Praktyka budowy rurociągów preizolowanych (17). Prace gwarancyjne.

Na zakończenie cyklu poświęconego rurociągom preizolowanym chciałbym naświetlić problem napraw – niezbyt lubiany temat, szczególnie jeśli wykonuje się je w ramach prac gwarancyjnych. Standardem w przypadku sieci preizolowanych jest 5 lat gwarancji, czasami 5 lat na materiały i 3 na roboty. Jest to zresztą mało istotne bowiem w momencie wystąpienia awarii, wywołanej spadkiem rezystancji izolacji, nie sposób określić po której stronie leży wina. Sprawa napływania wody przez nieszczelną mufę jest stałym punktem nieporozumień na linii dostawca-wykonawca. Ten pierwszy mówi, że obkurczanie mufy było nieprawidłowe, drugi, że to wina materiałowa. Tak czy owak, awaria musi być usunięta.

Nieostra definicja Definicja awarii w sieciach preizolowanych jest nieostra i niejednoznaczna. O ile zerwanie, względnie zwarcie do rury przewodowej drutu alarmowego, nie budzi wątpliwości, to już graniczny stopień zawilgocenia jest sprawą dyskusyjną. Nie da się ukryć, że panujący od kilku lat zdecydowany rynek inwestora nie jest dla wykonawców rzeczą pocieszającą. Zdarza się, że w warunkach przetargowych stawiane są bardzo wygórowane warunki, na które przyciśnięty do muru wykonawca godzi się, a później ponosi tego konsekwencje. W takiej sytuacji, przy niesprzyjających okolicznościach i sztywnej postawie inwestora, może dojść do konieczności usuwania awarii wręcz niewykrywalnych, czyli ustawicznego działania na sieci, co w skrajnych wypadkach może zakończyć się upadkiem firmy. Na pewno nie do przyjęcia są warunki utrzymania rezystancji izolacji na poziomie > 200 MΩ przez cały okres gwarancyjny.

Zawilgocenia Natura zawilgoceń w systemach preizolowanych jest zróżnicowana. Najprostsze do wykrycia są sytuacje, gdy na określonym, badanym odcinku rurociągu, naciek wody z zewnątrz występuje w jednym miejscu. Jeśli dodatkowo w trakcie mufowania złącza założona była wkładka filcowa, to po otwarciu mufy spotykamy widok ze zdjęcia. W takich przypadkach demontuje się istniejącą mufę, oczyszcza z wilgotnej pianki i zakłada mufę naprawczą. Jako mufy naprawcze można jeszcze stosować wersję niewiele różniącą się od wspomnianej wyżej, tylko przeznaczoną do zalewania pianką PUR, mufy stalowe składane, ewentualnie mufy elektrozgrzewane.

Sprawa komplikuje się o wiele bardziej, gdy na określonym odcinku rurociągu występuje wiele drobnych zawilgoceń, które same w sobie nie są groźne, lecz pomiar dla całego odcinka jest poniżej granicy wyznaczonej przez inwestora (np. 500 kΩ/km). Warunki wyznaczone przez inwestora (500 kΩ/km)  oznaczają, że odcinek 250 m rurociągu powinien mieć rezystancję minimalną 2 MΩ.

Spróbujmy prześledzić taką sytuację: na określonym odcinku rurociągu o długości 250 m zawierającym oprócz odcinków prostych, zaślepiony trójnik i kilka kolan,  na 1/4 muf  (załóżmy że jest to 12 złączy) występują bardzo niewielkie nacieki. Dla uproszczenia przyjmijmy, że stopień zawilgocenia pojedynczego złącza jest jednakowy, a jego rezystancja wynosi 20 MΩ. Przy wykonaniu pomiaru całego odcinka, rezystancja izolacji będzie się wahać w granicach 1,6-1,7 MΩ, a to oznacza, że izolacja nie spełnia stawianych przez inwestora wymogów (2 MΩ). Z praktycznego punktu widzenia nie ma żadnych szans, aby serwisant wskazał miejsce, którego zawilgocenie ma wartość 20 MΩ. W przypadku sztywnej postawy służb technicznych inwestora, wykonawcy nie pozostaje nic innego jak odkopywanie miejsc najbardziej prawdopodobnych, testowanie muf i kolejne wyszukiwanie. O ile zawilgocenie skupione, pojedyncze można rozpoznać po wyrwaniu korka mufy – wyraźnie wilgotna pianka, o tyle przy zawilgoceniu rozproszonym sprawdzanie pianki poprzez otwór korka daje wynik negatywny, tzn. wykazuje, że pianka jest sucha. Pojawia się dylemat, czy rozbierać mimo to mufę, bo wilgoć może być osadzona poza rejonem korków, czy zostawić ją w spokoju.

Docieranie do drutów Przy niedużych średnicach, gdy mufa jest niedroga można decydować się na rozbieranie mufy w ciemno, przy większych – koszty związane ze zniszczeniem mufy okazują się zbyt duże. Zasadniczo żaden z dostawców systemów preizolowanych nie podaje szczegółów postępowania w takich przypadkach. W praktyce wykonawczej można spotkać się z metodą przedstawioną na rysunku. Właściwie są to dwa sposoby postępowania, na które wykonawca może się zdecydować w zależności od warunków tj. średnicy rurociągu, dostępności mufy, posiadanego sprzętu. Opisane działania mają na celu stwierdzenie stanu izolacji w wytypowanym złączu. Po odkopaniu mufy wraz z przyległymi odcinkami przed i za nią, oczyszczeniu płaszcza, należy dostać się do obydwu drutów alarmowych z każdej ze stron mufy. Sposób A to wycięcie z płaszcza rury prostokątnego wycinka obejmującego obydwa druty (dla dużych średnic mogą to być dwa niezależne wycinki), następnie wydłubanie pianki izolacyjnej w celu odkrycia obydwu drutów. Dodatkowo należy wybrać w dowolnym miejscu izolację w stopniu umożliwiającym dostęp do rury przewodowej. Będzie to potrzebne do podłączenia zacisku masowego od przyrządu pomiarowego. Po odkryciu druty należy przeciąć i oczyścić. W przypadku B nad każdym z drutów wierci się w płaszczu rury po trzy otwory oddalone od siebie o kilka cm. Druty przecina się w środkowym otworze, a wyprowadza bocznymi. Po wyprowadzeniu drutów w środkowym otworze wybiera się piankę w celu dotarcia do rury przewodowej i podłączenia zacisku masowego. W przypadku stosowania rozwiązania B często wierci się otwory na jednym drucie po obydwu stronach mufy i sprawdza stan izolacji. Gdy wartości są niewystarczające, pomija się wiercenia następnych otworów i tylko przystępuje się do demontażu mufy.

Łączenie drutów Przedstawione sposoby dotarcia do drutów alarmowych mają swoje wady i zalety. Sposób A wymaga użycia ekstrudera lub urządzenia do spawania polietylenu. Dużo prostsze jest natomiast łączenie przeciętych drutów. W przypadku B wiercenie odbywa się tym samym wiertłem, które służy do nawiercania muf, a zamknięcie otworów następuje najlepiej przy pomocy korków wtapianych, w ostateczności – korkami zabijanymi zabezpieczonymi łatką, ale jest to już mniej pewne rozwiązanie. W tym sposobie istnieją spore problemy z powtórnym połączeniem drutów po wykonanych pomiarach.  W obydwu sposobach należy mieć na uwadze uzupełnienie wcześniej usuniętej pianki. Czasami można się spotkać z przypadkami, że firmy nieposiadające odpowiedniego sprzętu nie dokonują zgrzewania, a ograniczają się jedynie do założenia opasek termokurczliwych. W takich okolicznościach naprawiający może się liczyć z tym, że po pewnym czasie wilgoć zacznie nachodzić właśnie pod tymi opaskami.

Omawiane działania sprawdzają się w sytuacjach, gdy obszar zawilgocenia nie przekracza obszaru mufy. W przypadkach, gdy wilgoć przeniknęła w izolację sąsiadujących elementów, metody diagnostyki są te same, natomiast sposób naprawy jest uzależniony od rozległości zawilgocenia. Zawsze należy oczyszczać awaryjne miejsce do momentu, aż pojawi się sucha pianka. Jeśli nie jest to zawilgocenie zbyt głębokie można zamówić mufę naprawczą wydłużoną, w przypadku większych długości pozostaje wymiana odcinka rury objętego zawilgoceniem.

No cóż, na zakończenie wypada życzyć wykonawcom, aby otrzymywali zawsze materiały dobrej jakości, żeby pracownicy wykonywali wszystkie czynności zgodnie z wymaganymi zasadami, a inwestorzy żeby byli wyrozumiali.

Adam Dwojak
Ilustracje z archiwum firmy Logstor.
Zobacz artykuł w wersji pdf pdfpdf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij