Poczta „Magazynu Instalatora”. Nowoczesność czy zagrożenie?

Trudno się nie zgodzić z faktem, że komin jest wyrobem budowlanym posiadającym zacznie większy wpływ na bezpieczeństwo użytkowania budynku niż np. płytki podłogowe, folia czy klamka, które podobnie jak on zaliczane są do szeroko pojętej grupy wyrobów budowlanych. W naszej opinii, komina nie należy zastępować substytutem niegwarantującym bezpieczeństwa. Nie należy tego czynić z jednego zasadniczego powodu: ze względu na zdrowie i życie osób go użytkujących. Pamiętać także należy, że spełnienie warunków norm technicznych jest warunkiem koniecznym, lecz nie zawsze wystarczającym dla zapewnienia bezpieczeństwa. Poza normami obowiązują nas także krajowe przepisy budowlane czy pożarowe, o których przy stosowaniu konkretnych rozwiązań nie można zapominać ani ich bagatelizować.

* Odpowiedzialność producenta

Dlaczego Stowarzyszenie „Kominy Polskie” zainteresowało się tematem kominów wytwarzanych z tworzyw sztucznych (różnego rodzaju)? Z prostego powodu. Nasza organizacja od wielu lat spotyka się z alarmistycznymi doniesieniami, że pomimo zapisów §266 rozporządzenia w obrocie funkcjonują systemy spalinowe z tworzyw sztucznych różnej jakości i w różnych dość przypadkowych konfiguracjach. Jak zaobserwowaliśmy pod wpływem tych doniesień, zdarzają się przypadki wykorzystywania rur kanalizacyjnych z PCV lub rur instalacyjnych montowanych w instalacjach spalinowych i to często za przyzwoleniem serwisantów urządzeń grzewczych. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, czy oferowane przez niektórych producentów kotłów elementy instalacji spalinowych będą po pewnym czasie eksploatacji nadal bezpiecznie spełniały swoją funkcję. Nie chcieliśmy wyręczać producentów, badając produkty na zgodność z właściwą normą, lecz skupiliśmy się głównie na ocenie trwałości. Trwałości nie w perspektywie lat eksploatacji, lecz jednego sezonu grzewczego. Badane próbki elementów wykorzystywanych jako przewody spalinowe testu nie zdały.

Próbami objęto produkty zakupione u czterech niezależnych przedstawicieli producentów kotłów, zdefiniowane przez sprzedawców jako elementy do podłączenia kotłów kondensacyjnych. Badania były prowadzone w Instytucie Inżynierii Materiałów Polimerowych i Barwników w Toruniu O/Gliwice w oparciu o normę PN-EN 728:1999 zarówno w warunkach powietrza atmosferycznego, jak i przy obecności kondensatu testowego (określonego co do składu w normie PN EN 14471) w czasie 1000, 1500 i 2000 godzin (a więc w czasie równoważnym – 41 do 83 dni). Na wstępie zidentyfikowano materiał.

Wszystkie elementy zostały wykonane z polipropylenu (PP). Wyznacznikiem zachodzących w czasie zmian PP są wahania współczynnika OIT, odnoszącego się do czasu indukcji utlenienia. Proces utleniania ma zasadniczy wpływ na zmianę struktury PP. Utlenienie skutkuje uszkodzeniem łańcuchów polimerowych, w następstwie których występują pęknięcia i rozwarstwienia materiału. Zdjęcia takich uszkodzeń prezentował pan Jan Budzynowski w artykule „Spaliny w obudowie”.

Jak wykazały badania prowadzone zarówno w warunkach atmosferycznych, jak i przy oddziaływaniu kondensatu spalin, już nawet po 1000 godzinach eksploatacji następuje obniżenie współczynnika OIT i to o blisko połowę (!) (wykres 1), (podsumowanie badań znajduje się na stronie internetowej stowarzyszenia). Można zatem zadać pytanie, czy wymagania normy PN EN 14471 dotyczącej kominów z kanałami spalinowymi z tworzyw sztucznych należy uznać z punktu widzenia bezpieczeństwa za wystarczające? Skoro dla przewodów kanalizacyjnych, rynien, elementów instalacji wodnej i gazowej produkowanych z PP jednym z podstawowych badań określanych w normach jest wyznaczenie wartości OIT, to może zastanawiać, dlaczego takiego obowiązkowego badania nie ma w przypadku elementów kominowych wytwarzanych z PP. Odpowiedź wydaje się być jedna: polipropylen (przynajmniej ten, który był badany) nie nadaje się na kominy i elementy spalinowe, gdyż nawet już po 41 dniach prób wykazuje spadek wartości użytkowych. Może jednak modyfikatory poprawią jego właściwości? Tego się nie dowiemy, bo norma nie obejmuje badań trwałości, więc przy tak sformułowanych wymaganiach normy praktycznie każdy materiał z PP będzie się nadawał na kominy. Należy też wspomnieć, że próby elementów kominowych były prowadzone w temperaturze deklarowanej przez producenta (oznakowanie na elementach), tj. jedynie w 120˚C, a nie jak stanowi norma w temperaturze 150˚. Wtedy wyniki byłyby z pewnością znacznie gorsze.

* Bezpieczeństwo bez informacji?!

Aby zapewnić bezpieczeństwo użytkowania instalacji spalinowej, opracowano system kodu, który producent winien umieścić na wyrobie kominowym. Sposób znakowania wyrobów kominowych jest zawarty w każdej normie odnoszącej do tej grupy produktów. Konsekwencją jego braku jest stosowanie elementów kominowych niezgodne z jego realną wartością użytkową, co bezpośrednio doprowadzić może do tragedii (fot. 1).

Autor artykułu „Wyprowadzenie spalin…”, reprezentujący w istocie jednego ze znanych producentów urządzeń grzewczych, podnosząc kwestie bezpieczeństwa i kwestionując intencje stowarzyszenia, sam nie dostrzega faktu, że jego macierzysta firma oferuje wyroby kominowe, nie przestrzegając zasad określonych w przywoływanych przez niego samego normach. Ten przykład posłuży nam jako studium przypadku braku odpowiedzialności producenta.

Na zamieszczonej fotografii elementu przekazanego do badań widnieje oznakowanie EN 14471 T120 P1 W 2 0 (0) I EL, co oznacza, że element kominowy (rura jednościenna) spełnia normę EN 14171, jest przeznaczony do odprowadzania spalin w temperaturze nominalnej 120oC, spełnia szczelność wg klasy P1, nie jest odporny na pożar sadzy, posiada odporność na korozję klasy 2, nie musi być oddalony od elementów palnych (może do nich przylegać), lokalizacyjnie – należy stosować do instalacji wewnętrznej, posiada słabe właściwości odporności na ogień i może być stosowany bez obudowy. Pozornie wszystko się zgadza: producent elementu spalinowego określił poprzez oznakowanie jego parametry i cechy. O zastosowaniu zdecydował jednak producent urządzenia grzewczego, oferując go jako element odprowadzający spaliny w układzie rozdzielnym kotła kondensacyjnego, zaznaczając jednocześnie w instrukcji instalatora, że „należy stosować tylko oryginalne układy powietrzno-spalinowe”. Domyślamy się, że niespełnienie tego warunku grozi utratą gwarancji. Jednym słowem, zdaniem tego producenta kotła można (a nawet należy) wykorzystać przedstawiony element (klasyfikowany jako palny) i to wewnątrz pomieszczenia i to bez obudowy. Czy takie rozwiązanie może być bezpieczne, szczególnie gdy chodzi o instalacje nadciśnieniowe?

Podobnie rzecz ma się z instrukcją producenta, której zakres od 2005 roku reguluje „Rozporządzenie w sprawie zasadniczych wymagań dla urządzeń spalających paliwa gazowe”. Polecamy Państwa lekturze instrukcje tego (i każdego innego) producenta, a następnie ich konfrontację z wymogami rozporządzenia. Po analizie instrukcji większości producentów kotłów aspirujących do roli ekspertów także w zakresie technik kominowych trudno pozbyć się wrażenia bagatelizowania kwestii bezpieczeństwa.

Odnosząc się raz jeszcze do tez wywołanych przez autora artykułu „Odprowadzanie spalin…”, z żalem przyznajemy, że tak osobliwie pojmowana przez niego „nowoczesność”, stoi w wyraźnej opozycji nie tylko względem przepisów regulujących stosowanie elementów kominowych, ale, jak się okazuje, także względem praktyk mających na celu wyeliminowanie zagrożeń zatruć tlenkiem węgla (kwestionowanie zasadności badań elementów kominowych, deprecjacja „Czarnego Raportu” stanowiącego rejestr przypadków zaczadzeń). Stwierdzamy jednocześnie, że reprezentant producenta kotłów, którego ewentualne niekomercyjne intencje i cele podjętej polemiki nie były nam przedstawione i pozostają niejasne, nie jest dla nas wiarygodnym partnerem dyskusji. Ubolewamy nad tym faktem, ponieważ przedstawiciela tej grupy producenckiej, dysponującej tak dużym wpływem i zasięgiem działalności, widzielibyśmy raczej w gronie orędowników zmian prowadzących do ograniczenia liczby wypadków, będących skutkiem wadliwych instalacji kominowych. Stowarzyszenie Kominy Polskie
_______________________________________________________________________________

Spodziewałem się, a właściwie bardzo liczyłem na to, że artykuł pt. „Wyprowadzenie spalin – systemy kominowe z kanałami z tworzyw sztucznych”, zamieszczony w „MI” 3/2009, spowoduje szerszą dyskusję na poruszony temat. Do takiej dyskusji wielokrotnie w artykule zachęcałem.


Dziękuję w tym miejscu Stowarzyszeniu Kominy Polskie (SKP) za zabranie głosu w pierwszej kolejności. Spodziewam się, że dołączą też inne organizacje, np. Korporacja Kominiarzy Polskich, i może również użytkownicy kominów spalinowych. Ten problem ciągle oczekuje na racjonalne rozwiązanie.

Jest mi jednak przykro, że treść wypowiedzi SKP jest tak jednostronna i napastliwa wobec mnie oraz przede wszystkim, że nie wnosi wiele do dyskusji. Zawiera natomiast górnolotne stwierdzenia dotyczące bezpieczeństwa stosowania kominów spalinowych niepoparte żadnymi praktycznymi argumentami, świadczącymi o zasługach SKP na tym polu. Nie znalazłem m. in.: odpowiedzi na postawione w artykule pytania dotyczące statystyki zatruć z powodu stosowania systemów powietrzno-spalinowych z rurą spalinową z tworzywa sztucznego. Nie odniesiono się do oceny zagrożenia z powodu stosowania systemów powietrzno-spalinowych z rurą wewnętrzną z tworzywa sztucznego. Nie odniesiono się też do powszechnie stosowanych wentylacyjnych rur aluminiowych „spiro”, jako rur spalinowych i dymowych. Nie ma ani słowa na temat warunków „badań własnych”, o co prosiłem w artykule. Dla przypomnienia podam, że chodzi o tę „nieśmiertelną” fotografię czterech krótkich, białych rurek z tworzywa sztucznego, zdeformowanych termicznie i oznaczonych napisami: 80, 120, 160 i 200°C. Myślę, że nie mogę liczyć już na odnośne informacje, jeśli publicznie wyrażona prośba nie odniosła również skutku.

Jeżeli jest jednak prawdą, że badania wykonano w piekarniku domowym lub podobnym urządzeniu, np. w suszarce do tworzyw sztucznych, co urąga najbardziej podstawowym zasadom badania materiałów, to oczekiwałbym, że SKP razem z inną Organizacją:

– wycofa się publicznie z tych pseudowyników uzyskanych w pseudobadaniach,

– przeprosi Czytelników „MI”, Czytelników innych czasopism technicznych, Uczestników Kongresów, Konferencji, Sympozjów i Zjazdów za wprowadzenie w błąd i nadużycie zaufania,

– przeprosi inne Organizacje Krajowe za argumentowanie tymi pseudowynikami swojego stanowiska odnośnie rur spalinowych z tworzyw sztucznych, na podstawie których domagało się korzystnych dla siebie zapisów w dokumentach prawnych.

Takie stanowisko SKP odnośnie „badań piekarnikowych” pozwoli wrócić na grunt rozsądku i podjąć racjonalną dyskusję. Spodziewam się, że wówczas zdanie SKP i Organizacji współpracującej z SKP na polu wyeliminowania rur z tworzywa jako spalinowych, będą się liczyć w tej dyskusji. Wszystko po to, by dyskusja opierała się na prawdziwych podstawach, rzetelnych argumentach merytorycznych i prowadziła do właściwych wniosków i rozumnych decyzji.

Z nieukrywanym zdumieniem przeczytałem w odpowiedzi SKP wręcz kłamliwe stwierdzenia dotyczące wyników badań przeprowadzonych w Instytucie Inżynierii Materiałów Polimerowych i Barwników w Toruniu. Cytuję: „Badane próbki elementów wykorzystywanych jako przewody spalinowe testu nie zdały”, oraz „Odpowiedź wydaje się być jedna: polipropylen (przynajmniej ten, który był badany) nie nadaje się na kominy i elementy spalinowe, …”.

W sprawozdaniu z badań nr 70/2008 Instytutu Inżynierii Materiałów Polimerowych i Barwników w Toruniu, zamieszczonym również na stronie internetowej SKP, podano wnioski z badań. Poniżej cytuję wszystkie wnioski:

1.W wyniku testów w podwyższonej temperaturze stwierdzono, że rury polipropylenowe ulegają stopniowemu procesowi degradacji, o czym świadczy skrócenie czasu indukcji utleniania OIT. Największe zmniejszenie OIT następuje po 1500 h ekspozycji próbek w temperaturze 120oC. Po dłuższym czasie starzenia (2000 h) obserwuje się dalsze skracanie czasu indukcji OIT, ale już nie tak drastyczne. Krótszy czas indukcji utleniania OIT świadczy o zmniejszeniu odporności tworzywa na degradację pod wpływem tlenu znajdującego się w powietrzu.

2. Po czasie ekspozycji w podwyższonej temperaturze przez 2000 h w niewielkim stopniu ulegają zmianom parametry wytrzymałościowe rur PP.

3. Na podstawie testów wpływu kondensatu gazów odlotowych zaobserwowano wyraźne zmiany wybarwienia badanych elementów rur.

4. Testy pozwalające ocenić czas eksploatacji wyrobów z tworzyw sztucznych powinny być prowadzone w danych warunkach przez okres, gdy wartość liczbowa ocenianego parametru, przyjętego jako kryterium oceny, osiągnie 50% wartości początkowej.

5. W celu określenia czasu eksploatacji rur PP w podwyższonej temperaturze należałoby prowadzić długotrwałe testy.

Jak na podstawie powyższych wniosków można stwierdzić, że „badane próbki testu nie zdały”, czy że „polipropylen nie nadaje się na rury spalinowe”? Te stwierdzenia nie mają żadnego związku z wynikami badań.

Dla wyjaśnienia podaję, że badania materiałów (również tworzyw sztucznych termoplastycznych, ale i masła, margaryny, łoju itp.) oznaczone jako OIT (z ang. Oxygen Induction Time – czas indukcji utleniania) prowadzi się w specjalnej komorze, gdzie materiał jest poddawany wyższym temperaturom, i przez którą przepływa czysty tlen. Materiał poddany takim badaniom, niezależnie jakiego jest rodzaju, zawsze „ulegnie stopniowemu procesowi degradacji”. W ten sposób ocenia się czas życia materiałów w praktyce, ze względu na degradacyjne działanie tlenu, którego w atmosferze jest ok. 20%. Normy europejskie nie przewidują tego badania dla tworzyw sztucznych stosowanych na rury spalinowe. W spalinach jest mniej tlenu (ok. 5%) niż w atmosferze i nie ten czynnik jest decydujący o trwałości komina spalinowego.

Dlaczego SKP zleciło badanie rur spalinowych z tworzyw sztucznych akurat taką metodą, jest pewną zagadką. Zagadką łatwą do rozwiązania, gdy weźmie się pod uwagę owe dwa niefortunne stwierdzenia podane wyżej, które jasno wskazują cel badań, jaki postawiło sobie SKP. Nie udało się go jednak osiągnąć. Warto też zapytać, dlaczego nie przeprowadzono właściwych badań systemów powietrzno-spalinowych, jakie dokładnie określa, cytowana w artykule MI 3/2009, norma PN-EN 14471:2007?

Jak dotąd SKP nie ma podstaw do negowania systemów powietrzno-spalinowych z tworzyw sztucznych, choć dokonuje nadzwyczajnych wysiłków wszelkimi metodami, by do tego doprowadzić.

Po 2000 h w niewielkim stopniu ulegają zmianom parametry wytrzymałościowe rur PP, jak podaje sprawozdanie z badań. Średni czas pracy kotła kondensacyjnego w budynku jednorodzinnym o powierzchni użytkowej ok. 200 m2 zamieszkałym przez 4 osoby wynosi w ciągu roku 1900 h. Badania prowadzono w temperaturze 120OC. Temperatura spalin w kotle kondensacyjnym zawiera się w granicach od 40 do 80OC. Jeśli weźmiemy pod uwagę te parametry (2000 h, 120oC, 100% tlenu), to można oszacować, że te „niewielkie zmiany parametrów wytrzymałościowych” nastąpią dopiero po kilku lub nawet kilkunastu latach rzeczywistej eksploatacji rur spalinowych z PP w systemach powietrzno-spalinowych.

Trudno jest odnieść się do wszystkich nieścisłości zawartych w odpowiedzi SKP na artykuł z „MI” 3/2009. Pełna odpowiedź zajęłaby cały numer tego czasopisma lub więcej. Na koniec chciałbym odnieść się do „ciężkiego” zarzutu SKP pod moim adresem i nie tylko, cyt.: „Autor artykułu >>Wyprowadzenie spalin…<<, reprezentujący w istocie jednego ze znanych producentów urządzeń grzewczych, podnosząc kwestię bezpieczeństwa i kwestionując intencje stowarzyszenia, sam nie dostrzega faktu, że jego macierzysta firma oferuje wyroby kominowe, nie przestrzegając zasad określonych w przywołanych przez niego samego normach. Ten przykład posłuży nam jako studium przypadku braku odpowiedzialności producenta”.

Uprzejmie informuję, że nie reprezentuję nikogo poza sobą. A moją inspirację w tej kwestii zawdzięczam artykułom autorstwa członków SKP i Korporacji Kominiarzy Polskich, w których od lat, do znudzenia, podaje się dziwne wyniki badań rur spalinowych z tworzywa sztucznego, uzyskane nie wiadomo w jaki sposób.

Czytam artykuły w pismach technicznych z nadzieją, że wzbogacą moją wiedzę. Jeśli jednak napotykam na coś, co budzi podstawowe zastrzeżenia, i pojawia się to coś na różnych forach kilka razy w roku i od wielu lat, to naturalnym odruchem jest poprosić o bliższe wyjaśnienia. Chciałbym się tu mylić, chciałbym się dowiedzieć, że warunki badań były prawidłowe, zgodne z odnośnymi normami i profesjonalną metodyką. Chciałbym też dowiedzieć się, kto je wykonywał i merytorycznie nadzorował. Wówczas przeproszę publicznie autorów tych badań za to, że kwestionowałem wartość ich badań i wyników.

A „macierzysta firma” ma podstawę do wytoczenia procesu sądowego Autorowi odpowiedzi, ponieważ opublikował on kłamliwe stwierdzenia zniesławiające tę firmę. „Macierzysta firma” oferuje wyroby kominowe do kotłów kondensacyjnych jako systemy powietrzno-spalinowe wykonane w całości ze stali kwasoodpornej. Radzę pospieszyć się z odwołaniem zamieszczonych kłamliwych stwierdzeń i z przeprosinami „firmy macierzystej” lub „ten przykład posłuży nam jako studium przypadku braku odpowiedzialności” Autora odpowiedzi.

dr inż. Jan Siedlaczek

Zobacz artykuł w wersji pdf pdfpdf pdf pdf

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij