Uwaga! Jesteś w ukrytej kamerze, czyli kwiatki instalacyjne. Z tuleją bezpieczniej?

Przestrzeń pomiędzy tuleją a przewodem należy wypełnić materiałem plastycznym lub elastycznym, niestarzejącym się z upływem czasu i jednocześnie niepowodującym uszkodzenia rury przewodowej (instalacyjnej). Tuleja ochronna winna być dłuższa niż grubość przegrody, a w przypadku stropu musi wystawać około 2 cm powyżej poziomu podłogi. Zadaniem tulei ochronnej jest umożliwienie wzdłużnego przemieszczania się przewodu w przegrodzie. Tak naprawdę, po zapoznaniu się z definicją tulei oraz zdjęciami „tulei” rzeczywistych, komentarz mógłby być zbędny, jednakże spróbuję wyjaśnić (?) zamiary twórcy (artysty?). Zdjęcie nr 1 przedstawia „tuleję”, która uległa siłom grawitacji i wysunęła się z wykonanego otworu w stropie. Jak widać, jej wykonanie nie ma nic wspólnego z teoretyczną tuleją ochronną. Została ona wykonana z kawałka płaskiej blachy niewiadomego pochodzenia, zawiniętej na rurze przewodowej, prawdopodobnie ręcznie, i, niestety, już sama „tuleja” jest elementem niszczącym rurociąg, co przy rurociągach z powłoką antydyfuzyjną lub miedzianych może być drastyczne w skutkach (przenikanie tlenu w przypadku rurociągów z polietylenu, mniejsza odporność mechaniczna rurociągów miedzianych, zwiększona podatność na korozję). Na zdjęciu można także dostrzec zniszczoną już warstwę ochronną rurociągu, co na pewno negatywnie wpłynie na działanie instalacji.

Efekt widoczny na zdjęciu jest prawdopodobnie wynikiem przeciągania rurociągu przez otwór w stropie. Oczywiście, o gwarancji na materiał rurociągu lub całości jako systemu można zapomnieć.
Zdjęcie nr 4 przedstawia mocowanie rurociągu do przegrody pionowej (ściany). Na pierwszy rzut oka niby nic takiego, ale już po krótkiej chwili można zauważyć kilka istotnych nieprawidłowości, wynikających na pewno nie tylko ze sprytu wykonawcy, ale też powodowanych miejscem montażu, (miał tam nikt nie zaglądać). Warstwa ochronna rurociągu została uszkodzona (wynik przeciągania rurociągu przez niezabezpieczone otwory budowlane – na przykład takie, jak w przypadku na zdjęciach nr 1, 2, 3). Kolejny błąd to izolacja, a właściwie jej braki, występująca tylko w miejscach będących w zasięgu wzroku. Zastosowana tutaj izolacja ma przeznaczenie do zabudowy podtynkowej, którą można by w omawianym przypadku zaakceptować, lecz jej sposób montażu jest nie do przyjęcia. Powodem jest m.in. montaż bez kleju, wciskanie odcinków izolacji w wybrane „wolne miejsca”, brak izolacji na całości instalacji, także na armaturze i zawiesiach, brak izolacji na zawiesiach bądź montaż uchwytów na rurociągach zaizolowanych.
Zdjęcie nr 5 przedstawia połączenie rurociągu wykonanego z PE-X z instalacją stalową ocynkowaną („ocynk” wciąż na czasie). Pomijam fakt, iż instalacja stalowa z rur ocynkowanych nie była w ogóle projektowana w tej inwestycji. Wykonując zdjęcie, miałem na uwadze jedynie artyzm wykonanego połączenia. Na zdjęciu bez większego wysiłku i znawstwa można zauważyć, że tuleja połączeniowa jest założona odwrotnie i zaciśnięta na „siłę”, czego wynikiem jest przeciągnięta tuleja oraz wypływ materiału spod tulei, a co za tym idzie, potencjalna nieszczelność instalacji. Skutkiem może być również uszkodzenie narzędzi (wypożyczonych przez producenta rurociągów), brak gwarancji na system, a przyczyną brak podstawowej wiedzy o montowanym systemie, choć wiedza takowa jest podstawą do wystawienia certyfikatu uprawniającego do montażu takich systemów przez producenta, (wykonawcy montujący certyfikaty takie posiadali!). Na koniec „rodzynek” – zdjęcie nr 6, które zamieszczam jako ciekawostkę i przestrogę dla osób odbierających czy nadzorujących pracujące już instalacje. Zdjęcie wykonane podczas wizyty u lekarza przedstawia szafkę hydrantową, przypuszczam, że z wymaganą zawartością. Instalacja nowa, po generalnym remoncie, czego świadectwem może być nieusunięta jeszcze farba z szafki, wykonana w jednym z większych ośrodków medycznych w kraju (klinika + szpital + akademia etc.). Temat główny zdjęcia to „zabezpieczenie zabezpieczenia”, czyli zmodernizowane zamknięcie za pomocą kłódki, czyli „co by było, jakby był potrzebny hydrant z tejże szafki”. Nie wiem, czy prezentowane „zabezpieczenie” wystraszy potencjalnych „amatorów” cudzej własności, ale, na 99,99%, ekipa gasząca ewentualny pożar (odpukać!) odpowiednich kluczy ze sobą mieć nie będzie. Zresztą byłoby dosyć trudno dopasować mnóstwo kluczy do mnóstwa szafek (obiekt jest spory).
Maciej Sławuta
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf


Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij