Każdy inwestor marzy o wsparciu finansowym w maksymalnym wymiarze planowanej inwestycji. Jednakże banki, które udzielają kredytów, w tym na OZE, coraz częściej są ograniczane przez nowe przepisy, wytyczne i założenia do linii kredytowych.

Ustawa o OZE zaczęła tak naprawdę funkcjonować od 10 marca 2015 r., ale jej prawdziwe oblicze uwidoczni się dopiero po 1 stycznia 2016 r., kiedy będzie obligatoryjna przy rozstrzyganiu wytycznych związanych z OZE.

Kredyty na odnawialne źródła energii, a tak naprawdę na kolektory słoneczne, pojawiły się dopiero 24 czerwca 1995 r. dzięki przychylności i zainteresowaniu nieżyjącego J. Pusiada, dyrektora I Oddziału BOŚ, a później prezesa NFOŚiGW. Przy panującej wówczas inflacji na poziomie 30% kredyt obejmował 2-letni okres karencji, 5-letni okres spłaty, oprocentowanie stałe na poziomie 0,5% stopy redyskontowej weksli, co realnie wskazywało na stawkę ok. 5% w skali roku. Kredytem objęte było całe zadanie inwestycyjne.

Obecnie możemy korzystać z pomocy UE na pozyskanie kredytu finansowego, z możliwością sfinansowania 100% zadania inwestycyjnego, które obejmuje:

– zakup i montaż instalacji słonecznej z wykorzystaniem kolektorów cieczowych – płaskich i rurowych,

– zakup i montaż ogniw fotowoltaicznych,

– zakup i montaż pomp ciepła – wszystkie typy,

– instalowanie w pełnym zakresie kotłów na biomasę,

– i inne.

Należy zaznaczyć, że pierwsze kredyty obejmowały konieczność wypełnienia stosunkowo prostego wniosku i przedłożenia minimalnej ilości dokumentów i zaświadczeń: dowodu własności nieruchomości, pozwolenia na budowę, opinii wraz z opracowaniem projektowym dla instalacji słonecznej, wyliczonego efektu ekologicznego, zestawienia finansowego, harmonogramu robót.

Po kilku latach procedura dokumentacji kredytowej rozrosła się, a następnie wprowadzono pomysł, aby to instalator brał na siebie pełną odpowiedzialność za dokumentację, wykonanie, a także za właściwy dobór urządzeń i ich montaż. Klient nie otrzymywał ani jednej złotówki do ręki, a ponosił odpowiedzialność za całą inwestycję. Taki model kredytu nie odpowiadał polskiej mentalności inwestora, który przed rozpoczęciem budowy musi poczuć w ręku całą gotówkę, którą odpowiednio skalkuluje, podzieli na etapy, mając realny wpływ na wydatki. Wspomniany wyżej wariant funkcjonował najgorzej, bowiem najwięcej było potknięć pod względem niewłaściwej kalkulacji, a także odpowiedzialności za urządzenia, które trzeba było wymieniać lub naprawiać.

Ostatni wariant, jaki jest preferowany na terenie naszego kraju, obejmuje działania związane z wykorzystaniem OZE dla dużych zadań inwestycyjnych, w których zwyczajowo już biorą udział związki gmin lub miast. Do określonego typu inwestycji wprowadza się kilka organów samorządowych, które współpracując, typują jedną jednostkę odpowiedzialną za rozliczenie, a także za obsługę techniczną.

Program, który jest rozpowszechniony w nowej linii finansowania, znany jest pod nazwą Prosument. Program ten został uruchomiony na koniec maja 2014 r. i będzie funkcjonował do końca 2020 r. Program Prosument tak naprawdę najlepiej ma być odbierany przez samorządy terytorialne, mając na uwadze zakup i montaż tzw. mikroinstalacji OZE. Warto jednak przypomnieć, że okres zawierania umów kończy się w roku 2018. Preferowane jest rozwiązanie polegające na stosowaniu systemu: pożyczka + dotacja. Wielkość dofinansowania zakłada się, że w założeniach budżetowych na poziomie 800 mln zł. Dotacje łączne wyniosą maksymalnie 280 mln zł, zaś niskoprocentowe kredyty to maksymalnie 520 mln zł. Z tego założenia wynika, że maksymalna dotacja nie przekroczy 35%, czyli będzie to rzeczywiste odniesienie do środków kwalifikowanych, liczonych brutto na poziomie 45%. Kwota, jaka przypadnie na rok 2015, nie przekroczy 50 mln zł.

Wskazuje się w nim źródła ciepła:

* > 300 kW w energii cieplnej, tj. kolektory słoneczne, kotły na biomasę, pompy ciepła,

* > 40 kW – systemy fotowoltaiczne oraz małe elektrownie wiatrowe i mikrokogeneracja,

oraz instalacje hybrydowe w limicie jw.

Zakłada się, że maksymalny koszt kredytu wyniesie dla:

I – tzw. osób fizycznych

– jedno źródło OZE > 100 000 zł,

– kilka źródeł OZE > 150 000 zł.

II – osób prawnych, np. spółdzielni mieszkaniowych, wspólnot mieszkaniowych, TBS

– jedno źródło OZE > 300 000 zł,

– kilka źródeł OZE > 450 000 zł

w tym mikrobiogazownie > 500 000 zł.

Działania inwestycyjne obejmują 100% finansowania środków kwalifikowanych przy oprocentowaniu rocznym 1% na warunkach:

* okres kredytowania > 15 lat,

* karencja > 6 miesięcy,

* realizacja zadania > 24 miesięcy,

* spłaty kwartalne.

Dofinansowanie w wysokości 20% (w latach 2015 i 2016) i 15% po 2017 r. obejmuje: kolektory słoneczne, kotły na biomasę, pompy ciepła.

Dofinansowanie w wysokości 40% w latach 2015 i 2016 i 30% po 2017 r. obejmuje: ogniwa fotowoltaiczne, elektrownie wiatrowe, mikrokogenerację.

Warunki dofinansowania obejmują ściśle określone kryteria, ale oceniane przez wyspecjalizowanych analityków bankowych wraz z odniesieniem do specjalistycznej opinii technicznej:

* dofinansowanie odnosi się do instalacji niezakończonych, będących w stadium realizacji,

* o dofinansowanie mogą ubiegać się inwestorzy z jednym wnioskiem dla jednego budynku,

* tylko jednostka weryfikująca dokonuje wyboru podmiotów dofinansowanych,

* możliwości uniknięcia podatku dochodowego od dotacji w przypadku wypłaty z budżetu,

* brak zastosowania korzystniejszego dofinansowania, niż to wynika z założeń programowych,

* muszą być przestrzegane przepisy o pomocy publicznej,

* instalacje, które mają więcej niż jedno źródło energii OZE, określane są wg kryteriów jak ww.,

* do oceny technicznej instalacji będą dopuszczeni jedynie uprawnieni projektanci posiadający uprawnienia wynikające z zapisów ustawy o OZE,

* instalacje OZE w obiektach, w których prowadzona jest działalność gospodarcza, nie mogą obejmować większej powierzchni niż 50% obiektu,

* nadmiar z energii elektrycznej OZE jest przekazywany do liczników energii (zapis jest kontrowersyjny i różnie interpretowany),

* okres zakończenie przedsięwzięcia jest krótszy niż 3 lata.

Dalsze ustalenia proceduralne są możliwe do przedstawienia, jednakże wymagają szczegółowego opisu wraz z punktowym omawianiem poszczególnych zagadnień.

Generalnie najważniejszą kwestią, jaką pragnę poruszyć w niniejszym artykule, jest odniesienie do „Warunków Technicznych”:

* w zakresie projektowania instalacji:

– posiadanie uprawnień wg wytycznych ustawy o OZE,

– umiejętność obliczania uzysku energetycznego z wyliczeniem efektu ekologicznego,

* w zakresie doboru urządzeń:

– z uwzględnieniem wysokiej jakości urządzeń zgodnie z obowiązującymi normami i certyfikatami,

– z poszanowaniem ustalonych kosztów kwalifikowanych,

– wraz z układami pomiarowymi – licznikami energii i ciepła,

– przy gwarancji urządzenia nie krótszej niż 5 lat,

* przy montażu instalacji:

– z uwzględnieniem posiadanych uprawnień instalatora wg zapisu ustawy o OZE,

– z zawarciem umowy, i to w formie pisemnej, z gwarancją uzysków energii,

– udzielenie rękojmi na wykonane prace na okres 3 lat.

W tym zakresie stwierdzam niezgodność zapisu danych ww. projektu z zapisem „Kodeksu cywilnego”, bowiem właśnie ten ogólny akt normatywny obowiązujący od 1964 r. wskazuje, iż:

– gwarancja na wykonane prace i dostarczone wyroby obejmuje 12 miesięcy,

– rękojmia zaś obejmuje okres 36 miesięcy.

Zatrważającą jednak kwestią jest „zapewnienie uzysku energii”. Przypomina mi się okres początku XXI wieku, kiedy do słynnej pani profesor, klimatologa, zwrócił się inwestor, który chciał wybudować siłownię wiatrową. Potrzebował określenia warunków wietrzności i uzysku energii. Takie wyliczenie otrzymał. Po budowie (prawdopodobnie rok 2001, środkowa cześć Polski) okazało się, że przez okres ponad 3 miesięcy nastąpiła tzw. cisza wietrzna. Inwestor nie mógł spłacać kredytu, bo nie miał z czego, zaś bank wykazywał wadliwe wyliczenia. Uważam, że ktoś zapomniał o czynniku naturalnym, jakim jest środowisko, które można opisać ogólnie, ale nie można dać gwarancji na jego skuteczne funkcjonowanie.

Odrębną kwestią jest dokonanie optymalizacji wraz określeniem założeń szacunkowych uwzględniających najlepsze parametry pracy urządzenia. Pisanie i mówienie o „gwarancji uzysku energii” jest podawaniem nieprawdziwych lub skrajnie nieodpowiedzialnych danych.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak stwierdzenie, które przewidywałem, że jednak się pojawi, a mianowicie posiadanie uprawnień potwierdzonych przez URE w zakresie projektowym i w zakresie instalacyjnym.

Z przykrością stwierdzam, że zapisy ustawowe są sprzeczne w moim odczuciu z zasadą współżycia społecznego, bowiem osoba, która skończyła np. 3-letnią szkołę zawodową ze specjalizacją monter instalacji sanitarnych, nie będzie mogła wykonywać budowy instalacji pozyskujących OZE, w których będą wykorzystywane dotacje.

Ponieważ po wdrożeniu ustawy o OZE dyskusja na ten temat była i nadal jest prowadzona, stwierdzam, że nie wolno nikogo dyskredytować i marginalizować. Instalatorzy, którzy od niemal 20 lat wykonują instalacje do odnawialnych źródeł energii, nie mogą być przymuszani na siłę do „zdawania egzaminów” za ponad 700 zł, aby móc pracować w swoim zawodzie. W moim odczuciu należy raczej prowadzić działania doszkalające, podnoszące kwalifikacje zawodowe, aby jakość usług była na najwyższym poziomie, z wykorzystaniem najnowszych trendów technicznych wraz z wykorzystaniem daleko idącej energooszczędności wg hasła „oszczędzają bogaci – nam też się to opłaci”.

Jestem przeświadczony, że najlepsi specjaliści nie będą oglądać się na programy pomocowe, ale opierać się będą na zwykłych kredytach niskoprocentowych na poziomie 2-3%.

Założenia programowe są słuszne, ale mam znowu obawy, aby nie wylano „dziecka z kąpielą”, jak to było w czasach, kiedy startowały tzw. programy dofinansowania termomodernizacji. Dopiero po kilku latach działania doszło do ich stabilizacji, obniżono kryteria i uproszczono procedurę postępowania kredytowego, a także procedurę odbioru końcowego.

Jeżeli o powodzeniu programu Prosument ma decydować upowszechnienie masowe, to proszę pamiętać, że z założenia wynika, że realnie będzie można wykonać ok. 60 tys. instalacji słonecznych. Gdyby uwzględniać wszystkie typy i rodzaje urządzeń do przetwarzania energii odnawialnej, to realnie wykonanych zostanie ok. 16-18 instalacji w każdej gminie do roku 2020. Uważam, że większy efekt osiągnięto w tzw. sprzedaży pakietowej na terenie Unii Europejskiej, z uproszczeniem procedury postępowania i obniżeniem kosztów realizacji różnorakich zadań inwestycyjnych.

Za konieczne uważam jednak poszanowanie posiadanych kwalifikacji zawodowych przez obecnych instalatorów, bez konieczności zdawania dodatkowych egzaminów, a także opierania się na wytycznych naukowych polskich i zagranicznych w zakresie rzeczywistych wartości energetycznych, bez wprowadzania dziwnych oraz niepotrzebnych wyliczeń. Powinniśmy dążyć do standaryzacji i powtarzalności inwestycji jako klucza do sukcesu.

Z udziałem Generatora Wniosków o Dofinansowanie (GWD) można od dnia 10.08.2015 r. brać udział w pozyskiwaniu środków na budowę instalacji z wykorzystaniem OZE, jak również z zastosowaniem budownictwa energooszczędnego.

dr inż. Zbigniew Tomasz Grzegorzewski

Literatura:

Materiały NFOŚiGW.

Fot. z archiwum Buderus.

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij