Jestem za, a nawet przeciw, czyli pokojowe rozmowy o technologiach. Z dołu czy od ściany?

W przypadku grzejników przewody zasilające układane są na podłodze i najprościej wyprowadzić je z dołu w stronę zaworu. Na tak przygotowane podejście potrzeba najmniej rur. Instalacja ułożona na posadzce może być przykryta betonem albo ukryta w systemowych osłonach przypodłogowych. Tak projektuje się i wykonuje instalacje w obiektach nowo budowanych lub gruntownie remontowanych. Wykonanie podejść z „podłogi” wymaga zebrania kilku informacji. Trzeba znać wymiary grzejnika oraz kolejność zasilania i powrotu względem krawędzi grzejnika. Wielkości, które trzeba znać, to grubość oraz długość całkowita. Z tych wymiarów wynika położenie osi otworów od płaszczyzny ściany oraz od krawędzi bocznej grzejnika. Z długości całkowitej wynika także położenie zaworu podłączeniowego względem lokalizacji grzejnika. Pozornie skomplikowane prace ułatwia posługiwanie się szablonem montażowym. Producenci grzejników proponują zwykle zakup takiego szablonu jako przyrządu wielokrotnego użytku. Stosowanie takiego narzędzia jest wygodne ze względu na odporność na zniszczenie w trakcie prac budowlanych. W dobrze utwierdzonym szablonie łatwo zamocować przewody, np. wychodzące ze ściany, a przewody pokryć zaprawą i pozostawić ją do związania. Wszystkie dostępne na rynku stalowe grzejniki płytowe mają taką samą kolejność podłączania. Od wewnętrznej strony znajduje się zasilanie, a przy krawędzi zewnętrznej powrót. Prawidłowość podłączeń jest istotna, bo gwarantuje prawidłowe nagrzewanie oraz zapewnia należytą pracę zaworu termostatycznego. Znacznie łatwiejszy w instalowaniu jest grzejnik z zespołem podłączeniowym na środku. Moduł umiejscowiony jest zawsze symetrycznie względem pionowej linii podziału. Wyprowadzenia instalacji, wykonane w tym przypadku po środku otworu okiennego, pasują do każdego grzejnika o łącznej długości porównywalnej z wymiarem okna. Ze względu na mniejsze skomplikowanie czynności instalatorzy powinni coraz częściej korzystać z ułatwień, jakie daje im centralnie zasilany grzejnik. Spodziewam się również, że symetria i optyczna poprawność spotka się z dobrym przyjęciem wśród inwestorów. Umysł ludzki jest wrażliwy na bodźce docierające ze zmysłu wzroku. Harmonia i łagodne kształty przyczyniają się do utrzymywania równowagi nastroju oraz sprzyjają skupieniu. Umysł intuicyjnie wyczuwa ład w otoczeniu, a to na pewno dają grzejniki podłączone z dołu na środku. Poza walorami estetycznymi i ekonomicznymi bardzo ważne są zalety praktyczne.
Łatwiejszą aranżację wnętrza umożliwia wykonanie z instalacją w podłodze lub tuż nad nią. Nie trzeba zastanawiać się nad ukryciem pionów lub zamaskowaniem przewodów widocznych po bokach. Bardzo wygodne jest poprowadzenie przewodów pod grzejnikiem ze ściany. Znacznie łatwiej położyć parkiet, wykładzinę lub dywan, a przede wszystkim zebrać kurz lub umyć podłogę. Wyjątkowo nie da się tego wykonać, jeżeli za grzejnikiem nie ma ściany. Witryny szklane powinny być zabudowane niskimi grzejnikami. Stojące przed szybą można zasilić wyłącznie wprost z podłogi. W celu zamaskowania przewodów można wykorzystać systemowe podpory skrzynkowe, które we wnętrzu pomieszczą zawory i przewody. Jeśli nie ma takiej opcji, trzeba przewody ułożyć, szczególnie starannie dobierając ich kolor do reszty urządzeń. Podobnie należy postąpić montując grzejnik jako tzw. ściankę działową. Usytuowanie w przestrzeni pomieszczenia z dala od ściany jest wyzwaniem dla fachowca. Na ogół dosyć dużych gabarytów produkt trzeba pewnie i starannie zamocować, a przewody instalacyjne zamaskować lub zaakcentować. Uwidocznienie umożliwią np. chromowane końcówki z chromowanymi rozetami na podłodze. Maskowaniu służyć będzie staranne wykończenie podłogi bez dodatkowych płaskich osłon, a przewody najlepiej dopasować kształtem i kolorem do wyglądu podpór. Pomocne będą dodatkowe maskownice wykonane z podobnych profili jak grzejnik lub podpory. I tak nie uniknie się utrudnień w czasie sprzątania, chociażby z powodu stojaków grzejnikowych, więc raczej nikt nie będzie wypominał instalatorowi, że poszedł na łatwiznę, prowadząc rury z podłogi. Dbałość o estetykę zawsze się opłaci, bo eksploatacja grzejników jest wieloletnia i inwestor ma wiele czasu na zapoznanie się ze starannością wykonania. Ma również wiele czasu na porównanie tego, co ma u siebie z tym, co może zobaczy u kogoś. Zadowolony klient to najlepsza rekomendacja i reklama na przyszłość.
Włodzimierz Guzik, Kermi

Podłączenie grzejnika ze ściany I ta z Wenus i ten z Marsa w jednym stali domu… Zapytałem żony, jak jest lepiej – jej zdaniem – od ściany czy od dołu? Odpowiedziała, po dłuższym bacznym przyjrzeniu mi się, że od ściany, oczywiście… Żony czasem odnoszą (niesłuszne z gruntu) wrażenie, że sporadycznie je podpuszczamy i zadajemy głupie pytania, chcąc – prawdopodobnie -sprawdzić niezmienną logikę ich myślenia. W moich kontaktach z żoną nie ma żadnych ukrytych kontekstów i dlatego mogę czuć się bezpieczny. W naszym zgodnym stadle ja też uważam, że lepiej zasilić grzejnik centralnego ogrzewania „od dołu, ze ściany”. Powody są dwa: estetyczny i praktyczno-porządkowy. Tylko one się liczą przy podejmowaniu, na etapie inwestycji, decyzji: co i jak w naszym domu. Najważniejsze ogniwo decyzyjne – żona inwestora – trzyma rękę na jego portfelu i wie, że z technicznego punktu widzenia wszystkie warianty zasilenia grzejnika są praktycznie równoważne. Liczy się więc to, co widać. A widać, że jeżeli rurki wychodzą ze ściany, to ich nie widać, tym bardziej/mniej, im grubszy jest grzejnik. Drugi aspekt (ten praktyczno-porządkowy) sprowadza się do łatwiejszego sprzątania pomieszczenia. Łatwiej przelecieć mopem płaską, gładką podłogę, niż zawijać się wokół sterczących z podłogi rurek, przy których jest gorszy opływ powietrza i zbierają się koty (koty to po poznańsku te kłęby kurzu, które mają złośliwą tendencję do zbierania się w miejscach, z których trudno je pogonić/zebrać). Żony to widzą od razu: w realu lub oczami duszy przed projektem. Przenieśmy się teraz z Wenus na Marsa… Z aptekarskiego punktu widzenia (spoglądając przez mędrca szkiełko) hydraulika podejścia do grzejnika od dołu powinna być lepsza. Mniejsze straty ciśnienia wynikać powinny z mniejszej ilości zakrętów/kolanek. Od dołu jedno, od ściany trzy: w ścianie trzeba skręcić do góry, potem na zewnątrz i dalej w kątowych „portkach” znów do góry (te kątowe „portki” to oczywiście kątowa kształtka przyłączeniowa do grzejnika). Mam jednak wrażenie, że te minimalnie większe straty można pominąć, chociaż niewątpliwie można je wyliczyć. Jeżeli wykonawca zastosuje gotowe kształtki podejściowe „od dołu ze ściany” oferowane przez producentów systemów instalacyjnych lub występujące na rynku prowadnice do rurek, to udaje się straty miejscowe w kształtkach zmniejszyć. Zwłaszcza wspomniane prowadnice, formujące rurkę zasilającą grzejnik w łuk o promieniu gięcia powyżej 5D (pięciu średnic), redukują straty wynikające ze zmiany kierunku przepływu wody w rurce do poziomu pomijalnego. A jeżeli są do pominięcia, to rację ma żona, co było do udowodnienia i zostało wykazane.
Igor Ingarowicz, Biuro Inżynierskie Ingarowicz
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij