dr inż. Jan Siedlaczek
O bezpieczeństwie użytkowników gazowych atmosferycznych urządzeń grzewczych decyduje skuteczność odprowadzenia spalin na zewnątrz. Są one odprowadzane przez czopuch i przez kanał kominowy na zewnątrz. Znacznie częściej, w porównaniu do całej instalacji kominowej, zawodzi czopuch ze względu na swoje „strategiczne” położenie, stosowanie niewłaściwych przewodów i niewłaściwy montaż. Stary temat, ale ciągle bardzo aktywny. Co zrobić, by czopuch nie zabijał?
Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Od wielu lat przepisy prawne w Polsce zabraniają stosowania wentylacyjnych rur, zwijanych z taśm aluminiowych, tzw. rur „spiro”, do odprowadzania spalin z gazowych i innych urządzeń grzewczych. Mimo to, powszechnie są one stosowane jako rury spalinowe, najczęściej w roli czopuchów, tj. rur łączących urządzenie grzewcze z kanałami spalinowymi.

Zachętą do ich kupowania może być informacja producenta, że rury mogą pracować do temperatury 200oC, a także ich niska cena w porównaniu do sztywnych i elastycznych rur spalinowych ze stali kwasoodpornej. Przez to lekceważony jest jednocześnie fakt, że są to rury wentylacyjne. Nie bez znaczenia pozostaje też powszechnie znana praktyka kominiarzy, nawet mistrzów kominiarskich, którzy tolerują ten rodzaj rur zastosowanych jako spalinowe.

Perforacja z metra Rury „spiro” kupuje się w postaci krótkiego, ściśniętego odcinka o długości ok. 1 metra, a następnie przed montażem rozciąga do wymaganej długości, nawet do 3 metrów. Te rury nie nadają się jako rury spalinowe ze względu na ich znikomą trwałość. Grubość ścianki takiej rury wynosi 0,10 mm (jak podają producenci), a wg pomiarów własnych 0,07 mm! Dla porównania: grubość kartki papieru maszynowego wynosi 0,10 mm. Ponadto podczas rozciągania tych rur następują w każdym karbie obwodowe odkształcenia plastyczne aż do utworzenia się szczelin. Mogą być więc one nieszczelne na spaliny już w chwili montażu (fot. 1).

Najdalej po kilku miesiącach eksploatacji rury „spiro” ulegają perforacji na całej długości na skutek korozyjnego działania kondensatu, wykraplającego się ze spalin gazowych. Ze względu na „strategiczne” ich położenie (wewnątrz pomieszczeń mieszkalnych) umożliwiają wydostawanie się spalin bezpośrednio w otoczeniu mieszkańców. Jest to prawdopodobnie druga najczęstsza przyczyna zaczadzeń od urządzeń gazowych po zaklejonych kratkach nawiewnych w pomieszczeniach ze szczelnymi oknami i drzwiami. Warto pod tym względem prześledzić „Czarny Raport”, jaki na stronie internetowej zamieszcza Stowarzyszenie „Kominy Polskie” i oszacować, w ilu przypadkach ten powód okazał się tragiczny w skutkach.
Dziurawy czopuch, w tym przypadku jak sito – czego na zewnętrznej, błyszczącej powierzchni nie widać (fot. 2 i fot. 3), będzie nie tylko powodować permanentny wypływ spalin do pomieszczenia, ale co gorsza powoduje nieskuteczność zabezpieczenia przed brakiem ciągu kominowego.

Czujnik ciągu Każde urządzenie gazowe z otwartą komorą spalania jest wyposażone, zgodnie z obowiązującymi przepisami, w czujnik ciągu kominowego, który w przypadku braku ciągu w kominie i wypływu spalin do pomieszczenia, wyłączy palnik przez zamknięcie zaworu gazowego w urządzeniu grzewczym. Podstawowym warunkiem zadziałania tego zabezpieczenia jest wypływ spalin przez kanały wewnątrz kotła czy podgrzewacza wody, przewidziane przez producenta, a nie przez rurę spalinową, znajdującą się poza urządzeniem grzewczym.  Jeśli mamy nieszczelny czopuch i dodatkowo brak ciągu kominowego, rzadko udaje się uniknąć zaczadzenia mieszkańców, łącznie ze śmiertelnym zakończeniem. W takim przypadku nawet najbardziej nowoczesne urządzenia grzewcze nie zapewnią bezpieczeństwa.

Problem „spiro” Z dużym zaskoczeniem obserwuje się, że Korporacja Kominiarzy Polskich (KKP) od lat nie dostrzega tego problemu i nic nie robi, by usunąć „spiro”, stosowane jako przewody spalinowe. Ten problem o żywotnym znaczeniu wymaga pilnego rozwiązania w naszym kraju. Powinno to być priorytetowe zadanie dla KKP. Ta organizacja, w świetle obowiązującego prawa w Polsce, ponosi odpowiedzialność za wszystkie wypadki zatruć i śmiertelnych zejść z powodu stosowania tych rur jako rur spalinowych, a mistrzowie kominiarscy, nad którymi czuwa KKP, przechodzą obok nich obojętnie. Dziurawy czopuch to znacznie poważniejszy problem niż dziury w asfalcie i zniszczone zawieszenia samochodów.

Stowarzyszenie „Kominy Polskie” zrzesza producentów rur „spiro”. Ma tym samym obowiązek prawny pilnowania, by nie stosowano ich jako rur spalinowych. Być może obie te organizacje (KKP i S „KP”) czekają na pozwy sądowe osób poszkodowanych i ich bliskich, zanim zechcą podjąć odpowiednie, skuteczne działania.

Na każdej takiej rurze, od których uginają się półki w rewirze wyrobów kominowych w dużych marketach budowlanych, powinno widnieć ostrzeżenie, wypisane na etykietach wielkimi literami: „ZABRONIONE JEST STOSOWANIE TYCH RUR DO ODPROWADZANIA SPALIN POD GROŹBĄ ŚMIERTELNEGO ZACZADZENIA”, na wzór podobnych ostrzeżeń umieszczanych np. na opakowaniach papierosów. Spaliny z aluminiowych rur „spiro” są zdolne zabić znacznie skuteczniej niż spaliny z papierosów. Jak dotąd najbardziej wyeksponowanym napisem na etykietach rur „spiro” jest nazwa producenta.

4 listopada 2010 roku we Wrocławiu odbyła się jednodniowa konferencja poświęcona bezpiecznym technikom wentylacji, odprowadzaniu spalin i skutecznej ochronie przeciwpożarowej w budownictwie mieszkaniowym, którą zorganizowało Stowarzyszenie „Kominy Polskie”. Jak powiedział rzecznik S „KP” Paweł Sikora: „Odnotowywane w nim (raporcie – przyp. aut.) liczby nieszczęść powinny wszystkich motywować do coraz bardziej intensywnych działań, ponieważ w Polsce co roku dochodzi do kilkuset śmiertelnych przypadków zaczadzeń, a te wymagające hospitalizacji są niemal codziennością. Trzeba więc mieć nadzieję, że konferencje, seminaria, doradztwo i szkolenia pozwolą zredukować to fatalne zjawisko”.

Można by uznać, że jest to wspaniałe działanie na rzecz bezpieczeństwa obywateli RP i pogratulować inicjatyw Stowarzyszeniu „Kominy Polskie” i rzecznikowi tego stowarzyszenia, gdyby nie...

gdyby nie to, że… kto z użytkowników kominów, a jest ich w Polsce ponad 38 milionów, bierze udział w konferencjach i seminariach, korzysta z doradztwa lub zapisuje się na szkolenia? Do kogo, spośród tych 38 milionów obywateli, docierają wzniosłe postulaty wygłaszane na tych imprezach? Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że nawoływania konferencyjne są dalej przenoszone przez czasopisma techniczne (nieliczne), to i tak jest to marny efekt informacyjny. Ilu bowiem ludzi czyta te czasopisma?

Dla ogromnej większości te „naukowo-techniczne” działania nie mają żadnego znaczenia. Wystarczy zapytać kilka przypadkowych osób na ulicy, czy w ciągu ostatnich lat słyszeli coś o szczególnych inicjatywach Stowarzyszenia „Kominy Polskie” lub Korporacji Kominiarzy Polskich w sprawie zaczadzenia spalinami.

Pytam o to instalatorów gazowych kotłów centralnego ogrzewania i podgrzewaczy ciepłej wody użytkowej, a więc osoby z branży grzewczej (w domyśle również kominowej). Słyszę ciągle tę samą odpowiedź – „nie mam zielonego pojęcia…” – wzmocnioną miną z grymasem zaskoczenia. Wiele osób nie wie nawet, że takie organizacje istnieją w naszym kraju.

Jeśli więc nie dociera się skutecznie do ludzi z branży, nie można mieć nawet cienia nadziei, że wiadomości dochodzą do szerszych mas i odnoszą pozytywny skutek informacyjny i profilaktyczny. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy są statystyki zatruć tlenkiem węgla, które zmieniają się w Polsce, niestety, na niekorzyść.

Nie ma też czego gratulować ww. organizacjom. Można jednak w tym miejscu wyrazić postulat, aby organizacje te, które przecież mogą zrobić wiele dla bezpieczeństwa obywateli i są też za to bezpieczeństwo odpowiedzialne, podjęły bardziej skuteczne metody realizacji celów, a nie ograniczały się do działań zmierzających do samozadowolenia pozornym działaniem i demonstrowania swojej bezskutecznej aktywności w wąskim gronie uczestników.

Jeden z pomysłów, wypisany dużymi literami, podałem wyżej. Inne rozwiązania na razie zachowam, by nie odbierać szansy kreatywnego działania ww. organizacjom. Oczywiście wszelkie prawa autorskie niezastrzeżone. Pozostaję jednak w nadziei, że wkrótce dowiem się o wielu trafnych i skutecznych pomysłach autorstwa KKP i S „KP”, poprawiających bezpieczeństwo użytkowania urządzeń grzewczych w kraju. Jednocześnie mam nadzieję, że nie spotka mnie rozczarowanie ze strony tych organizacji w postaci kolejnego niewydarzonego pomysłu, skierowanego przeciw nowoczesnym i bezpiecznym rozwiązaniom w technice kominowej.

dr inż. Jan Siedlaczek
Fot. 1. Aluminiowa wentylacyjna rura „spiro” w roli czopucha – po montażu (źródło: www.kominiarze.pl).
Fot. 2. Aluminiowa rura „spiro” po 1 roku eksploatacji, widok od zewnątrz.
Fot. 3. Aluminiowa rura „spiro” po 1 roku eksploatacji, widok od wewnątrz w powiększeniu. Jasne punkty to dziury.

Janusz Rękas, mistrz kominiarski, Warszawa
Seweryn Paluszkiewicz, mistrz kominiarski, Kołobrzeg

Po przeczytaniu artykułu dr. inż. Jana Siedlaczka pt. „Czadu z tym czadem” w „Magazynie Instalatora” nr 1 (161), styczeń 2012, odnoszę wrażenie, że autor zapomniał, kto takie giętkie rury „aluflex” montuje i gdzie tkwi praprzyczyna tego problemu. To nie mistrzowie kominiarscy przyłączają króciec wylotu spalin nowego kotła gazowego

 Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf pdf pdf

atmosferycznego lub króciec nowego gazowego grzejnika wody przepływowej (GGWP) z otworem wlotowym do przewodu kominowego spalinowego za pomocą niewłaściwej, dużo tańszej giętkiej rury aluminiowej „aluflex”, lecz robią to instalatorzy gazowych urządzeń grzewczych, którzy posiadają uprawnienia energetyczne E lub D, które dotyczą instalacji gazowych. Użytkownicy lokalu lub właściciele budynków jednorodzinnych, użytkujący własne domowe kotłownie gazowe, w której instalator gazowy zamontował tańszy „zamiennik” o nieodpowiednich właściwościach, nie są skłonni do poniesienia nowych kosztów w celu zamiany nieprawidłowego „zamiennika” na odpowiedni element i żadne słowne i pisemne zalecenia mistrza kominiarskiego oraz właściciela (zarządcy) budynku wielorodzinnego go do tego nie zmuszą, bo jemu nowe grzewcze urządzenie gazowe z taką rurą spalinową „aluflex” zamontował fachowiec posiadający wszelkie uprawnienia gazowe. Na potwierdzenie swych słów użytkownik lokalu lub budynku jednorodzinnego pokazuje kartę wyrobu w instrukcji technicznej nowego kotła gazowego atmosferycznego lub nowego GGWP, gdzie pod stwierdzeniem, że kocioł gazowy atmosferyczny lub gazowy grzejnik wody przepływowej zainstalowano zgodnie z obowiązującymi przepisami i instrukcją obsługi widnieje podpis i pieczątka instalatora gazowego.

Każdy praktyk wie, że nic tak nie zmusi użytkownika kotła gazowego lub GGWP do usunięcia nieprawidłowej rury spalinowej i zamontowania właściwej rury spalinowej jak groźba odcięcia dopływu gazu do danego lokalu lub groźba utraty gwarancji kotła gazowego lub GGWP, a to mogą zrobić osoby mające stosowne uprawnienia gazowe i bardzo często posiadające świadectwa odbycia szkolenia w ośrodku szkoleniowym producenta kotłów gazowych i GGWP.

Idąc sposobem myślenia dr. inż. Jana Siedlaczka, producenci kotłów gazowych atmosferycznych i GGWP ponoszą odpowiedzialność za instalatorów kotłów gazowych i gazowych grzejników wody przepływowej, którzy montują ich urządzenia gazowe i zastosowali rurę spalinową „aluflex” oraz ponoszą odpowiedzialność za serwisantów tych urządzeń gazowych, którzy nie reagują na takie rury „aluflex”. Z tego powodu proponuję, aby dr inż. Jan Siedlaczek zamiast kierować swoją energię na pouczanie stowarzyszenia zawodowego kominiarzy i Stowarzyszenia „Kominy Polskie” skierował ją na opracowanie programu szkoleniowego dla ośrodków szkoleniowych, aby uczulali na takie przypadki projektantów instalacji gazowych, serwisantów urządzeń gazowych oraz osoby, które mają uzyskać uprawnienia energetyczne E lub D pozwalające na montaż i konserwację instalacji gazowych, a w wypadku uprawnień dozorowych – do kontroli stanu technicznego instalacji gazowych, szczególnie tych, którzy dr. inż. Janowi Siedlaczkowi odpowiedzieli, „że nie mają zielonego pojęcia”.

Jak wynika z opisu zdjęć, fotografie zamieszczone w artykule dr. inż. Jana Siedlaczka pochodzą ze strony mistrza kominiarskiego (www.kominiarze.pl), a nie ze stron internetowych producentów kotłów gazowych atmosferycznych i gazowych grzejników wody przepływowej lub ze stron instalatorów gazowych, serwisantów. To chyba o czymś świadczy.

Przypomnę, że to mistrz kominiarski, po zamontowaniu nowego kotła gazowego atmosferycznego lub nowego gazowego grzejnika wody przepływowej przez instalatora gazowego, musi przy kolejnych kontrolach stanu technicznego przewodów kominowych toczyć boje z użytkownikami lokalu, aby zamienili tę rurę „aluflex” na właściwą rurę spalinową i to on wychodzi na tego złego, co się czepia i się nie zna!

Osoby kontrolujące stan techniczny instalacji gazowej i serwisanci od kotłów gazowych atmosferycznych i GGWP umywają od tego ręce, chociaż mają prawny obowiązek zwrócić na to uwagę i taki fakt opisać w uwagach w swoim protokóle.

Nawiasem mówiąc, mianem „spiro” określamy okrągłą sztywną rurę jednościenną z cienkiej blachy stalowej, która powstała z zwinięcia paska blachy w sposób spiralny.

Przypomnę dr. inż. Janowi Siedlaczkowi, że wymagania, co do rury spalinowej (przewodu spalinowego) dla ww. gazowych urządzeń grzewczych i dla pomieszczenia, w którym takie gazowe urządzenie grzewcze można zainstalować, znajdują się w rozdziale 7 „Instalacja gazowa na paliwa gazowe”, który jest w Dziale IV rozp. Min. Infrastruktury „w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie”, stąd taka rura spalinowa podlega nie tylko ocenie stanu technicznego przy przeprowadzaniu kontroli przewodów kominowych, lecz także ocenie serwisanta wzywanego do takich gazowych urządzeń grzewczych. Jest również oceniana podczas corocznych kontroli stanu technicznego instalacji gazowej, bo przy każdej z tych czynności „gazownik” powinien ocenić, czy kocioł gazowy lub GGWP ma zapewnione właściwe warunki eksploatacyjne umożliwiające zupełne spalanie gazu w urządzeniu gazowym, które są określone w instrukcji technicznej producenta urządzenia gazowego oraz w rozdziale 7 „Instalacja gazowa na paliwa gazowe”, który jest w Dziale IV rozp. Ministra Infrastruktury „w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie”. Do takiej oceny osoby kontrolujące instalacje gazową w lokalach lub serwisanci kotłów gazowych lub GGWP nie potrzebują specjalistycznych przyrządów, bo to mogą sami ocenić wzrokowo i wydać stosowne polecenie użytkownikowi kotła gazowego lub GGWP, który zmienił warunki użytkowania założone w projekcie instalacji gazowej, na podstawie którego dana instalacja gazowa z danymi urządzeniami gazowymi została dopuszczona do użytkowania.

To nie mistrzowie kominiarscy projektują instalację gazową w budynkach, w których kotły gazowe atmosferyczne sytuuje się w łazienkach (w których należy utrzymać podwyższony komfort cieplny), naruszając tym samym wymagania art. 5 ust. 1 pkt 1 lit. d) ustawy Prawo Budowlane, gdyż doprowadzenie zimnego powietrza zewnętrznego dla cyklicznie włączającego się kotła gazowego atmosferycznego w łazience (w okresie grzewczym) powoduje wydatne obniżenie komfortu cieplnego w takiej łazience i naraża osobę biorącą kąpiel na utratę zdrowia. Nie trudno wyobrazić sobie, co zrobią użytkownicy takiej łazienki, którzy w czasie kąpieli czują na plecach przeciąg zimnego powietrza. Oczywiście zatkają otwór nawiewny w ścianie zewnętrznej w kuchni lub łazience i nieszczęście gotowe.

Następne pytanie do dr. inż. Jana Siedlaczka: czy to kominiarz instaluje wiszący kocioł gazowy atmosferyczny lub GGWP zbyt blisko sufitu? Nie! Później ten sam instalator, aby wyjść z takiej sytuacji łączy króciec spalinowy z otworem wlotowym do przewodu kominowego za pomocą giętkiej rury „aluflex”. Obniżenie wiszącego kotła gazowego atmosferycznego lub gazowego grzejnika wody przepływowej wymaga „przeróbki” instalacji gazowej i wodnej w pomieszczeniu, w którym taki kocioł gazowy atmosferyczny lub GGWP jest zamontowany. Z takimi przypadkami mistrzowie kominiarscy walczą, bo serwisanci i osoby kontrolujące instalacje gazowe w lokalach umywają od tego ręce.

Jeszcze raz zaapeluję do dr. inż. Jana Siedlaczka, aby zaczął opisywać takie przypadki, bo można założyć, że część incydentów związanych z montażem niewłaściwego łącznika (rury spalinowej) przez instalatorów gazowych lub zaprojektowanie lokalizacji kotłów gazowych atmosferycznych w pomieszczeniach, w których się kąpiemy przez projektantów instalacji gazowej budynku, wynika z ich niewiedzy.

Przy okazji poinformuję Czytelników tego szacownego pisma branżowego, że środowisko kominiarskie obawia się otwarcia furtki w Polsce dla stosowania systemów kominowych powietrzno-spalinowych z wewnętrznym przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego, który służy do odprowadzenia spalin z zamkniętej komory spalania kotła gazowego kondensacyjnego, gdyż taki przewód spalinowy z tworzywa sztucznego, spełniającego wymagania normy dla systemów kominowych z przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego oraz normy ogólne dla kominów, łatwo zastąpić dużo tańszym i łatwo dostępnym „zamiennikiem”, który jest z tworzywa sztucznego, ale nie z tego, co trzeba. Mowa tu o dużo tańszych rurach z PVC przeznaczonych do wykonania instalacji kanalizacyjnej w budynkach.

W Niemczech i w innych krajach zachodnich panuje wyższa kultura techniczna i nie ma w zwyczaju (jest to nawet dosyć ostro karane) stosowania „zamienników” niespełniających wymagań obowiązujących norm budowlanych w tych krajach, a u nas, w Polsce, stosowanie „zamienników” o gorszych właściwościach użytkowych, a zatem i tańszych, jest na porządku dziennym.

Jak widać po nagminnym stosowaniu giętkich rur „aluflex” do łączenia króćca wylotu spalin z kotła gazowego lub z GGWP z wlotem do przewodu kominowego spalinowego przez instalatorów kotłów gazowych i GGWP i braku reakcji na takie rury spalinowe z „alufleksu” serwisantów oraz osób kontrolujących stan techniczny instalacji gazowej w budynkach, możemy spodziewać się nagminnego stosowania „zamienników” z rur z PVC do kanalizacji w systemach kominowych powietrzno-spalinowych dla kotłów gazowych kondensacyjnych z zamkniętą komorą spalania.

Negatywne skutki tego odczuje użytkownik kotła kondensacyjnego, a najczęściej występują one w okresie niskich temperatur zewnętrznych, kiedy jest utrudniony dostęp na dach, na którym zalega warstwa lodu pod warstwą śniegu.

Wniosek jest taki, że zanim zaczniemy obwiniać o wszystko kominiarzy, spójrzmy na tych, co takie „zamienniki” stosują, aby łatwiej i/lub taniej wykonać swoje zlecenie instalatorskie, co pozwala na konkurencyjność na rynku instalatorskim lub zdobycie większego zysku.

Osoby te nie zwracają uwagi, czy do pomieszczenia, gdzie mają zainstalować kocioł gazowy lub GGWP, jest prawidłowo zorganizowany dopływ powietrza zewnętrznego do spalania gazu o natężeniu określonym w instrukcji technicznej producenta urządzenia gazowego.

Mam nadzieję, że producenci kotłów gazowych przed otwarciem na całą oścież furtki umożliwiającej stosowanie systemów kominowych powietrzno-spalinowych dla kotłów kondensacyjnych z przewodem spalinowym z odpowiedniego tworzywa sztucznego skierują swoje moce szkoleniowe na instalatorów gazowych urządzeń grzewczych, aby oduczyć ich chodzenia na skróty i stosowania niewłaściwych „zamienników” z PVC. Wtedy mistrzowie kominiarscy będą mniej podejrzliwie patrzyli na stosowanie przewodów spalinowych z tworzywa sztucznego w systemach kominowych powietrzno-spalinowych przeznaczonych dla kotłów gazowych kondensacyjnych z zamkniętą komorą spalania.

Przypomnę, że zdarzają się w Polsce przypadki przyłączania kotłów gazowych z zamkniętą komorą spalania, tzw. Turbo, do systemów kominowych powietrzno-spalinowych z przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego, który po krótkiej eksploatacji ulega deformacji, więc z tą wiedzą wśród instalatorów gazowych może nie jest najlepiej.

Z poważaniem,
Janusz Rękas, mistrz kominiarski, Warszawa
Seweryn Paluszkiewicz, mistrz kominiarski, Kołobrzeg

Mariusz Kibitlewski, mistrz kominiarski

Szanowni Państwo,

Bardzo dziękuję za poruszenie tego problemu (artykuł pt. „Spiro” – (bez) szczelna rura spalinowa. Czadu z tym czadem”, „Magazyn Instalatora” 1/2012 – przyp. red.). Szkoda tylko, że w takiej formie. Informacje podane i napisane przez Pana dr. inż. Jana Siedlaczka w Państwa Magazynie 1/2012 „Spiro” – (bez) szczelna rura spalinowa. Czadu z tym czadem”, dotyczące braku reakcji mistrzów kominiarskich na ten problem, są nieprawdziwe. W codziennej ciężkiej pracy zmagamy się z trudami tego rzemiosła i jak tylko możemy, pomagamy w zapobieganiu szczególnie wypadków z udziałem tlenku węgla.

Zamieszczone informacje, a szczególnie, i tu pozwolę sobie zacytować treść artykułu „Fot. 1. Aluminiowa wentylacyjna rura „spiro” w roli czopucha – po montażu (źródło: www.kominiarze.pl)”, są sprzeczne z prawdą. Zamieszczone zdjęcie nr 1 przedstawia łącznik aluminiowy eksploatowany przez wiele lat, a nie uszkodzony przy montażu. Dodatkowo usterka ta została wyeliminowana przy okresowej kontroli stanu technicznego przewodów kominowych przez mistrza kominiarskiego co jest dowodem na to, że nie bagatelizujemy tych spraw.

Dodatkowo proszę na przyszłość o konsultacje w przypadku oceny naszych działań, z uwagi na fakt, że jako jedyna grupa zawodowa posiadamy duże doświadczenie w zakresie eksploatacji przewodów kominowych i chętnie służymy pomocą. Ponadto w związku z tym, że naruszacie Państwo dobre imię naszej firmy, innych podmiotów oraz mnie osobiście, proszę o zamieszczenie zarówno w internecie jaki i na łamach magazynu sprostowania na ten temat, podania rzetelnej, prawdziwej informacji szczególnie zważywszy na fakt, iż zdjęcie nr 1 jest moją własnością, pobrane zostało z mojej strony internetowej bez mojej zgody (pomimo: http://www.kominiarze.pl/copyright.htm) i opisane jest w sposób nierzetelny i nieprawdziwy. Liczę na to, że jako poważne i szanowane Wydawnictwo techniczno – budowlane potraktujecie Państwo tą sprawę poważnie.

Z poważaniem,
Mariusz Kibitlewski, mistrz kominiarski

Jan Siedlaczek

Autor odpowiada…

Szanowna Redakcjo, Dziękuję za przesłanie repliki Mistrzów Kominiarskich Janusza Rękasa i Seweryna Paluszkiewicza oraz repliki Mistrza Kominiarskiego Mariusza Kibitlewskiego, jakie byli uprzejmi napisać na mój artykuł zamieszczony w „MI” 1/2012 pt. „Spiro”- (bez)szczelna rura spalinowa. Jednocześnie dziękuję Panu inż. Janowi Budzynowskiemu za zachęcenie kolegów z branży kominiarskiej do zabrania głosu w sprawie rur „spiro”, stosowanych w naszym kraju nielegalnie jako rury spalinowe.

Na samym początku chciałbym wyrazić autentyczne zadowolenie z powodu włączenia się do dyskusji praktyków branży kominiarskiej. Porozumienie i postęp jest możliwy jedynie poprzez twórczą dyskusję. Tylko ona może doprowadzić do właściwych decyzji i prawidłowych, praktycznych rozwiązań. Moje zadowolenie wynika również z faktu, że „Magazyn Instalatora”, dociera do wielu osób w kraju, jest czytane i pobudza do dyskusji.

Replika Panów Rękasa i Paluszkiewicza przysporzyła mi nieco trudności w odbiorze ze względu na brak jednej myśli przewodniej, niewłaściwe określenia techniczne, zbyt długie i wielowątkowe zdania, sprzeczności merytoryczne i uwagi niezwiązane z tematem artykułu. Może to wynikać, jak mi się wydaje, z niezbyt dokładnej transpozycji wielu opinii środowiska kominiarskiego. Niemniej jednak odnoszę się do tego głosu z pełnym szacunkiem i postaram się wyjaśnić Panów wątpliwości, zastrzeżenia i uwagi.

Szanowni Mistrzowie, nie zapomniałem, kto takie rury „spiro” montuje. W odpowiedzi na replikę Pana inż. Jana Budzynowskiego ustosunkowałem się do tej kwestii i ten punkt widzenia określiłem jako: „Przerażające stwierdzenie!” („MI” 2/2012, s. 67). Jestem więc zaskoczony, że powtarzacie Panowie, skrytykowany przeze mnie niewłaściwy punkt widzenia Pana Budzynowskiego. Mistrz Kominiarski nie może uważać, że nie ma problemu, bo rur spalinowych „spiro” nie montuje kominiarz, nawet jeśli taki pogląd wyraża wiceprezes Korporacji Kominiarzy Polskich (KKP).

Jeśli przyjąć Panów stanowisko, że za czopuch „spiro” odpowiada ten, kto wyprodukował urządzenie gazowe, ten kto go zamontował, ten kto jest użytkownikiem lokalu i ten kto jest właścicielem budynku – to za co odpowiada kominiarz? Jeśli nie odpowiada za nic i ma być wyręczany przez innych, to jest niepotrzebny. Zlikwidować zawód kominiarza! Do takiego absurdalnego wniosku prowadzi Panów rozumowanie.

Chciałbym Panów uspokoić. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 16 sierpnia 1999 r. w sprawie warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych (Dz. U. Nr 74, poz. 836 z dnia 9 września 1999 r.) stwierdza w §19 ust. 3, co następuje:Użytkownik lokalu korzystający z przewodów i kanałów dymowych lub spalinowych oraz wentylacyjnych może powierzać naprawę i konserwację tych urządzeń wyłącznie osobom posiadającym świadectwa kwalifikacyjne określone w odrębnych przepisach”.

Ten przepis daje kominiarzom pełną władzę nad przewodami i kanałami dymowymi oraz spalinowymi, a także wentylacyjnymi. Określa jednocześnie pełną odpowiedzialność kominiarzy za ich stan techniczny. Jeśli więc nieprawidłowy przewód spalinowy jest dopuszczony przez kominiarza, to on ponosi wszelkie konsekwencje tego stanu, zgodnie też z zasadą: „Ten odpowiada, kto był ostatni przy urządzeniu”.

Zasłaniacie się Panowie niesforną i trudną do zaakceptowania postawą użytkowników przewodów spalinowych. Narzekacie, nie bez racji, na niski poziom kultury technicznej w Polsce w zakresie techniki kominowej w przeciwieństwie do Niemiec. Z jednej strony są to pocieszające informacje – jesteście zorientowani. Z drugiej – ciarki przechodzą po człowieku, że w tej sytuacji tak mało w tym zakresie robicie. To od Was głównie zależy podniesienie tego poziomu, to Wy wytyczacie obowiązujące reguły bezpiecznego użytkowania kominów. Do dyspozycji macie przepisy prawne i wiele innych służb regionalnych czy państwowych. Jeśli czegoś brakuje, to zadaniem organizacji kominiarzy jest, by to dostarczyć. Po to m.in. te organizacje istnieją. Taka organizacja jak Korporacja Kominiarzy Polskich może mieć tu wiele do powiedzenia, jeśli zechciałaby działać we właściwym kierunku, jeśli nie będzie się rozpraszać na doraźnych, fałszywych celach jak usiłowanie wykazania osobistych wyższości nad innymi, mimo braku racji merytorycznych, czy hamowanie rozwoju nowoczesnych systemów kominowych.

Korporacja Kominiarzy Polskich, oprócz tego, że „panuje” w całym kraju, jest też członkiem Europejskiej Federacji Mistrzów Kominiarskich. Ma skąd czerpać odpowiednie wzorce. Potrzebne jest tylko wytyczenie ważnych priorytetów i konsekwentne działanie. Samo się nie zrobi. Z zażenowaniem oglądam coraz to uboższą stronę internetową KKP. Znajduje się na niej Kodeks Etyczny Mistrza Kominiarskiego. Organizacja KKP określa tam powinności mistrzów kominiarskich. Nie ma na niej natomiast statutu organizacji KKP, choć wcześniej był. Nawet w jednym z artykułów wytykałem pewne niefortunne sformułowania. Nie wiadomo więc, czemu ma obecnie służyć Korporacja Kominiarzy Polskich. Panie Janie, dmucham w Pana kierunku, proszę odpowiednio ustawić żagle.

Z niepokojącym zaskoczeniem przeczytałem Panów opinie o przyczynach złego stanu kultury technicznej w naszym kraju w zakresie eksploatacji kominów. Jako główną przyczynę widzicie brak lub niedostateczny poziom szkoleń instalatorów, serwisantów – słowem tych wszystkich, którzy mają kontakt z kominami, oprócz oczywiście kominiarzy. Tu wyłania się cały problem, w jakim tkwi od lat polski kominiarz, który, jak się okazuje, nie rozumie podstawowych zasad swego fachu. Tu posłużę się pewną analogią. W kraju szkolimy kierowców samochodów osobowych i innych. Na tych szkoleniach każdy uczestnik jest dogłębnie informowany m.in. z jaką prędkością powinien się poruszać po drogach i ulicach naszego kraju. Nie ma co do tego wątpliwości, że każdy kierowca zna dokładnie te zasady. Gdyby to gwarantowało właściwe zachowanie kierowców na drodze, nie byłaby potrzebna policja drogowa. Dlaczego więc jednak ją mamy? I dlaczego tyle osób jest karanych za przekraczanie prędkości?

Szkolenia nie gwarantują właściwych zachowań. Ufam, że kominiarze w naszym kraju są wzorowo szkoleni. Czy mogą Panowie stwierdzić, że również wzorowo się zachowują? Nie ulegają np. presji użytkowników? O tym akurat trafnie tu wspomnieliście.

Właściwe zachowania obywateli mogą być zagwarantowane przez odpowiedni nadzór i katalog sankcji karnych. W zakresie eksploatacji kominów to kominiarze są tą odpowiednią i jedyną w kraju policją kominową. Trzeba tylko tę rolę przyjąć i konsekwentnie realizować wytyczone cele w ramach obowiązującego prawa i zasad bezpieczeństwa. Będzie wtedy w Polsce tak jak w Niemczech.

Niepotrzebnie Panowie rozpisujecie się na temat systemów powietrzno-spalinowych do kotłów kondensacyjnych. To jest inny temat, poruszony był przeze mnie w innym artykule. Skoro włączyliście go i tutaj, czuję się w obowiązku wnieść odnośne uzupełnienia do Panów wiedzy. Cytuję za Wami: „…środowisko kominiarskie obawia się otwarcia furtki w Polsce dla stosowania systemów kominowych powietrzno-spalinowych z wewnętrznym przewodem spalinowym z tworzywa sztucznego, który służy do odprowadzania spalin z zamkniętej komory spalania kotła gazowego kondensacyjnego…”. Środowisko kominiarskie nie musi się niczego obawiać, ta „furtka” już od 7 lipca 2009 r. jest otwarta (Dz. U. nr 56/2009, poz. 461). Nie jest otwarta dla rur z dowolnego tworzywa sztucznego. Jeśli występują przypadki zastosowania rur niewłaściwych, to obowiązkiem kominiarza jest wyłączyć urządzenie z ruchu i uruchomić odpowiednie procedury dyscyplinarne. Kto z Panów może się pochwalić takim działaniem? Niemiecki kominiarz tak właśnie działa.

Odnośnie uwag Mistrza Kominiarskiego, Pana Mariusza Kibitlewskiego, dotyczących mojego zarzutu o braku reakcji mistrzów kominiarskich na niewłaściwe rury spalinowe, kieruję Pana do repliki Pana kolegów po fachu, Panów Rękasa i Paluszkiewicza. Z „pierwszej ręki” i bez cienia stronniczości dowie się Pan, jak w licznych przypadkach reagują kominiarze na nieprawidłowości w instalacjach kominowych. Przy okazji wyrażam uznanie dla Pana za rzeczywiście profesjonalną stronę internetową. Może być ona dobrym przykładem i wzorcem do naśladowania nawet dla poważnych organizacji zawodowych.

Panie Janie, ma Pan świetnych i lojalnych fachowców w swoim gronie. Gratuluję! Z dobrymi fachowcami da się zrobić wiele dobrego.
Jan Siedlaczek

Janusz Starościk – Prezes Zarządu Stowarzyszenia Producentów
i Importerów Urządzeń Grzewczych

Porządkowanie przepisów budowlanych dotyczących techniki instalacyjno-grzewczej

Jednym z zagadnień, nad którym obecnie pracuje SPIUG, są zmiany w Prawie Budowlanym w zakresie dotyczącym instalacji grzewczych i dopasowanie ich do obecnego postępu technologicznego i dopasowania ich do podobnych przepisów panujących na terenie Unii Europejskiej. Chodzi tutaj m.in. o przepisy dotyczące stosowania przewodów powietrzno-spalinowych dla kotłów kondensacyjnych. Dotyczy to stosunkowo bardzo małej liczby przypadków spornych przy interpretacji powyższych przepisów w Polsce. Warto tutaj podkreślić słowo „interpretacji”. SPIUG stoi na stanowisku, że wszelkie przepisy powinny być jasne i winny eliminować możliwości interpretacji lub nadinterpretacji ich brzmienia według własnych interesów lub poglądów.

Od czasu do czasu pojawiają się problemy z odbiorem przewodów powietrzno-spalinowych z tworzyw sztucznych instalowanych razem z kotłami kondensacyjnymi. Podstawową przyczyną tego stanu rzeczy jest nadal nieprecyzyjny zapis w Warunkach Technicznych.

Aktualny zapis paragrafu 266 brzmi następująco:

1. Przewody spalinowe i dymowe powinny być wykonane z wyrobów niepalnych.

2. Przewody lub obudowa przewodów spalinowych i dymowych powinny spełniać wymagania określone w Polskiej Normie dotyczącej badań ogniowych małych kominów.

Zmiana sformułowania „materiałów niepalnych” na „wyrobów niepalnych” podczas ostatniej nowelizacji przepisu, która miała miejsce w 2009 roku, miała spowodować wskazanie, że wyrób jako całość ma być niepalny, a więc przewód spalinowy lub dymowy, składający się z wkładu spalinowego z tworzywa sztucznego, otoczony obudową ze stali lub obudową ceramiczną, spełnia te wymagania, bo jako „wyrób” jest niepalny.

Jednak ta zmiana nadal jest nieprecyzyjna i korzystają z tego przeciwnicy stosowania tworzyw sztucznych do odprowadzania spalin z kotłów kondensacyjnych.

Aby jednoznacznie wyeliminować nadinterpretacje tego przepisu, Instytut Nafty i Gazu z Krakowa przesłał propozycję zmiany zapisów do Ministerstwa Infrastruktury i Ministerstwa Budownictwa, która eliminowałaby możliwości nadinterpretacji przepisów, jednocześnie zapewniając pełne bezpieczeństwo przeciwpożarowe instalacji.

Propozycja zmiany brzmienia Paragrafu 266 wyglądałaby następująco:

  1. Przewody spalinowe i dymowe powinny spełniać wymagania deklarowanej klasy odporności na pożar sadzy zgodnie z Polską Normą (w załączniku przywołać normę PN EN 1443).
  2. Przewody spalinowe o klasie odporności na pożar sadzy O, przechodzące przez więcej niż jedną kondygnację, powinny posiadać obudowę o klasie odporności ogniowej EI60”.

Podobnie jednoznaczny zapis znajduje się m.in. w przepisach niemieckich i nie budzi on tam żadnych wątpliwości. Zapis taki zapewnia pełne bezpieczeństwo przeciwpożarowe, gdyż nie powoduje przenoszenia ognia z wewnątrz na zewnątrz oraz wzdłuż przewodu zewnętrznego między kondygnacjami.

Należy w tym miejscu dodatkowo podkreślić, że przewody spalinowe, będące integralną częścią kotła, nie są wyrobami budowlanymi w rozumieniu „Ustawy o wyrobach budowlanych” i dlatego podlegają pod dyrektywę dot. urządzeń gazowych, a nie budowlaną. Przekładając to na język paragrafów, przewody powietrzno-spalinowe, będące integralną częścią kotła, podlegają pod § 174 i § 156 rozporządzenia, a nie pod § 266 ust. 1, który dotyczy kominów (szachów kominowych) jako konstrukcji budynku. Z paragrafów: § 174 pkt. 1 i 6 oraz § 156, które w powiązaniu z przepisami dotyczącymi certyfikacji kotłów wraz z przewodami powietrzno-spalinowymi, wynika, że można montować przewody powietrzno spalinowe z tworzyw sztucznych, które traktuje się jako cześć kotła i jako takie są certyfikowane razem z kotłem, na podstawie instrukcji producenta. Dotyczy to instalacji z wyprowadzeniem pionowym przez dach w wypadku montażu kotła na ostatniej kondygnacji, z wyprowadzeniem poziomym przez ścianę oraz prowadzeniem przewodu powietrzno-spalinowego wewnątrz kanału kominowego, który podlega „Ustawie o wyrobach budowlanych” i spełniającej wymagania zapisów § 266, związanych z bezpieczeństwem przeciwpożarowym i budowlanym.

Sprawa różnej interpretacji przepisów dotyczy głównie kotłów kondensacyjnych, gdzie temperatura spalin waha się w granicach od 40 do 60°C (w wyjątkowych przypadkach jest to 75°C, a więc daleko od punktu zapłonu stosowanych materiałów do wytwarzania przewodów powietrzno-spalinowych w kotłach kondensacyjnych).

Zgodnie z Dyrektywa unijną 90/396/EWG kotły kondensacyjne wraz z przewodami powietrzno-spalinowymi posiadają oznaczony znakiem WE certyfikat badania. Kotły kondensacyjne, podobnie zresztą jak inne produkty dopuszczone do obrotu na terenie Unii Europejskiej, są oznaczone znakiem CE, co oznacza, że spełniają wszystkie wymagania bezpieczeństwa zawarte w zharmonizowanych normach. Ponadto jest szereg przepisów i norm dotyczących kominów:

  •  PN-EN 1443 dotycząca wymagań ogólnych dla kominów, która obejmuje m.in. określenie takich właściwości jak klasa temperatury od T 080 (tzw. nominalna temperatura pracy równa lub niższa od 80°C, a więc obejmująca także palne tworzywa sztuczne) d 600 (dla temperatur poniżej 600°C), klasy odporności na pożar sadzy – klasa S – odporne i klasa O bez odporności, w tym także tworzywa sztuczne, klasy odporności na działanie agresywnych skroplin (gdzie tworzywo sztuczne jest idealnie odpornym materiałem) oraz wiele innych parametrów.
  • Godnymi polecenia są także normy: PN-EN 14471:2007 pt. „Kominy. Systemy kominowe z kanałami wewnętrznymi z tworzyw sztucznych. Wymagania i badania”, Norma – PN-EN 677:1998. Kotły c.o. opalane gazem pkt 4.3.
  • PN-EN 483: 2007/A4:2008 dot. kotłów c.o. opalanych gazem,
  • PN-EN 14471:2007 pt. „Kominy. Systemy kominowe z kanałami wewnętrznymi z tworzyw sztucznych. Wymagania i badania”.

Zmiany proponowane przez SPIUG mają za zadanie jasne sprecyzowanie warunków stosowania przewodów powietrzno-spalinowych dla kotłów kondensacyjnych, tak aby ich stosowanie było zgodne z zasadami bezpieczeństwa pożarowego i nie pozwalało na nadużycia ich stosowania tam, gdzie zasady bezpieczeństwa mogłyby zostać naruszone.

Działania SPIUG nie są podyktowane jakimikolwiek działaniami o charakterze lobbingowym, choćby z uwagi na fakt, że poziom cen przewodów powietrzno-spalinowych z tworzyw sztucznych jest na poziomie cen podobnych przewodów z innych materiałów. Po prostu przepisy powinny respektować zasady obowiązujące na terenie Unii Europejskiej, której Polska jest członkiem od ponad 8 lat, oraz gwarantować prawo wyboru produktu/rozwiązania zgodnie z zasadami wolnej konkurencji, które obowiązują w Polsce.

Niepokój mogą budzić próby dalszego zaostrzenia przepisów, które w wyniku dalszych „interpretacji” mogłyby doprowadzić np. do zakazu instalowania kotłów kondensacyjnych, a także innych urządzeń grzewczych, które mają w sobie elementy z tworzyw sztucznych, co na pewno nie byłoby celem autorów propozycji tego typu zmian.

Z drugiej strony argumentacja, że w Polsce niektórzy domorośli „instalatorzy” potrafią wykonać przewód powietrzno-spalinowy z kanalizacyjnej rury z PCV jest krzywdząca dla całej rzeszy fachowych instalatorów, którzy stanowią absolutną większość i dobrze wykonują swoją robotę. Na bezmyślność nieodpowiedzialnych jednostek nie pomogą żadne, nawet najbardziej rygorystyczne, przepisy, natomiast żaden z odpowiedzialnych instalatorów czy producentów certyfikujących swoje urządzenia wraz z przewodami powietrzno-spalinowymi nie pozwoli sobie na zastosowanie rozwiązań, które byłyby sprzeczne z zasadami bezpieczeństwa.

Dlatego SPIUG chce usankcjonowania obecności polskich instalatorów, użytkowników i producentów urządzeń w tej bardziej cywilizowanej części Europy, bez równania naszego poziomu technicznego w dół.

Janusz Starościk – Prezes Zarządu Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych

Janusz Rękas, mistrz kominiarski, Warszawa
Seweryn Paluszkiewicz, mistrz kominiarski, Kołobrzeg

Krótko chcielibyśmy odpowiedzieć na replikę dr. inż. Jana Siedlaczka, zamieszczoną w Poczcie „Magazynu Instalatora”, pt. „Łącznik niezgody”. Pomijając przeinaczenia i „łatki”, jakie zawarł w swojej replice dr inż. Jan Siedlaczek, skupię się na stwierdzeniu, że wg dr. inż. Jana Siedlaczka „furtka” dla stosowania systemów kominowych powietrzno-spalinowych z wewnętrznym przewodem spalinowym z odpowiedniego tworzywa sztucznego dla kotłów kondensacyjnych z zamkniętą komorą spalania jest otwarta.
Na wstępie przypomnę, że rozporządzenie jest wyższym aktem prawnym niż Polska Norma. Publikacje w czasopismach branżowych, rozmowy w środowisku inżynierów budownictwa lub informacje zawarte na stronach internetowych urzędów architektoniczno-budowlanych czy stowarzyszeń zawodowych nie są aktami prawnymi.
W par. 266 ust. 1 rozp. Min. Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie wraz ze zmianami, które weszły w życie 7 lipca 2009 r. (Dz. U. nr 56, poz. 461 z dnia 7 kwietnia 2009 r.), jest wymaganie dla przewodu spalinowego, a nie dla całego zestawu wyrobów służących do doprowadzenia powietrza zewnętrznego do zamkniętej komory spalania i odprowadzenia z niej spalin na zewnątrz budynku.
Przewód spalinowy, obojętnie w jakim jest zestawie czy systemie, jeżeli jest wykonany z polipropylenu (PP) czy innego tworzywa sztucznego, jako przewód spalinowy jest wyrobem palnym, czy tego chcemy, czy nie.
To, że treść § 174 ust. 6 ww. WT wymaga, aby przewody i kanały spalinowe odprowadzające spaliny od grzewczych urządzeń gazowych były dostosowane do warunków pracy danego typu urządzenia gazowego, nie zwalnia ze spełnienia pozostałych wymagań dla przewodów i kanałów spalinowych zawartych w ww. warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
Zamiast przypinać „łatki” mistrzom kominiarskim i Stowarzyszeniu Zawodowemu KKP lub Stowarzyszeniu „Kominy Polskie” dr inż. Jan Siedlaczek ma możliwość zaproponowania wprowadzenia w § 266 ww. WT ustępu 1a „Dopuszcza się wykonanie przewodu spalinowego z tworzywa sztucznego spełniającego wymagania Polskich Norm pod warunkiem…”, co umożliwiłoby w Polsce, w systemach kominowych powietrzno-spalinowych dla kotłów kondensacyjnych, stosowanie przewodów spalinowych z odpowiedniego tworzywa sztucznego spełniającego wymagania § 174 ust. 6 i Polskiej Normy PN-EN 14471 „Kominy – Systemy kominowe z kanałami wewnętrznymi z tworzyw sztucznych Wymagania i badania” i Polskiej Normy PN-EN 1443 „Kominy – Wymagania ogólne”.
Na koniec dodam, że żaden z nas, mistrzów kominiarskich biorących udział w tej dyskusji, nie twierdził i nie twierdzi:

  • że za czopuch „spiro” odpowiada ten, kto wyprodukował urządzenie gazowe,
  • że mistrz kominiarski może uważać, że rura spalinowa go nie interesuje, bo zamontował ją instalator instalacji gazowej, w tym kotła gazowego lub gazowego grzejnika wody przepływowej.

Również nie zasłaniamy się postawą użytkowników kotłów gazowych atmosferycznych lub gazowych grzejników wody przepływowej, stwierdziliśmy tylko fakt, że taka sytuacja ma miejsce i jedynie groźba utraty gwarancji lub groźba odcięcia dopływu gazu jest najskuteczniejszym środkiem wymuszającym na użytkownikach ww. urządzeń gazowych zastosowanie się do nakazu wymiany giętkiej rury aluminiowej na właściwą rurę spalinową zgodnie z zasadą, że dany wyrób budowlany należy stosować w zakresie odpowiadającym jego właściwościom użytkowym i przeznaczeniu.
Z poważaniem,
Janusz Rękas, mistrz kominiarski, Warszawa
Seweryn Paluszkiewicz, mistrz kominiarski, Kołobrzeg

 

Prenumerata Magazynu Instalatora

2 thoughts on “„Spiro” – (bez) szczelna rura spalinowa. Polemiki i repliki.

  • 22 lutego 2017 at 14:39
    Permalink

    Pan dr inż. Jan Siedlaczek napisał: (…) Od wielu lat przepisy prawne w Polsce zabraniają stosowania wentylacyjnych rur, zwijanych z taśm aluminiowych, tzw. rur „spiro”, do odprowadzania spalin z gazowych i innych urządzeń grzewczych.(…). W wielu innych artykułach w internecie dotyczących tego tematu autorzy również wskazują na pewne przepisy prawa. A ja chciałbym wiedzieć jakie dokładnie przepisy prawa (Ustawa, Rozporządzenie) i od kiedy obowiązujące, jednoznacznie wskazują, że zabronione jest stosowanie aluminiowych rur spiro. Fajnie byłoby, jakby ktoś podał dokładnie jaki przepis, dział, paragraf do tego się odnosi.
    Zdaję sobie sprawę, ze każdy odpowiedzialny człowiek wymieni rurę aluminiową na kwasoodporną, niezależnie, czy przepisy tak mówią czy nie, ważne by było bezpiecznie. Ale są ludzie, którzy chcą podstawy prawnej, a życie i zdrowie jest dla nich nieważne, a nawet jeśli jest ważne, to walka z „systemem” i nakazami jest ważniejsza. W naszej Spółdzielni kominiarz dokonujący okresowych przeglądów wydaje zalecenia wymiany rur aluminiowych na kwasoodporne, ale są jednostki, które potrzebują wykładni prawa. Cóż, smutne.

    Z poważaniem
    Dariusz Jasiak

    Odpowiedz
  • 25 marca 2018 at 15:10
    Permalink

    Świetny artykuł i świetne komentarze . Wszystko to razem świetnie mijające się z życiem. Statystyczny szary zjadacz chleba nie zna i nawet nie musi znać przepisów obowiązujących w poruszanym temacie. W moim przypadku przed 15 laty przy wymianie gazowego przepływowego podgrzewacza wody zwanego popularnie zwanego junkersem koncesjowany (a jakże) monter przy okazji wymiany wymienił starą i brzydką stalową rurę na na śliczną , błyszczącą aluminiową rurę spiro. Zapewniał , że posiada wszelkie potrzebne atesty. Jakieś 7 lat temu ponownie wymieniałem ,, junkersa” na nowy i monter ( uprawniony- a jakże) ani słowem nie zająknął się na temat rury. W tym czasie mój lokal przechodził co roczne przeglądy instalacji gazowej oraz kominiarskie i nikt nigdy nie kwestionował tej rury. Nie kwestionowali jej nawet serwisanci piecyków. Dopiero w tym roku po raz pierwszy serwisant napomknął, że z tą rurą to nie do końca wszystko jest jak należy. I nie chodziło o jej stan techniczny tylko o materiał z którego jest wykonana. Swoją drogą to ciekawe skąd dr. inż. wziął dane o ich jedynie kilkumiesięcznej żywotności. Reasumując kominiarze przerzucają się odpowiedzialnością z monterami i serwisantami , a ostateczny użytkownik niczego nie świadomy dalej użytkuje aluminiowe rury spiro . I to nie ze swojej winy skoro o tym , że wszystko jest w porządku zapewniają go wszelkiej maści ,,fachowcy” z pieczątką.
    Z poważaniem
    Tomasz Krawiec

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij