Poczta „Magazynu Instalatora”. O czyszczeniu kominów raz jeszcze…

Taką informację uzyskałem od kompetentnego urzędu, tj. Inspekcji Pracy. Występując do IP w innej sprawie, otrzymałem odpowiedź, że stanowisko PIIB jest wiążące w sprawie interpretacji uprawnień. Identyczne stanowisko w kwestii interpretacji uprawnień zajął Wojewoda Mazowiecki wydający niegdyś uprawnienia. Uznał on, iż obecnie wyjaśnienie ewentualnych wątpliwości należy OIIB. Jak wiemy, stanowiska te wynikają bezpośrednio z Kpa. Stosowanie Kpa wynika bezpośrednio z formy prawnej nadania uprawnień budowlanych. Istnieje nie tylko Prawo Budowlane. Prawo Polskie, wbrew temu co Pan Jan Budzynowski sugeruje, jest dość spójne i stanowi całość, a niedoskonałości są dość szybko usuwane. Ustawodawca, tworząc ustawę, bierze pod uwagę cały system prawny, również Kpa, i nie reguluje powtórnie rzeczy już uregulowanych. Od PIIB wszyscy członkowie mogą otrzymać, jeżeli wystąpią zgodnie z Kpa, pełną i profesjonalną analizę, z której wynika, iż do przeglądów instalacji kominowych odpowiednie są uprawnienia przewidziane obecnie w artykule 14, punkt 1, podpunkt 4, tj. instalacji w zakresie sieci, instalacji i urządzeń wentylacyjnych, gazowych, wodociągowych i kanalizacyjnych.
Jako osoba na tak odpowiedzialnym stanowisku, dbająca o bezpieczeństwo ludzi, z pewnością Pan Jan Budzynowski wie, iż prawidłowa nazwa przewodów kominowych bez ciągu wymuszonego to przewody wentylacji naturalnej (grawitacyjnej), a więc wentylacji. Właściwym wykształceniem dla uzyskania uprawnień w tym zakresie bez ograniczeń jest między innymi ukończenie studiów wyższych na wydziale inżynierii środowiska. Potwierdza to pośrednio (właściwie „kawa na ławę”) artykuł 62, ustęp 6, punkt 2, poszerzając uprawnienia do przeglądów dla uprawnień budowlanych o ciąg wymuszony. Tego typu obiekty projektują i wykonują inżynierowie i technicy sanitarni (należą do nich jak micha do psa). Nie będę tłumaczyć dlaczego i czy inne uprawnienia są nieodpowiednie, o co Pan pyta, bo nie są to moje uprawnienia, ale sądzę, iż np. mostowe, drogowe czy kolejowe, a nawet (choć to może akurat Panu wydać się dziwne) telekomunikacyjne czy elektryczne nie są odpowiednie. Określenie właściwej specjalności wynika z faktu, iż sposób formułowania tekstu uprawnień i ich zakres były różne w poszczególnych latach inaczej były nazywane. Dlatego praktycznie wyliczenie ich wszystkich jest niemożliwe. Te, które Pan wylicza, to stan prawny na dzień pisania artykułu Pana autorstwa, a przecież uprawnienia budowlane nie rozpoczęły się w 2010 roku. Uprawnienia wydane wcześniej zachowują swoją ważność. Jest to zapisane w ustawie i wynika również z zasady praw nabytych. Ustawodawca nie musi zawrzeć w ustawie delegacji „imiennej”. Są w ustawie sformułowania „odpowiedni organ” i każdy z nas wie, o jaki organ chodzi. Również artykuł 62, ustęp 4 mówi o osobach „posiadających uprawnienia budowlane odpowiedniej specjalności”. Czy z tego wynika, że wymienione w nim kontrole, opisane w ustępie, są bezpańskie i tylko dobrze określone są te, co do których są określone uprawnienia w ustępie 5 i 6 punkt 1? Prawo to nie rysunkowa instrukcja, ma swój język, swoją istotę i ducha, niewiele mu brakuje, aby nazwać je żywą istotą, która cały czas ewoluuje, ciągle się udoskonalając i dopasowując do życia. Czasami, rzeczywiście, jest dla nas trudne, ale to też nauka ścisła.
Tak naprawdę to w pierwotnym tekście PB (w 1994 r.) przeglądy kominów powierzono jedynie kominiarzom. Jednak z wielu powodów źle to działało i w końcu ewoluowało. Nie chcę wyliczać przykładów, żeby nie podważać autorytetu kominiarzy, którego istnienie uważam za ważne, a Pana koledzy to najczęściej znakomici fachowcy, co mogę potwierdzić na podstawie długoletniej z nimi współpracy. Interpretacje zakresu uprawnień zawierają też sformułowania, iż nie musimy należeć do Izby Kominiarskiej. Interpretacje, co do właściwości uprawnień w konkretnych sytuacjach, możemy otrzymać również w odpowiednich urzędach państwowych, którym to zadanie powierza art. 81, ust. 1, pkt 1, litera d, w związku z art. 84 a, ust. 1, pkt 2 Prawa budowlanego. O wszystko to występują moi koledzy, doskonale rozumiejąc, co jest napisane w przepisach. Chodzi im tylko o to, by nie prowadzić zbyt długo jałowych dyskusji. Przeprowadziłem na ten temat dziesiątki rozmów (na ogół krótkich) i nigdy nie spotkałem się ze stanowiskiem podobnym do Pańskiego. Wręcz przeciwnie, w pracy jeszcze te przeglądy chcieli mi „wepchnąć na głowę”. Jesteśmy wszyscy kadrą techniczną i musimy postępować logicznie, a nie czepiać się słów, co mogłoby stworzyć zagrożenie. Strasznie mi przykro, ale Pana odpowiedź, Panie Janie, to czysta erystyka. Mam nadzieję, że nie rozmyślna, a jedynie wynika z przyrodzonej nam wszystkim skłonności do tej sztuki. Wyliczanie wszystkich uprawnień (zamiast wyjaśnienia, dlaczego uprawnienia sanitarne uważa Pan za niewłaściwe), a także ostatni akapit, gdzie wypisuje Pan oczywistości, to arcydzieło tej trudnej sztuki. Tak naprawdę nie wiem, co ma z tego ostatniego akapitu wynikać. Pisze Pan między innymi, że nie można dokonać przeglądu kominów bez oceny ich wylotów ponad dach itp. To oczywiste, ale do tego nie trzeba skończyć kursu spadochronowego. Czy sądzi Pan, że inżynier sanitarny nie umie wejść na dach? Ja umiem. Większość wentylatorów i central znajduje się na dachu, ryzykujemy tak samo. W dodatku nam nikt nie buduje ław kominiarskich w pobliżu wentylatorów czy central. To, że nie podważono całego Pańskiego tekstu, nie świadczy o tym, że podważenie jego części jest bezzasadne. Sprowadzenie merytorycznych zarzutów naszego Kolegi, w sposób nieuprawniony, do ironicznego zdania: „Jan Budzynowski pisze nieprawdę ponieważ jest wiceprezesem Korporacji Kominiarzy Polskich”, to również erystyka, a nie argument, a forma pisania o sobie w trzeciej osobie jest najprostszym sposobem na przypisywanie przeciwnikowi twierdzeń, których nie wypowiedział i niech teraz tłumaczy się, „że nie jest wielbłądem”. Taka dyskusja do niczego, oprócz złości, nas nie doprowadzi. Przegląd prowadzony przez osobę posiadającą uprawnienia sanitarne jest jak najbardziej właściwy, gdyż, według ostatniej zmiany w PB, taka osoba może prowadzić jednocześnie przegląd instalacji gazowej, co jest zalecane. Mają takie osoby uprawnienia do jednoczesnej kontroli, np. kotłów, które w oczywisty sposób współpracują z kominem. Tu mała uwaga – bardzo logicznie poszerzono definicję instalacji gazowej, co korzystnie wpłynie na przeglądy budynków, choć trochę weszło na podwórko kominiarzy. W artykule pt. „Uprawniony do energii” opisuję ciekawy przypadek, kiedy to kominiarz uważa na podstawie przepisów, iż pomieszczenie po dawnym wlocie gazu nie musi mieć wentylacji, a to, że nie zlikwidowano przejścia przez fundament i starego kurka, nie ma znaczenia, bo formalnie nie jest to pomieszczenie wlotu gazu. Tak rzeczywiście można interpretować przepisy, patrząc na sprawę jedynie jako kominiarz. Dla sanitarnego jest jasne, że pomieszczenie to jest głównie zagrożone przenikaniem gazu z przecieków na sieci i dalej przez gilzę, a nie z kurka i, pomimo iż jest nieczynny, jest nadal groźny. A bez wentylacji, którą zlikwidowano przy ocieplaniu budynku, nie ma „zaworu bezpieczeństwa”, gdy gaz zacznie przedostawać się do budynku. Tak więc współpracujmy. Ponadto kominiarze dość często przekraczają swoje uprawnienia, kontrolując np. instalacje wyposażone w wentylatory, co PB powierza innej grupie zawodowej. Robiąc tę kontrolę razem, unikalibyśmy tej formalnej nieprawidłowości (chociaż nie sądzę, by kominiarz nizał się na ciągu wymuszonym w systemach wentylacji apartamentowców czy przy kotle z palnikiem nadmuchowym).

Jeżeli zinterpretowalibyśmy prawo tak jak Pan, to niewiadomo byłoby, kto ma dokonywać przeglądów z artykułu 62, ustęp 6, punkt 2. I tak, na przykład, przewidziane tam kominy wolnostojące stałyby sobie bez przeglądów, a przemysłowe pracowałyby, aż niespodziewanie by się rozsypały. Bo chyba zgodzimy się, że te obiekty są obecnie wyłączone z działalności kominiarzy na podstawie ww. artykułu 62, ustępu 6, punktów 1 i 2. Myślę, że nie wrócą czasy bardzo odległe „szczęśliwego Nowego Roku życzy kominiarz, pięćdziesiąt złoty się należy”. Teraz może być również „szczęśliwego Nowego Roku życzy inżynier (technik) z uprawnieniami w odpowiedniej specjalności, czterdzieści pięć złoty się należy”. Po prostu konkurencja. Nie ma co protestować, monopol kominiarzy został przełamany już dawno i erystyka nie pomoże. A był on, wg mnie, szkodliwy jak każdy monopol, mówiąc żartem – łącznie ze spirytusowym czy zapałczanym. Twierdzi Pan w swoim artykule, iż tylko kominiarze mogą czyścić kominy, cytując paragraf 34 rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków i innych obiektów budowlanych, w szczególności ustęp 3. To doczytajmy do końca: „Czynności, o których mowa w ust. 1 i 2 (Przypisek czyszczenie kominów), wykonują osoby posiadające uprawnienia kominiarskie”. Ale dalej czytamy w następnym ustępie: „Przepisu ustępu 3 nie stosuje się przy usuwaniu zanieczyszczeń z przewodów dymowych, spalinowych i wentylacyjnych budynków mieszkalnych jednorodzinnych oraz obiektów budowlanych budownictwa zagrodowego i letniskowego”. Każdy może wyczyścić taki komin. Co innego dokonać przeglądu okresowego. To potwierdza moją nieśmiałą tezę, iż kula kominiarska nie jest bronią tajemną. Na koniec chcę podkreślić, że nie utrzymuję się z przeglądów kominiarskich i tego nie przewiduję. Nie bronię żadnych interesów firmowych czy korporacyjnych. Chociaż wielokrotnie współpracowałem przy różnych ciekawych przypadkach, np. endoskopii kanałów, wykonywałem też prace inspektora nadzoru nad przeglądami kominiarskimi (gdyż czasem nie wystarczy oczywiste sprawdzenie ich drożności i stanu nad dachem) i mam spore doświadczenie także w pracy z kulą, choć w sposób oczywisty nie takie jak Pan. Na kulę kominiarską nie trzeba zezwolenia. Można ją kupić z całą resztą za 70 do 100 zł, a posługiwanie się nią nie stanowi wiedzy tajemnej dostępnej jedynie kominiarzom (z grubsza chodzi o rozsądne wykorzystanie prawa grawitacji). Z wyrazami szacunku dla obu adwersarzy oraz wszystkich uprawnionych do przeglądów, z prośbą o konstruktywną współpracę. „Na podstawie Kpa i Kc” mogę się domagać „konia z rzędem”, którego tak lekkomyślnie obiecał Pan publicznie w swoim liście, Panie Janie (dokonał Pan „przyrzeczenia publicznego” przewidzianego w artykule 919 KC, który też jest częścią prawa). I bez urazy osobistej. Maciej Ryskalczyk No cóż, po raz kolejny zostałem wywołany do tablicy. Pisząc w listopadzie 2010 roku tekst, miałem przed sobą przede wszystkim jeden cel – spuentować serię artykułów o kominach i urządzeniach grzewczych. Jednym zdaniem puenta brzmi – mamy świetne nowoczesne kominy oraz urządzenia grzewcze, zatem w celu zmaksymalizowania bezpieczeństwa użytkowników należy poddawać je konserwacji i kontroli. Zaznaczyłem przy tym, że w przepisach obowiązującego prawa jedynie kominiarze zostali precyzyjnie określeni jako ci, którzy kontrole i czyszczenie kominów mają prawo przeprowadzać – spowodowało to głos polemiczny, co jest rzeczą naturalną i normalną. Moja odpowiedź, w kolejnym numerze, nie spodobała się kolejnemu Czytelnikowi – takie jest prawo każdego Czytelnika. Niemniej jednak, Pan Maciej Ryskalczyk zarzuca mi szalbierstwo, nazywając to z grecka „erystyką”. Tak więc żeby się już nie rozwodzić i nie powtarzać argumentów, odpowiem w sposób skondensowany i w punktach:
1. Zgodnie z art. 104 Prawa budowlanego każda decyzja obowiązuje tylko w tym zakresie, w jakim została wydana, a jej zakres nie ulega zmianie ani modyfikacji. Zgodnie z wyrokiem NSA z dnia 17.12.2002 r. (II SA 1560/01) organ administracyjny nie jest powołany do interpretacji treści decyzji poprzez dokonywanie wykładni prawa.
2. Prawidłowa nazwa przewodów kominowych bez wymuszonego ciągu kominowego to przewody kominowe.
W zależności od funkcji jaką pełnią, nazwa ulega rozszerzeniu na przewody kominowe: dymowe, spalinowe i wentylacyjne. I tu pozwolę nie zgodzić się ze swoim adwersarzem. W związku z tym, że kominy są elementem konstrukcyjnym budynku, to właściwym wykształceniem dla uzyskania uprawnień w tym zakresie jest ukończenie studiów wyższych na kierunku budownictwo. Tak więc kominy projektują i wykonują inżynierowie i technicy budowlani o specjalności konstrukcyjnej.
3. Nie mam zielonego pojęcia, gdzie i w których moich tekstach Pan Ryskalczyk znalazł stwierdzenie, jakobym uważał uprawnienia sanitarne za niewłaściwe. Twierdziłem i nadal twierdzę, że ustawodawca nie tylko nie wskazał, jakie to są uprawnienia odpowiedniej specjalności, ale i również nie udzielił legitymacji żadnemu organowi administracyjnemu, żeby to wskazać.
4. Pisze Pan Ryskalczyk, że kominiarze dość często przekraczają swoje uprawnienia, kontrolując np. instalacje wyposażone w wentylatory. Ja natomiast wiem, że liczna grupa kominiarzy po technikach budowlanych czy też po studiach na Inżynierii Środowiska posiada stosowne uprawnienia do kontrolowania i konserwacji wentylacji mechanicznej. Nie znam natomiast przypadku, żeby kominiarz bez stosownych kwalifikacji i uprawnień taką pracą się zajmował. 5. W pierwotnym tekście Prawa budowlanego (1994 r.) przeglądy kominów powierzono osobom, które posiadały kwalifikacje potwierdzone przez Izbę Rzemieślniczą. Trudno się domyślać, czym kierował się ustawodawca, cofając w roku 1997 legitymację daną Izbom Rzemieślniczym, ale dopiero od tego roku pojawił się zapis obowiązujący do dzisiaj. 6. Ja również cieszę się z tego, że został zlikwidowany monopol kominiarzy. W tym punkcie jestem zgodny z Panem Ryskalczykiem, że monopol wyrządził w kominiarstwie wiele złego, ale i również pozwolę sobie żartobliwie stwierdzić, że skecz „nie bądź pan rura, nie pękaj” panów Kobuszewskiego i Gołasa przestanie wreszcie śmieszyć. 7. Na koniec, tu mnie Pan Ryskalczyk przyłapał, rzeczywiście §34.4 mówi: „Przepisu ustępu 3 nie stosuje się przy usuwaniu zanieczyszczeń z przewodów dymowych, spalinowych i wentylacyjnych budynków mieszkalnych jednorodzinnych oraz obiektów budowlanych budownictwa zagrodowego i letniskowego”. Na moje usprawiedliwienie niech posłuży jednak rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 16.08.1999 r. w sprawie warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych, które w §19.3 nakazuje: „Użytkownik lokalu korzystający z przewodów i kanałów dymowych lub spalinowych oraz wentylacyjnych może powierzać naprawę, konserwację tych urządzeń wyłącznie osobom posiadającym świadectwa kwalifikacyjne określone w odrębnych przepisach.” Prawdą jest, że na kulę kominiarską nie potrzeba żadnego zezwolenia, również prawdą jest, że można ją kupić za cenę, która nie przekracza 100 zł. Ale tu Pan Ryskalczyk jest rozrzutny. Tak ja, jak i większość moich kolegów możemy bez końca toczyć opowieści, przytaczając setki przykładów, gdzie do czyszczenia komina służył „darmowy” kamień uwiązany na drucie, odważnik uwiązany na sznurku, stara siekiera, młotek i wiele jeszcze innych rzeczy, które często rozsądnie myślącemu trudno jest sobie wyobrazić. Znamy to, ponieważ poniewczasie wzywani jesteśmy do udrożnienia „czyszczonego chałupniczą metodą” komina. Cieszy mnie, że mój adwersarz nie broni żadnych interesów firmowych czy też korporacyjnych, a wyraża swój krytyczny głos jedynie w trosce o bezpieczeństwo użytkowników kominów.
Jan Budzynowski
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf pdf

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij