ABC kanalizacji. Pełna separacja

Z jednej strony jest jednoznaczne lekceważenie w przepisach (brak nałożenia formalnych obowiązków w tym zakresie oraz określenia zasad finansowania) oraz w praktyce, z drugiej zaś w poszczególnych przypadkach podejmowane są wręcz histerycznie uzasadniane, nieracjonalne działania dodatkowo obciążające i tak już marnie zrównoważone budżety gmin. Jak np. potraktować sytuację, w której silnie zadłużona, dość przeciętna miejscowość poczuła się wielką metropolią i potraktowała jako wielkie źródło zanieczyszczenia miejscowy parking oraz ulice. W efekcie zaczęto realizować program oczyszczenia spływu z całego miasta w separatorach koalescencyjnych. Czy w ogóle da się go zrealizować, a po ewentualnej realizacji będzie możliwa ich eksploatacja miejscowymi środkami? Istniejąca sytuacja sprzyja automatyzmowi podejmowanych decyzji i w efekcie nieracjonalnemu wydatkowaniu ograniczonych środków. W praktyce, w większości przypadków, zagospodarowanie wód opadowych ograniczone jest do poziomu wegetatywnego. W licznych przypadkach normalne działania eksploatacyjne traktowane są w kategorii interwencji podejmowanej dopiero po zaistnieniu sytuacji awaryjnej. Równocześnie należy zauważyć, że formalnie dość łatwo akceptuje się, bez większych zastrzeżeń, dualizację instalacji wodociągowych. Zagadnienie zanieczyszczenia wód opadowych jest niezwykle skomplikowane – z jednej strony mamy do czynienia z formalnym zakwalifikowaniem niektórych spływów do kategorii „ścieków” (prawo wodne, prawo ochrony środowiska), z drugiej jednak definicje są mało precyzyjne i pomija się np. niezwykle ważny spływ z powierzchni dachowych.
Nie wchodząc bliżej w szczegóły zapisów, taka kwalifikacja narzuca konieczność ich oczyszczenia przed zrzutem do odbiornika. Nie ulega przy tym wątpliwości, że co najmniej wybrane spływy są rzeczywiście mocno zanieczyszczone. Mówiąc o potrzebie oczyszczania spływów, trzeba uwzględnić ich charakterystyczną geografię występowania zanieczyszczeń. Przykładowo badania gdańskie prowadzone przez B. i B. Kasterków1 wykazały, że wybrane spływy z wybranych obszarów miasta wymagają intensywnego oczyszczenia, które nie może ograniczyć się do usunięcia osadów i tłuszczy. Jednak dla jednoznacznej oceny takich potrzeb wskazana jest dobra znajomość zlewni – z tym zaś nie jest najlepiej. Ostatecznie stosowane są rozwiązania przybliżone, z reguły dość schematyczne2. Praktycznie w jakimś stopniu powinny być poddane oczyszczeniu wszystkie wody opadowe – również te, które pro forma nie są zaliczane do kategorii „ścieków”. Również wody kierowane do kanalizacji wymagają ograniczenia zawartości cząstek stałych i w tej sytuacji systematycznie czyszczone wpusty z osadnikami oraz wiadrami (pojemniki na grubsze zanieczyszczenia) powinny stanowić standard. Równocześnie w poszczególnych przypadkach (kwestia lokalnych warunków) mogą być potrzebne piaskowniki instalowane na kolektorach, których częstotliwość czyszczenia powinna być dostosowana do istniejących potrzeb. Powszechność i charakter występujących zawiesin powoduje, że piaskownik (separator piasku) stanowi wyjątkowe urządzenie w aspekcie oczyszczania wód opadowych, również przy ich alternatywnym zagospodarowaniu, a poszczególne firmy mogą stosować tu specyficzne rozwiązania. Warunki lokalne w poszczególnych sytuacjach sprzyjają wyjątkowo intensywnemu napływowi zawiesin z obszarów dominujących. W miejscu ujęcia wód opadowych do oczyszczania mogą być zastosowane urządzenia umieszczane bezpośrednio we wpustach ulicznych (zdolne do przejmowania zanieczyszczeń ropopochodnych, zawiesin i metali ciężkich) oraz specjalne koryta filtracyjne (wypełnione specjalnym substratem, przeznaczone do przejmowania szczególnie ciężko zanieczyszczonych wód opadowych). Rozwiązania te są dostępne na polskim rynku. Urządzenia stosowane do oczyszczania poza miejscami ujmowania wód to filtry gruntowe, separatory substancji lekkich, osadniki wód deszczowych, pasaże roślinne oraz stawy sedymentacyjne. Wysoko efektywne filtry gruntowe składają się z warstw żwiru oddzielonych od siebie geowłókniną, materiału aktywnego. Najbardziej popularnym rozwiązaniem pozostają separatory substancji lekkich. W praktyce stosowane są tu dwa rozwiązania – łatwiejsze w obsłudze separatory lamelowe oraz skuteczniejsze, jednak bardziej skomplikowane, koalescencyjne. Te ostatnie wymagają wysoko wykwalifikowanego, odpowiednio kosztownego serwisu, gdyż nadzieja, iż uda się to rozwiązać siłami miejscowymi, jest raczej mrzonką – w praktyce trzeba liczyć się z zaniechaniem eksploatacji i w efekcie bezsensownością inwestycji. Od razu pojawia się pewien problem: projektując separatory zgodnie z aktualnymi formalnymi wymaganiami3, należy uwzględnić zdolność do oczyszczenia ścieków pochodzących co najmniej od opadu o określonej wielkości. Wydaje się, iż przygotowując rozporządzenie, kierowano się kategorią „instalacji” funkcjonującej w obrębie „nieruchomości”, a nie zlewni „obszarowej”. Wykonane obliczenia wskazują, że w kategorii „instalacji” można traktować spływ o powierzchni nie większej niż 5-6 ha. Z większych powierzchni konieczne jest wprowadzenie redukcji (np. współczynnikiem φ) uwzględniającej wpływ wielkości i kształtu zlewni, w przeciwnym razie może dojść do paradoksu polegającego na tym, że przepływ skierowany do oczyszczenia będzie większy niż przepływ obliczeniowy w kolektorze.
Biorąc pod uwagę istniejące realia, można zaproponować stosowanie jako podstawowego rozwiązania separatora lamelowego, który może być instalowany na końcowym odcinku kolektora. Bardzo efektywne separatory koalescencyjne powinny być instalowane bezpośrednio w miejscu powstania problemu (na wyjściu z instalacji „brudnej”) w sytuacji, gdy prawdopodobieństwo pojawienia się skażenia jest wysokie. Ponadto separator powinno się poprzedzić piaskownikiem, który łatwo może być eksploatowany przez samego inwestora. Trzeba zwrócić uwagę na celowość korzystania z urządzeń wytwarzanych w warunkach fabrycznych. Stosowanie indywidualnych, wytwarzanych na placu budowy, monolitycznych konstrukcji „na mokro” jest bardzo wątpliwe. Przede wszystkim nie jest możliwe uzyskanie właściwości wytrzymałościowych określonych przez aktualne normy, w tym szczelności obiektów. Zachowanie szczelności obiektu jest możliwe w sytuacji, gdy jest on wytwarzany w warunkach fabrycznych. Na polskim rynku dostępne są zarówno separatory wytwarzane na bazie betonów (ciężkie), jak też konstrukcje z tworzyw sztucznych. Ich specyfika musi być uwzględniona w trakcie projektowania, przy czym:
* Konstrukcje lekkie w podłożu nawodnionym muszą być odpowiednio dociążone.
* Konstrukcje betonowe łączone na uszczelki gumowe mogą wymagać doszczelnienia przy użyciu specjalnych mas (nie są to tradycyjne zaprawy cementowe).
* Urządzenia powinny być zabezpieczone przed wymywaniem w sytuacji dużych obciążeń; zabezpieczenie może stanowić specjalne zamknięcie albo przelew z obejściem (bajpasem).
* Nie jest wskazane lokalizowanie obiektów na obszarach zalewowych – w szczególności odnosi się to do separatorów koalescencyjnych.
prof. dr hab. inż. Ziemowit Suligowski
1. Przedstawione m.in. w materiałach szkoleniowych Gdańskiej Fundacji Wody.
2. R. Edl, Odwodnienia dróg, WKŁ Warszawa; D. Słyś, Retencja i infiltracja wód deszczowych, Oficyna Wydawnicza Politechniki Rzeszowskiej 2008.
3. Rozporządzenie Ministra Środowiska Dz. U. 137/2006.
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf pdf

 

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij