Filozofia systemów grzewczych w budynkach wielorodzinnych

Owszem, jeśli ktoś buduje dom, zajmuje mu to już tylko około dwóch lat dzięki dostępności kredytów hipotecznych. Gdy wybiera system grzewczy, oprócz kotła „na wszystko”, ma do wyboru zdobycze nowoczesnej techniki: kondensacyjny kocioł gazowy lub pompę ciepła i – jako uzupełnienie – instalację solarną. Super! Szkoda, że nie wszyscy sąsiedzi o tym wiedzą i niekiedy trzeba wdychać żółte opary z ich prywatnej „spalarni odpadów”. Mimo tych nieprzyjemnych akcentów należy przyznać, że branża grzewcza zrobiła w ostatnim czasie ogromny skok naprzód w zakresie budownictwa jednorodzinnego.
Poszukiwania alternatywy
Niestety budownictwo wielorodzinne nadal „tkwi w średniowieczu”. Nadal najpopularniejszym systemem grzewczym jest sieć ciepłownicza. Poziom dodatkowych kosztów, doliczanych do tych rzeczywistych, które są potrzebne do wytworzenia ciepła, jest tu niemały. Potwierdzi to każdy (lub prawie każdy), kto przeprowadził się z bloku do domku i ze zdziwieniem odkrył, że jego koszty utrzymania domu o ponad dwukrotnie większej powierzchni są porównywalne do tych, które ponosił w mieszkaniu. Czy jest jakaś alternatywa dla sieci cieplnej?
Tak, indywidualne ogrzewanie gazowe w każdym mieszkaniu. Czy to na pewno takie dobre rozwiązanie?
Nie! Większość mieszkań (których niewielka powierzchnia wynika z ceny metra kwadratowego) ma zapotrzebowanie ciepła poniżej dolnego zakresu modulacji większości dostępnych kotłów.
Czym to skutkuje? Taktowaniem urządzenia i zwiększonym zużyciem gazu. Ponadto, w większości (szczególnie starszych) budynków pomieszczenia, w których montowane są gazowe kotły lub podgrzewacze wody (najczęściej są to łazienki), w mniejszym lub większym stopniu nie spełniają wymogów technicznych warunkujących ich poprawną i bezpieczną eksploatację. Jeśli nawet bezpieczeństwo jest początkowo zapewnione, użytkownicy tych urządzeń z czasem to zaprzepaszczają, na przykład: zapominając o zlecaniu okresowych przeglądów lub zatykając otwory wentylacyjne („…bo wieje…”). Czy zatem kocioł gazowy to złe rozwiązanie dla budynku wielorodzinnego? Nie, ale powinna to być jedna kotłownia przeznaczona dla całego budynku lub nawet kilku budynków, a nie dla poszczególnych mieszkań. Wspólna kotłownia to rozwiązanie tańsze zarówno inwestycyjnie, jak i eksploatacyjnie. Może też ona pracować w oparciu o technologię pomp ciepła lub być nią uzupełniona.
Kierunek na prąd
Jakie systemy pozwalają więc na wykonanie indywidualnej instalacji zapewniającej ogrzewanie i ciepłą wodę dla każdego mieszkania w budynku wielorodzinnym? Z pomocą przychodzi to, co każdy zna i ma w domu: energia elektryczna. Za drogo? Można byłoby na ten temat polemizować – porównując koszty ogrzewania prądem z tym tak popularnym ciepłem sieciowym. Potwierdzi to każdy, kto miał okazję porównać koszty ogrzewania mieszkania ciepłem z sieci i domu kotłem węglowym. Z pewnością zastanawiał się wtedy, co aż tak podnosi koszt energii dostarczanej do bloków rurami. Przecież ona też najczęściej pochodzi ze spalania węgla. Faktem jest, że w Polsce utarło się przekonanie, że prąd jest drogi. Prawda natomiast jest taka, że wszystko jest drogie. Sztuka natomiast polega na takim wykorzystaniu dostarczanych mediów, by koszt ich używania był jak najniższy. Przy zastosowaniu energii elektrycznej do celów grzewczych (i rezygnacji z pozostałych mediów) pierwszą oszczędność uzyska się z faktu, że zamiast wysokich opłat stałych (niezależnych od zużycia) za wszystkie elementy – będzie się jedynie dokonywało tych opłat na rzecz zakładu energetycznego. Aby móc ograniczyć ilość rachunków, można zastąpić gazowy podgrzewacz wody i kuchenkę ich elektrycznymi odpowiednikami. Oczywiście należy tu uwzględnić obowiązujące wymogi techniczne (między innymi te dotyczące usytuowania urządzeń i obciążenia przyłącza elektrycznego). Inna oszczędność może wynikać z zastąpienia najprostszych grzejników elektrycznych nowoczesnymi piecami akumulacyjnymi (fot. 1). Pozwalają one gromadzić ciepło w czasie, kiedy prąd jest tańszy (głównie w nocy), i oddawać je przez cały dzień. Wymaga to jedynie podpisania z zakładem energetycznym umowy różnicującej cenę energii w zależności od pory dnia. Jeśli piece będą dobrej jakości (od sprawdzonego producenta), nie powinny nadwyrężyć portfela swojego użytkownika. Osoba sceptyczna powiedziałaby w tym momencie, że nie ma to jak domek jednorodzinny. Tam można sobie wybudować kominek i to dopiero jest frajda.
Czy jednak w czasach tak zaawansowanej techniki osoby mieszkające w budynku wielorodzinnym rzeczywiście nie mogą pozwolić sobie na ten luksus? Mogą! Tu znowu z pomocą przychodzi prąd. Kominki elektryczne stały się w ostatnich latach bardzo popularne. Nie są to już te urządzenia, które niektórzy znają sprzed trzydziestu lat: prymitywne światełko nieudolnie imitujące płomień i kiczowata obudowa. Obecne kominki elektryczne mają efekt płomienia do złudzenia przypominający żywy ogień (ponownie – jeśli pochodzą od dobrego producenta). Ciekawym urządzeniem jest kominek elektryczny z parą wodną udającą ogień (fot. 2). Odróżnienie go od prawdziwego jest naprawdę trudne. Obudowy to przyzwoitej jakości tworzywa sztuczne (często imitujące szlachetniejsze materiały) w tańszych modelach lub drewno w modelach wyższej klasy. Dla najbardziej wymagających dostępne są wkłady kominkowe do wykonania tej samej zabudowy, co w przypadku tradycyjnego kominka. Ich przewaga nad rozwiązaniem tradycyjnym to pilot zdalnego sterowania (w niektórych modelach) i możliwość włączenia efektu płomienia przy jednoczesnym wyłączeniu efektu ciepła. Jak widać, energia elektryczna daje prawie nieograniczone możliwości.
Na zakończenie
Należy zaznaczyć, że opracowanie to nie jest próbą podważenia zasadności stosowania urządzeń gazowych lub korzystania z sieci ciepłowniczej czy też negowania jakichkolwiek innych rozwiązań przy jednoczesnym wskazywaniu urządzeń elektrycznych jako zawsze optymalnych. Każdy rodzaj urządzenia czy rozwiązania ma pewien zakres zastosowania, dla którego jest optymalny. Wynikać to może, na przykład, z charakteru budynku lub sposobu jego eksploatacji. Każde urządzenie (również elektryczne) wymaga też stosowania się do wymogów przepisów, zasad obsługi oraz tzw. poprawności inżynierskiej, aby było bezpieczne dla użytkowników. Intencją autora było jedynie wskazanie urządzeń elektrycznych jako ciekawej alternatywy.
Gabriel Grabowski
Fot. 1. Dynamiczny piec akumulacyjny VFMI. Fot. 2. Kominek elektryczny (koza) Delaware OptiMyst z trójwymiarowym płomieniem do złudzenia przypominającym żywy ogień. Fotografie z archiwum Glen Dimplex.
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij