Jak to dawniej bywało… Kolosalne łaźnie

Jeden z następców Nerona, Tytus (ten cesarz doczekał się życzliwych opinii rzymskich historyków) wzniósł przepiękne termy na flankach Złotego Domu – bajecznego pałacu Nerona, usytuowanego pomiędzy wzgórzami Palatynu i Eskwilinu. Miały one wspaniały portyk zewnętrzny, którego liczne pilastry z cegły trwają do dnia dzisiejszego, zwrócone frontem do Koloseum. Z kolei Trajan, za którego rządów Rzym stał się najwspanialszą metropolią świata, postawił na Awentynie termy, które poświęcił pamięci swojego zmarłego przyjaciela Licyniusz Sury, drugie zaś na północny wschód od term Tytusa, częściowo na terenie Złotego Domu, zniszczonego w międzyczasie przez pożar w 104 r. n. e. Termom tym nadał swoje imię i mógł dokonać ich uroczystego otwarcia w tym samym dniu, w którym otworzył swój nie mniej słynny akwedukt – 22 czerwca 109 r. n. e. Później zostały zbudowane termy nazywane powszechnie termami Karakalii, a które powinniśmy nazywać raczej termami całej dynastii Antoninów, bo chociaż Septymiusz Sewer położył ich fundamenty w 206 r. n. e., a otwarte zostały przedwcześnie przez jego syna Antonina Karakallę w 216 r., to dokończył ich budowy ostatni z dynastii Antoninów – Aleksander Sewer między 222 a 235 r. Dalej wymienić możemy termy Dioklecjana, w ruinach których mieści się obecnie rzymskie Muzeum Narodowe, kościół Najświętszej Panny Anielskiej i kaplica św. Bernarda. Ich olbrzymia eksedra zarysowuje się dotąd na krzywiźnie placu, noszącego od niej nazwę pizza Esedra. Wreszcie w IV w. n. e. powstały termy Konstantyna na Kwirynale. Do najlepiej zachowanych należą pokrywające 13 ha powierzchni termy Dioklecjana.

Wróćmy na chwilę do term Karakalli. Barwnej postaci ich fundatora należy się tu kilka słów… Był to jeden z największych okrutników na cesarskim tronie. Współrządził początkowo ze swoim bratem Getą, którego – aby samodzielnie sprawować władzę – zamordował w 212 r. n. e. Jakby tego było mało, konsekwentnie w swym postępowaniu kazał ściąć toporem sławnego prawnika Emiliusza Papiniana, który nie chciał napisać wywodu prawnego usprawiedliwiającego zabójstwo Gety. Ten sam bezwzględny władca zabiegał jednak o przychylność ludu rzymskiego. Wzniósł więc między innymi wspaniałe termy o powierzchni ponad 11 ha, jeden z cudów starożytnego Rzymu.

Kiedy szukałam materiałów do tego artykułu, w ręce wpadła mi niewielka książeczka wydana we Lwowie w 1910 r., pod wdzięcznym tytułem „Łaźnie ludowe”. Oddajmy na chwilę głos jej autorowi, inżynierowi o uroczym skądinąd nazwisku Fonferko: „W miarę budowy coraz to nowych wodociągów rosła w Rzymie liczba łaźni, przyczem powstawały i łaźnie ludowe, gdzie kąpieli można było używać zupełnie bezpłatnie. (…) Równolegle z rozwojem łaźni powstawały w czasie cesarstwa tak zwane termy, których ostatnim wyrazem było wybudowanie term Karakalli. Była to budowla kolosalnych rozmiarów, wyposażona z całym przepychem i we wszystkie udogodnienia, gdzie równocześnie mogło się kąpać około 2300 osób. W ogóle o rozwoju w tym kierunku daje nam dobre pojęcie to, że Rzym w czasie największego rozwoju zużywał na kąpiele dzienne około 7000 m3 wody. Jak dziwnie wobec tego przedstawia się cyfra 8000 m3, jaką zużywa miasto Lwów, posiadające wprawdzie mniejszą ilość ludności, jednakże zużywające podaną ilość w dnie najgorętsze na wszelki potrzeby”.

Tak pięknie opisane przez inżyniera Fonferko termy Karakalli nie były tylko łaźniami, w których połączono, dzięki doskonałym urządzeniom, najróżniejsze formy kąpieli: łaźnię suchą i łaźnię właściwą, kąpiele zimne i gorące, pływalnie i wanny. Poza tym obejmowały one w swym olbrzymim czworoboku, po którego zewnętrznej stronie ciągnęły się portyki pełne spacerujących ludzi i klientów niezliczonych sklepików, ogrody i promenady, stadiony i sale wypoczynkowe, sale gimnastyczne i gabinety masażystów, a nawet biblioteki i prawdziwe muzea. Ofiarowywały więc one Rzymianom ekstrakt tych wszystkich dóbr, które czynią życie pięknym i szczęśliwym.

O tym wspaniałym zespole architektonicznym, będącym kwintesencją luksusu dostępnego ludowi Rzymu, opowiem więcej w kolejnym artykule.

Aleksandra Trzeciecka
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf

Tak wyglądają obecnie pozostałości term Karakalli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij