Pętle pomiarowe w zewnętrznych sieciach preizolowanych

W trakcie montażu rurociągów preizolowanych druty alarmowe łączy się ze sobą, tworząc tytułowe pętle pomiarowe. Powinny one być tak zaprojektowane, aby umożliwiały nadzór nad całym zrealizowanym rurociągiem, a także zapewniały możliwość lokalizacji awarii, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Najważniejszym elementem obwodu pomiarowego jest sposób łączenia drutów alarmowych w obrębie trójników. Niektórzy z eksploatujących i projektantów preferują tzw. układ otwarty (odejście zawsze z drutu białego). Jest też druga grupa użytkowników, która optuje za układem zamkniętym (na prawo z drutu białego, na lewo z drutu czerwonego). Oba te układy omówiłem we wcześniejszych artykułach. Wybrany sposób łączenia ma znaczenie w momencie lokalizacji, ale także ma wpływ na to, jak długi odcinek rurociągu będzie można nadzorować. Następną cechą pętli jest jej długość. Oprócz sposobów łączenia drutów alarmowych warunkuje ją też przewidywany rodzaj kontroli, a właściwie to, jakie będą zastosowane urządzenia stacjonarne. Do niedawna przyrządy te mogły nadzorować obwody do 2 kilometrów drutu. Załóżmy, że była budowana sieć ciepłownicza o długości 1500 m, więc np. w układzie zamkniętym pętla miałaby 3 km drutu. System alarmowy wymagałby już dwóch urządzeń. Obecnie technika posuwa się naprzód i dziś bez problemu znajdziemy w ofercie firm np. detektory mogące nadzorować pętle pomiarowe do 7 km drutu. Każdy obwód alarmowy posiada punkt pomiarowy. Dla rozgałęźnej sieci ciepłowniczej z dwudziestoma odbiorcami typuje się jedno miejsce z dostępem do drutów alarmowych, skąd jest wykonywany pomiar całości, ale równie dobrze naszym punktem pomiarowym może być któryś z pozostałych 19 obiektów. W praktyce przy doborze takiego miejsca wybiera się pomieszczenie, do którego mamy swobodne wejście (nie piwnica lokatorska, tylko węzeł cieplny), oraz możliwość bezproblemowego wykonania pomiaru (wyprowadzone druty alarmowe oraz przyłącze masowe).

Dylemat

Pętla pomiarowa pełni zasadniczo dwie funkcje. Pierwsza to kontrola całego odcinka sieci, jaki obejmuje za pomocą pomiaru rezystancji izolacji. Drugi cel to możliwość lokalizacji ewentualnych awarii. Należy mieć na uwadze, że im mniejsza odległość, z jakiej lokalizujemy, tym mniejszy błąd wskazania usterki. Wśród niektórych eksploatujących rurociągi preizolowane panuje przekonanie, że można lokalizować na długich pętlach. Oczywiście jest to możliwe, ale wiąże się to z dużym błędem pomiarowym, a co za tym idzie – małą dokładnością we wskazaniach. Samą lokalizację postaram się omówić w przyszłości. Wracając do tematu, użytkownicy systemu alarmowego stają przed swego rodzaju dylematem: jakie tworzyć obwody pomiarowe, aby pogodzić dwa powyższe warunki? Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że cześć pętli już istnieje, a co roku przybywa nowych. Firmy ciepłownicze wypracowały dwa zasadnicze rozwiązania. Jedna grupa użytkowników po prostu tworzy krótkie pętle pomiarowe. Każde nowe sieci mają odrębne pętle pomiarowe, o niedużych długościach, oczywiście z możliwością podziału na mniejsze odcinki. Rys. 1 przedstawia jakąś nieskomplikowaną sieć ciepłowniczą. Kilka odcinków między komorami, bez odejść prefabrykowanych.

Pacek204rys1

Omówiona koncepcja w praktyce będzie wyglądać tak, jak to obrazuje schemat z rysunku. Każdy odcinek sieci został podzielony na odrębny obwód pomiarowy, w rezultacie dając nam 7 pętli alarmowych w danym rejonie. Aby optymalnie nadzorować przykładowy ciepłociąg, muszą powstać minimum 3 punkty pomiarowe. Dewiza krótkich pętli nie jest złym rozwiązaniem, ale kosztownym. Ze względu na mnogość punktów pomiarowych właściwie nieopłacalny staje się nadzór za pomocą urządzeń stacjonarnych. Najpopularniejszym sposobem kontroli w tym przypadku jest pomiar ręczny. Wyznaczone miejsca odwiedzają, najczęściej wg ustalonego harmonogramu, pracownicy z przyrządami i sprawdzają poszczególne obwody alarmowe. Jest też druga grupa eksploatujących, która przyjęła przeciwstawną koncepcję. Tworzymy jak najdłuższe pętle pomiarowe, ale z możliwością dostępu do drutów alarmowych we wszystkich możliwych miejscach. Jak by to założenie mogło wyglądać w rzeczywistości, przedstawia rys. 2.

Pacek204rys2

Ta sama sieć jak na rys. 1, ale inaczej rozwiązany system alarmowy. W komorach łączy się ze sobą druty alarmowe z poszczególnych rurociągów, tworząc jedną dużą pętlę pomiarową, nadzorowaną z jednego miejsca. Takie rozwiązanie może przysporzyć pewnych trudności. Na rysunku sieć ma prosty przebieg, ale w rzeczywistości spotyka się skomplikowane układy, takie jak np. rozgałęźne sieci osiedlowe. Opracowanie odpowiedniego połączenia drutów alarmowych na poszczególnych obiektach wymaga rozważań i czasu. Czasu, który później zaoszczędzimy, wykonując pomiar z jednego, a nie trzech punktów pomiarowych. Łatwiej też dobrać urządzenie do ciągłej kontroli. Jeżeli długość obwodu alarmowego mieści się w granicach 7 km, można zastosować detektor Levr LPS-2I czy X1L Logstora. Ale mogą być także dłuższe pętle, nadzorowane za pomocą pomiarów ręcznych lub z zastosowaniem innych urządzeń, jak chociażby detektor do zdalnej kontroli NP 4 Control. Dobrze znany jest mi przypadek, gdy na jednym kanale tego urządzenia jest podłączona pętla alarmowa o długości 12 km. Niezależnie od tego, czy tworzy się krótkie czy długie pętle, istotny jest dostęp do drutów alarmowych we wszystkich możliwych obiektach, a przy tak długich obwodach ma to szczególne znaczenie. Druty alarmowe zwykle wyprowadza się spod zakończeń termokurczliwych zaraz po przejściu przez ścianę w budynkach czy komorach. Należy mieć również na uwadze, że w określonych przypadkach powinno się je także wyprowadzać spod ziemi.

Lokalizacja awarii

Przejdźmy teraz do lokalizacji awarii na długich pętlach. Załóżmy, że mamy pod nadzorem obwód pomiarowy, taki jak na rys. 2. Przez 4 lata nic szczególnego się nie działo, ale w piątym roku pomiarów na pętli wystąpiła usterka. Wtedy lokalizacja polega najpierw na wytypowaniu odcinka, pomiędzy którymi obiektami pojawił defekt. Powiedzmy, że jest to przerwa drutu alarmowego na odcinku między komorami K4 i K5. Następny krok to rozłączenie drutów alarmowych w tych punktach. Po rozłączeniu drutów alarmowych otrzymamy identyczny odcinek, jak gdybyśmy mieli krótkie pętle. Potem powtarza się pomiary ze wspomnianych komór. Namierzanie usterki z bliższej odległości pozwala na dokładniejsze wskazanie miejsca jej wystąpienia.

W kolejnej części omówię zagadnienia związane z gwarancją przy wykonywaniu instalacji sieci preizolowanych.

Piotr Pacek

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij