Sonda „Magazynu Instalatora”. Plusy i minusy ustawy o odnawialnych źródłach energii.

11 marca 2015 roku prezydent RP podpisał ustawę o odnawianych źródłach energii. Ważną dla naszego kraju, ważną dla naszej branży. Prace nad ustawą zaczęły się prawie 20 lat temu. Wiele osób zaangażowanych było w te prace. Wydawać by się mogło, że powinna być ona dopracowana w każdym szczególe. Czy tak jest rzeczywiście? Jakie są jej plusy i minusy?


Obecna ustawa dotyczy w praktyce wyłącznie wytwarzania energii elektrycznej – ciepło, dotyczące także tzw. ciepła systemowego, zostało w trakcie prac Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej praktycznie całkowicie wyeliminowane. Biorąc pod uwagę fakt, że w bilansie energetycznym kraju ciepło stanowi 57%, to wymaga ono osobnej regulacji.

Można powiedzieć, że lepsza jest ułomna lub zła ustawa niż jej całkowity brak, co powodowało do tej pory praktycznie zastój w rozwoju instalacji OZE w Polsce. Brak podstawy prawnej, na podstawie której można było stworzyć realny biznesplan dla danej inwestycji, nie pozwalał na stworzenie realnego planu finansowego inwestycji, co negatywnie wpłynęło na udzielanie kredytów przez banki. Szczególnie niebezpiecznym rezultatem założeń tej ustawy jest pogłębianie trendu dominacji korporacji energetycznych kosztem pozostałych uczestników rynku.

Ustawa OZE zmienia system wsparcia dla OZE i według jej autorów promuje rozwój jednostek wytwórczych w lokalizacjach charakteryzujących się najniższym kosztem wytwarzania energii. W pierwszej kolejności wsparcie będzie adresowane do tzw. sprawdzonych i opanowanych technologii, które w polskich warunkach mają charakteryzować się największą stabilnością oraz najniższym kosztem wytwarzanej energii elektrycznej, czyli raczej trudno liczyć, że innowacyjne technologie będą dzięki tej ustawie wspierane przez państwo.

Uchwalenie przez Sejm RP ustawy o OZE bez odrzucenia tzw. poprawki prosumenckiej wydaje się być przełomowe z punktu widzenia zmiany świadomości społeczeństwa. Konsekwentna akcja medialna prowadzona w oparciu o część wpływowych ekspertów rządowych, którzy od lat przekonują, że energia ze źródeł odnawialnych była, jest i będzie droga, a jej rozwój w praktyce przełoży się na wyższe rachunki za energię elektryczną dla użytkownika końcowego, nie odniosła w pełni zakładanego efektu.

Niemniej jednak należy się cieszyć ze stworzenia pewnego precedensu, który może pomóc przy wypracowywaniu bezpieczeństwa energetycznego także dla przyszłych pokoleń Polaków, ponieważ taka jest światowa tendencja energetyki – rozwój inteligentnych sieci energetycznych, których podstawą mają być źródła rozproszone.

Janusz Starościk, SPIUG


W końcu mamy ustawę o OZE. Opisane w niej mechanizmy i regulacje mają umożliwić Polsce spełnienie wymagań unijnych w zakresie udziału zielonej energii w konsumpcji finalnej do roku 2020 w wartości co najmniej 15%. O mały włos nic by z tego nie wyszło, gdyby nie aktywny udział społeczeństwa, głównie branżowców, we wprowadzaniu zmian w mechanizmach wsparcia dla produkcji energii z OZE. System taryf gwarantowanych dla instalacji OZE o mocy elektrycznej do 3 kW włącznie lub do 10 kW wpłynie na dynamiczny rozwój przede wszystkim instalacji fotowoltaicznych. Określona stała cena jednostkowa obowiązywać będzie przez okres 15 lat od podpisania umowy na zakup energii elektrycznej, co niesie za sobą dodatkowe korzyści. Sprzedaż nadprodukcji energii elektrycznej z instalacji PV będzie korzystniejsza niż zużycie tej energii na potrzeby własne przez najbliższe 2-3 lata, po czym sytuacja się odwróci i znów bardziej opłacalne stanie się wykorzystanie możliwie największej ilości energii z instalacji PV przez gospodarstwo, np. do produkcji ciepła przez pompy ciepła. Ta forma energii może być przecież magazynowana i wykorzystana w późniejszym czasie bez większych strat. Mechanizm ten pobudza zatem rynek OZE do dynamicznego rozwoju, a potem powoduje jego stabilizację, nie obciążając przy tym zanadto budżetu. Dla przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą istnieje możliwość skorzystania z tzw. net-meteringu, a więc systemu bilansowania energii w trybie półrocznym. Polega on na pomniejszaniu opłat za energię elektryczną o ilość energii oddanej do sieci. Mechanizm ten jest również niezwykle korzystny dla rozwoju instalacji fotowoltaicznych oraz pomp ciepła. Zakłady wykazują dobrą relację zapotrzebowania energii elektrycznej do produkcji energii z instalacji fotowoltaicznej. Z kolei intensywna eksploatacja pomp ciepła w okresie niskiego nasłonecznienia, np. zimą, zbilansuje nadprodukcję energii elektrycznej wyprodukowanej przez instalację fotowoltaiczną w okresie letnim. Znów korzyść przede wszystkim dla generatorów PV, ale również dla pomp ciepła, których rynek w Polsce rozwija się tak dynamicznie.

Dawid Pantera, Akademia Viessmann


Rozważając ustawę OZE pod kątem instrumentów wspierających wytwarzanie ciepła w instalacjach odnawialnych źródeł energii, czyli pod kątem pomp ciepła, należy stwierdzić, że praktycznie nie funkcjonuje ona w tym zakresie. Został stworzony instrument, z którego potencjalni nabywcy pomp ciepła nie wiedzą jak korzystać. Oczekiwania jednak nadal są duże. Wszyscy mamy nadzieję, że ustawa wymusi pewne konkretne zachowania odpowiednich instytucji i programy współfinansujące instalacje pomp ciepła. Nie takie jak w „Prosumencie”, gdzie warunkiem uzyskania dofinansowania jest, aby instalacja pompy ciepła była skojarzona z instalacją ogniw fotowoltaicznych. Chodzi o indywidualne podejście do tematu gruntowych pomp ciepła jako najbardziej efektywnej formy pozyskiwania energii cieplnej w naszej strefie klimatycznej.  Najważniejszą kwestią jest wielkość dofinansowania. Chodzi o to, aby różnica wyższych nakładów poniesionych podczas instalacji pompy ciepła, w porównaniu do tradycyjnej instalacji grzewczej, „zwracała” się w czasie 3-5 lat pracy systemu grzewczego. Takich efektów ustawy oczekują wszyscy inwestorzy budujący swoje domy, albowiem wszystko sprowadza się później do jego niskich kosztów utrzymania.

Piotr Kuligowski, Astat


Nareszcie wchodzi w życie rodząca się w wielkich bólach nowa ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii (OZE). W bólach dlatego, że pierwszy tekst tej ustawy pojawił się w 2012 roku. Obecny tekst tej ustawy w niektórych rozdziałach znacznie odbiega od pierwowzoru. Jednak należy stwierdzić, że jest to sukces zwolenników „czystej energii”. Najwięcej kontrowersji budziły stawki za kWh odkupowane z mikroinstalacji przez koncerny energetyczne. W pierwotnej wersji stawki te były ustalone na poziomie 1,1 zł za kWh z mikroinstalacji o mocy do 10 kW. Jednak nasi parlamentarzyści doszli do wniosku, że jest to za wysoka stawka i zaproponowali jej zmniejszenie do 40 groszy za 1 kWh. Sejm ostatecznie zdecydował, że państwo przez 15 lat będzie gwarantowało posiadaczom takich przydomowych mikroinstalacji o mocy do 1 kW odkup „zielonej” energii po cenie gwarantowanej i wyższej niż rynkowa. Wstępnie ma to być zarobek w wysokości 75 groszy za kWh.

Następną nową regulacją prawną jest tak zwana certyfikacja instalatorów. Zostało stworzonych pięć grup zawodowych, gdzie wymagany będzie pełen profesjonalizm przy zakładaniu i montażu urządzeń OZE. A będą to: kotły i piece na biomasę, systemy fotowoltaiczne, słoneczne systemy grzewcze, pompy ciepła, płytkie systemy geotermalne.

Monter, nim podpisze umowę na wykonanie instalacji, będzie się musiał wylegitymować certyfikatem stwierdzającym, że jego wiadomości i praktyka zawodowa są na najwyższym poziomie. Droga do uzyskania takiego certyfikatu nie jest jednak łatwa. Podstawą jest zdanie egzaminu państwowego organizowanego przez UDT. Nim jednak dojdzie do egzaminu, warunkiem koniecznym jest szkolenie w akredytowanym przez UDT ośrodku szkoleniowym. Z pierwszych egzaminów na systemy fotowoltaiczne wyraźnie widać, że „sito” egzaminacyjne jest spore i egzaminatorzy bezwzględnie wymagają pełnego zakresu wiadomości z danej dziedziny.

Wielu instalatorów nie zgodzi się z nowymi wymogami prawnymi, ale po ostatnim programie dopłat do kolektorów słonecznych widać, jak wiele tych instalacji jest źle wykonanych i wymagają one przeróbek oraz poprawek. Instalator posiadający taki certyfikat nie będzie mógł sobie pozwolić na „fuszerkę”, bo konsekwencją tego będzie utrata certyfikatu, a nie jest on tani.

Witold Jabłoński, Bachus


Uważam, że dla branży Odnawialnych Źródeł Energii najlepiej byłoby, gdyby politycy się do niej w ogóle nie mieszali. Rynek sam zweryfikowałby najbardziej opłacalne dla klientów technologie spośród odnawialnych źródeł energii. Według mnie wprowadzane dotacje powodują tylko sztuczny, chwilowy rozrost rynku. Przedsiębiorstwa tworzone są typowo pod te dotacje, a po ich zakończeniu następują upadłości i problemy wielu firm. Tak stało się w przypadku dotacji 45% na kolektory słoneczne z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Marek Fenske, Solar-Tech


Ustawa OZE uchwalona została 20.02.2015 r. i weszła w życie 04.05.2015 r., przy czym niektóre mechanizmy opisane w rozdziale 4 z wyjątkami wchodzą z dniem 01.01.2016 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij