ABC pomp ciepła. Pompowe porady.

W pierwszym etapie procesu decyzyjnego zawinić może sprzedawca – fachowiec, który doradza, jakie rozwiązanie wybrać. Jeśli jest on osobą widzącą wszystko w różowych kolorach (taki niepoprawny optymista) może mu nieopatrznie wyrwać się z ust stwierdzenie, że, co prawda, pompa ciepła pobiera trochę prądu, ale są to prawie niezauważalne ilości. Niestety, pierwszy rachunek z zakładu energetycznego zburzy błogi spokój osoby, która obdarzy takiego handlowca zaufaniem. Relatywnie, kwota do zapłacenia nie będzie duża (porównując do kosztów ogrzewania innymi systemami), ale lupa do jej przeczytania nie będzie potrzebna. Wtedy lepiej, by wspomniany sprzedawca miał w tym dniu wolne i nie odbierał telefonów. Inna kwestia to zapotrzebowanie na ciepło budynku. Ktoś oblicza (lub szacuje) jego wartość i na tej podstawie dobierana jest moc urządzenia grzewczego. W przypadku pompy ciepła dobór ten jest, z reguły, bardzo dokładny, ze względu na relatywnie duże różnice pomiędzy kosztami inwestycyjnymi dla poszczególnych wielkości pompy. Tu, niestety, najczęściej zapomina się, że określone zapotrzebowanie na ciepło podane zostało przy założeniu, że budynek nie ma już w sobie nadmiaru wilgoci. Wiadomo jednak, że w przypadku tradycyjnego sytemu budowy domu, w pierwszych dwóch sezonach grzewczych jest inaczej. Energochłonność budynku, ze względu na jego osuszanie, jest znacznie większa.
Co wtedy? Użytkownicy narzekają, że jest im zimno. Chyba, że instalacja grzewcza jest wspomagana np. grzałką elektryczną. Wtedy narzekają, że jest im ciepło…, gdy czytają rachunek za prąd. Oczywiście, jest to etap przejściowy, który należy cierpliwie przeczekać lub próbować np. częściej palić w kominku. Wspomniane do tej pory kwestie doty- czą bardziej sfery „psychologicznej” i ich rozwiązanie wymaga, po prostu pogodzenia się z pewnymi faktami. Jakie jednak mogą być błędy natury technicznej? Jednym z nich jest również owa konfiguracja pompy ciepła i grzałki elektrycznej. Drugi z wymienionych generatorów ciepła jest bardzo pożytecznym urządzeniem, pod warunkiem jednak, że nie zapomina się, że to pompa ma być podstawowym źródłem energii. Dodatkowe ogrzewanie elektryczne powinno, z reguły, mieć moc mniejszą niż zasadniczy generator. Jego rolą ma być uzupełnienie brakującej mocy w pierwszych sezonach grzewczych, zabezpieczenie na wypadek awarii pompy ciepła (co, w przypadku dobrej klasy urządzeń, rzadko ma miejsce), dezynfekcja termiczna zasobnika ciepłej wody użytkowej lub, w przypadku pomp ciepła typu powietrze/woda, wspomaganie procesu rozmrażania parownika i uzupełnianie brakującej mocy przy niskich temperaturach powietrza atmosferycznego (np. poniżej -5°C). Co jednak zrobić z osobą, która dla budynku o zapotrzebowaniu około 12 kW przedstawia ofertę na 4-kilowatową pompę typu solanka/woda i 8-kilowatową grzałkę? Należy pogratulować jej odwagi. Fakt, do osiągniętego tym sposobem poziomu cenowego trudno będzie się zbliżyć nawet urządzeniom produkowanym w najbardziej egzotycznych zakątkach świata. A koszty eksploatacji?… To już chyba będzie zmartwienie tego, kto będzie je ponosił. Standardem w nowoczesnych instalacjach grzewczych są dwa obiegi grzewcze: grzejniki i ogrzewanie podłogowe. Branżyści przyzwyczaili się już, że przypadku zastosowania gazowego kotła kondensacyjnego, należy dążyć do tego, by podłogówka była w przewadze. Pozwala to osiągać niską średnią temperaturę powrotu, a, co za tym idzie, wysoką sprawność.
Czy tak samo jest w przypadku pompy ciepła? Nie. Tu decydująca jest temperatura zasilania (to, co pompa musi wyprodukować). Dlatego też nawet jeden grzejnik w instalacji, który będzie wymagał o 20 K wyższej temperatury niż podłogówka, spowoduje, że z jednej kilowatogodziny prądu otrzyma się np. 3,2 zamiast 4,6 kilowatogodziny ciepła. Warto więc zastanowić się, czy całości budynku nie ogrzać systemem powierzchniowym lub też wspomniany jeden grzejnik zastąpić urządzeniem elektrycznym. Jednym z częstszych błędów jest niewłaściwy dobór zasobnika wody użytkowej.
Fachowcy zapominają często, że pompa ciepła, jako urządzenie pracujące na niskich parametrach oraz niewielkim schłodzeniu (DT), wymaga większej niż kocioł grzewczy powierzchni wymiany ciepła. Dlatego też do współpracy z nią należy dobierać specjalne zasobniki o znacznie powiększonej powierzchni wężownicy lub z zewnętrznym wymiennikiem płytowym. Co stanie się, jeśli ktoś dobierze typowy zasobnik z niewielką wężownicą? To zależy, czy pamiętał on o wyposażeniu zbiornika w grzałkę elektryczną do termicznej dezynfekcji (oczywiście, nie zapominając o jego właściwym zabezpieczeniu), czy też umknęła mu ta kwestia. W pierwszym przypadku pompa będzie nagrzewała zasobnik do np. dwudziestu kilku stopni, przekazując następnie pałeczkę grzałce, co odbije się na rachunku za prąd. W drugim przypadku, użytkownik, po kilku kąpielach, będzie mógł zapisać się do klubu morsa. Co może stanowić podsumowanie niniejszego opracowania? Może pytanie, które nasuwa się przynajmniej raz w tygodniu każdemu serwisantowi urządzeń grzewczych: „Dlaczego fachowcy dobrowolnie ściągają na siebie kłopoty, wolą uwierzyć, że kilka lat szkoły technicznej i kilkanaście lat pracy zawodowej uczyniło ich nieomylnymi?”. Przecież wystarczy poprosić o poradę (w zakresie doboru i montażu) kogoś, kto zna dane urządzenia lepiej, bo na co dzień ma z nimi do czynienia.
Gabriel Grabowski
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf



Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij