Poczta „Magazynu Instalatora”. Łącznik niezgody

Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf pdf pdf

atmosferycznego lub króciec nowego gazowego grzejnika wody przepływowej (GGWP) z otworem wlotowym do przewodu kominowego spalinowego za pomocą niewłaściwej, dużo tańszej giętkiej rury aluminiowej „aluflex”, lecz robią to instalatorzy gazowych urządzeń grzewczych, którzy posiadają uprawnienia energetyczne E lub D, które dotyczą instalacji gazowych. Użytkownicy lokalu lub właściciele budynków jednorodzinnych, użytkujący własne domowe kotłownie gazowe, w której instalator gazowy zamontował tańszy „zamiennik” o nieodpowiednich właściwościach, nie są skłonni do poniesienia nowych kosztów w celu zamiany nieprawidłowego „zamiennika” na odpowiedni element i żadne słowne i pisemne zalecenia mistrza kominiarskiego oraz właściciela (zarządcy) budynku wielorodzinnego go do tego nie zmuszą, bo jemu nowe grzewcze urządzenie gazowe z taką rurą spalinową „aluflex” zamontował fachowiec posiadający wszelkie uprawnienia gazowe. Na potwierdzenie swych słów użytkownik lokalu lub budynku jednorodzinnego pokazuje kartę wyrobu w instrukcji technicznej nowego kotła gazowego atmosferycznego lub nowego GGWP, gdzie pod stwierdzeniem, że kocioł gazowy atmosferyczny lub gazowy grzejnik wody przepływowej zainstalowano zgodnie z obowiązującymi przepisami i instrukcją obsługi widnieje podpis i pieczątka instalatora gazowego.

Każdy praktyk wie, że nic tak nie zmusi użytkownika kotła gazowego lub GGWP do usunięcia nieprawidłowej rury spalinowej i zamontowania właściwej rury spalinowej jak groźba odcięcia dopływu gazu do danego lokalu lub groźba utraty gwarancji kotła gazowego lub GGWP, a to mogą zrobić osoby mające stosowne uprawnienia gazowe i bardzo często posiadające świadectwa odbycia szkolenia w ośrodku szkoleniowym producenta kotłów gazowych i GGWP.

Idąc sposobem myślenia dr. inż. Jana Siedlaczka, producenci kotłów gazowych atmosferycznych i GGWP ponoszą odpowiedzialność za instalatorów kotłów gazowych i gazowych grzejników wody przepływowej, którzy montują ich urządzenia gazowe i zastosowali rurę spalinową „aluflex” oraz ponoszą odpowiedzialność za serwisantów tych urządzeń gazowych, którzy nie reagują na takie rury „aluflex”. Z tego powodu proponuję, aby dr inż. Jan Siedlaczek zamiast kierować swoją energię na pouczanie stowarzyszenia zawodowego kominiarzy i Stowarzyszenia „Kominy Polskie” skierował ją na opracowanie programu szkoleniowego dla ośrodków szkoleniowych, aby uczulali na takie przypadki projektantów instalacji gazowych, serwisantów urządzeń gazowych oraz osoby, które mają uzyskać uprawnienia energetyczne E lub D pozwalające na montaż i konserwację instalacji gazowych, a w wypadku uprawnień dozorowych – do kontroli stanu technicznego instalacji gazowych, szczególnie tych, którzy dr. inż. Janowi Siedlaczkowi odpowiedzieli, „że nie mają zielonego pojęcia”.

Jak wynika z opisu zdjęć, fotografie zamieszczone w artykule dr. inż. Jana Siedlaczka pochodzą ze strony mistrza kominiarskiego (www.kominiarze.pl), a nie ze stron internetowych producentów kotłów gazowych atmosferycznych i gazowych grzejników wody przepływowej lub ze stron instalatorów gazowych, serwisantów. To chyba o czymś świadczy.

Przypomnę, że to mistrz kominiarski, po zamontowaniu nowego kotła gazowego atmosferycznego lub nowego gazowego grzejnika wody przepływowej przez instalatora gazowego, musi przy kolejnych kontrolach stanu technicznego przewodów kominowych toczyć boje z użytkownikami lokalu, aby zamienili tę rurę „aluflex” na właściwą rurę spalinową i to on wychodzi na tego złego, co się czepia i się nie zna!

Osoby kontrolujące stan techniczny instalacji gazowej i serwisanci od kotłów gazowych atmosferycznych i GGWP umywają od tego ręce, chociaż mają prawny obowiązek zwrócić na to uwagę i taki fakt opisać w uwagach w swoim protokóle.

Nawiasem mówiąc, mianem „spiro” określamy okrągłą sztywną rurę jednościenną z cienkiej blachy stalowej, która powstała z zwinięcia paska blachy w sposób spiralny.

Przypomnę dr. inż. Janowi Siedlaczkowi, że wymagania, co do rury spalinowej (przewodu spalinowego) dla ww. gazowych urządzeń grzewczych i dla pomieszczenia, w którym takie gazowe urządzenie grzewcze można zainstalować, znajdują się w rozdziale 7 „Instalacja gazowa na paliwa gazowe”, który jest w Dziale IV rozp. Min. Infrastruktury „w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie”, stąd taka rura spalinowa podlega nie tylko ocenie stanu technicznego przy przeprowadzaniu kontroli przewodów kominowych, lecz także ocenie serwisanta wzywanego do takich gazowych urządzeń grzewczych. Jest również oceniana podczas corocznych kontroli stanu technicznego instalacji gazowej, bo przy każdej z tych czynności „gazownik” powinien ocenić, czy kocioł gazowy lub GGWP ma zapewnione właściwe warunki eksploatacyjne umożliwiające zupełne spalanie gazu w urządzeniu gazowym, które są określone w instrukcji technicznej producenta urządzenia gazowego oraz w rozdziale 7 „Instalacja gazowa na paliwa gazowe”, który jest w Dziale IV rozp. Ministra Infrastruktury „w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie”. Do takiej oceny osoby kontrolujące instalacje gazową w lokalach lub serwisanci kotłów gazowych lub GGWP nie potrzebują specjalistycznych przyrządów, bo to mogą sami ocenić wzrokowo i wydać stosowne polecenie użytkownikowi kotła gazowego lub GGWP, który zmienił warunki użytkowania założone w projekcie instalacji gazowej, na podstawie którego dana instalacja gazowa z danymi urządzeniami gazowymi została dopuszczona do użytkowania.

To nie mistrzowie kominiarscy projektują instalację gazową w budynkach, w których kotły gazowe atmosferyczne sytuuje się w łazienkach (w których należy utrzymać podwyższony komfort cieplny), naruszając tym samym wymagania art. 5 ust. 1 pkt 1 lit. d) ustawy Prawo Budowlane, gdyż doprowadzenie zimnego powietrza zewnętrznego dla cyklicznie włączającego się kotła gazowego atmosferycznego w łazience (w okresie grzewczym) powoduje wydatne obniżenie komfortu cieplnego w takiej łazience i naraża osobę biorącą kąpiel na utratę zdrowia. Nie trudno wyobrazić sobie, co zrobią użytkownicy takiej łazienki, którzy w czasie kąpieli czują na plecach przeciąg zimnego powietrza. Oczywiście zatkają otwór nawiewny w ścianie zewnętrznej w kuchni lub łazience i nieszczęście gotowe.

Następne pytanie do dr. inż. Jana Siedlaczka: czy to kominiarz instaluje wiszący kocioł gazowy atmosferyczny lub GGWP zbyt blisko sufitu? Nie! Później ten sam instalator, aby wyjść z takiej sytuacji łączy króciec spalinowy z otworem wlotowym do przewodu kominowego za pomocą giętkiej rury „aluflex”. Obniżenie wiszącego kotła gazowego atmosferycznego lub gazowego grzejnika wody przepływowej wymaga „przeróbki” instalacji gazowej i wodnej w pomieszczeniu, w którym taki kocioł gazowy atmosferyczny lub GGWP jest zamontowany. Z takimi przypadkami mistrzowie kominiarscy walczą, bo serwisanci i osoby kontrolujące instalacje gazowe w lokalach umywają od tego ręce.

Jeszcze raz zaapeluję do dr. inż. Jana Siedlaczka, aby zaczął opisywać takie przypadki, bo można założyć, że część incydentów związanych z montażem niewłaściwego łącznika (rury spalinowej) przez instalatorów gazowych lub zaprojektowanie lokalizacji kotłów gazowych atmosferycznych w pomieszczeniach, w których się kąpiemy przez projektantów instalacji gazowej budynku, wynika z ich niewiedzy.

Przy okazji poinformuję Czytelników tego szacownego pisma branżowego, że środowisko kominiarskie obawia się otwarcia furtki w Polsce dla stosowania systemów kominowych powietrzno-spalinowych z wewnętrznym przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego, który służy do odprowadzenia spalin z zamkniętej komory spalania kotła gazowego kondensacyjnego, gdyż taki przewód spalinowy z tworzywa sztucznego, spełniającego wymagania normy dla systemów kominowych z przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego oraz normy ogólne dla kominów, łatwo zastąpić dużo tańszym i łatwo dostępnym „zamiennikiem”, który jest z tworzywa sztucznego, ale nie z tego, co trzeba. Mowa tu o dużo tańszych rurach z PVC przeznaczonych do wykonania instalacji kanalizacyjnej w budynkach.

W Niemczech i w innych krajach zachodnich panuje wyższa kultura techniczna i nie ma w zwyczaju (jest to nawet dosyć ostro karane) stosowania „zamienników” niespełniających wymagań obowiązujących norm budowlanych w tych krajach, a u nas, w Polsce, stosowanie „zamienników” o gorszych właściwościach użytkowych, a zatem i tańszych, jest na porządku dziennym.

Jak widać po nagminnym stosowaniu giętkich rur „aluflex” do łączenia króćca wylotu spalin z kotła gazowego lub z GGWP z wlotem do przewodu kominowego spalinowego przez instalatorów kotłów gazowych i GGWP i braku reakcji na takie rury spalinowe z „alufleksu” serwisantów oraz osób kontrolujących stan techniczny instalacji gazowej w budynkach, możemy spodziewać się nagminnego stosowania „zamienników” z rur z PVC do kanalizacji w systemach kominowych powietrzno-spalinowych dla kotłów gazowych kondensacyjnych z zamkniętą komorą spalania.

Negatywne skutki tego odczuje użytkownik kotła kondensacyjnego, a najczęściej występują one w okresie niskich temperatur zewnętrznych, kiedy jest utrudniony dostęp na dach, na którym zalega warstwa lodu pod warstwą śniegu.

Wniosek jest taki, że zanim zaczniemy obwiniać o wszystko kominiarzy, spójrzmy na tych, co takie „zamienniki” stosują, aby łatwiej i/lub taniej wykonać swoje zlecenie instalatorskie, co pozwala na konkurencyjność na rynku instalatorskim lub zdobycie większego zysku.

Osoby te nie zwracają uwagi, czy do pomieszczenia, gdzie mają zainstalować kocioł gazowy lub GGWP, jest prawidłowo zorganizowany dopływ powietrza zewnętrznego do spalania gazu o natężeniu określonym w instrukcji technicznej producenta urządzenia gazowego.

Mam nadzieję, że producenci kotłów gazowych przed otwarciem na całą oścież furtki umożliwiającej stosowanie systemów kominowych powietrzno-spalinowych dla kotłów kondensacyjnych z przewodem spalinowym z odpowiedniego tworzywa sztucznego skierują swoje moce szkoleniowe na instalatorów gazowych urządzeń grzewczych, aby oduczyć ich chodzenia na skróty i stosowania niewłaściwych „zamienników” z PVC. Wtedy mistrzowie kominiarscy będą mniej podejrzliwie patrzyli na stosowanie przewodów spalinowych z tworzywa sztucznego w systemach kominowych powietrzno-spalinowych przeznaczonych dla kotłów gazowych kondensacyjnych z zamkniętą komorą spalania.

Przypomnę, że zdarzają się w Polsce przypadki przyłączania kotłów gazowych z zamkniętą komorą spalania, tzw. Turbo, do systemów kominowych powietrzno-spalinowych z przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego, który po krótkiej eksploatacji ulega deformacji, więc z tą wiedzą wśród instalatorów gazowych może nie jest najlepiej.

Z poważaniem,
Janusz Rękas, mistrz kominiarski, Warszawa
Seweryn Paluszkiewicz, mistrz kominiarski, Kołobrzeg


Szanowni Państwo,

Bardzo dziękuję za poruszenie tego problemu (artykuł pt. „Spiro” – (bez) szczelna rura spalinowa. Czadu z tym czadem”, „Magazyn Instalatora” 1/2012 – przyp. red.). Szkoda tylko, że w takiej formie. Informacje podane i napisane przez Pana dr. inż. Jana Siedlaczka w Państwa Magazynie 1/2012 „Spiro” – (bez) szczelna rura spalinowa. Czadu z tym czadem”, dotyczące braku reakcji mistrzów kominiarskich na ten problem, są nieprawdziwe. W codziennej ciężkiej pracy zmagamy się z trudami tego rzemiosła i jak tylko możemy, pomagamy w zapobieganiu szczególnie wypadków z udziałem tlenku węgla.

Zamieszczone informacje, a szczególnie, i tu pozwolę sobie zacytować treść artykułu „Fot. 1. Aluminiowa wentylacyjna rura „spiro” w roli czopucha – po montażu (źródło: www.kominiarze.pl)”, są sprzeczne z prawdą. Zamieszczone zdjęcie nr 1 przedstawia łącznik aluminiowy eksploatowany przez wiele lat, a nie uszkodzony przy montażu. Dodatkowo usterka ta została wyeliminowana przy okresowej kontroli stanu technicznego przewodów kominowych przez mistrza kominiarskiego co jest dowodem na to, że nie bagatelizujemy tych spraw.

Dodatkowo proszę na przyszłość o konsultacje w przypadku oceny naszych działań, z uwagi na fakt, że jako jedyna grupa zawodowa posiadamy duże doświadczenie w zakresie eksploatacji przewodów kominowych i chętnie służymy pomocą. Ponadto w związku z tym, że naruszacie Państwo dobre imię naszej firmy, innych podmiotów oraz mnie osobiście, proszę o zamieszczenie zarówno w internecie jaki i na łamach magazynu sprostowania na ten temat, podania rzetelnej, prawdziwej informacji szczególnie zważywszy na fakt, iż zdjęcie nr 1 jest moją własnością, pobrane zostało z mojej strony internetowej bez mojej zgody (pomimo: http://www.kominiarze.pl/copyright.htm) i opisane jest w sposób nierzetelny i nieprawdziwy. Liczę na to, że jako poważne i szanowane Wydawnictwo techniczno – budowlane potraktujecie Państwo tą sprawę poważnie.

Z poważaniem,
Mariusz Kibitlewski, mistrz kominiarski


Autor odpowiada…

Szanowna Redakcjo, Dziękuję za przesłanie repliki Mistrzów Kominiarskich Janusza Rękasa i Seweryna Paluszkiewicza oraz repliki Mistrza Kominiarskiego Mariusza Kibitlewskiego, jakie byli uprzejmi napisać na mój artykuł zamieszczony w „MI” 1/2012 pt. „Spiro”- (bez)szczelna rura spalinowa. Jednocześnie dziękuję Panu inż. Janowi Budzynowskiemu za zachęcenie kolegów z branży kominiarskiej do zabrania głosu w sprawie rur „spiro”, stosowanych w naszym kraju nielegalnie jako rury spalinowe.

Na samym początku chciałbym wyrazić autentyczne zadowolenie z powodu włączenia się do dyskusji praktyków branży kominiarskiej. Porozumienie i postęp jest możliwy jedynie poprzez twórczą dyskusję. Tylko ona może doprowadzić do właściwych decyzji i prawidłowych, praktycznych rozwiązań. Moje zadowolenie wynika również z faktu, że „Magazyn Instalatora”, dociera do wielu osób w kraju, jest czytane i pobudza do dyskusji.

Replika Panów Rękasa i Paluszkiewicza przysporzyła mi nieco trudności w odbiorze ze względu na brak jednej myśli przewodniej, niewłaściwe określenia techniczne, zbyt długie i wielowątkowe zdania, sprzeczności merytoryczne i uwagi niezwiązane z tematem artykułu. Może to wynikać, jak mi się wydaje, z niezbyt dokładnej transpozycji wielu opinii środowiska kominiarskiego. Niemniej jednak odnoszę się do tego głosu z pełnym szacunkiem i postaram się wyjaśnić Panów wątpliwości, zastrzeżenia i uwagi.

Szanowni Mistrzowie, nie zapomniałem, kto takie rury „spiro” montuje. W odpowiedzi na replikę Pana inż. Jana Budzynowskiego ustosunkowałem się do tej kwestii i ten punkt widzenia określiłem jako: „Przerażające stwierdzenie!” („MI” 2/2012, s. 67). Jestem więc zaskoczony, że powtarzacie Panowie, skrytykowany przeze mnie niewłaściwy punkt widzenia Pana Budzynowskiego. Mistrz Kominiarski nie może uważać, że nie ma problemu, bo rur spalinowych „spiro” nie montuje kominiarz, nawet jeśli taki pogląd wyraża wiceprezes Korporacji Kominiarzy Polskich (KKP).

Jeśli przyjąć Panów stanowisko, że za czopuch „spiro” odpowiada ten, kto wyprodukował urządzenie gazowe, ten kto go zamontował, ten kto jest użytkownikiem lokalu i ten kto jest właścicielem budynku – to za co odpowiada kominiarz? Jeśli nie odpowiada za nic i ma być wyręczany przez innych, to jest niepotrzebny. Zlikwidować zawód kominiarza! Do takiego absurdalnego wniosku prowadzi Panów rozumowanie.

Chciałbym Panów uspokoić. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 16 sierpnia 1999 r. w sprawie warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych (Dz. U. Nr 74, poz. 836 z dnia 9 września 1999 r.) stwierdza w §19 ust. 3, co następuje:Użytkownik lokalu korzystający z przewodów i kanałów dymowych lub spalinowych oraz wentylacyjnych może powierzać naprawę i konserwację tych urządzeń wyłącznie osobom posiadającym świadectwa kwalifikacyjne określone w odrębnych przepisach”.

Ten przepis daje kominiarzom pełną władzę nad przewodami i kanałami dymowymi oraz spalinowymi, a także wentylacyjnymi. Określa jednocześnie pełną odpowiedzialność kominiarzy za ich stan techniczny. Jeśli więc nieprawidłowy przewód spalinowy jest dopuszczony przez kominiarza, to on ponosi wszelkie konsekwencje tego stanu, zgodnie też z zasadą: „Ten odpowiada, kto był ostatni przy urządzeniu”.

Zasłaniacie się Panowie niesforną i trudną do zaakceptowania postawą użytkowników przewodów spalinowych. Narzekacie, nie bez racji, na niski poziom kultury technicznej w Polsce w zakresie techniki kominowej w przeciwieństwie do Niemiec. Z jednej strony są to pocieszające informacje – jesteście zorientowani. Z drugiej – ciarki przechodzą po człowieku, że w tej sytuacji tak mało w tym zakresie robicie. To od Was głównie zależy podniesienie tego poziomu, to Wy wytyczacie obowiązujące reguły bezpiecznego użytkowania kominów. Do dyspozycji macie przepisy prawne i wiele innych służb regionalnych czy państwowych. Jeśli czegoś brakuje, to zadaniem organizacji kominiarzy jest, by to dostarczyć. Po to m.in. te organizacje istnieją. Taka organizacja jak Korporacja Kominiarzy Polskich może mieć tu wiele do powiedzenia, jeśli zechciałaby działać we właściwym kierunku, jeśli nie będzie się rozpraszać na doraźnych, fałszywych celach jak usiłowanie wykazania osobistych wyższości nad innymi, mimo braku racji merytorycznych, czy hamowanie rozwoju nowoczesnych systemów kominowych.

Korporacja Kominiarzy Polskich, oprócz tego, że „panuje” w całym kraju, jest też członkiem Europejskiej Federacji Mistrzów Kominiarskich. Ma skąd czerpać odpowiednie wzorce. Potrzebne jest tylko wytyczenie ważnych priorytetów i konsekwentne działanie. Samo się nie zrobi. Z zażenowaniem oglądam coraz to uboższą stronę internetową KKP. Znajduje się na niej Kodeks Etyczny Mistrza Kominiarskiego. Organizacja KKP określa tam powinności mistrzów kominiarskich. Nie ma na niej natomiast statutu organizacji KKP, choć wcześniej był. Nawet w jednym z artykułów wytykałem pewne niefortunne sformułowania. Nie wiadomo więc, czemu ma obecnie służyć Korporacja Kominiarzy Polskich. Panie Janie, dmucham w Pana kierunku, proszę odpowiednio ustawić żagle.

Z niepokojącym zaskoczeniem przeczytałem Panów opinie o przyczynach złego stanu kultury technicznej w naszym kraju w zakresie eksploatacji kominów. Jako główną przyczynę widzicie brak lub niedostateczny poziom szkoleń instalatorów, serwisantów – słowem tych wszystkich, którzy mają kontakt z kominami, oprócz oczywiście kominiarzy. Tu wyłania się cały problem, w jakim tkwi od lat polski kominiarz, który, jak się okazuje, nie rozumie podstawowych zasad swego fachu. Tu posłużę się pewną analogią. W kraju szkolimy kierowców samochodów osobowych i innych. Na tych szkoleniach każdy uczestnik jest dogłębnie informowany m.in. z jaką prędkością powinien się poruszać po drogach i ulicach naszego kraju. Nie ma co do tego wątpliwości, że każdy kierowca zna dokładnie te zasady. Gdyby to gwarantowało właściwe zachowanie kierowców na drodze, nie byłaby potrzebna policja drogowa. Dlaczego więc jednak ją mamy? I dlaczego tyle osób jest karanych za przekraczanie prędkości?

Szkolenia nie gwarantują właściwych zachowań. Ufam, że kominiarze w naszym kraju są wzorowo szkoleni. Czy mogą Panowie stwierdzić, że również wzorowo się zachowują? Nie ulegają np. presji użytkowników? O tym akurat trafnie tu wspomnieliście.

Właściwe zachowania obywateli mogą być zagwarantowane przez odpowiedni nadzór i katalog sankcji karnych. W zakresie eksploatacji kominów to kominiarze są tą odpowiednią i jedyną w kraju policją kominową. Trzeba tylko tę rolę przyjąć i konsekwentnie realizować wytyczone cele w ramach obowiązującego prawa i zasad bezpieczeństwa. Będzie wtedy w Polsce tak jak w Niemczech.

Niepotrzebnie Panowie rozpisujecie się na temat systemów powietrzno-spalinowych do kotłów kondensacyjnych. To jest inny temat, poruszony był przeze mnie w innym artykule. Skoro włączyliście go i tutaj, czuję się w obowiązku wnieść odnośne uzupełnienia do Panów wiedzy. Cytuję za Wami: „…środowisko kominiarskie obawia się otwarcia furtki w Polsce dla stosowania systemów kominowych powietrzno-spalinowych z wewnętrznym przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego, który służy do odprowadzania spalin z zamkniętej komory spalania kotła gazowego kondensacyjnego…”. Środowisko kominiarskie nie musi się niczego obawiać, ta „furtka” już od 7 lipca 2009 r. jest otwarta (Dz. U. nr 56/2009, poz. 461). Nie jest otwarta dla rur z dowolnego tworzywa sztucznego. Jeśli występują przypadki zastosowania rur niewłaściwych, to obowiązkiem kominiarza jest wyłączyć urządzenie z ruchu i uruchomić odpowiednie procedury dyscyplinarne. Kto z Panów może się pochwalić takim działaniem? Niemiecki kominiarz tak właśnie działa.

Odnośnie uwag Mistrza Kominiarskiego, Pana Mariusza Kibitlewskiego, dotyczących mojego zarzutu o braku reakcji mistrzów kominiarskich na niewłaściwe rury spalinowe, kieruję Pana do repliki Pana kolegów po fachu, Panów Rękasa i Paluszkiewicza. Z „pierwszej ręki” i bez cienia stronniczości dowie się Pan, jak w licznych przypadkach reagują kominiarze na nieprawidłowości w instalacjach kominowych. Przy okazji wyrażam uznanie dla Pana za rzeczywiście profesjonalną stronę internetową. Może być ona dobrym przykładem i wzorcem do naśladowania nawet dla poważnych organizacji zawodowych.

Panie Janie, ma Pan świetnych i lojalnych fachowców w swoim gronie. Gratuluję! Z dobrymi fachowcami da się zrobić wiele dobrego.

Jan Siedlaczek

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij