Jak to dawniej bywało… Kloaki przy studniach

Poprzedni artykuł („Ścieki w izolacji”, „Magazyn Instalatora” 8/2011, s. 55 – przyp. red.) skończyliśmy na tym, że kloaki umieszczano bezpośrednio nad ciekiem wodnym. Przytoczmy tu choćby przykład Rouen, miasta dużego i ważnego, stolicy Normandii. W roku 1434 Rada Miasta postanowiła zbudować dwie kloaki, czyniąc to „dla dobra i pożytku miasta i jego mieszkańców”. Inicjatywa była chwalebna, ale nieczystości spływały do rzeczki Robec, która z kolei wpadała do Sekwany.
Oprócz takich praktyk zdarzało się, że budowano kanały odprowadzające nieczystości do najbliższej rzeki. Do miejskich fos, które były zwykle instalacjami poprowadzonymi z najbliższego cieku wodnego, wpuszczano też kanały, przez które płynęła woda odpływowa z miasta, a więc i ścieki. Nie trzeba daleko szukać, weźmy choćby dawny Kraków. Kanał, oddzielający działki dominikanów od posiadłości miasta, odprowadzał nieczystości z kloak krakowskiej kamienicy „Podelwie” do rzeki Rudawy pełniącej wówczas rolę fosy wokół miasta. W 1423 roku krakowska Rada Miejska pozwoliła Hanuszowi Hoze, dobrze sytuowanemu mieszczaninowi, odprowadzać wodę z jego łaźni kanałem do Nowej Bramy, za którą wpadał zapewne do wyżej wspomnianej rzeki. W XV wieku sieć sąsiedzkich kanałów odpływowych na terenie krakowskich kanonii odprowadzała treści wiadome do tejże Rudawy. Co gorsza odprowadzano nieczystości powyżej miejsca, w którym w XVI wieku zbudowano rurmus grodzki (ówczesna wieża ciśnień), czerpiący wodę z rzeki do wodociągów zamkowych.

Ciek w ściek
Skrajną sytuacją było przekształcanie cieku wodnego w kanał ściekowy. Tak najprawdopodobniej było w dawnym Kaliszu. Istnieje hipoteza (autorstwa A. Wędzkiego), że spośród pięciu bram miejskich jedna, nazywana nomen omen bramą „Nad Kanałem”, służyła nie do przejazdu, lecz przepuszczała ciek wypływający z miasta, stanowiący pozostałość odnogi Prosny, która jeszcze na początku XIV wieku przepływała przez miasto. Wyrzucanie nieczystości do rzek było społecznie akceptowane jako powszechny sposób ich usuwania. Powoływano się przy tym zapewne na oczyszczające walory cieku wodnego. Niejaki Bartłomiej Anglik, mnich żyjący w XIII wieku, pisze: „rzeka usuwa wszelkie przeszkody, niesie to, co czyste, oczyszcza miejsca, przez które przepływa (…) zmywa bród i nieczystości tak z ciał, jak i z ubrań”.

Przesiąkające nieczystości
Zanieczyszczaniu ulegały nie tylko naturalne cieki wodne, ale i studnie zarówno publiczne, jak i prywatne, które zaopatrywane były przez płytko zalegające wody gruntowe, do których łatwo przesiąkały nieczystości. Wróćmy na chwilę do dawnego Krakowa: w XV wieku zniszczeniu uległa studnia jednego z kanoników, Jakuba Dominikowskiego, na skutek wybudowania kloak na dwóch sąsiadujących z nią parcelach. Sto lat później krakowski prasoł (kupiec handlujący solą) zbudował na tyłach swej działki kloakę, którą urzędnicy miejscy przeprowadzający inspekcję zaakceptowali jako coś oczywistego. Warto tu nadmienić, że za naganny uznali natomiast fakt, że nieczystości wylewały się ze starej i przepełnionej kloaki, obrażając „Rzecz Pospolitą Miasta wszystkiego”. Równie sugestywnym przykładem (odwołajmy się dla odmiany do literatury pięknej) zanieczyszczenia studni jest niemiła przygoda Andreuccia z Perugii znana z Dekameronu Boccaccia. Bohater, obrabowany i wrzucony do neapolitańskiej kloaki, został opuszczony na sznurze do jednej z ulicznych studni, aby zmyć nieczystości.
Do tematu powrócimy za miesiąc…
Aleksandra Trzeciecka

Zobacz artykuł w wersji pdf pdf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij