W kolejnym cyklu opowieści skupimy się na zagadnieniach higieny, przede wszystkim zaś na urządzeniach i utensyliach, które pozwalały o nią dbać.

Artykuł ten rozpoczyna cykl, w którym będzie mowa o dziejach rzeczy tak dla nas oczywistych, jak wanna, klozet, bidet czy prysznic. Nie zabraknie też – gwoli uzupełnienia – krótkiego rysu dziejów szczoteczki do zębów. Nie można też pominąć kluczowej sprawy zaopatrywania siedzib ludzkich w wodę, niezbędną zarówno w gospodarstwie domowym, jak i – przynajmniej w naszym pojęciu – w zabiegach higienicznych, co interesuje nas najbardziej.

Mówiąc o konstrukcji wanny czy klozetu, nie zapominajmy o zmianach społeczno-obyczajowych, które tę ewolucję determinowały. Stąd na początek niewielki wstęp o czystości w ogóle.

Współczesna, a do tego zachodnia definicja czystości może dziś wydawać nam się jedyną słuszną, powszechnie obowiązującą i ponadczasową. Tymczasem pojęcie czystości i brudu stanowi złożony wytwór kulturowy, podlegający nieustannym zmianom. Co ciekawe Hindusi i Azjaci uznawali społeczeństwa zachodnie za wyjątkowo brudne. Jak kształtowało się pojęcie czystości na przestrzeni wieków? W ogromnym uproszczeniu można powiedzieć, że starożytni Grecy myli się z obowiązku, Rzymianie dla przyjemności, zaś średniowieczni obywatele najchętniej w łaźniach figlowali i ucztowali. W renesansie narodził się strach przed wodą rozpuszczającą ciało i niebezpiecznie wnikającą do jego wnętrza. Nic więc dziwnego, że jak ognia unikano ablucji, ograniczając się do skrobania, wietrzenia i nacierania pachnidłami. Trzeba było trzystu lat, aby mieszkaniec Europy uwierzył, że zanurzenie w wannie nie grozi kalectwem lub śmiercią. Stosunek do czystości ciała, który można porównać do współczesnego, narodził się dopiero w drugiej połowie XIX w. Warto tu, niejako na marginesie, zaznaczyć, że ewolucja pojęcia czystości wiąże się z przemianami w postrzeganiu ciała ludzkiego. Nie darmo ksieni któregoś ze średniowiecznych klasztorów nauczała swoje mniszki, że czyste ciało i suknia kryją nieczystą duszę… Z kolei siedemnastowieczny pisarz Scarron mówi o swoim bohaterze: „Zapomniałem wam oznajmić, że pewnie wypłukał usta, gdyż podobno miał o zęby wielkie staranie”. Znamienne jest, że w przydługim opisie jego toalety nie ma poza tym słowa o wodzie. Czystość jest odzwierciedleniem procesu cywilizacyjnego, który kształtuje stopniowo wrażenia cielesne, wyostrzając je i wysubtelniając. Historia czystości ciała jest zatem również historią społeczną.

Po tym wstępie czas zająć się konkretami. Zacznijmy więc od cywilizacji starożytnych – konkretnie od Greków i ich sposobów na zaopatrywanie siedzib ludzkich w wodę. Rozpocznijmy od starożytnej Grecji, gdzie uregulowanie „problemu wody” nie było łatwym zadaniem. Jednym z najstarszych sposobów zabezpieczania zbiornika wody było udostępnienie grot wraz z sąsiadującymi źródłami, które obudowywano i zabezpieczano przed zanieczyszczeniem. Z czasem źródła na obszarze obniżonym obudowywano w ten sposób, że przypominały studnie. Aby zapewnić dopływ wody podczas ewentualnego oblężenia i odcięcia źródeł, wykuwano w skale korytarze schodkowe ciągnące się aż do miejsca, gdzie znajdowano warstwę wodonośną; ujęcie wody ujmowano w komorę. Natomiast wodę, która wypływała z wielu rozpadlin skalnych, odprowadzano sztolniami (wyrobiskami korytarzowymi). Doprowadzano ją do obudowanego zbiornika – ujęta była w coś na kształt budynku, przed którym umieszczano platformę, a pod nią kanał odprowadzający nadmiar wody. Takie ujęcie wody występowało m.in. w Koryncie, gdzie funkcjonowała tzw. Fontanna Glauke, pochodząca z VII-VI w. p.n.e. Ujęcie źródeł nie rozwiązywało jednak problemu transportu wody, którą początkowo nosiły niewolnice lub którą dowożono w dużych naczyniach. Postępem stało się wykorzystywanie coraz większej liczby studzien, z których niektóre przekraczały 30 m głębokości. Studnie były ocembrowane, a w okresie hellenistycznym otaczano je murami z kamiennych ciosów. Wodę ze studni czerpano ręcznie naczyniem umocowanym na sznurze. W okresie klasycznym znano już żuraw, natomiast w hellenistycznym korzystano nawet z kołowrotów. Można więc stwierdzić, że w starożytnej Grecji znano już wszystkie typy studzien, jakie przetrwały do naszych czasów.

Jeśli idzie o samą czynność obmywania ciała, spełniała ona ważną rolę rytualną. Z „Odysei” wiemy, że Grecy przystępujący w VIII w. p. n.e. do obrządków religijnych musieli się umyć. Grek mył się także przed wyruszeniem w podróż…

Do sprawy wrócimy w kolejnym artykule.

Aleksandra Trzeciecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij