Wentylacja i ogrzewanie powietrzne. Hotel bez zapachów miasta

Zanim zacznę omawiać systemy wentylacji w hotelach, muszę wrócić do podstawowych zagadnień, które mają wpływ na końcowy efekt projektowanej wentylacji. Dobrym zwyczajem, moim zdaniem, jest projektowanie instalacji wentylacyjnej dla każdego poziomu hotelu oddzielnie. Zyskuje się, dzięki takiemu rozwiązaniu, pewną niezawodność w jego funkcjonowaniu, ponieważ:
* łatwiej jest wyłączyć, w przypadku awarii, jedno piętro niż całą część mieszkalną,
* dzięki powtarzalności urządzeń wentylacyjnych można posiadać niezbędne, zapasowe części do jednego lub dwóch rodzajów urządzeń wentylacyjnych,
* możemy zaprojektować mniejsze przekroje kanałów wentylacyjnych,
* łatwiej jest dokonać regulacji instalacji,
* dzięki zmniejszonym przepływom powietrza jesteśmy w stanie znacznie obniżyć hałas,
* obniżymy znacznie koszty inwestycji i zyskamy wiele miejsca na inne zadania inwestycyjne. Trudne zadanie czeka na projektantów przy wyborze miejsca do wyrzucenia zużytego powietrza do atmosfery.

Tradycyjne wyrzutnie dachowe, ich konstrukcja powoduje, że zanieczyszczone, a przede wszystkim mocno „zapachowe” snuje się po dachu i przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych (niskie ciśnienie, mgły) opada na poziom okien i ulicy. Wówczas orientujemy się, co w restauracyjnej kuchni jest daniem dnia. Nowo budowane hotele mogą być już zaprojektowane prawidłowo i z zapachami tego „małego miasteczka” możemy nie mieć problemu. Gorzej jest, gdy budynek, szczególnie w starej części miasta o gęstej zabudowie, jest adaptowany na hotel z kompletnym zapleczem. Wówczas, gdy nie ma miejsca lub nie można ruszyć murów, bo jest to obiekt zabytkowy, stosuje się zabiegi, które na ogół utrudniają życie mieszkańców z sąsiedztwa. Montuje się kanały wywiewne na zewnętrznych ścianach budynków, często od strony zabytkowych podwórek, traktując je jak nikomu niepotrzebną przestrzeń i składowisko śmieci. A od strony tych podwórek są okna mieszkań i ludzie tam mieszkający mogą mieć, w środku miasta, oazę spokoju i zieleni.
Takie miejsca są w Budapeszcie, Wiedniu i w wielu miastach zachodniej Europy. Traktujemy tę przestrzeń jako nieużytkową i wpychamy do niej również zapachy, szczególnie uciążliwe, gdy używa się przypraw do potraw obcych naszemu podniebieniu. Praktycznie wszystkie starówki, we wszystkich miastach polskich, pachną jedzeniem. I znowu wracam do wyrzutni zanieczyszczonego powietrza. Powietrze zanieczyszczone gazami, parami i aerozolami z reguły nie podlega oczyszczeniu przed wyrzuceniem do atmosfery. Nawet jeśli zatrzymamy cząstki stałe na filtrze, to pozostaje nadal „zapach”, który jest czynnikiem bardzo uciążliwym. Należy więc wyrzucać zanieczyszczone powietrze do jak najwyższych warstw atmosfery i zapomnieć o zakorzenionym zwyczaju zaopatrywania wyrzutni dachowych w daszki, osłony, gdyż takie rozwiązania sprzyjają rozprzestrzenianiu zanieczyszczonego powietrza na boki i opadaniu wzdłuż ścian do dołu budynku.
I już mamy niepożądany „zapach”. Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie wyrzutni pochodniowych, w których prędkość początkowa w kanale wylotowym może być maksimum ~11 m/s, a w końcówce wyrzutni w granicach 15-40 m/s. Wyrzutnia tego typu jest zaopatrzona w konfuzor zakończony cylindryczną końcówką. Wskutek zmniejszenia przekroju wyrzutni prędkość wypływu wzrasta, co pozwala na wytworzenie strumienia o dalekim zasięgu.
Im większa będzie prędkość powietrza, tym silniejszy będzie strumień. I chociaż wydaje się, że spore wymiary wyrzutni nie pozwalają jej wszędzie zamontować, to zapewniam, że przy zaangażowaniu architekta i konstruktora można ją dobrze ukryć, zachowując wymagany poziom wylotu ~0,6 m nad połacią dachową. Przybliżoną wysokość, na jaką zostanie wyrzucone zanieczyszczone powietrze przy zastosowaniu wyrzutni pochodniowej i przy prędkości wiatru v = 2,5 m/s można obliczyć z zależności: h = 2,60 * d * v2/3 [m], gdzie: d – średnica wylotu cylindrycznej końcówki [m], v – prędkość wypływu z cylindrycznej końcówki [m/s]. Przy występowaniu wiatrów, w przybliżeniu w ciągu roku o wartości większej niż 2,5 m/s, np. we Wrocławiu ~20%, w Gdańsku ~35%, uzyskuje się dzięki zastosowaniu takiej wyrzutni zupełnie niezły efekt. Należy dodać, że im większa prędkość wiatru, tym szybsze rozmycie strumienia pochodni. Przy prędkości wiatru 10-15 m/s następuje całkowite rozmycie strumienia. W porównaniu z wyrzutnią tradycyjną są to rewelacyjne osiągi.
Dorota Węgrzyn
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf 

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij