Chemia budowlana – zaprawy kiedyś i dziś. Paca zębata

Mieszając zaprawy, nie zastanawiamy się, jakie były one kiedyś, a jakie są teraz. Czy różnią się czymś? Jeśli spojrzymy na ostatnie 25 lat, to rzeczywiście jest pewna różnica, jeśli będziemy zaglądać jeszcze dalej w przeszłość, chodzi mi o „komunę”, to będzie to przepaść taka, jak między tym światem a ówczesnym. Gdy będziemy spoglądać jeszcze dalej, przed erę cementu, to… mamy już do czynienia z zaprawami historycznymi. Ich odtworzeniem zajmują się chyba tylko budowlani archeolodzy, jeśli tacy istnieją.

Cement, wapno i kruszywo…

Przez ostatnie 25 lat dużo się zmieniło, także w sferze zapraw budowlanych. Wcześniej mało kto słyszał o gotowych mieszankach, np. klejach, wylewkach samopoziomujących czy tynkach cienkowarstwowych, za to każdy słyszał o cemencie, a właściwie o jego braku. Cement i wapno oraz piasek (kruszywo) od wielu lat jest podstawowym składnikiem większości zapraw budowlanych. Kiedyś murarz, tynkarz używał tylko tych surowców. Stosując odpowiednie proporcje, uzyskiwał odpowiednie marki zaprawy (klasy wytrzymałości mechanicznej). Zmieszanie w innych proporcjach cementu czy wapna spowodowało zmianę wytrzymałości, parametrów technicznych, dzięki temu można było otrzymać zaprawę murarską lub tynkarską, a jak dodatkowo zmienimy kruszywo to otrzymaliśmy cementowy podkład podłogowy. Jeszcze do niedawna tylko tak sporządzano zaprawy, ale obecnie właściwie nikt tego tak nie robi. Jeśli chcielibyśmy otynkować sobie kawałek ściany, robiąc to tradycyjnie (mieszając wapno, cement i piasek w odpowiednich proporcjach), musielibyśmy kupić wywrotkę piasku z niedalekiej kopalni, cement i wapno w markecie. Cóż z wywrotki zostałaby nam jeszcze całkiem spora góra piachu, a tak możemy kupić potrzebną ilość odpowiedniej zaprawy tynkarskiej, a więc… skok cywilizacyjny. Dodatkowo producent zadbał o stałe odpowiednie proporcje składników, tak aby każdy otwarty worek był taki sam, poza tym zmodyfikował tak zaprawy, żeby lepiej nam się nimi pracowało. Jeśli spojrzymy na tak prostą czynność jak murowanie, to jeszcze 20 lat temu murowano domy tylko tradycyjnymi zaprawami murarskimi, dziś do dyspozycji mamy różne produkty uzależnione od rodzaju murowanego elementu. Są zaprawy cienkowarstwowe do tzw. gazobetonu czy pustaków silikatowych, są też zaprawy termoizolacyjne (specjalnie dostosowane do właściwości termoizolacyjnych pustaków ceramicznych), muruje się też na piankę poliuretanową, specjalnie pasowane pustaki ceramiczne (choć to z murowaniem już niewiele ma wspólnego).

Ery klejenia

Ale weźmy pod lupę ostanie 25 lat klejów do płytek. Czas ten można podzielić trochę żartobliwie na kilka etapów: I – koniec ery klejenia na cement, tudzież mieszaninę cementu z piaskiem modyfikowaną lateksem (jeśli płytkarz bardzo się znał na swej robocie); II era to początek profesjonalnych zapraw i klejów, na początku produkowanych bez żadnych specjalnych dopuszczeń, potem zgodnych z Aprobatami Technicznymi, następnie zgodnych polskimi normami (które na początku nie nadążały za zmieniającym się światem klejów), no i na koniec III era Unii Europejskiej, w której wszystko musi być wykonane wg normy – od banana po klej do płytek. W marketach budowlanych półki uginają się od klejów (również dosłownie – worek kleju waży przecież aż 25 kg, a paleta kilkadziesiąt razy więcej). Ilość rodzajów wyrobów i różnych producentów jest olbrzymia. Wybrać jest ciężko. Kiedyś było prościej, kleje jeszcze kilka lat temu można było podzielić na: wewnętrzne, mrozoodporne podstawowe, uelastycznione i elastyczne. Te cztery rodzaje klejów istnieją do dziś, jednak oprócz nich powstało sporo nowych wyrobów, a związane jest to z nowymi rodzajami płytek oraz podłoży. Ten podział, który przytoczyłem, miał naturalne odzwierciedlenie w pierwszej polskiej normie na kleje: PN-B10107 „Zaprawy pocienione do płytek mineralnych”. Norma ta dzieliła kleje na 3 rodzaje WS – do wnętrz suchych, WM – do wnętrz mokrych i WZ – do zewnętrznego zastosowania oraz do pomieszczeń o zróżnicowanych warunkach cieplno-wilgotnościowych. Norma ta przewidywała, że klej ma mieć przyczepność > 0,5 MPa. Z jednej strony był to dobry podział, z drugiej – nie nadążał za zmieniającym się światem, dużą różnorodnością podłoży, miejsc zastosowań klejów. Gdy na rynku polskim coraz bardziej popularne stały się płytki gresowe, równolegle weszły specjalne kleje stworzone pod kątem najbardziej optymalnych parametrów do połączenia tego typu wykończenia z podłożem. W czasie użytkowania na powierzchniach zewnętrznych, tarasach i balkonach, niektóre kleje nie wytrzymywały, dlatego aby móc przenieść te naprężenia stworzono bardziej modyfikowane kleje, które mogą odkształcać się pod wpływem naprężeń, dzięki czemu połączenie płytka-podłoże jest pewne, nie następuje odspojenie. Stąd istniała pilna potrzeba stworzenia klejów wysoce elastycznych, a właściwie odkształcalnych, bo ten parametr jest mierzalny wg obecnie obowiązującej normy (kleje klasy S1 czy S2). Także rodzaj podłoży zmusił producentów do innego podejścia do niektórych wyrobów, popularne u nas płyty OSB, czy wiórowe wymagają innych rodzajów klejów, o dużej sile klejenia i możliwości odkształcania się, takie możliwości dają tylko kleje gotowe w masie dyspersyjne, o których nikt nie wcześniej nie słyszał. Obecna norma, już europejska jest bardziej dostosowana do rodzajów stosowanych wyrobów, ich miejsc zastosowań. Przede wszystkim klej to już nie tylko mieszanina cementu i kruszyw, to także inne możliwości wiązania. Norma: PN-EN 12004:2008 „Kleje do płytek. Definicje i wymagania techniczne” dzieli kleje na trzy typy: cementowe (na bazie spoiw hydraulicznych) oznakowane są literą C, dyspersyjne (na bazie żywic organicznych w postaci wodnej dyspersji polimerowej) oznakowane literą D oraz na bazie żywic reaktywnych (na bazie żywic syntetycznych) oznakowane literą R. Dodatkowo kleje dzieli się na te o parametrach podstawowych (w skrócie przyczepność > 0,5 MPa), oznakowanych cyferką 1, oraz te o podwyższonych, gdzie przyczepność jest > 1,0 MPa (a więc 2 razy więcej niż wcześniejsza polska norma). Kleje mają też określone właściwości fakultatywne oznakowane określoną literą.

Płytka moczona

Zmieniły się także niektóre czynności wykonawcze przy klejeniu płytek. Kiedyś moczono płytki przed nałożeniem, dziś się tego nie robi. Kiedyś klej, a właściwie cement, nakładano plackiem, przez wiele lat to się zmieniło, klej nakłada się pacą zębatą na podłoże i w niektórych przypadkach cienką warstwą na płytce. Obecnie na półce marketu znaleźć można zarówno wyroby uniwersalne, jak i specjalistyczne o ukierunkowanym zastosowaniu, np. typowe do gresu, wielkich formatów płytek, kamienia naturalnego.

Zmiany norm

Kleje oraz inne wyroby musiały się także zmieniać pod kątem obowiązywania odpowiedniej normy. Najbardziej obrazowym przykładem są wyroby stosowane jako podkłady podłogowe. Kiedyś zgodne były normą PN-90 B-14501 – na zaprawy budowlane zwykłe, gdzie odpowiednią klasę wytrzymałości oznakowało się symbolem M, a więc M10, M15. Dziś jest inaczej, istnieje odpowiednia norma PN-EN 13813, która dzieli na inne klasy wytrzymałości oznakowane literką C i F. Wraz z normą – dokumentem odniesienia – zmieniają się też normy badawcze, które mogą zmieniać wcześniejsze parametry wytrzymałości (inne przechowywanie beleczek normowych może powodować zmianę wytrzymałości).

Zmiany w izolacjach

Podobnie sprawa ma się z innymi rodzajami zapraw stosowanymi przy klejeniu płytek, np. z izolacjami, uszczelnieniami. Izolacja przeciętnemu Polakowi jednoznacznie kojarzy się z materiałem bitumicznym, a te we wnętrzach nie są stosowane, bo wykorzystujemy tam materiały cementowe lub polimerowe. Te na bazie cementu to tzw. szlamy, które na naszym rynku jeszcze 10 lat temu były nowością, a na Zachodzie znane są od wielu dziesięcioleci i właśnie stamtąd do nas przyszły.

Przez 25 lat dokonaliśmy ogromnego skoku na rynku budowlanym – od cementu do specjalistycznej zaprawy. Jednak dwie rzeczy są wspólne: pierwsza to cement, druga to fachowiec. Bez cementu nie mielibyśmy > 90% zapraw, a więc na dziś jest to surowiec niezastąpiony, przynajmniej w Polsce. Zmieniły się za to dodatki do mieszanek klejowych, które w znaczny sposób modyfikują właściwości wyrobu. Bez fachowca nikt by prawidłowo nie zamontował płytek, trzeba znać się na prawidłowym doborze materiałów oraz technologii prowadzenia prac, bez względu na to, w jakich czasach się żyje.

Bartosz Polaczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij