Jak to dawniej bywało… Stopa Polaka

zobacz artykuł w wersji pdf pdf 

Kilka słów o autorze tej cennej publikacji. Urodził się w 1886 roku w Tarnowie; był nauczycielem gimnazjalnym, filozofem, logikiem, matematykiem i – jakby tego było mało – historykiem matematyki. Jako jeden z niewielu naukowców międzywojennej Polski publikował prace z tej ostatniej dziedziny. Utrzymywał bliskie stosunki z wybitnym matematykiem i historykiem nauki Samuelem Dicksteinem, przez lata korespondował z Giuseppe Peano, twórcą języka latina sine flexione. Co to takiego? Sztuczny język opracowany w latach 1903-1904, oparty na klasycznej łacinie, do dziś używany czasem przez naukowców, głownie astronomów. Wspomniane dziełko zamierzał Stamm podzielić na dwie części, z których jednak tylko pierwsza ukazała się w druku. Powód tego jest prozaiczny i tragiczny zarazem – Stamm jako Żyd nie przeżył drugiej wojny światowej (wiadomo, że zginął w listopadzie 1940 roku). Opublikowana część dotyczy miar długości i powierzchni, zaś druga, nienapisana, miała stanowić o miarach objętości i wagi.

Stamm opatrzył swoją publikację bardzo ciekawym wstępem, który warto tu streścić. Jego zdaniem –nie sposób się z nim nie zgodzić – poznanie dawnych miar jest cenne nie tylko samo w sobie, ale niezbędne dla wielu dziedzin nauki – historii i kierunków z nią związanych. Powinien się w nich zatem orientować nie tylko metrolog i historyk kultury, ale i geograf, topograf, historyk wojskowości,  bądź badacz dziejów matematyki. Badania metrologiczne są zdaniem E. Stamma bardzo trudne z racji ich swoistej genezy, zwłaszcza w przypadku jednostek najstarszych. Nie dotyczy to zresztą tylko realiów polskich, ale całości zagadnienia. Z tego względu w momencie, gdy publikował swoje dziełko, skarżył się na brak syntetycznego opracowania, przedstawiającego całokształt badań w omawianej dziedzinie. Dodawał przy tym, że wiele z opublikowanych przyczynków, tyczących się dawnych polskich miar, roi się od błędów.

Aby usystematyzować ówczesny stan wiedzy w omawianym temacie, Stamm napisał dziełko, które do dnia dzisiejszego uchodzi za najlepsze w swojej dziedzinie. Pisał przy tym skromnie, że jest ono bardzo niedoskonałe. Opracowywanie tematu przysparzało mu wiele trudności, o których wspomina we wstępie. Stamm skarży się przy tej okazji na niedokładność określeń miar w źródłach. Jakkolwiek uwzględnia – w miarę możliwości – całą dotychczasową literaturę metrologiczną, odnoszącą się do miar polskich, to jednak przedstawione ostatecznie wyniki określa jako nowe, uwzględniające wiele źródeł drukowanych i rękopiśmiennych, dotychczas pomijanych bądź w ogóle nieznanych. Zastrzega się przy tym, że niektóre z jego obliczeń są nie tyle absolutnie pewne, co najlepiej jak to możliwe przybliżone. Jako przykład daje „stopę”, która była pierwotnie długością rzeczywistej stopy ludzkiej, potem zaś stała się określeniem umownym.

Stamm przeprasza za usterki wynikające z „właściwości przedmiotu i nieudolności autora”. Dodaje, że usterki pierwszego rodzaju starał się eliminować, stosując metodę matematyczno-porównawczą, w metrologii jak dotąd – o czym skromnie wspomina na marginesie – niestosowaną. Usterki drugiego rodzaju bierze całkowicie na siebie. Na koniec wyraża życzenie, aby jego praca była nie tylko podręcznikiem służącym różnego rodzaju fachowcom, ale stała się też punktem wyjścia dla dalszych badań w dziedzinie metrologii, zaniedbanych wówczas, a tak przecież potrzebnych.

Przechodząc do problemu miar w dawnej Polsce, Stamm wnioskuje, że w zagadnieniu miar jakiejś mierzalnej dziedziny idzie przede wszystkim o trzy momenty: o oznaczenie wielkości danej jednostki, o związki między różnymi jednostkami oraz o pochodzenie i rozwój jednostek w ciągu wieków. Wielkość w czasach późniejszych podawana jest bezpośrednio, tak więc – o ile znamy jednostki, z którymi porównano nową – określenie wielkości nie przedstawia żadnego kłopotu. Warunkiem jest jednak, aby liczby stanowiące podstawę porównania były pewne. Stamm staje tu przed zasadniczym problemem: brakowało mu często danych liczbowych, a określenia opisowe były niepewne. Gdy w miarę upływu czasu wprowadzano nowe jednostki, stare ulegały zniszczeniu jako nieprzedstawiające już żadnej wartości praktycznej. Z kolei związki wielkościowe między miarami tego samego rodzaju są zazwyczaj łatwo uchwytne, jakkolwiek i tutaj napotkać można różne trudności. Pochodzenie zaś dawnych jednostek jest – jak pisze Stamm – szczególnie trudne do zbadania… Ale o tym w kolejnym artykule.

Aleksandra Trzeciecka

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij