Uwaga! Jesteś w ukrytej kamerze, czyli kwiatki instalacyjne. „Zdrowy” wdech

Zobacz artykuł w wersji pdf pdf pdf

Niestety w tym ośrodku, jak w wielu innych obiektach, wywiewki kanalizacyjne oraz wyloty przewodów spalinowych czy wentylacyjnych są skierowane prosto w okna wyższych kondygnacji i nikt nie łączy tego faktu z uciążliwym czy przykrym zapachem. Co może być powodem takiego stanu rzeczy?
Brak logicznego myślenia i łączenia faktów, nieznajomość fizyki, brak porządnego projektu oraz myślącego wykonawcy. Niezależnie od klasy obiektu montaż wylotów, zamiast nad dach, prosto w okna zaczyna być standardem, a najsmutniejsze jest to, że nikomu to nie przeszkadza: ani użytkownikom, ani sąsiadom, ani władnym służbom. Dla nikogo nie stanowi także problemu wątpliwa uroda elewacji usieczonej lasem rurek i rureczek; po prostu wszyscy jak jeden mąż uznają, iż tak powinno być.

Zdjęcia nr 2 i 3 to uwiecznione wyloty wentylacji wywiewnej z kuchni, w jednej z sieci fast foodów, w centrum dużego miasta, w obiekcie zabytkowym. Nawet nie wiedząc, że są to wyloty z kuchni, będąc w pobliżu można od razu się o tym przekonać nie tylko poprzez obserwację tłuszczowych sopli zwisających niczym wydzieliny „obcego” w statku kosmicznym, ale także delektując się mało wysublimowanym zapachem wysmażonego oleju. Jeśli taki efekt mamy na końcówce instalacji, to czego możemy się spodziewać na jej początku, u źródła? Strach myśleć. Podejrzewam, że filtry tłuszczowe tylko raz były czyste – po zakupie, później o nich zapomniano lub, po zabrudzeniu, wymontowano. A co się dzieje w przewodach? Czy również ociekają olejem? Zapewne tak.
Zastanawiające jest, że nikt z ochrony pożarowej budynku się tym nie przejął, a przecież „natłuszczone” od wewnątrz kanały wentylacyjne są doskonałym nośnikiem pożaru w obiekcie. Czy zamontowane na granicach stref pożarowych klapy w przypadku pożaru zadziałają w wymagany i oczekiwany sposób? Czy przeszły pozytywnie testy w warunkach intensywnego nasączenia przesmażonym olejem jadalnym?
Ciekawe jest też to, że stanem pokrycia dachowego również nikt się nie zainteresował i to nie tylko ze względów estetycznych, ale także pożarowych. Podobnie jak zgromadzony w kanałach wentylacyjnych tłuszcz wewnątrz budynku, wyciekający i zgromadzony olej z wyrzutni czy wentylatorów dachowych może przyczynić się do rozprzestrzenia zagrożenia pożarowego lub być wprost jego przyczyną. Przy powyższym montaż wylotów wentylacji wywiewnej niespełniający obowiązujących przepisów dotyczących minimalnych odległości od innych obiektów budowlanych i instalacyjnych jest już tylko drobnostką. Choć może nie do końca, bo w przypadku pożaru zbyt blisko zlokalizowane czerpnie mogłyby łatwiej zassać gorące powietrze, dym czy ogień i rozprzestrzenić go do innych części budynku.

Zdjęcia nr 4 i 5 otrzymałem od zaprzyjaźnionej firmy kotlarskiej. Stąd też mam wiedzę, że widoczne na zdjęciu nr 4 kanały stanowią część instalacji Kameraspalinowej dwóch kotłów gazowych wiszących. Dokładnie widać, jak dwa przewody spalinowe wiją się w pobliżu okna i drzwi niczym boa dusiciele, gotowe do ataku. Zastanawiające – jak zamykane są drzwi? Czyżby kanały były w niekorzystnych warunkach atmosferycznych zwijane? Ciekawe też, jak użytkownik zmusza spaliny, by omijały komunikację i pobliskie otwory okienne i płożyły się po ziemi, płynąc w ściśle określonym kierunku, nie wadząc nikomu? Na pewno można podziwiać twórcę za pomysłowość i upór w dążeniu do celu; jeśli brak miejsca na kanały spalinowe pionowe, można zrobić poziome – któż by się przejmował fizyką i brakiem wymaganego ciągu? Przecież kotły z zamkniętą komorą spalania mają wentylatory spalin, a te z otwartą też jakoś sobie poradzą. A za to jaki mamy efekt wizualny.

Zdjęcie nr 5, podobnie jak poprzednie, jest dowodem na nieograniczoną pomysłowość i niespętaną niczym fantazję, rzekłbym ułańską, gdyby nie Kamerafakt zaistnienia za naszą zachodnią granicą. Kto wie, może to dzieło naszych rodzimych instalatorów? W tym przypadku brakło miejsca nie tylko na kanały spalinowe, ale na całą instalację technologiczną. Pomysłowy Dobromir stworzył za to kotłownię kontenerową. To nic, że w szafie. Ważne, że wszystko jest pod ręką, poukładane na półeczkach i pozawieszane na wieszaczkach: kocioł, naczynie wzbiorcze, rurociągi. Mamy też ruchomy podest roboczy do kotła oraz zestaw wejściowy na „dach” dla kominiarza w celu inspekcji komina. Obok kotła widać podręczny zestaw narzędzi, co pomoże w przypadku dokręcenia komuś albo czemuś śrubki, ewentualnie drzwi „wejściowych” do szafy – pardon – kotłowni, gdyby zdarzyło się im odpaść. Dominuje praktyczne podejście do szeroko rozumianego wykonawstwa – przede wszystkim z łatwym dostępem, prostym montażem i demontażem, a całość  łatwa do przeniesienia, np. do sąsiadki w potrzebie.

Maciej Sławuta

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij