Funkcjonalność instalacji słonecznych na dachu. Rury spustowe

Jaki ma wpływ rura spustowa na stan naszego dachu? Rzadko nad tym się zastanawiamy. Potocznie pada stwierdzenie „aby nam na głowę nie padało”. Niedostępna lokalizacja utrudnia nam ocenę, zaś miejsca newralgicznie nie zawsze są przez nas znane. Jeżeli na dodatek posiadamy instalację słoneczną na dachu, to może się okazać, że jest ona narażona na zniszczenia.

Każdy dach posiada swoje odwodnienie. Na przestrzeni wielu lat ewoluował system odprowadzania wód opadowych z dachu. Pierwsze dachy nie posiadały żadnych specjalnych elementów odwodnienia, a jedynie były wysuwane poza obrys konstrukcji murów, dzięki czemu woda spływała po całej szerokości dachu. Jednak takie rozwiązanie powodowało zaciekanie muru, a w konsekwencji zawilgocenie i zagrzybienie obiektu budowlanego. Było to bardzo niebezpieczne dla ścian murowanych z cegły na zaprawie wapiennej.

Obecny system oparty jest na odwodnieniu liniowym, wzdłuż krawędzi dachu, z wyprowadzeniem rur spustowych na skrajnych narożach dachu. Rury spustowe dalej odprowadzają wodę do instalacji deszczowej, która powinna być odpowiednio dobrana do wielkości przepływu. Tyle teorii.

Rewizja wskazana

Praktyka jednak pokazuje, że zapominamy o bardzo ważnych detalach, takich jak: rewizje i czyszczaki w rurach spustowych (fot. 1 i 3). Każdy z budynków mieszkalnych, a tym bardziej wielomieszkalnych, posiada system rur ocynkowanych lub plastikowych – PCV.

Rury spustowe, utwierdzone na narożnikach do budynku, są wyprowadzone często do żeliwnych odpływów wystających nad powierzchnię gruntu. Właśnie w tym miejscu umieszczane są tzw. rewizje z rusztem czyszczącym. Dla wielu właścicieli nieruchomości takie rewizje nie mają większego znaczenia. Niestety nic bardziej mylnego. Nie analizujemy bowiem sytuacji, która jest na odpływie z dachu, szczególnie w miejscu króćca spustowego rynny. Zazwyczaj jest to zwykły otwór o średnicy 75 lub 100 mm. W nowoczesnych rozwiązaniach umieszcza się specjalne plastikowe nasady osłonowe, które zabezpieczają przed napływem liści, patyków czy drobnych elementów, np. kasztanów, żołędzi itp. Jednakże jeżeli takiego zabezpieczenia nie ma, wszystko to, co pojawi się na dachu spada właśnie do rynny, a następnie do rury spustowej, i dalej wszystko powinno zatrzymywać się na ruszcie rewizyjnym. Pojawienie się braku przepływu, a także chęć pozbycia się problemu powoduje, że niektórzy właściciele po prostu wyjmują ruszt albo otwierają rewizję, pozostawiając system odwadniający w niewłaściwym funkcjonowaniu. Takie rozwiązanie jest bowiem iluzorycznie właściwe. Woda opadowa z licznymi elementami zanieczyszczeń, takimi jak liście i patyki, przedostaje się do odpływu instalacji w gruncie, gdzie na pierwszym kolanie następuje gromadzenie się właśnie odpadów z dachu. Po kilku czy kilkunastu latach dochodzi do całkowitego zaczopowania odpływu i braku drożności odwodnienia. Wówczas mamy nie tylko do czynienia z poważnym problemem instalacyjnym, ale też ze znacznymi nakładami finansowymi i czasami koniecznością ingerencji w podziemną sieć odwadniającą. W mojej ocenie zachodzi konieczność dokonywania przeglądów okresowych przynajmniej dwa razy do roku, np. na wiosnę i jesienią, gdzie obchodząc budynek, otwieramy czy odkręcamy rewizję, wyjmujemy ruszt i go czyścimy mechanicznie. Nie zawsze samo oczyszczenie rusztu jest wystarczające. Warto raz na jakiś czas dokonać tzw. przepłukania odpływu deszczowego zwykłym wężem z bieżącą wodą pod ciśnieniem. Ostatnio pojawiły się w powszechnej  sprzedaży nie tylko same końcówki, ale też cienkie węże ciśnieniowe przystosowane do podłączenia do węży ogrodowych lub do przenośnych myjek samochodowych. Proste działania dają wówczas bardzo dobre rezultaty, ale pod warunkiem właśnie systematycznego wykonywania czynności przeglądowych i czyszczących rewizje. Warto sprawdzić też szczelność połączeń, szczególnie nad rewizją, która w przypadku zatkania tworzy duży słup wody pod ciśnieniem grawitacyjnym. Na każde 10 m dochodzi 0,1 MPa. Jeżeli nasz budynek jest wysoki, to ciśnienie w rurze może wzrosnąć do 0,15-0,2 MPa. W przypadku rur spustowych obudowanych lub umieszczanych w wewnętrznych uskokach lub szachtach powoduje utrudnioną konserwacje, a po wielu latach eksploatacji konieczność odkopywania połączeń z przykanalikiem. Koszty eksploatacyjne, problemy techniczne w zakresie organizacji ruchu przy budynku, a także utrudnienia w codziennym życiu mieszkańców stwarzają bardzo poważne problemy.

Wielkość ma znaczenie

Czy istnieje zależność między wysokością rury spustowej, a jej właściwym działaniem? Oczywiście rury spustowe zainstalowane w budynkach średnich i wysokich narażone są na większe zniszczenia niż rury w budynkach jednorodzinnych. Miejscowe zatory w rurach, które mogą się pojawić na różnej wysokości, mogą doprowadzić nie tylko do rozszczelnienia odpływu, ale wręcz do „odsadzenia” rury od ściany zewnętrznej. Dzieje się tak w okresach zimowych, gdzie zaczopowane rury spustowe powodują cofkę i wylewanie się wody opadowej z rynien. Na dachu pojawiają się znaczne oblodzenia i nawisy, które w okresie zimowym są zmorą właścicieli i zarządców nieruchomości.

Jak zachowuje się woda opadowa, spływająca z dachu w okresie stycznia i lutego, kiedy zima jest w pełni? W dzień mamy wtedy często do czynienia z deszczem lub rozpuszczającym się śniegiem, który jednak w porze nocnej zamarza. Tworzą się kolejne zbrylenia i uwarstwienia odpływającej wody na krawędzi dachu (fot. 4).

Każdy zimowy dzień, dostarcza kolejnych opadów śniegu, nawarstwienia oraz zwałowania śniegu na krawędzi dachu. Z tego też powodu nie zaleca się mocowania kolektorów w obrębie dolnej krawędzi dachu, gdyż wcześniej czy później grozi to pewnymi uszkodzeniami.

Na fotografii 5 pokazano nieprawidłowe umocowanie kolektorów właśnie na krawędzi dachu. Warto dodać, że była to instalacja z lat 90., kiedy jeszcze na terenie Polski eksperymentowano pewne rozwiązania.

Można dodać, że w warunkach naturalnych właśnie wypiętrzający się lód, a nie śnieg, stanowi największe zagrożenie dla instalacji słonecznych, gdyż grozi ich wyrwaniem. Jednakże od śniegu do lodu jest bardzo krótka droga. Zalegający śnieg na dachu, który w ciągu dnia ulega rozpuszczeniu w świetle promieni słonecznych tworzy spływające krople wody. Woda pod wpływem grawitacji powinna spłynąć do rynny, a następnie rurami spustowymi w dół. Jeżeli nie ma odpływu, woda zaczyna się w rurze spustowej wypiętrzać, tworząc ciężki, lodowy słup wewnątrz rury spustowej. Zablokowany odpływ jest właśnie powodem wypiętrzania się wody opadowej w rynnie, a następnie na pałaci dachu. Cofający się lód w górę dachu dochodzi na przełomie stycznia i lutego do ok. 0,5-1,5 m ponad krawędź dachu. Zaleca się zatem lokalizowanie kolektorów słonecznych w taki sposób, aby w żadnym wypadku nie były one zlokalizowane bezpośrednio nad rynną czy też rurą spustową.

Bywa też tak, że rury spustowe na dachach złożonych są wyprowadzane w pewnej części po wewnętrznej stronie murów. Problemy z odpływem w takich rurach są bardziej złożone, a skutki zaczopowania odpływu z powodu nieczyszczonego rusztu mogą być katastrofalne. Spiętrzająca się woda, która może wylewać się systematycznie, ale w małych ilościach, stworzy swoiste ogniska do powstawania różnych grzybów i wykwitów na ścianach budynku. Skutki wylewania się wody obserwujemy wówczas po kilku miesiącach, a nawet latach. Jedynym rozwiązaniem w takim wypadku jest monitorowanie drożności rury spustowej. Można to wykonywać w bardzo prosty sposób, podobnie jak wykonuje się sprawdzenie przewodów wentylacyjnych. Najprostszą metoda jest włożenie lusterka nad ruszt i sprawdzenie odbicia światła w jego górnej części. Jeżeli nie uzyskamy odbicia światła, trzeba wówczas od góry włożyć taką samą kulę czyszczącą jak w przypadku udrażniania przewodów wentylacyjnych. Należy jednak pamiętać o zabezpieczeniu rury, aby nie sypały się na nią odłamki i gruz, który może zalegać w środku. W przypadku takim, jak prezentowany na zdjęciu obok, warto wykonać wycięcie rury spustowej, instalując w niej czyszczak wraz z rusztem. Takie rozwiązanie pozwala na utrzymanie właściwej drożności, a także na łatwy dostęp do instalacji odpływowej. Dodatkowe utrudnienia, jakie widzimy w postaci wywiewek kanalizacyjnych, muszą wówczas być uwzględnione przy proponowanym montażu rewizji z rusztem.

Generalnie trzeba zaznaczyć, że niewielki nakład pracy może nam czasami znacząco ułatwić życie. Warto też pamiętać o tym, że drobne zaniedbania eksploatacyjne po wielu latach mogą skutkować znacznymi nakładami inwestycyjnymi na remonty instalacji znajdujących się w miejscach niedostępnych, a koszty wówczas są bardzo wysokie. Warto o tym pamiętać przed kolejną zimą.

dr inż. Zbigniew Tomasz Grzegorzewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij