Instalacje zaopatrzenia w wodę. Strefa dla wodociągu

zobacz artykuł w formie pdf zobacz pdfa  zobacz pdfa  

Od około połowy lat 60. ubiegłego wieku na masową skalę stosowano materiały zastępcze, a rozwiązania pogarszały się w miarę upływu czasu. Wbrew pozorom sprawa nie ogranicza się do przewodów azbestocementowych oraz korodujących stalowych, lecz w bardzo dużym stopniu odnosi się również do żeliwnych.

Niezależnie od wprowadzenia materiałów zastępczych dodatkowym problemem stała się przypadkowość wykonawców – w miarę upływu czasu stawali się oni coraz bardziej przypadkowi (np. przedsiębiorstwa melioracyjne czy też specjalizujące się w instalacjach wewnętrznych), w ogóle nieposiadający odpowiednio wyszkolonego personelem. W podręcznikach, np. [1], pokazały się rozwiązania niezgodne nawet z ówczesnymi standardami. Konsekwencją tego było pogorszenie jakości rurociągów. Charakterystyczną formą akceptacji bylejakości są zmiany warunków odbioru – przede wszystkim poważne skrócenie czasu trwania prób szczelności dość skutecznie ograniczające możliwość wykrycia przecieków.

Wyjątkowo niekorzystna sytuacja występowała w sieciach osiedlowych zasilanych przez hydrofornie. Ostatecznie powtarzające się wybijanie złączy doprowadziło do konieczności fizycznej likwidacji szeregu z nich. Rurociągi żeliwne wykonane z zastosowaniem materiałów zastępczych są przy tym wyjątkowo wrażliwe na wszelkie zmiany występujące w podłożu gruntowym. Charakterystycznym przykładem może być seria kilkudziesięciu awarii na magistrali żeliwnej DN 500 mm, które występowały w krótkich okresach czasu.

Szczególnie niekorzystne dla eksploatacji są konsekwencje wprowadzenia w połowie lat 60. XX wieku akordu w budownictwie oraz zryczałtowanego systemu rozliczeń (cena kosztorysowa plus ryczałt – 1% na ryzyko/zysk wykonawcy). Przede wszystkim obniżyła się jakość znaczącej części dokumentacji projektowej, podporządkowanej podwyższaniu wycen kosztorysowych. Zrezygnowano powszechnie z wykonywania dokumentacji powykonawczej, a ponieważ ostatecznie realizacja odbywała się w np. bardzo uproszczonej dokumentacji, nieuniknione stały się poważne odstępstwa.

Rezygnacja z dokumentacji inwentaryzacyjnej doprowadziła do sytuacji, gdy eksploatator dysponuje co najwyżej mało precyzyjną dokumentacją projektową, często jest to jednak tylko zapis rozliczeniowy. Trudno jest wręcz o identyfikację średnic (w ewidencji występują często nazwy pochodzące z dokumentacji projektowej, którą z reguły nazywano od największej średnicy; przykładowo „Magistrala DN 300 w ulicy X” może oznaczać zespół przewodów o średnicach od DN 350 mm do DN 150 mm). W efekcie dość powszechne są braki w dokumentacji, a mapy uzbrojenia są często niewiarygodne (różnice położenia dochodzą do kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu metrów – zresztą zagadnienie to pozostaje nadal w znacznym stopniu aktualne, szczególnie w przypadku inwestycji na obszarach pozamiejskich, gdy występuje dość przypadkowy wykonawca, a nadzór inwestorski jest, ogólnie mówiąc, nie najlepszy; nieodpowiednio przygotowane służby inwestora nie są w stanie kontrolować prawidłowości procesu). Dalej budynki powstałe w oparciu o istniejące dokumenty posadawiane są wręcz na istniejących przewodach. Równocześnie ówczesne bardzo rygorystyczne regulacje [2] jednoznacznie narzucały zachowanie znacznych odległości w świetle od linii rozgraniczającej (rys. 1). Obecne regulacje są bardziej liberalne [3].

Uwaga na szkody
Szkody powstałe w wyniku rozszczelnienia się rurociągu sąsiadującego z zabudową mogą być bardzo duże, szczególnie w warunkach podłoża ulegającego nawodnieniu i rozmyciu, względnie w warunkach sprzyjających szybkiej migracji wody. W szeregu przypadków doszło do uszkodzeń, a nawet zniszczeń budynków. Przykładowo:

* na skutek pęknięcia przewodu DN 1000 mm doszło do rozmycia podłoża i zawalenia 3-kondygnacyjnego budynku o powierzchni w rzucie ok. 300 m2,
* rozszczelnienie przewodu DN 600 mm doprowadziło do szeregu awarii elementów uzbrojenia znajdujących się w gruncie, dalej do uruchomienia skarpy, na której znajduje się kilkanaście domów jednorodzinnych; wprawdzie udało się powstrzymać procesy, jednak na jak długo?
* nawet rozszczelnienie niewielkiego przewodu DN 200 mm doprowadziło (migracja wody kanałem ciepłowniczym) do poważnego uszkodzenia domu dwurodzinnego, który praktycznie wymagał odbudowy.

Akurat w powyższych przypadkach udało się uniknąć ofiar, jednak nie zawsze jest to możliwe.

Ważne strefy
Bardzo aktualne w tej sytuacji jest zachowanie minimalnych odległości w świetle pomiędzy przewodem a budynkiem. Ponadto ważnym elementem jest zawsze strefa zagrożenia wynikająca z podwyższonych obciążeń (rys. 2). Pozostające w kontakcie z nią nieodpowiednio rozmieszczone przewody ulegają przyspieszonym awariom.

Wprawdzie gestorzy sieci w poszczególnych przypadkach kolizji starają się znaleźć wyjście pośrednie poprzez ustanowienie służebności terenu, ale jaki to ma sens? Czy np. ustanowić służebność połowy korytarza, kuchni, łazienki, lub pokoju? Co da formalne uporządkowanie spraw własności, gdy problemem jest fizyczne zagrożenie zdrowia i życia użytkowników budynków?

Obniżka jakości
Z kolei w warunkach kolizji wykonanie renowacji przewodu jest mocno problematyczne, powstaje wątpliwość, czy w ogóle da się je fizycznie wykonać. Oddzielny problem to konsekwencje niewłaściwego wyboru metody renowacji, w praktyce nieodpowiednie rozwiązanie może doprowadzić do opóźnienia awarii, ale i propagacji jej skutków. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się być wykup i likwidacja nieruchomości, względnie przełożenie zagrażającego jej przewodu.

Abstrahując od zagrożenia wynikającego z występowania różnych kolizji, zagadnieniem niecierpiącym zwłoki jest rozstrzygnięcie dylematu, co zrobić z dużą liczbą przewodów w dość zaawansowanym wieku (40-50 lat) powstałych w okresie jednoznacznego obniżenia się jakości? Oczywiście najprostsza byłaby wymiana, jednak jest ona mało realna, już choćby z fatalnej polskiej tradycji postrzegania remontów kapitalnych i prac odtworzeniowych w kategorii interwencji po zajściu zdarzenia. Stąd szczególnej uwagi wymagają procesy renowacji bezodkrywkowej, w tym ich właściwe planowanie. Ostatecznie zawsze konieczna jest ocena stanu istniejącego i odpowiedni do niej dobór konkretnych rozwiązań.

prof. dr hab. inż. Ziemowit Suligowski

Literatura:

1. Cieślowski S., Karpiński M., Trząskowski W., Instalacje sanitarne, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1974.

2. Tymczasowe Wytyczne Projektowania Sieci Przewodów Podziemnych i Nadziemnych w Ulicach i Placach. Zarządzenie Ministra Gospodarki Komunalnej nr 54 z dnia 14 sierpnia 1963 r. (Dziennik Budownictwa 20/1963 poz. 72).

3. Rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (Dz. U. 43/1999 poz. 430).

4. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 24 stycznia 1996 w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o drogach publicznych (Dz. U. 136/1995 poz. 670).

Rys. 1. Zasada określania minimalnej odległości przewodu wodociągowego w świetle od linii rozgraniczającej wg regulacji sprzed 1990 r.
Rys. 2. Strefa występowania podwyższonych obciążeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij