O przepychaniu rury, czyli czyszczenie kanalizacji w praktyce. Zapchany fajans. Paweł Czarneta

Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Zatory kuchenne są z reguły trudniejsze do likwidacji, bowiem nierzadko powodem ich powstania są tłuszcze odkładające się wewnątrz rury kanalizacyjnej. Do gęstego nagromadzenia się tłuszczy w pewnym odcinku rury dochodzi zazwyczaj, gdy na długich poziomach kanalizacyjnych występują małe spadki albo w ogóle ich nie ma. Problemem jest także zbyt duża odległość zlewów od pionów kanalizacyjnych, zwłaszcza w blokach.
Każdy marzy o mieszkaniu zaadoptowanym według własnego planu. Tutaj, niestety, do głosu dochodzi smutna rzeczywistość. Mówi ona, że bezpieczniej jest zostawić zlewozmywak w starym miejscu tuż przy pionie kanalizacyjnym niż go oddalić.

Inny rodzaj zakorkowań instalacji to zatory łazienkowe. Często powodem ich występowania są włosy gromadzące się wewnątrz przewodu kanalizacyjnego. Jeśli kiedyś zaobserwujemy bulgotanie w brodziku lub umywalce, będzie to znaczyło, że instalacja na pewnym odcinku zaczyna się zapychać. Niezmiernie ważne jest w takich sytuacjach należyte postępowanie z sypkimi środkami udrożniającymi, ponieważ (o czym w dalszej części tekstu) potrafią one tak dokładnie zapchać kanalizację, że miniproblem urasta do megaproblemu.

Następna niedogodność to zapchany sedes. Jest to najszybsze do usunięcia zakorkowanie. Wystarczy odkręcić śruby mocujące klozet i wyjąć zalegający papier. Czyszczenie sedesu przy użyciu sprężyny proszę włożyć między bajki. Może tylko uszkodzić sedes.

Ciekawym, aczkolwiek trudnym do usunięcia, zatorem jest odkładający się latami na ściankach rur proszek do prania.
Nie każdy detergent całkowicie rozpuszcza się w niskich temperaturach (a w takich zwykle pierzemy), a po długim czasie potrafi się on nagromadzić w rurze i tak ją zblokować, że nawet elektryczna sprężyna sobie nie poradzi. Pomoże natomiast specjalne urządzenie ciśnieniowe.

„Wspaniały proszek”
Problem jest bardzo dziwny, choć jak najbardziej prawdziwy i może nie zdarza się zbyt często, ale się zdarza, a chodzi mianowicie o zapchania sypkimi środkami do udrażniania kanalizacji. Jest to najpaskudniejsze zapchanie, bo najtrudniej sobie z nim poradzić nawet największemu specjaliście. Do tych niebywałych sytuacji dochodzi wtedy, gdy instalację kanalizacyjną traktujemy takim środkiem, kiedy już się zapcha, a nie wcześniej – zapobiegawczo. W takiej sytuacji środek ten wraz z wodą dotrze do miejsca, gdzie jest zator i… tam się zatrzyma. Po paru godzinach woda powoli spłynie, a środek ów skamienieje. Efekt będzie taki, jak byśmy zapchali instalację gipsem. Wtedy pozostaje nam zwrócić się o pomoc do osoby posiadającej maszynę ciśnieniową, tzw. WUKO. Jest to ostatnia instancja w branży przepychającej. Można również pruć ściany i fizycznie demontować zatkany odcinek oraz montować drożną rurę. Proszę się nie martwić, maszyna pod ciśnieniem wszystko wypłucze i odetka prawie każde zaczopowanie.

„Inteligentny dom”
Mądry dom to taki, który nie będzie zaglądał do portfela swojego właściciela. Aby nie stał się on uciążliwy dla mieszkańców, warto zwrócić uwagę na parę istotnych rzeczy.

Po pierwsze, przewody kanalizacyjne powinny być ułożone z należytym spadkiem. Nie wolno kłaść ich poziomo. Poprawne wykonanie kanalizacji wiąże się z właściwym doborem kolanek. Należy zużyć ich jak najmniej. Koniecznością jest unikanie kolanek o kącie 90o. Zamiast tego powinno się dać dwie kształtki po 45o, gdyż w razie zapchania sprężyna może nie wejść w kanalizację.
Polska Norma B-01707 zezwala stosowanie średnicy 40 mm przy pojedynczych podejściach do umywalek, zlewów i bidetów, gdy spełniony jest warunek niewystępowania więcej niż 3 zmian kierunków trasy instalacji. Jednak odradzam tego typu pomysły, bo może pojawić się problem z ewentualnym odetkaniem zapchanej kanalizacji, dlatego że sprężyna hydrauliczna będzie miała problem z wyłamaniem się na pierwszym zakręcie instalacji 40 mm.
Zresztą w niektórych sklepach i hurtowniach hydraulicznych rury i kształtki 40 i 32 mm są droższe od tych, co mają średnicę 50 mm. Moim zdaniem to przesądza, jaką średnicę należy zastosować.

Jest jeszcze jeden ważny punkt – często pierzemy w niskich temperaturach, w których proszek do prania nie rozpuszcza się całkowicie i powoli zaczyna osadzać się wewnątrz przewodu kanalizacyjnego. Nie trudno się domyślić, że trudniej będzie się zakorkować rurze 50 mm niż 40 mm, bo jej przekrój jest większy. To jest kolejny powód, aby odejść od zastosowań małych średnic.

Bardzo ważnym, montowanym obligatoryjnie, elementem każdej instalacji kanalizacyjnej jest rewizja na pionie. Bez niej (w pewnych sytuacjach) trzeba by rozcinać instalację, aby dostać się ze sprężyną do poziomu. Smutna perspektywa, zwłaszcza jeśli nad głową mamy 10 pięter z łazienkami w ciągłym użyciu. Profesjonalne zabezpieczenie kanalizacji ukazuje zdjęcie poniżej, gdzie na każdym poziomie jest umiejscowiona rewizja. Przy tak wykonanej kanalizacji nie będzie problemu w razie awarii. Każdy, kto zna starą żeliwną kanalizację w bloku, wie, że zapchania pionu nie są żadną osobliwością. Najgorszą pozycję w takiej sytuacji zajmuje ten lokator, którego mieszkanie znajduje się bezpośrednio powyżej zatoru, często jest to parter. Dobrym pomysłem w takiej sytuacji, aczkolwiek może nieco kontrowersyjnym, jest montaż zasuwy burzowej f 50 pod zlewem, co uniemożliwi niekontrolowany wypływ wody przez odpływ kuchenny. Trzeba niestety dodać, że montaż tego urządzenia przeniesie problem do sąsiada z góry. Może on również założyć taką zasuwę, co rozwiąże problem. Na pewno jest to jakiś patent na nieczułą administrację, której niespieszno jest wymienić piony kanalizacyjne. Dlatego słowo „kontrowersyjny” w tej konkretnie sytuacji nie ma aż tak pejoratywnego zabarwienia. Proszę nie obawiać się takiego rozwiązania sprawy, bo działacie Państwo w obronie koniecznej. Ponadto taki montaż zaleca wielu producentów zasuw i nie znam zakazu takiego stosowania. Administrację może nie obchodzić, że zalewa tego, co mieszka na parterze, ale jak zaleje tych z góry, to problem zaczyna się robić społeczny, a to będzie trudniej zbagatelizować administracji. W końcu, jak powiedział „polski hydraulik”, trzeba sobie jakoś radzić.

„Zapomniany element”
Każdy dom, posiadający orynnowanie odbierające wodę z dachu do kanalizacji, powinien mieć zamontowany często niedoceniany osadnik bezsyfonowy. Zwyczajowo jest nazywany czyszczakiem lub rewizją, lecz to inna rewizja niż ta na kanalizacji. Osadnik bezsyfonowy w środku ma zwyczajną kratkę ustawioną na ogół skośnie. Pozbawiony jest syfonu, gdyż zebrana w nim woda zimą zamarzłaby na dworze. Głównym zadaniem rewizji jest zatrzymywanie zanieczyszczeń i liści, aby nie dostawały się do poziomów kanalizacyjnych. Jej okresowe nieczyszczenie doprowadza do sytuacji, kiedy woda z rynny wylewa się na elewacje i budynek ulega zawilgoceniu, a elewacja zniszczeniu. Natomiast brak tej kratki lub zastąpienie osadnika zwykłą rewizją kanalizacyjną powoduje zatkanie się poziomów kanalizacyjnych, które z reguły mają mniejszy spadek niż poziomy sanitarne. Tak więc stosowanie rewizji sanitarnych w miejscu wprowadzenia rur spustowych deszczówki do kanalizacji jest poważnym błędem.
Paweł Czarneta
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf



Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij