ABC instalacji w łazienkach. Kąpiel w obudowie

Wanna oraz brodzik powinny znajdować się możliwie blisko pionu kanalizacyjnego ze względu na wysokość odprowadzenia wody z syfonu kanalizacyjnego. Jego wylot znajduje się najczęściej kilka lub kilkanaście centymetrów od posadzki. Uzyskanie minimalnego spadku w kierunku pionu na dość długim odcinku przewodu kanalizacyjnego, przy tak nisko położonym wylocie z syfonu, może być bardzo trudne. Powinien on wynosić min. 2%, a na przewodzie odpływowym nie powinno być więcej zmian kierunku niż trzy. Całkowita długość podejścia niewentylowanego do pionu nie powinna przekraczać trzech metrów.

* Wanna żeliwna

Materiałem, z którego kiedyś produkowano wanny, jest żeliwo. Wanny były bardzo ciężkie i trudne w transporcie, a nóżki do nich mocowane były na klin i często luzowały się w gnieździe, powodując kołysanie się wanny. Zestawy przelewowo-spustowe stosowane w owym czasie do odprowadzenia wody wykonane były z odlewów cynkowo-aluminiowych lub żeliwnych, a sam przewód przelewowy wykonany był z kawałka węża igelitowego. Ścieki wylewały się z zaworu spustowego bezpośrednio na kratkę żeliwną (która najczęściej była zapchana) zakrywającą wlot do wpustu podłogowego. Wpusty stropowe były często źle uszczelnione w posadzce, dlatego woda wylewała się na podłogę, a następnie do łazienki sąsiada w mieszkaniu położonym piętro niżej. Te „piękne” brązowobrunatne nacieki wokół wychodzących ze stropu rur żeliwnych można jeszcze spotkać na sufitach w niejednym mieszkaniu z lat 60., 70., i 80. W latach 80. zastosowano do odprowadzania wody syfony żeliwne z koreczkiem rewizyjnym, którego praktycznie nikt nigdy pod wanną nie mógł wykręcić z powodu korozji na gwincie i braku miejsca. Sam syfon łączył się z kanalizacją stalową za pomocą rury ocynkowanej Ø2˝ połączonej kolankami staliwnymi o kącie 90o na gwint. Udrożnienie takiego podejścia z zanieczyszczeń graniczyło z cudem. Zwolennicy wanien żeliwnych (a znam takiego osobiście) twierdzą, że: „trzyma ona długo ciepło i dlatego jest lepsza od stalowej”. Nie będę z tą teorią polemizował. Niezaprzeczalnym atutem tego materiału jest to, że tłumi on dźwięki powstające podczas napełniania wodą wanny. Standardową obudową takiego przyboru były cegły lub bloczki z gazobetonu obłożone glazurą. Była to metoda bardzo pracochłonna, która nie zapewniała żadnej izolacji termicznej zgromadzonej w wannie wodzie. W dolnej części tego „sarkofagu” kafelkarze pozostawiali malutki otwór rewizyjny, właściwie nie wiadomo po co. Nie dało się przez niego nic zrobić, a służył on jedynie do wrzucania dodatkowych śmieci z podłogi podczas sprzątania łazienki. To właśnie tam, na podłodze i w kratce, instalatorzy znajdują najwięcej śmieci, które powodują zapychanie się wpustu podłogowego. Wymiana tak obudowanej wanny na nową była nie lada wyczynem, a najczęściej używanymi narzędziami przy tej czynności były młotek i przecinak. Brak zapasowych kafelków skutecznie odstraszał lokatora przed takim przedsięwzięciem, które najczęściej kończyło się dewastacją całej łazienki (i przy okazji mieszkania), łącznie z wymianą całej instalacji wodociągowej i kanalizacyjnej. Dobrze, że tę epokę mamy już za sobą.

* Wanny z blachy stalowej – emaliowane

Pod koniec lat 70. na rynku pojawiły się wanny stalowe. Nieco młodszym Czytelnikom pragnę przypomnieć, że takie „rarytasy” jak wanny, miski ustępowe, rury stalowe, armatura, kafelki itp. „załatwiało się” w tamtych latach na budowach lub spod lady, ponieważ znikały one ze sklepów jak meteoryty. Po kafelki jeździło się do Opoczna lub śledziło ogłoszenia w lokalnych gazetach. Aby w estetyczny sposób obudować wannę oraz całą łazienkę, trzeba było kupić dolary (co było przestępstwem) lub bony PKO. Następnym krokiem było udanie się do Peweksu i kupno kilkunastu metrów kafelków, których cena była równowartością średniej miesięcznej pensji. Trudno się nam domyślać, co czują osoby starsze, które w tamtych czasach kafelkowały łazienkę, gdy mówi się im teraz, że trzeba to skuć. To tak jakby skuwać po jednym „Waszyngtonie” ze ściany. Powszechnie uznawaną walutą na budowie w owym czasie było „pół litra”, które kosztowało ok. 1 dolara. Standardowe ogłoszenia w gazetach z tamtych czasów zaczynały się od słów: 8 metrów „opoczna” sprzedam lub zamienię na wannę żeliwną. Przepraszam, że tak mi się jakoś wzięło na wspomnienia. Kafelki, oczywiście, przyklejało się do ściany przy użyciu jedynego w owym czasie, dostępnego na przydział, kleju, czyli na zaprawę cementową. Aby kupić worek cementu, trzeba było mieć zaświadczenie z urzędu, że cement jest nam rzeczywiście potrzebny, ponieważ właśnie się budujemy.

Piszę o tym wszystkim celowo, żeby pokazać młodszym instalatorom przepaść dzielącą nas dzisiaj w rozwiązaniach technologicznych i zaopatrzeniu od tamtego okresu.

Wanny stalowe również obudowywało się cegłami lub gazobetonem. Nowością na rynku były osłony stalowe emaliowane, którymi można było zasłonić wannę. Dość częstym rozwiązaniem technologicznym w owym czasie były obudowy wanien wykonane z drewna (królowała boazeria) lub z płyty paździerzowej, na którą to mniej zamożni rodacy naklejali tapetę lub pseudokafelki, kupione w sklepie chemicznym lub prywatnym, z wytłaczanej folii z PCV (na butapren). Wanny stalowe posiadały nóżki, dzięki którym można je było wypoziomować i ustabilizować na podłożu. Niestety ich słaba konstrukcja z cienkiej blachy po pewnym czasie użytkowania stawała się luźna i wanna wolnostojąca zaczynała się kołysać na boki. Był to pierwszy sygnał, że niebawem popękają nam sztywne, karbowane wężyki miedziane, które doprowadzały wodę do baterii sztorcowej zamontowanej na obrzeżu wanny.

Andrzej Świerszcz
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij