Jako że na ten temat pisałam dotąd niewiele, poświęcam mu poniższy artykuł. Na zanieczyszczenia narażone były wszelkie wody płynące, naturalne i sztuczne, a więc duże i małe rzeki oraz fosy miejskie, studnie, cysterny z wodą deszczową oraz, oczywiście, sieci wodociągowe. Autor publikacji, na której się opieram, dzieli ścieki miejskie na bytowe i produkcyjne: pierwsze to błoto i wszelkie śmieci domowe, fekalia ludzkie i zwierzęce oraz padlina. Do drugich zalicza odpady powstające w trakcie procesów produkcyjnych w garbarstwie, rzeźnictwie czy też przy wytwarzaniu tekstyliów. W przestrzeni miasta nieczystości różnego pochodzenia mieszały się – wywożono je na wspólne śmietnisko lub wrzucano do jednego dołu odpadowego, kloaki bądź ścieku. Istnienie tych urządzeń było wyrazem dążenia do odizolowania wszelkich nieczystości. W miastach znalazło to odzwierciedlenie w odpowiednich przepisach prawnych. Pierwsze rozporządzenie wydane zostało przez Erchenbalda, biskupa Strasburga, w drugiej połowie X wieku. Nakazał on, aby śmieci i nieczystości składować w wyznaczonych miejscach, a także zwrócił uwagę na sprzątanie ulic. Z dotychczasowych badań wynika jednak – jak pisze autor publikacji, na którą się powołuję – że dopiero w wiekach XIII-XV zaczęto systematycznie wydawać odpowiednie przepisy, co wiązało się ze wzrostem liczebności mieszkańców miast, ich aktywności zawodowej, a także z falami epidemii. Z drugiej strony zaznaczyło się dążenie do poprawienia estetyki miasta. Problem stawał się poważny, ponieważ sprzątanie nieczystości i wywożenie ich na publiczne śmietniska lub zakopywanie ich w dołach odpadowych na terenie poszczególnych parceli, budowa i utrzymywanie kloak lub wymóg ich istnienia na prywatnych działkach, a także urządzanie miejskich kanałów ściekowych nie stanowiło dostatecznego zabezpieczenia przed zanieczyszczeniem wód. Bywało zresztą, że same stawały się źródłami zanieczyszczeń, zwłaszcza wtedy, kiedy sytuowano je nieodpowiednio względem ujęć wody lub wręcz zaniedbywano. Czasem był to wynik świadomych działań, które nie zawsze miały opinię nagannych. Dotyczyło to przede wszystkim rzek, do których wrzucano bądź spuszczano kanałami nieczystości. Warto tu przytoczyć opinię jednego z kronikarzy epoki. Pisze on, że im rzeki bardziej oddalone są od miast, tym są czystsze i odpowiedniejsze do hodowania ryb, ponieważ „przedostają się do rzek nieczystości, ścieki z łaźni i błoto, w ten sposób woda miejska ulega zepsuciu”.

Zjawiskiem powszechnym było umieszczanie kloak nad ciekiem wodnym. Warto tu przytoczyć przykład francuskiego Rouen, gdzie w 1434 roku Rada Miejska postanowiła dla dobra i pożytku miasta i jego mieszkańców wybudować dwie kloaki publiczne, jedną dla mężczyzn i jedną dla kobiet, nad rzeką Robee płynącą przez miasto aż do Sekwany. W tym samym czasie wzdłuż jej biegu panował niedostatek wody pitnej. Problem ciągnął się aż do XVI wieku, kiedy to zainstalowano wodociąg biegnący równolegle do wspomnianej rzeczki.

Więcej o sprawie w następnym artykule.

Aleksandra Trzeciecka       
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij