Artykuł ten jest kontynuacją publikacji z Smog w Krakowie – 1 Przedstawiam w nim najważniejsze w mojej opinii argumenty i wątpliwości mówiące o tym, że „ustawa antysmogowa” nie jest dobrze przygotowana.

Miesiąc temu informowałem, że to nieudolne działania krakowskie były przyczynkiem do nowelizacji ustawy i starałem się dowieźć jak dużym błędem było pominięcie w ustawie kwestii zanieczyszczeń m. in. spalinami z silników diesla. Dziś kolejnych 8 zarzutów do nowelizacji ustawy.

Brak odwołania się do normy

Jedną z możliwości jaką daje znowelizowana ustawa, jest określenie parametrów technicznych lub parametrów emisji instalacji w których następuje spalanie paliw, chodzi m. in. o kocioł, piec etc., i tutaj poważny problem, bo ustawa nie odnosi się wprost do normy technicznej PN-EN 303-5:2012, która określa w klasach 3, 4 i najlepszej 5 dopuszczalne emisje kotłów, ani też nie daje uprawnień odpowiedniemu ministrowi do wydania rozporządzeń dot. urządzeń i instalacji.

Sejmiki mogą więc szukać innych pomysłów, np. wprowadzić swoje własne parametry, które nie wiadomo, jak i gdzie badać lub których nie da się zbadać. Przykładem jest projekt kolejnej krakowskiej uchwały, w tym zakresie nieprecyzyjny! Ustawa powinna określić normę, wg której można identyfikować urządzenia i instalacje dopuszczone do spalania paliw i także wskazać tryb postępowania w przypadku zmiany tej normy.

Tutaj ważna informacja – w Polsce jest dostępnych dopiero kilka modeli kotłów węglowych, które spełniają najwyższą 5 klasę emisji zanieczyszczeń wg normy PN-EN 303-5:2012. Jest to norma europejska, z bardzo wymagającymi parametrami emisji spalin, przyjęta w Polsce z tłumaczenia niemieckiego w sierpniu 2012 roku. Według prawa, aby kotły otrzymały jedną z klas w niej wymienionych, muszą przejść badania w laboratorium posiadającym akredytację PCA na normę i właściwe procedury badań.

Normy i świadectwa

Stara norma z 2002 roku zupełnie inaczej oznaczała kotły wg klasy emisji spalin. Natomiast wszystkie dotychczas wydawane świadectwa z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, tzw. zielone jabłuszka, nijak się mają do oznaczenia kotła zgodnie z obowiązującą normą na jedną z klas emisji. Wiele kotłów z zielonym jabłuszkiem nie jest w stanie otrzymać nawet 4 lub 3 klasy, ze względu na inną, bardziej rygorystyczną metodologię przeprowadzania badania urządzenia.

Niech nikt nie ma wątpliwości – kotły kwalifikujące się do 3 klasy czystości spalin opalane właś́ciwym paliwem, to urządzenia w pełni bezpieczne. Kotły klasy 5 ale i 4 to naprawdę bardzo ekologiczne urządzenia, nie zobaczymy z nich prawie żadnego dymu, a jeśli już, to raczej parę wodną podobną do tej z kotłów gazowych. Dla porównania podam, że stare kotły komorowe emitują od 400 do 4000 mg pyłu/m3 spalin i więcej, a kotły 5 klasy do 40 mg pyłu na m3. Czyli 10-100 razy mniej!

Brak norm dotyczących opału i węgla

Ustawa może być trudna w realizacji, ponieważ nie ma w polskim prawie definicji rodzajów i kategoryzacji jakościowej paliw stałych ani obowiązujących norm na opał stały i węgiel jaki można wprowadzać do sprzedaży, stąd uchwały sejmików korzystające z art. 96 POŚ, będą zmuszone powoływać się na potoczne nazwy i nieokreśloną (!) jakość tych paliw. Co z kolei może być kolejnym problemem w przypadku zaskarżenia błędnie przygotowanych uchwał.

Dzisiaj są normy prawie na wszystko co znajduje się w handlu, na pewno na olej opałowy, gaz, benzynę, ale nie ma żadnej regulującej jakość węgla,, którym ogrzewanych jest prawie 70% polskich domów.

Nieprecyzyjna lub błędnie skonstruowana ustawa

Wg pkt. 3 poniżej, spójniki „lub” wykluczają jednoczesne określenie rodzaju i jakości paliwa i jednocześnie parametrów technicznych instalacji, a przy tym ustawa daje władzom możliwość popełnienia błędów, niepotrzebnych uproszczeń i po prostu kolejnych nieskutecznych aktów prawnych. Jest też pewna nieścisłość dot. sposobu konsulatcji z władzami samorządowymi, ale to już dylemat dla bardziej drobiazgowych sędziów WSA.

„Uchwała, o której mowa w ust. 1, określa:

1) granice obszaru, na którym wprowadza się ograniczenia lub zakazy, o których mowa w ust. 1;

2) rodzaje podmiotów lub instalacji, dla których wprowadza się ograniczenia lub zakazy, o których mowa w ust. 1;

3) rodzaje lub jakość paliw dopuszczonych do stosowania lub których stosowanie jest zakazane na obszarze, o którym mowa w pkt 1, lub parametry techniczne lub rozwiązania techniczne lub parametry emisji instalacji, w których następuje spalanie paliw, dopuszczonych do stosowania na tym obszarze.

Ustawa jest probiurokratyczna

Ustawa, jak wiele z nich, nie ogranicza biurokracji. Daje możliwość do 16 (a może wkrótce 18) odrębnych postępowań, ekspertyz, konsultacji społecznych, posiedzeń rad gmin, powiatów, opinii prawniczych, posiedzeń sejmików, zaskarżeń, uchyleń, kasacji i trwającego Smogu! Chyba lepiej stworzyć ustawę, która jednym procesem urzędowym rozwiąże problem w całej Polsce, wg odpowiednich kryteriów.

Konflikty i naciski

Ustawa sprzyja konfliktom i naciskom różnych grup interesów. Jak ustawa nie jest konkretna w swoich wytycznych, to zawsze jest wiele możliwości lub wiele różnych możliwości lub wielu potrafiących kogoś do czegoś przekonać. Będą naciski zagranicznych koncernów broniących interesów własnych, gazu i chińskich poddostawców komponentów, z drugiej strony polskiej branży producentów kotłów, którzy zobowiązani europejskimi normami produkują coraz lepsze innowacyjne kotły na węgiel i biomasę.

Ekonomia i zdrowie

Ustawa nie uwzględnia kosztów ekonomicznych i strat zdrowotnych do jakich może się przyczynić. Polacy są narodem niezamożnym, wg dziennikarzy wp.pl, z cyklu artykułów: „Na co stać Polaka?”, Niemiec za swoją średnią pensję może kupić 3-krotniej więcej paliwa do samochodu. Wg wyliczeń podobnie jest z gazem, którego w Niemczech cena nominalna jest nieco wyższa (ok. 4,9 eurocenta za 1 kWh), jednak Polak za taką samą część pensji może mieć ogrzewanie gazowe na jedną zimę, a Niemiec aż na trzy zimy! Czy to duża różnica?

Niezależnie od tego przypuszczam, że średnia energochłonność niemieckiego budownictwa jest mniejsza od polskiego. Na pociechę wg ww. zestawienia z 2013 r., wśród 20 artykułów i usług, jest jeden (sł. jeden), którego Polak może za pensję kupić więcej – to są ziemniaki! Smog?

I tu wobec takiej statystyki postawię pytanie. Czy zakazywanie uczciwym ludziom, ogrzewania budynków węglem i drewnem, które są 2-krotnie tańsze od gazu i kilkakrotnie od prądu, spalanych właściwie w urządzeniach spełniających europejską normę, będzie miało pozytywny skutek w postaci wydłużania życia Polaków?

Długotrwały stres sprzyja m. in.: cukrzycy, chorobie wrzodowej, miażdżycy, nadciśnieniu, chorobie niedokrwiennej serca, osłabieniu układu immunologicznego, chorobom nowotworowym i depresji.

Ogrzewanie to jedna z podstawowych potrzeb rodzin i największa część kosztów utrzymania domu. W Polsce wg GUS aż 2,8 mln osób żyje w skrajnym ubóstwie, tj. z dochodem poniżej ok. 460 zł na osobę. Czy w stresie i często w niedogrzanych domach żyją rodzice rodzin wielodzietnych, których aż 27% dotkniętych jest właśnie skrajnym ubóstwem.

Brak zachęty i wsparcia

Ustawa nie zapewnia efektu zachęty i nie wspiera w żadnej mierze najnowszych dostępnych technologii dot. kotłów na paliwa stałe. Inna nowelizacja POŚ z 2014 r. była skutkiem dyrektywy IED i wprowadziła dla podmiotów przemysłowych obowiązki z tzw. konkluzji BAT, wg której należy dostosowywać istniejące instalacje do najlepszych dostępnych rozwiązań.

Czy taką samą filozofię można i należałoby zastosować w przypadku indywidualnych wytwórców energii i jednocześnie jej konsumentów? Dla przykładu podam:

* we Francji trwa obecnie program dopłat do zakupu samochodów elektrycznych i hybrydowych, przy jednoczesnym złomowaniu starego samochodu z silnikiem diesla dopłata wynosi 10 tys. euro, czyli 42 000 zł.

* w Niemczech aktualnie dopłata do kotłów na paliwa stałe spełniających określone normy wynosi: 2000 euro przy kotle na drewno kawałkowe, 3500 euro przy kotle na pelet (!), więc do 14 700 zł

* w Czechach instalując kocioł na ekogroszek spełniający 5 klasę emisji spalin i także właściwą emisję NOx otrzymujemy dofinansowanie ok 120 000 czeskich koron, czyli ok 18 000 zł

Przy czym tak się składa, że wszystkie zaprezentowane subsydiowane pojazdy i urządzenia, zapewniają użytkownikom znacznie niższe koszty eksploatacji na przyszłość.

Ograniczenie praw

Ustawa ogranicza wolności i prawa obywatelskie w sytuacji, gdy innymi, bardziej sprawiedliwymi działaniami można osiągnąć podobne efekty. Różnica w traktowaniu obywateli przez władzę jest bardzo widoczna porównując przykład Polski i Czech. W Polsce powstaje ustawa, która ma umożliwić zakaz korzystania z urządzeń i opału (niejako pozbawienie praw nabytych), w Czechach wprowadza się zakaz produkcji i sprzedaży urządzeń z wieloletnim harmonogramem, uwzględniający dostępność określonej klasy produktów, bo oczywiste jest, że producenci są w stanie podnosić parametry ekologiczne swoich urządzeń:

* od I 2014 r. – zakaz produkcji i sprzedaży kotłów poniżej klasy 3 (wg omawianej wyżej normy);

* od I 2018 r. – zakaz produkcji i sprzedaży kotłów klasy 3;

* od I 2020 r. – zakaz produkcji i sprzedaży kotłów niespełniających klasy 5 i jednocześnie wymogów unijnego ekoprojektu.

* od IX 2022 r. – zakaz użytkowania kotłów gorszych niż z 3-ą klasą emisji!

Czy pośpiesznie przygotowana ustawa pomoże w walce ze smogiem, uczciwie?

Trochę się dziwię Prezydentowi, który podpisał omawianą ustawę. Cóż, pokazał, że jest prezydentem wszystkich, a najbardziej Krakowian, którzy głośno apelowali o podpisanie ustawy. Chyba zabrakło wnikliwej analizy problemu. Jednocześnie wcale się nie dziwię, że to po części smog zjada kariery polityczne tych, którzy przez wiele lat nie zrobili nic dla bardzo ważnej w Polsce kwestii regulacji spalania paliw stałych i ograniczenia emisji liniowej np. w Krakowie. Nic! Dopiero ruch społeczny – KAS, ludzi którzy wyszli na ulicę i założyli Mickiewiczowi maskę na twarz, spowodował pośpieszne działania władzy.

Może teraz władza zajmie się ważną dla Polaków sprawą w sposób trochę bardziej sprawiedliwy, a jeśli będzie chciała szybko, to podsunę pomysł: trzeba zakazać chorować, najlepiej ustawowo! Nie tylko mieszkańcy Krakowa podziękują, ale cały Narodowy Fundusz Zdrowia.

Grzegorz Rakoczy

socjolog, mieszkaniec Krakowa, członek zarządu firmy z branży kotlarskiej

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij