Według planowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej reformy nie trzeba już będzie chodzić do szkoły, aby przystąpić do egzaminu państwowego przed OKE (Okręgową Komisją Egzaminacyjną). Wystarczy, że osoba ubiegająca się o certyfikat uiści odpowiednią opłatę. Zmiany mają wejść w 2012 roku. W chwili obecnej do państwowego egzaminu zawodowego, przeprowadzanego przez okręgowe komisje egzaminacyjne, przystępować mogą tylko osoby, które ukończyły zasadniczą szkołę zawodową. Jednak bardzo wiele osób w całym kraju pracuje w zawodzie hydraulika, mechanika lub murarza, pomimo że nie zdobyli tego zawodu w żadnej szkole. Dlatego właśnie Ministerstwo Edukacji Narodowej chce dokonać zmian w systemie kształcenia zawodowego. Wówczas to łatwiej będzie uzyskać dokumenty, które potwierdzają umiejętności w wybranym zawodzie.

Kwalifikacje i certyfikaty Zawody mają zostać podzielone na poszczególne kwalifikacje. Na przykład dla zawodu elektryka kwalifikacje będą dwie: montaż i konserwacja instalacji elektrycznej oraz montaż i konserwacja maszyn. Pierwszą za pomocą egzaminu będzie mógł potwierdzić już uczeń pierwszej klasy. Jeśli później zdobędzie drugą, prócz świadectwa szkolnego dostanie dyplom zawodowy. Jeśli nie – będzie miał dokumenty potwierdzające jedną umiejętność – wyjaśnia Ewa Kruk-Konikowska, dyrektor Departamentu Kształcenia Zawodowego MEN. Zmiana dotyczy też osób, które w ogóle nie uczyły się w szkole określonego zawodu, a swoje umiejętności zdobywały w praktyce. Dzięki reformie będą mogły zdać egzaminy w OKE, tak jak uczniowie, choć będą musiały za nie zapłacić1. Obecnie możliwe jest też otrzymanie certyfikatu o kompetencjach do wykonywania danego zawodu od Izby Rzemieślniczej. Instytucja ta również przeprowadza egzamin, w którym sprawdza kompetencje kandydatów. Okres zdobywania kwalifikacji jest coraz krótszy. W szkole nie uczy się zasad moralnych i kultury wykonywania zawodu. Ze strony uczniów brak jest szacunku dla tych, którzy przekazują uczniom wiedzę. Brak jest też z drugiej strony filozofii kształcenia zawodu. Proces kształcenia ogranicza się tylko do przekazania wiadomości praktycznych. Brak jest czasu na indywidualną pracę z uczniem. Taka forma kształcenia odbija się na jakości oferowanych usług. Do zawodu trafiają osoby przypadkowe, bez powołania, myślące tylko o szybkim zarobku.

Cenne wskazówki
W jednej z książek z mojej kolekcji, wydanej w 1920 r., pt. „Szklarz – praktyczne wiadomości dla pracowników zawodu szklarskiego”, której autorem jest Mieczysław Sroczyński – kierownik szkoły powszechnej i nauczyciel szkoły przemysłowej uzupełniającej w Krakowie, znalazłem bardzo ciekawy wstęp, który przedstawia, jak wielką wagę przywiązywano kiedyś do filozofii kształcenia. Tekst jest bardzo ciekawy i pouczający. Pragnę go Czytelnikom w skrócie przedstawić. Poniższy fragment dotyczy zawodu szklarza, lecz jest to tekst uniwersalny. Dotyczy też zawodu hydraulika, kominiarza itp. Uwagi i mądrość życiowa w nim zawarta jest ponadczasowa, mimo upływu lat nic nie straciła na aktualności. Jaka szkoda, że dziś nie kształci się młodzieży w takim duchu. Młodzież przeczyta ten tekst z przymrużeniem oka i uśmiechem na ustach, a starsi wiekiem fachowcy (szczególnie ci na emeryturze) potwierdzą (z nostalgią za dawnymi czasami), że tak kiedyś kształcono. Szkoda, że te czasy już nie wrócą i nikt tak już nie uczy zawodu. Pisownia tekstu – tak jak w oryginale: „Z chwilą wstąpienia do praktyki zawodowej rozpoczyna uczeń jeden z najważniejszych okresów życia swojego. Rozpoczyna bowiem pracę w zawodzie obranym, t. j. naukę praktyczną z wytkniętym celem, a celem tym — to zdobycie i zapewnienie sobie bytu, środków utrzymania na całe życie, zdobycie samodzielności i zamożności. Praca ma mu zapewnić pewne stanowisko w społeczeństwie, dla którego rękodzielnik był zawsze chlubą. Powinien też zawód obrany ukochać, a postępowaniem swojem zjednać sobie i zawodowi swemu szacunek społeczeństwa. Dlatego też, kto nie ma upodobania i zamiłowania w tym kierunku i udaje się do zawodu tylko dlatego, że spodziewa się zarobku, pozostanie do końca życia zarobnikiem mniej lub więcej zdolnym, zadowolenia jednak i spokoju nie znajdzie. Usilną dążnością ludzi dobrej woli jest podniesienie rękodzieł do tej wyżyny, na jakiej one stały przed wiekami, gdy majster był artystą w swoim zawodzie, pozostawiając prace, podziwiane przez nas obecnie żyjących, był rdzeniem mieszczaństwa i przyczynił się do wzrostu potęgi miast i bogactwa narodu. Mając taki cel przed oczyma, zamiłowanie pracy i upodobanie w obranym zawodzie, w imię Boże rozpoczynaj, młodzieńcze, naukę! Miejsce rodziców i szkoły zajmie teraz majster, który, jak tamci, uczyć cię będzie i poprowadzi do wytkniętego celu. Majstra też uważać należy za tego, który w rękach swoich ma przyszłość oddanego mu ucznia. Wskazówki jego i nauki powinien też uczeń jak najskrupulatniej zapamiętać, w każdym względzie okazywać posłuszeństwo, a wskazane roboty wykonywać jak najsumienniej, chętnie i dokładnie. Często uczniowie początkujący mają przekonanie, że czas 3- lub 4-letni przeznaczony na naukę, to jakby czas dla nich zmarnowany, z którego korzysta tylko majster.
Z tego powodu, lekceważąc wskazówki majstra i czeladników, uchylają się, gdy tylko mogą od pracy, nie korzystają ze sposobności nauczenia się czegoś nowego i prace zlecone wykonują niedbale. Uczniowie tacy, nie nabrawszy należytej wprawy w wykonywaniu swego zawodu, oczekują czasu wyzwolin z upragnieniem. Lenistwo to i lekceważenie mści się potem na nich, bo choć osiągną już stopień czeladnika, popłatnej pracy nie znajdą jako niedouczeni i przechodzą z pracowni do pracowni jako siła słabsza, mniej poszukiwana i ceniona. Wtedy poznają dopiero, że czas nauki zmarnowali i zabierają się do dalszej nauki, gdy trzeba na chleb dla siebie a często i rodziny zapracować. Pracują już tylko jako wyrobnicy, bez zamiłowania, jakby za karę. Czasem uda się jeszcze czas stracony powetować. Czeka ich wtedy wiele upokorzeń, zawodów i trudów. Najczęściej pchają to smutne życie, czując się nieszczęśliwymi i niezadowolonymi ze swego losu i przypisując winę tego zawsze komu innemu, stają się plagą dla majstrów, towarzyszy pracy i najbliższej rodziny. Pierwszym obowiązkiem ucznia jest zaznajomić się z narzędziami i przyborami, jako też ich przeznaczeniem, oraz utrzymywać porządek i czystość w pracowni i koło siebie. W pracowni szklarskiej gromadzi się zwykle bardzo wiele odpadków, pomiędzy któremi narzędzia, szczególniej mniejsze, łatwo zatracić się mogą. Uczeń, sprzątając i wynosząc odpadki na miejsce do tego przeznaczone, powinien bardzo dokładnie je przetrząsać, aby z niemi jakiego narzędzia nie wyrzucił, również powinien baczyć, aby między odpadkami nie znajdowały się większe kawałki materjału, któreby jeszcze można zużytkować. Mniejsze odpadki szkła (rur – przyp. red.), nieprzydatne już do użytku, gromadzi się w osobnej skrzynce. Zebrane w większej ilości odpadki odsyła się do fabryk dla ponownego ich przetopienia (wykorzystania – przyp. red.).
Większe kawałki należy poskładać w osobnych, do tego przeznaczonych schowkach, t.z.w. stojakach, umieszczonych zwykle przy jednej ze ścian pracowni. Drobne zaś odpadki szkła (materiału – przyp. red.), rozsypane na podłodze, powinien uczeń zaraz wynieść, aby zapobiec ciężkim nieraz zranieniom. Wogóle ostrożność jest dla ucznia szklarskiego (hydraulika – przyp. red.) bardzo a bardzo wskazaną. Mając bowiem ciągle ze szkłem (ostrymi narzędziami – przyp. red.) do czynienia, może przez nieuwagę wyrządzić majstrowi wielką szkodę, a siebie lub towarzyszy pracy przez pokaleczenie się na jakiś czas dłuższy lub krótszy uczynić niezdolnym do pracy. Wszelkie narzędzia powinien uczeń zawsze, a przynajmniej codzień wieczorem oczyścić, poukładać w porządku na ich zwykłem miejscu, aby uniknąć straty czasu na ich szukanie; każde narzędzie ma być w każdej chwili pod ręką do natychmiastowego użytku. Szczególniejszą uwagę powinien uczeń zwracać na diament do cięcia szkła (zaciskarkę – przyp. red.), gdyż bez tego narzędzia obejść się nie może. Jeżeli w pracowni znajdują się jakie pomocnicze maszyny, powinien uczeń pamiętać, że maszyna czy też narzędzie nie służy do zabawy, tylko do pracy i wszelkie nadużywanie ich i majstrowanie koło nich jest niedozwolone, a to z wielu powodów. Łatwo może je zepsuć, nie umiejąc się z niemi obchodzić; rozkręcając zaś lub przykręcając, może zniszczyć materjał obrabiany, zanim spostrzeże złe ustawienie części maszyny, a wkońcu naraża się majstrujący niepotrzebnie na skaleczenie. Pamiętać powinien uczeń, że maszynami i narzędziami temi wolno mu tylko za pozwoleniem i z polecenia majstra i pod nadzorem starszego czeladnika posługiwać się przy pracy. Mając zaś z polecenia majstra oczyścić maszynę lub jej części składowe, może zabrać się do tej roboty dopiero wtedy, gdy maszyna jest w spoczynku i gdy niema niebezpieczeństwa i obawy narażenia się na kalectwo lub zepsucie narzędzia. Z przepisami, obowiązującemi w pracowniach, posiadających maszyny, umieszczonemi w ramkach na ścianie pracowni, jak i z przepisami, co do zachowania ostrożności, powinien się uczeń dokładnie zaznajomić i w pamięci trwale je zachować.
Do ucznia należy też pamiętać o narzędziach, przyniesionych z pracowni na miejsce pracy poza domem, np. na budowie lub w domu prywatnym. Zapomnienie lub zagubienie narzędzi bywa najczęściej winą niedbałego ucznia, a powodem nieprzyjemności i kłopotu w pracowni, jak również stratą dla majstra. Wobec czeladników, zajętych w pracowni, ma uczeń zachowywać się z szacunkiem i pomagać im przy pracy, a nie zapominać, że z majstrem i czeladnikiem całe jego życie będzie związane; stykać się z nimi będzie często i oni obaj też mają wpływ na jego przyszłość, orzekając, czy odpowiada warunkom wymaganym, czy nie. Poza pracownią może i powinien usługiwać czeladnikom, o ile na to rodzice lub opiekunowie jego pozwalają. W stosunkach z interesantami powinien uczeń być skromnym, uprzejmym i grzecznym, interesu i własności majstra pilnować, i tak postępować, aby mu szkody nie wyrządzić. Nie powinien nigdy wdawać się w niepotrzebne rozmowy i opowiadania sekretów zawodowych i wydarzeń zaszłych w pracowni, a pytania ciekawych powinien zbywać krótkiemi odpowiedziami. Wogóle odznaczać się ma uczeń uczciwością i prawdomównością. Pamiętać też powinien, że przyznanie się do błędu lub przewinienia, choć sprowadzi napomnienie lub karę, zjedna mu jednak szacunek u majstra i towarzyszy, zmaże w części winę i przyczyni się do wyrobienia wzajemnego zaufania i znośniejszego pożycia w pracowni.
Wytworzenie się takich stosunków uprzyjemni mu czas nauki i pozwoli zapomnieć o tem, że żyje między obcymi, i zostanie na całe życie miłem wspomnieniem pierwszych kroków na drodze życia. W takich warunkach wykształcić się może na czeladnika, który ukocha swój zawód, w majstrze i czeladnikach będzie miał starszych braci, a później jako samodzielny pracownik wykształcić zdoła nowy zastęp młodocianych rękodzielników z uczniów, oddanych jego opiece”. 1. Metro z dn. 01.12.2009 r. M. Szumer „Majster bez szkoły, ale z doświadczeniem”.
Andrzej Świerszcz
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij