Ogarnia je wtedy złość i przekonanie (nie zawsze słuszne), że ktoś zaniedbał swoje obowiązki i teraz one oraz ich rodziny muszą marznąć. Ludzie mieszkający w budynkach z własnym ogrzewaniem popadają często w jedną z dwóch skrajności. Jedni zdają się przygotowywać na globalną klęskę i zaopatrują budynek w systemy skupiające w sobie kilka źródeł ciepła („tak na wszelki wypadek”). Inni zamawiają jakikolwiek system i „świadomi swoich praw konsumenckich” uważają, że nie ma on prawa zawieść. Ci pierwsi często padają ofiarą zbyt skomplikowanego systemu grzewczego, który nie chce prawidłowo funkcjonować. Ci drudzy zdają się podchodzić do tematu w sposób bardziej racjonalny. Nie powinni oni jednak zapominać, że pewne ich posunięcia (lub ich brak) też warunkują sprawność ogrzewania w domu. Nie mówię tu wyłącznie o wyborze dobrej jakości produktów czy fachowców, ale również o prawidłowej eksploatacji urządzeń. Warto więc, aby przed sezonem grzewczym specjalista sprawdził instalację.

Jakie elementy należy sprawdzić Czynności może być wiele. Przegląd taki może więc trwać od pół godziny do całej dniówki. Jeden i drugi zakres czasu nie wydaje się właściwy. Oczywiście nie o czas tu chodzi, a o wykonane prace. Te będą z kolei zależały od typu urządzenia, jego rozwiązań konstrukcyjnych oraz zaleceń producenta. Można jednak wspomnieć o pewnych typowych elementach, które przed zimą warto sprawdzić w instalacji z pompą ciepła. Od czego zacząć? Może od sprawdzenia drożności przepływu czynników po stronie górnego i dolnego źródła ciepła. W górnym źródle, czyli w instalacji grzewczej budynku, warto zajrzeć do filtra i sprawdzić, czy nie jest zabrudzony – przytkany. Podobnie należy zrobić w układzie roztworu glikolu po stronie dolnego źródła pomp ciepła typu solanka (grunt)/woda. Osoby chcące sprawdzić jak najwięcej mogą zlecić też analizę stanu i stężenia glikolu. Źródło ciepła pomp typu powietrze/woda też należy sprawdzić. Jak sprawdzić powietrze? Tak naprawdę trzeba zobaczyć, jaki jest stan czerpni i wyrzutni powietrza oraz parownika i usunąć ewentualne zabrudzenia: liście, gniazda ptaków… Konieczne też jest upewnienie się, czy odpływ kondensatu z wanny pod parownikiem pompy powietrznej jest drożny. Popularnym błędem w jednostkach zewnętrznych tych urządzeń jest niezabezpieczenie odpływu przed zamarzaniem. Zdarza się wtedy, że skondensowana para wodna wypływa spod obudowy urządzenia. W przypadku jednostek wewnętrznych warto też sprawdzić przepusty przewodów powietrznych przez ściany i ewentualnie poprawić izolację. Należy też sprawdzić, czy zadziałają zawory bezpieczeństwa w instalacji. Kolejnym krokiem może być sprawdzenie ciśnienia wody i glikolu oraz uzupełnienie zładu, jeśli jest on zbyt niski. Należy przy tym uważać, by płyn niezamarzający był uzupełniony dokładnie tą samą substancją. Uzupełnianie jego stanu innym płynem lub wodą stwarza ryzyko wytrącania osadów lub zamarznięcia. Przed uzupełnieniem stanu płynów w instalacji można ewentualnie sprawdzić ciśnienie gazu w naczyniach przeponowych. Powinno się również ocenić stan studzienki z rozdzielaczami instalacji glikolowej i ewentualnie oczyścić ją lub osuszyć.

Kontrola automatyki Dobrze jest też przetestować działanie wszystkich przekaźników automatyki pompy ciepła. Pozwoli to np. wykryć zakleszczenie pompy obiegowej. Inne czynności, które można rozważyć, to: czyszczenie wymienników istniejących w układzie (np. tych oddzielających wodę od glikolu w układach pośrednich), sprawdzenie stanu izolacji termicznej instalacji (zarówno po stronie grzewczej, jak i po  chłodnej stronie dolnego źródła), sprawdzenie stanu czujnika temperatury zewnętrznej automatyki (i na przykład oczyszczenie jego obudowy z ptasich odchodów). Po dłuższym okresie eksploatacji zasobnika ciepłej wody użytkowej nie zaszkodzi sprawdzić stanu jego anody antykorozyjnej. Ważne też, by pamiętać o wygrzewie antybakteryjnym zasobnika. Jeśli regulator pompy ciepła ma taką funkcję, wystarczy sprawdzić, czy jest ona aktywna. Jeśli automatyka jest zbyt prosta, trzeba samemu pamiętać, by zrobić to od czasu do czasu.

Krzywa do korekty Na zakończenie warto też zastanowić się, czy budynek po pierwszym sezonie grzewczym nie jest już wysuszony i (dzięki obniżeniu jego energochłonności) można skorygować (obniżyć) ustawienie krzywej grzewczej automatyki. A może niektóre pomieszczenia były przegrzewane już pierwszej zimy w nowym domu? Może trzeba skorygować ustawienia przepływów wody grzewczej w obiegach? Można też sprawdzić czujnik kontroli kolejności i zaniku faz (ważny element w instalacji elektrycznej zasilającej większość sprężarek pomp ciepła) oraz – przyciskiem testowym – działanie zabezpieczenia różnicowo-prądowego, tzw. „różnicówki”.

Przegląd całej instalacji grzewczej przed zimą jest zdecydowanie dobrym pomysłem. Istotne jest tylko to, by został on zlecony specjaliście, czyli osobie, która wie, co ma zrobić i wykona to rzetelnie. Komuś, kto nie naciągnie klienta na „wypełnienie papierów”, ale pewnie przygotuje go do sezonu grzewczego. Warto więc korzystać z usług autoryzowanych serwisantów (względnie instalatorów) polecanych przez działy techniczne producentów.

Gabriel Grabowski                                                                                                                               Fot. z archiwum Glen Dimplex.
Zobacz artykuł w wersji pdf pdfpdf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij