Coraz głośniej, na szczęście, mówi się o zagrożeniach jakie niesie CO, coraz częściej publikuje się „czarne raporty” o zatruciach tym gazem. Powstają organizacje, których głównym celem jest krzewienie idei „bezpieczny komin”, realizowane przez organizowanie sympozjów, happeningów, konferencji i szkoleń, na których poruszane są ww. kwestie.

Jak uniknąć zagrożenia ze strony czadu? Jak się okazuje, kluczowa jest już sama świadomość zagrożenia życia, konieczność utrzymywania w sprawności systemów kominowych tak spalinowych, dymowych, jak i wentylacyjnych, konieczność przeprowadzania okresowych kontroli stanu instalacji. Nie bez znaczenia jest tutaj stan techniczny i właściwy dobór instalacji kominowej. Wady i niesprawność urządzeń grzewczo-kominowych są przyczyną blisko 20% pożarów, w wyniku których życie traci kilkaset osób, a kolejne kilka tysięcy poddanych jest hospitalizacji w wyniku poparzeń i zatruć.

Przeznaczenie komina A zatem, co to jest komin, do czego służy i jak dobrać właściwy? Komin to magistrala przenosząca spaliny z urządzenia grzewczego lub w przypadku komina wentylacyjnego – zużyte powietrze. W przeszłości do budowy kominów stosowano bardzo różnorodny materiał. Początkowo były to plecionki z wikliny oblepiane gliną, następnie konstrukcje budowane z kamienia, a później z cegły. Obecnie materiały stosowane do budowy kominów to nadal tradycyjna cegła, ale poza nią szerokie zastosowanie znalazły ceramika kwasoodporna, ceramika żaroodporna, stal nierdzewna i stal kwasoodporna. Tak naprawdę wybór właściwego systemu odprowadzania spalin zależy w dużej mierze od urządzenia grzewczego.

Czas pieców kaflowych, choć przecież nie tak bardzo odległy, przeszedł już nieodwołalnie do lamusa, wyparty przez kotły opalane gazem. I wydawać by się mogło, że te właśnie kotły „zadomowią” się na dłużej, a już obserwujemy ich zmierzch. Obecnie coraz więcej zwolenników zdobywają kotły z zamkniętą komorą spalania, oczywiście w rejonach, gdzie jest dostępny gaz. Zauważalny jest również renesans kotłów na paliwa stałe, z tym że o znacznie wyższych stopniach sprawności. Kotły jednak, to nie wszystko. Aby kocioł mógł pracować, musi mieć podłączony właściwy system odprowadzania spalin. W ślad za rozwojem kotłów, muszą więc nadążać systemy kominowe.

W zależności od przyjętych kryteriów, kominy podzielić możemy na wiele sposobów:

* ze względu na konstrukcje obudowy (jednościenne, dwuścienne, wielościenne),

* ze względu na charakter pracy (mokre, suche, nadciśnieniowe, podciśnieniowe),

* ze względu na rodzaj paliwa i funkcję (spalinowe, dymowe, wentylacyjne),

* ze względu na kształt przekroju (okrągłe, owalne).

Na temat kominów pojawiło się bardzo wiele artykułów, publikacji i innych wydań. Podnoszone były zapisy z norm i rozporządzeń, ale czy przykładowemu Kowalskiemu będzie coś mówić norma PN-EN 1443 czy PN-EN 1856-1 i -2 bądź Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 02.12.2002 r., albo Ustawa o wyrobach budowlanych z dnia 16.04.2004 r. Przecież ten Kowalski nigdy do tych aktów prawnych nie dotrze, a tym bardziej ich nie przeczyta. Myślę, że bardziej „zjadliwe” będzie przedstawienie sytuacji z poziomu popartego wieloletnią praktyką, tak, aby lekarz, adwokat, czy sprzedawca, tj. potencjalny klient, mógł sam ocenić czy może spać spokojnie, czy też żyje na beczce z prochem.

Aby to ułatwić, postaramy się podzielić zdobytym doświadczeniem i przybliżyć całokształt zagadnień związanych z techniką kominową. Tak więc analizę rozpocznijmy od jednościennych systemów kominowych zwanych wkładami kominowymi.

Praktycznie, od czasu pojawienia się kotłów gazowych, zaczęła królować idea, że wkład kominowy do tych kotłów musi być wykonany ze stali kwasoodpornej i to o grubości 0,6 mm. Przez lata nikt tego nie próbował podważać. Jednak nic za długo trwać nie może i jako pierwsza zmianie uległa grubość materiału. Dla średnic do 150 mm zaczęto stosować materiał o grubości 0,5 mm. Po niedługim czasie pojawili się w Polsce producenci z Europy i zaproponowali wkłady z blachy o grubości 0,4 mm. Mało tego, jak się okazało, one również spełniają wymagania norm europejskich. Nasuwa się jednak pytanie, czy są odpowiednie w naszych warunkach klimatycznych? Nie zawsze to, co dobre i sprawdzone w krajach, gdzie klimat, a co się z tym wiąże, zdecydowanie wyższe średnie temperatury otoczenia, sprawdza się u nas, zwłaszcza jeżeli mówimy o kominach. Przykładów jest wiele. Najbardziej wymowny, a zarazem tragiczny w skutkach, to hala targów w Katowicach (2006 rok). Hale o takiej konstrukcji jak tamta doskonale sprawdzają się na południu. Tam jednak opady śniegu należą do rzadkości i nikt do obliczeń wytrzymałościowych nie bierze takich obciążeń pod uwagę.

Ewolucja zmian przyszła również na sprawę gatunku materiału. W laboratoriach poddano analizie skropliny wytrącone ze spalin gazowych i okazało się, że charakter ich jest rzeczywiście kwaśny, jednak mocno rozcieńczony i nie ma konieczności stosować wszędzie rozpowszechnionej i droższej „kwasówki”(gatunek 1.4404), wystarczy popularna „nierdzewka”, czyli stal w gatunku 1.4301. Na dowód zasadności tego twierdzenia jest zharmonizowana norma europejska PN-EN 1856-1i PN-EN 1856-2, która określa: Odporność kanału spalinowego na korozję. Oczywiście, w ślad za takim „odkryciem” pojawiły się na rynku nierdzewne wkłady kominowe, pewne, przebadane, oznakowane znakiem CE, z deklarowaną gwarancją, które z powodzeniem zastępują wkłady kwasoodporne.

Oddzielną grupę, wśród wkładów kominowych do odprowadzania spalin z kotłów opalanych gazem lub olejem opałowym, stanowią elastyczne wkłady kominowe. Są one bardzo charakterystyczne ze względu na swoją budowę, ponieważ podstawowym elementem wkładu jest rura o żądanej długości, dopasowanej do wysokości danego komina, która dodatkowo daje się profilować. Przeznaczone są do starych, krzywych kominów istniejących w starych kamienicach, gdzie szyby kominowe budowane były z uskokiem lub występują przeszkody w przejściach przez strop.

Z pozoru podobną, a jakże odmienną grupę stanowią wkłady kominowe do odprowadzania spalin z kotłów opalanych paliwami stałymi. Jednak dla precyzyjnego przedstawienia zagadnień związanych z tym tematem musimy w pierwszej kolejności zdefiniować paliwo. Otóż nie możemy do jednego wora wrzucić drewna i węgla oraz jego pochodnych typu miał węglowy czy ekogroszek. Zupełnie inny charakter mają spaliny z drewna, a zupełnie inny spaliny z węgla. Często błędnie myślimy, że największy problem przy spalinach z paliw stałych to wysoka temperatura. Otóż nie. Zdecydowanie gorszą „robotę” wykonują zanieczyszczenia węgla, typu siarka, chlor, oraz w mniejszym stopniu inne pierwiastki. Wszystko to podczas spalania tworzy przeróżne związki chemiczne, które działają destrukcyjnie na systemy kominowe. O ile ceramiczne wkłady kominowe są obojętne na tego rodzaju związki chemiczne, o tyle stal nierdzewna, w jakim by nie była gatunku – nie! Niektórzy producenci próbują wmówić przykładowemu Kowalskiemu, że systemy wykonane z blach żaroodpornych są cudownym lekarstwem na ww. problemy. Otóż nie. Nawet norma europejska PN-EN 1856-1i PN-EN 1856-2 będąca elementarzem dla producentów kominów nie przewiduje takiego gatunku materiału jak „blacha żaroodporna”. Ta blacha to mit. Czas przetrwania „żaroodpornego systemu” jest zróżnicowany i zależy jeszcze od kilku czynników, między innymi od parametrów ustalonych na kotle – im niższe, tym gorzej dla komina. Bywają przypadki, że system nie przetrwa już pierwszego okresu grzewczego. Dlatego „wkłady żaroodporne” powinno się stosować głównie do kotłów opalanych drewnem.

Pojawia się jeszcze jeden problem, mianowicie kotły opalane drewnem mają gardziel wylotową znacznych rozmiarów, najczęściej są to średnice rzędu 180 lub 200 mm. Przy standardowych murowanych szybach kominowych 140 x 270 mm nie bardzo byłoby co włożyć do takiego szybu i jeszcze, żeby to chciało pracować. Rozpoczęto produkować wkłady owalne. Często klienci zadają pytanie, dlaczego owalne, a nie prostokątne? Odpowiedź jest prosta:

* rur o długości jednego metra nie łączy się ze sobą kielichowo. W przypadku jakiejkolwiek niedokładności połączenia (nawet minimalne odchylenie od pionu) powstanie na wewnętrznej rurze tzw. pukiel i wówczas cały system jest nieszczelny,

* dla wykonania rury o przekroju prostokąta potrzeba użyć zdecydowanie więcej materiału niż na owal, a blacha nierdzewna jest jedną z najbardziej cenotwórczych składników – konsekwencja wkład będzie zdecydowanie droższy,

* ciąg kominowy ma kształt wiru i ustawia się w osi, więc nie ma takiej możliwości, aby wykorzystywał przestrzeń w narożach.

W następnej części omówimy ewolucję kominów dwuściennych, kominy dla kotłów z zamkniętą komorą spalania oraz nasady obrotowe.

Zbigniew Pazdro, Wiesław Piekarski                                                                  Fot. z archiwum Spiroflex.

Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij