kotła węglowego na nowy. Są to wciąż jednak nasze prywatne działania prowadzone od wielu lat i na pewno oczekujemy od organów administracji państwowej wprowadzenia w życie jasnej, ogólnodostępnej i sprawiedliwej polityki wspierania inwestycji z wykorzystaniem OZE, zarówno dla klientów instytucjonalnych, jak i w szczególności – indywidualnych.

Roland Krause, prezes firmy Viessmann w Polsce

Zmiany klimatyczne, wyczerpywanie się kopalnych zasobów energetycznych ziemi, wzrost emisji gazów cieplarnianych, rosnące ceny paliw stałych – to wyzwania, z jakimi już teraz musimy się mierzyć. Wykorzystanie OZE pozwala na nie tylko na uniezależnienie się od innych źródeł energii takich, jak ropa naftowa czy gaz ziemny, ale też na spore oszczędności. Największe zużycie energii w gospodarstwach domowych wiąże się z ogrzewaniem. Jest to znaczny koszt przede wszystkim dla mieszkańców domów jednorodzinnych. Potwierdzają to badania przeprowadzone w tym roku przez agencję 4P Research Mix na zlecenie firm Bosch, Junkers i Osram – na ogrzewanie wydajemy średnio 2668 złotych rocznie (1855 złotych mieszkańcy bloków czy kamienic, a aż 3246 złotych właściciele domów jednorodzinnych). Dlatego warto zastanowić się nad długofalową inwestycją w odnawialne źródła energii. Mimo, iż wiążą się one z jednorazowym, wysokim kosztem zakupu, zwrócą się one bardzo szybko w postaci znacznie niższych rachunków za prąd. Istotnym aspektem, z punktu widzenia właściciela budynku, jest także wzrost wartości nieruchomości w wyniku zainstalowania instalacji solarnej czy pompy ciepła.

Na razie udział energii odnawialnych w bilansie energetycznym kraju jest niewielki. Nadal najwięcej energii czerpiemy z węgla kamiennego, ropy naftowej, węgla brunatnego i gazu ziemnego. A przecież już do 2010 roku musimy zwiększyć udział odnawialnych źródeł energii do 7,5% (2001/77/WE) i aby spełnić wymogi unijne władze naszego kraju powinny w większym stopniu zachęcać obywateli do wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Niezbędne jest również propagowanie wiedzy i świadomości na temat ekologii, a także przedstawianie zalet ekonomicznych oraz ekologicznych nowoczesnych rozwiązań, takich jak technika solarna czy pompy ciepła. Tym bardziej, że jak wynika z przytoczonych już badań, aż 55% respondentów w ogóle nie zna pojęcia energia odnawialna, a pozostali z energią odnawialną kojarzą w głównej mierze kolektory słoneczne (30%) i wiatraki (18%).

Rozwój OZE w Polsce związany jest przede wszystkim z dużymi nakładami inwestycyjnymi. Wysokie koszty zakupu i montażu urządzeń oraz brak możliwości korzystnego kredytowania tych inwestycji powodują, że Polacy rzadziej niż nasi zachodni sąsiedzi decydują się na instalowanie urządzeń wykorzystujących odnawialne źródła ciepła. Obecnie działania propagujące OZE prowadzone przez producentów urządzeń ekologicznych są w niewystarczającym stopniu wspierane przez nasz rząd. Istniejące programy i dotacje ukierunkowane są raczej na duże inwestycje, a bardzo często zapomina się o indywidualnych inwestorach. Możliwości uzyskania dotacji przez klienta ostatecznego są dla niego niejasne, a sam proces uzyskania dofinansowania bardzo zawiły. Ponadto, istniejące programy samorządowe skierowane są raczej w stronę modernizacji istniejących instalacji grzewczych, często pomija się nowe inwestycje. Dlatego uproszczenie istniejących już procedur, podjęcie systematycznych centralnych działań i ujednolicenie działań samorządowych w celu rozwoju rynku OZE w naszym kraju przyniosłoby pozytywne skutki zarówno o wymiarze ekologicznym, jak i gospodarczym.

Przedsiębiorcy już dostrzegli fakt, że przed inwestycjami w ochronę środowiska nie ma odwrotu. Dobrze by było, aby także polski rząd podążył za tymi trendami. Zwłaszcza, że ekologiczność to nie tylko chwilowa moda, to także szansa na duże pieniądze. Jak wynika z analizy firmy Roland Berger, światowy rynek technologii w zakresie ochrony środowiska wzrośnie z obecnych 1000 miliardów euro na 2200 miliardów euro w 2020 roku. Jeszcze bardziej dynamiczny rozwój ma mieć miejsce w zakresie technologii chroniących klimat – tylko one zajmą w roku 2020 rynek o wartości 1700 miliardów euro. Dlatego Bosch, do którego należy marka Junkers, już dziś mocno inwestuje w energie odnawialne. Sprzedaż urządzeń wykorzystujących energie odnawialne z roku na rok bardzo dynamicznie rośnie: jeszcze w 2005 roku wynosiła 232 miliony euro, w tym roku ma to być już 750 milionów euro. Zaangażowanie firmy w ten segment potwierdza również jedna z ostatnich akwizycji Boscha o wartości miliard euro – objęcie 91,17% udziałów w firmie ersol Solar Energy, specjalizującej się w projektowaniu i produkcji nowoczesnych ogniw słonecznych bazujących na technologii półprzewodników krzemowych. Dzięki temu Bosch zamierza umocnić swoją pozycję w segmencie energii odnawialnych oraz rozwijać go w stronę fotowoltaiki. Jak dotąd żaden z dużych producentów nie zdecydował się na tak znaczącą inwestycję w młody i wciąż rozwijający się rynek energii odnawialnych. Z kolei dzięki akwizycjom ostatnich lat – przejęciu amerykańskiego producenta pomp ciepła FHP Manufacturing i szwedzkiej spółki IVT Holding, Bosch jest też wiodącym producentem pomp geotermicznych. Koncern planuje w najbliższych latach dalszy rozwój segmentu energii odnawialnych.

Jerzy Grabek, menedżer ds. rozwoju biznesu energie odnawialne, Junkers

Przyglądając się rynkowi źródeł odnawialnych w kilku krajach Europy, nietrudno zauważyć, jak ważną rolę w ich ogólnym bilansie OZE odgrywają pompy ciepła. Liderem w wykorzystaniu pomp ciepła jest Szwecja, na którą przypada około połowy z zainstalowanych na kontynencie urządzeń. Duży udział w rynku przypada również Austrii, Niemcom, Szwajcarii i Francji. Znaczny przyrost instalacji z pompami ciepła odnotowano w nowych krajach UE, jak Estonia, Czechy, Słowacja.

W roku 2004 Polska uplasowała się na wysokim 7. miejscu z wynikiem 2% udziału zainstalowanej mocy pomp ciepła w całej Europie. Od tego czasu polski rynek pomp ciepła rozwijał się, a jakże, jednak Czechy lub Irlandia, które były wtedy o kilka pozycji za nami, przegoniły nas i to o kilka długości. Czy od tego czasu warunki zaczęły sprzyjać rozwojowi rynku pomp ciepła w Polsce? Zdecydowanie nie!

W raporcie przygotowanym na zamówienie SYEP (Forsen, 2005) wyróżniono następujące główne bariery utrudniające rozwój rynku pomp ciepła (w tym rynku GPC) w Europie:

* Brak wiedzy obserwowany wśród decydentów, polityków i wśród szerokiego ogółu społeczeństwa, wynikający głównie z braku profesjonalnie przygotowanej i rozpowszechnionej informacji na temat technologii pomp ciepła i korzyści płynących z jej stosowania.

* Wysokie koszty początkowe instalacji pomp ciepła, które są główną barierą mimo faktu, że rentowność ekonomiczna instalacji liczona w odniesieniu do całego okresu jej użytkowania (minimalnie przyjmuje się 20 lat) jest bardzo zachęcająca i konkurencyjna w stosunku do rozwiązań konwencjonalnych. Dodatkowym argumentem marketingowym powinny być: przyjazny charakter dla środowiska, komfort dla użytkowników, bezobsługowość i inne.

* Zły odbiór technologii pomp ciepła. Szybki i chaotyczny wzrost rynku w wielu krajach przyciąga niekompetentnych sprzedawców urządzeń i usług instalacyjnych, którzy nie są w stanie zapewnić odpowiednio efektywnej i bezawaryjnej pracy takich systemów. Takie sytuacje pojawiały się w wielu krajach, nawet w momencie podejmowania ambitnych programów w zakresie oszczędności energii. Przykładem może być zapaść sprzedaży nowych urządzeń w latach 80. XX wieku, obserwowana w wielu krajach Europy.

* Niskie (zaniżone) ceny energii uzyskiwanej ze źródeł konwencjonalnych, nieodpowiadające rzeczywistym kosztom jej wytworzenia (np. z powodu dotacji państwowych), są poważną barierą dla rozwoju rynku pomp ciepła w niektórych krajach Europy, a Polska jest tutaj typowym przykładem tej sytuacji. Nawet jeśli systemy pomp ciepła są konkurencyjne ekonomicznie w stosunku do rozwiązań konwencjonalnych, uzyskiwane korzyści finansowe są zbyt małe, by zachęcić do ich stosowania. W ogromnym tempie rozwinął się rynek kotłów opalanych węglem lub chyba tylko z nazwy „przyjaznym dla środowiska” ekogroszkiem. Pozafinansowe argumenty są w tym przypadku najczęściej niewystarczające. Bariera ta może być pokonana przez stosowanie różnego rodzaju zachęt finansowych: ulg podatkowych, dotacji, preferencyjnych kredytów, dopłat za zmniejszenie emisji CO2 i innych.

Do roku 2010 mamy osiągnąć 7,5% wykorzystania OZE w bilansie krajowym. Jak to zrobić? Może czas zacząć korzystać z doświadczeń innych krajów UE. A jest z czego czerpać.

* Szwecja.
Gwałtowny wzrost instalowanych pomp ciepła w Szwecji nastąpił w 1996 roku i jest ściśle związany z subwencjami rządowymi do tego typu instalacji. Również obowiązujące przepisy prawa budowlanego zaczęły sprzyjać stosowaniu pomp ciepła, np.: temperatura wody w systemie grzewczym nie może być wyższa niż 55OC. Wymóg stosowania wentylacji mechanicznej z odzyskiem energii we wszystkich budynkach Szwecji idealnie wpasował się do masowego wykorzystania pomp ciepła zasilanych powietrzem wentylacyjnym. Nie można, oczywiście, nie wspomnieć o wpływie stosunkowo niskiej ceny energii elektrycznej, która pochodzi w znacznym stopniu z elektrowni jądrowych i hydroelektrowni, co pośrednio również jest efektem przemyślanych działań rządu.

* Francja.
Szybkiemu rozwojowi rynku gruntowych pomp ciepła we Francji sprzyja, a jakże, polityka państwa, które aktywnie działa na rzecz rozwoju i promocji wykorzystania pomp ciepła do celów grzewczych. Energia produkowana przez pompy ciepła jest traktowana w prawie francuskim jako odnawialna i jako taka korzysta z następujących udogodnień finansowych:

– Obniżona do 5,5% stawka VAT na urządzenia, materiały i roboty instalacyjne dla osób fizycznych.

– Ulga w podatku dochodowym od osób fizycznych – odliczenie od podatku 15% kosztów zakupionych urządzeń, przy czym odliczenie to nie może przekraczać 3050 € w przypadku osoby samotnej i 6100 € w przypadku małżeństwa.

– Pomoc finansowa przyznawana na częściowe pokrycie kosztów instalacji pompy ciepła w prywatnych budynkach mieszkalnych mających więcej niż 15 lat. Pomoc ta przyznawana jest w formie dotacji, której wysokość uzależniona jest od miejsca zamieszkania i sytuacji materialnej beneficjenta. Od września 2002 r. dotacje te mogą być dodatkowo wsparte premią, która w przypadku gruntowych pomp ciepła wynosi 1800 €.

– Państwo udziela pomocy finansowej osobom chcącym poprawić efektywność ogrzewania swoich mieszkań przez zainstalowanie pompy ciepła. Pomoc udzielana jest w formie dopłat bezpośrednich w wysokości do 1000 € na dom (w zależności od sytuacji materialnej rodziny) lub w formie nisko oprocentowanych pożyczek (ok. 3,0%) udzielanych na okres od 3 do 10 lat w wysokości do 100 €/m2.

– Przyznawane są też dotacje na realizacje instalacji gruntowych pomp ciepła opartych na, które mogą sięgać do 30% kosztów wykonania sond oraz zakupu i instalacji pomp ciepła. Ciekawostką jest, że we Francji opracowano specjalne zasady ubezpieczania od ryzyka nieuzyskania odpowiednich ilości wody podziemnej i problemów z funkcjonowaniem instalacji podziemnej w przyszłości (zmniejszenie ilości wody lub jej zanik, zmniejszenie chłonności otworów, spadek temperatury pompowanej wody itd.).

* Niemcy.
Silnie zliberalizowany i konkurencyjny rynek energii elektrycznej oferuje specjalne taryfy dla systemów pomp ciepła. Zakłady energetyczne ogólnie mają pozytywny stosunek do tej technologii i popierają jej rozwój, udzielając nawet wsparcia finansowego. Ich polityka w tym zakresie jest jednak bardzo zróżnicowana regionalnie. Na przykład w Bawarii (w 2003 r.) system wsparcia w poszczególnych landach (tam gdzie był) przedstawiał się następująco: 150 € za każdy zainstalowany kW zdolności grzewczej w istniejących budynkach poddanych modernizacji, 100 € w innych przypadkach. Maksymalnie do 25% kosztów inwestycji i nie więcej niż 12 500 € za jeden system pomp ciepła. W Brandenburgii natomiast wsparcie zakładów energetycznych sięga do 30% kosztów inwestycji, ale nie więcej niż 613 €/kW.

* Szwajcaria
Do szybkiego wzrostu rynku przyczynił się dobry klimat polityczny; upowszechnienie stosowania pomp ciepła do celów grzewczych zostało potraktowane jako jeden z ważnych sposobów na zmniejszenie zależności energetycznej kraju i redukcję emisji gazów cieplarnianych. W opracowanym w 1993 r. krajowym programie oszczędzania energii „Energie 2000” technologia pomp ciepła została zaliczona do odnawialnych źródeł energii i od tej pory sprzedaż urządzeń zaczęła bardzo szybko wzrastać.

Sukces rozwoju rynku pomp ciepła w Szwajcarii wziął się głównie z harmonijnej współpracy producentów urządzeń, zakładów energetycznych, Krajowego Biura Energii (Swiss Federal Office of Energy), stowarzyszenia instalatorów. Od roku 1993 rząd szwajcarski realizuje strategiczny programu zwiększenia udziału OZE w sektorze ciepłowniczym. Program ten, którego ważnym elementem jest rozwój technologii pomp ciepła, został podzielony na trzy główne elementy:

1. Powołanie do życia krajowego stowarzyszenia dla promocji pomp ciepła (FWS25).
2. Poprawa jakości i efektywności pomp ciepła.
3. Zachęty finansowe dla użytkowników pomp ciepła.

W wielu regionach program federalny został uzupełniony programami regionalnymi. Dodatkowo od 2000 r. FWS uruchomił nowy projekt upowszechniania pomp ciepła także w istniejących budynkach. Od 2000 r. program „Energy 2000” został zastąpiony nowym o nazwie „Energie Swiss”. Celem programu jest osiągnięcie w 2010 r. co najmniej 100 000 zainstalowanych pomp ciepła oraz osiągnięcie poziomu 50% nowych budynków wyposażanych w tę instalację i poziomu 10% w budynkach już istniejących. W chwili obecnej około 30% nowych budynków jest wyposażanych w pompy ciepła.

Nie bez znaczenia w wymienionych powyżej krajach pozostają wszelkiego rodzaju systemy szkoleń i certyfikacji firm projektowych i instalacyjnych.

Wniosek z powyższego zdaje się być jasny i wiodący: jeśli mamy zawalczyć o te 7,5% OZE do roku 2010 w ogólnym bilansie energetycznym (zostały 2 lata!!!) i 20% do 2020 roku, to nie uda się to bez pomp ciepła. A z kolei rynek pomp ciepła, aby się w pełni rozwinąć, nie obędzie się bez zdecydowanego wsparcia ze strony państwa (np. dotacje, ulgi podatkowe) oraz niektórych instytucji komercyjnych, jak banki (nisko oprocentowane kredyty) lub zakłady energetyczne (specjalne taryfy dla pomp ciepła). Przynajmniej w początkowej fazie rozwoju rynku, w której tak naprawdę ten polski rynek pomp ciepła ciągle się jeszcze znajduje.

Pan dr inż. Grzegorzewski przywołał przykład z USA. Na koniec chciałbym zaprezentować, pochodzący również z USA, stan prawny dot. pomp ciepła:

* Pobór wód podziemnych dla potrzeb GPC w indywidualnych budynkach mieszkalnych nie wymaga pozwolenia, ani nie podlega administracyjnym ograniczeniom ilościowym.

* Pozwolenie na pobór wód jest wymagane przy instalacjach montowanych w budynkach użyteczności publicznej i w sektorze gospodarczym. W wydawanym pozwoleniu uwzględnia się prawa innych użytkowników oraz ograniczenia w wielkości poboru wód podziemnych ustalone przez zarządy poszczególnych zlewni rzecznych.

* Lokalizacja gruntowej pompy ciepła musi być uzgodniona z lokalnymi władzami, jeśli znajduje się w obrębie strefy ochronnej ujęcia zbiorowego zaopatrzenia ludności w wodę.

* W przypadku systemów zamkniętych wykonanie odwiertów nie wymaga żadnych pozwoleń ani wcześniejszych uzgodnień. Pozwolenia nie są wymagane także dla wykonania studni eksploatujących wodę do celów prywatnych, w tym dla potrzeb GPC.

* Pozwolenie na wykonanie studni jest wymagane w przypadku, gdy pobierana wody ma służyć również do celów konsumpcyjnych zbiorowego zaopatrzenia ludności (min. 15 przyłączy lub 25 osób).

* Mimo że wykonywanie otworów wiertniczych nie wymaga sporządzania projektu, przepisy wymagają, aby każdy otwór był zarejestrowany w ogólnokrajowej bazie danych otworów wiertniczych. Odbywa się to przez wypełnienie specjalnego formularza zawierającego podstawowe dane o otworze i jego wykonaniu, który następnie przesyła się do odpowiedniej jednostki państwowej służby geologicznej. Nie ma wymogu sporządzania i zatwierdzania specjalnej dokumentacji geologicznej. Oczywiście, w zależności od wielkości i typu instalacji, dokumentacja taka, często bardzo szczegółowa, może być konieczna dla właściwego przedstawienia warunków geologicznych i termicznych górotworu jako podstawy zaprojektowania całej instalacji grzewczej.

* Każda instalacja gruntowej pompy ciepła powinna być zarejestrowana. Dokonuje się to przez wypełnienie specjalnego formularza, który następnie należy przesłać do bazy danych prowadzonej przez IGSHPA, dołączając opłatę w wysokości 25$. Formularz zawiera jedynie podstawowe informacje dotyczące lokalizacji, konstrukcji i wykonania instalacji.

* Zasady i warunki odprowadzania wód do gruntu nie podlegają regulacjom prawnym, ale są ściśle określone w poradnikach metodycznych. Z reguły nie jest wymagane żadne pozwolenie w tym zakresie, pod warunkiem, że nie zmienia się składu wody.

* Wykorzystane wody podziemne mogą być odprowadzane do wód powierzchniowych, ale wymaga to specjalnego pozwolenia NPDES30, o które właściciel instalacji musi wystąpić do regionalnego biura. Można również starać się o podłączenie do kanalizacji burzowej, na co musi być zgoda lokalnych władz. Nie dopuszcza się odprowadzania wód do kanalizacji ściekowej. W przypadku, gdy woda odprowadzana jest do zamkniętego zbiornika zlokalizowanego na własnej działce, żadne pozwolenie nie jest wymagane.

* Sposób wykonywania otworów jest bardzo ważny z punktu widzenia ochrony środowiska. Przepisy prawa nie regulują kwestii technicznych budowy otworów, stwierdzając jedynie, że musi się to odbywać w sposób bezpieczny dla środowiska. Dla zapewnienia wysokiej jakości wykonawstwa wprowadzono prawny obowiązek posiadania licencji na prace wiertnicze i wymóg właściwego wykonawstwa studni. Zasady wykonywania i oddawania studni są opracowane w odpowiednich poradnikach metodycznych, mających charakter obowiązujących wytycznych.

A jaki jest stan prawny w Polsce? Uff…

Na koniec chyba najlepsze. Włączając powyższy głos do dyskusji w ogromnej mierze skorzystałem z opracowania wykonanego przez Przedsiębiorstwo Geologiczne Polgeol w Warszawie oraz Biuro Poszukiwań i Ochrony Wód – Hydroeko z Warszawy na zlecenie ministra środowiska (Departament Geologii i Koncesji Geologicznych). Naprawdę kawał profesjonalnej i rzetelnej roboty. Znajduje się tam taki fragment, cytuję: „Przygotowując niniejsze opracowanie, założono, że powinno być ono przydatne dla szerokiego grona osób i instytucji zaangażowanych w realizacje systemów ciepłowniczych geotermii niskiej entalpii. Należą do nich zarówno projektanci i wykonawcy sieci ciepłowniczych, geolodzy projektujący i nadzorujący wykonanie części podziemnej instalacji, pracownicy administracji geologicznej, jak też przedstawiciele jednostek finansujących zadania, w tym jednostek specjalizujących się w uzyskiwaniu środków pomocowych UE (…). Głównym odbiorcą pracy jest jednak Zamawiający – Departament Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska, dla którego opracowanie może stanowić punkt wyjścia do dyskusji na temat przyszłości geotermii niskiej entalpii w naszym kraju i dla wykreowania polityki resortowej w tym zakresie”.

Ciekawe, ile faktycznie osób i jednostek zapoznało się z tym naprawdę niezwykle interesującym materiałem?

Marcin Krystoń, kierownik działu pomp ciepła Nibe-Biawar

Jestem 21-letnim instalatorem prowadzącym własną działalność w Irlandii. Od roku zajmuję się głównie montażem kolektorów słonecznych. Zamierzam wrócić do naszego pięknego kraju już od jakiegoś roku, ale kiedy patrzę, co wyprawiają nasi politycy, to po prostu sam nie wiem, co mam robić (krew mnie zalewa!). Podam przykład takiej Irlandii, kraju, który stara się w jakiś sposób pomagać swoim obywatelom, kładąc nacisk na ochronę środowiska. Dofinansowanie na kolektory słoneczne sięga tu maksymalnie 1800 euro na gospodarstwo domowe (300 euro/m2 kolektora próżniowego, 200 euro/m2 płaskiego). Nie wspominając, że od czerwca tego roku każdy nowo postawiony dom musi być zaopatrzony w kolektor słoneczny (chociaż stawia się ich tu ostatnio bardzo mało). Dofinansowywane są także kotły na pellet (2500 euro) itd. Poza tym, jeśli chodzi o kolektory słoneczne, przy ich imporcie, dajmy na to z Chin, nie jest narzucane cło, ponieważ są to źródła energii odnawialnej, a rząd irlandzki szanuje zieleń.

W naszym kraju jeszcze musi się dużo zmienić odnośnie OZE, ale miejmy nadzieję, że stanie się to w jak najkrótszym czasie. Przypuszczam, że na początek wystarczyłoby nawet zwolnienie z podatku na instalacje energii odnawialnych, co uważam zwiększyłoby liczbę osób zainteresowanych kupnem. Przykładem jest instalacja, którą wykonałem dla mojego znajomego podczas pobytu na wakacjach w Polsce: 4 x kolektor próżniowy, 2000 l bufor c.o., 150 l zasobnik c.w.u., grzejniki niskotemperaturowe (klimakonwektory), kształtki, zawory, rury itp. Koszt materiału wyniósł ok. 28 tys. zł., w tym sam podatek VAT to ponad 5 tys. Myślę, że nasz rząd mógłby sobie na to pozwolić. Fakt, że nic by nie „przyciął”, ale też by nie dokładał do interesu, a mojemu znajomemu na pewno 5 tys. zł by się bardzo przydało.

PS. A kiedy mielibyśmy dotacje jak Irlandia (300 euro/m2 solara,) to nasz kraj momentalnie by pewnie zzieleniał i to my byśmy zakręcili ruskim kurki od gazu, a nie oni nam :) Może i z tym trzeba do głowy państwa uderzyć, bo widać, że strasznie cięty na nich.

Pozdrawiam

Piotr Roll

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij