Od czasu, kiedy napisałem projekt ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii OZE, minęło blisko 20 lat. Siedziba Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN zmieniła się, zaś Zakład Problemów Eko-Budownictwa przestał istnieć, wraz z eksperymentalnym budynkiem EKO-PAN przy ul. Bartyckiej 26 w Warszawie oraz ze stanowiskiem badawczym kolektorów słonecznych.

Ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii była przeze mnie napisana z powodu trzech podstawowych problemów:

* nie było żadnych regulacji prawnych w zakresie odnoszącym się do Prawa budowlanego czy też tworzonego wówczas Prawa energetycznego;

* odbiorcy energii odnawialnej, inwestorzy (głównie w małych gospodarstwach domowych) oraz spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mieli otrzymać pomoc prawną, opisaną właśnie w ustawie;

* instalatorzy i handlowcy mieli otrzymać narzędzia do otrzymania wsparcia prawnego, finansowego, przy zwiększaniu budowanych i wdrażanych instalacji, zaś Polska miała odnotowywać kolejny wzrost zastosowań urządzeń pozyskującą OZE w ramach zmniejszania niskiej emisji spalin.

Ustawa napisana w 1997 r. była gotowym wzorcem do zwiększenia praw inwestorów, którzy coraz chętniej sięgali do swoich kieszeni, aby instalować coraz bardziej nowoczesne, ale jeszcze drogie rozwiązania techniczne w dziedzinie instalacji (głównie grzewczych). Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jednym z czynników priorytetowych, jakimi kierowali się inwestorzy, była chęć stworzenia niezależnych instalacji grzewczych i energetycznych.

Problematyczny zakup

Opracowana ustawa o OZE, referowana przez pana Andrzeja Czerwińskiego, nie była przyjmowana z entuzjazmem. Głównym problemem były kwestie zakupu energii pochodzącej z OZE, a także sama kwestia określenia efektu emisyjnego, niezbędnego do wyliczenia w przypadku wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej i banków. Już jesienią 1997 r. właśnie kwestia „emisji spalin” i ich wyliczania z poszczególnych sektorów energetycznych OZE była przedmiotem kontrowersyjnej dyskusji jeszcze w IBMER. Po dokonaniu zmian na szczeblu rządu RP z panią Beatą Szydło (PiS) na czele, a także z nowym prezydentem panem Andrzejem Dudą, przypomniano czasy rządów pana Jarosława Kaczyńskiego, który jako premier RP powołał do funkcjonowania pierwsze ministerstwo do spraw Energii Odnawialnej z panem Krzysztofem Zarębą – Sekretarzem Stanu. Działania te zapoczątkowały bardzo dobry kierunek rozwoju. Niestety wyraźnie i obiektywnie należy stwierdzić, że 8 lat rządów poprzedniej koalicji nie doprowadziło do uchwalenia ustawy o OZE. W roku 2010 opracowano „Krajowy plan działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych”, zwany dalej „Krajowym planem”, który jest realizacją zobowiązania wynikającego z art. 4 ust. 1 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/28/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych zmieniającej i w następstwie uchylającej dyrektywy 2001/77/WE oraz 2003/30/WE. Krajowy plan działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych został skonstruowany na podstawie schematu przygotowanego przez Komisję Europejską (decyzja Komisji 2009/548/WE z dnia 30 czerwca 2009 r. ustanawiająca schemat krajowych planów działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych na mocy dyrektywy 2009/28/WE Parlamentu Europejskiego i Rady).

Ogniwa PV do ogrodu

Według powyższych założeń planowano bilans OZE w naszym kraju, który pokazano w tabeli 1. Zgodnie z tym wariantem miała się rozwijać biomasa, biogaz, a w nieznacznym stopniu urządzenia do pozyskania energii słonecznej. Przypadek, można by rzec, sprawił, że zaprezentowane w telewizyjnej ofercie lampki ogrodowe z niewielkimi ogniwami PV stały się najlepszym wzorcem do naśladowania. Urządzenia sprowadzane głównie z Chin stanowiły na naszym rynku 93-95% dostaw w zakresie ogniw PV. Ten sektor energii odnawialnej uzyskał największy przyrost wdrożenia użytkowego, właśnie dzięki staraniom takich osób jak dr Tadeusz Zdanowicz i dr Stanisław Pietruszko (Polskie Towarzystwo Fotowoltaiki) – PW Zakład Optoelektroniki i później Zakład Fotowoltaiki. Właśnie eksport z Chin przyczynił się do znaczącego obniżenia ceny jednostkowej za 1 pW, który od grudnia 2014 r. ustalony został na poziomie 0,53 euro/pW. Należy pamiętać, że 15.12.2000 r. rozporządzenie Ministra Gospodarki (z udziałem Departamentu Energetyki) w sprawie obowiązku zakupu energii elektrycznej ze źródeł niekonwencjonalnych i odnawialnych oraz wytwarzanej w skojarzeniu z wytwarzaniem ciepła, a także ciepła ze źródeł niekonwencjonalnych i odnawialnych oraz zakresu tego obowiązku (Dz. U. z 2000 r. nr 122, poz. 1336) niewiele pomagało małym firmom, a jedynie odnosiło się do wielkiego przemysłu energetycznego. 30.05.2003 r. wprowadzono rozporządzenie MGPiPS w sprawie szczegółowego zakresu obowiązku zakupu energii elektrycznej ciepła z odnawialnych źródeł energii oraz energii elektrycznej wytwarzanej w skojarzeniu z wytwarzaniem ciepła (Dz. U. nr 104, poz. 971). Zgodnie z tymi założeniami wprowadzono „obowiązek zakupu energii odnawialnej”.

W górę!

W bilansie krajowym zaczął się pojawiać maleńki wzrost wykorzystania OZE, który miał tendencję wzrostową. W kolejnych latach wskazywano na wartości wykorzystania OZE:

* 2001: ca 2,34%,

* 2002: ca 2,54%,

* 2003: ca 2,65%.

Jednakże na początku 2010 r. wykazano teoretycznie 7,5%, co było niestety wartością przekłamaną. Realnie wówczas mogliśmy wykorzystywać 4,2-4,65%.

Od roku 2009 zaczął funkcjonować nowy resort – Ministerstwo Energii Odnawialnej. Jego praca była oparta o Dyrektywę 2001/77/EC w sprawie wspierania produkcji na rynku wewnętrznym energii elektrycznej wytwarzanej ze źródeł odnawialnych, którą w roku 2001 przyjął Parlament Europy i Rady Europy. W tym samym okresie nasz sejm, po uprzednich konferencjach w Ministerstwie Gospodarki, w dniu 23.08.2001 r. przyjął pierwszy dokument prawny dotyczący OZE, tj. Strategię Rozwoju Energetyki Odnawialnej. W tym czasie trend wzrostu wykorzystania OZE w Polsce wynosił 1364% (licząc rok do roku), i był największym wzrostem w Europie. Mogliśmy szczycić się większymi osiągnięciami niż Niemcy czy Hiszpania (choć nie pod względem liczby zastosowanych urządzeń). 2.04.2004 r. uchwalono ustawę o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz ustawy Prawo ochrony środowiska. To wówczas uwidoczniła się kwestia sprzedaży praw majątkowych do świadectw pochodzenia energii wytworzonej z OZE wraz z odniesieniem do dyrektywy 2001/77/WE. Kolejna zmiana nastąpiła w dniu 04.03.2005 r. po zmianie ustawy Prawo energetyczne oraz ustawy – Prawo ochrony środowiska, gdzie po raz kolejny wyznaczono udział energii elektrycznej pochodzącej z OZE. Właśnie te założenia doprowadziły do pewnego rodzaju zależności, w które sami daliśmy się wprowadzić. W tabeli 2 pokazano, jak wyglądał krajowy bilans energetyczny.

Planowane założenia zostały szybko zweryfikowane w ostatnich kilku latach. W zależności od rodzaju źródła na rok 2015 szacowano udział OZE w bilansie krajowym na poziomie 9,2-9,6% (w wariancie optymistycznym: 12,5-15,4%).

Zmiany od lipca

W dniu 21.12.2015 r. Sejm RP dokonał pierwszego czytania projektu nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii autorstwa PiS. Nowo wybrany Minister Energetyki Krzysztof Tchórzewski wskazywał na konieczność odroczenia wejścia w życie tzw. systemu zakupów energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych, a także „zielonych certyfikatów”. Od początku stycznia 2016 r. miał też obowiązywać system taryf gwarantowanych mikroinstalacji, które włączono do eksploatacji od początku roku. Wdrożenie systemu wsparcia dla producentów energii elektrycznej z OZE ma być uruchomione nie wcześniej niż 1 lipca 2016 r.

Założenia nowej ustawy referował poseł PiS Wojciech Zubowski przewodniczący Komisji Energii i Skarbu Państwa pozostały w gestii posła Marka Suskiego. Obaj panowie przekazują informacje raczej bardziej ogólne niż szczegółowe w zakresie wsparcia „mikroinstalacji” uruchomionych już po dniu 01.01.2016 r. Obecnie padają jedynie stwierdzenia, że „…Ministerstwo rozważy taką możliwość…”. Nie oznacza to pewności, ale na pewno wskazuje, że okresem rozliczeniowym w 100% będzie lipiec 2016 r. Zaznacza się również, że obecny Rząd preferencyjnie podchodzi do wsparcia „odbiorców końcowych”, a nie „producentów energii odnawialnej”.

Potencjalne obawy

Pewne obawy mogą mieć producenci, szczególnie ci mniejsi, którzy korzystali z programu Prosument. Pomysły wprowadzone przez byłego wicepremiera Waldemara Pawlaka nie do końca się sprawdzają, a z tego też powodu PSL bije na alarm. W mojej ocenie w sposób nieuzasadniony. Zapomniano przecież czasy Radosława Gawlika, który na kilka lat zablokował fizyczny rozwój odnawialnych źródeł energii, będąc jednocześnie pierwszym Ministrem Ochrony Środowiska, który nakazał opracowanie ekspertyzy Ekologiczne Państwo (zaczynając od końca 1998 r.). Poseł Mieczysław Kasprzak przekazywał właśnie w tym zakresie swoje negatywne opinie, demonizując, iż do roku 2020 możemy osiągnąć jedynie 15% zastosowania OZE w bilansie energetycznym kraju.

Ustawa o OZE, nazywana przez niektórych ustawą techniczną, jest określana mianem ustawy nowego rządu. Taki pogląd wygłaszany przez Tobiasza Adamczewskiego z WWF Polska można było znaleźć w internecie. Szkoda, że właśnie z tamtej strony nie płynęły informacje, jakie kiedyś wygłaszał pan W. Stępniewski z WWF Polska, który aktywnie uczestniczył w tworzeniu kolejnej nowelizacji ustawy. Współpraca zawsze była dobra, bowiem ekologów i prawdziwych zwolenników energii odnawialnej zawsze będzie łączył temat nadrzędny. Niestety to nie PiS blokował ustawę, a PO. Rzutem na taśmę w dniu 20 lutego 2015 r. (Dz. U. z 20015 r. poz. 478) ustawa została uchwalona, zaś 10.03.2015 r. weszła w życie. Nowelizacja ustawy ma na celu odbiorcę, a nie producenta, i to jest fakt. Nie oznacza to, że rozwój energetyki wiatrowej przy znacznym udziale producentów niemieckich ma mieć preferencyjne metody działania. W tym miejscu przypominam zmianę stawki VAT, gdzie właśnie producenci niemieccy mieli większe preferencje od 1998 r. i wiele rodzimych firm zbankrutowało. Być może czas na wyrównanie szans lub – jak kto woli – zadbanie o interesy ogółu na zasadzie pro publico bono.

W żaden sposób nie zakwestionowano funkcjonowania Dyrektywy Unii Europejskiej 2009/28/WE o promocji odnawialnych źródeł energii. Straszenie obecnie zmianami polityki nowego rządu jest jedynie obawą przed utratą własnych wpływów na rozwój realnego rynku OZE, przy istnieniu rozchwianego przez stary rząd sektora energetyki węglowej. Brak wsparcia i współpracy w minionej kadencji nie może być natychmiast naprawiony w nowej kadencji przy olbrzymim nacisku Unii Europejskiej i presji wynikającej z nowych deklaracji po szczycie klimatycznym z grudnia 2015 r. Musimy uzbroić się w zwykłą cierpliwość. Przywoływanie dyskusji z różnych środowisk i różnych stron Polski niczego dobrego nie wniesie. Potrzeba zwykłej stabilizacji i spokoju, a jednocześnie rozwagi w działaniach.

Ograniczenia dla instalatorów

Krajowy plan działania w zakresie OZE, ujęty w art. 126 ustawy o OZE, zaczyna coraz bardziej obowiązywać. Zapis jednakże art. 128 z przywołaniem rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1099/2008 z dn. 22.10.2008 r. w sprawie statystyki energetyki (Dz. Urz. UE L 304 z dn. 14.11.2008 r., s. 1 z póź. zm.) w odniesieniu do naszej krajowej gospodarki węglowej i wprowadzanych ograniczeń emisyjnych na szczycie w Kioto i później w Paryżu daje powody do zmartwień. Zapisy te muszą rozdzielać sektor energetyki przemysłowej od sektora energetyki indywidualnej. Odbiorca indywidualny może być mikroproducentem z 2 kolektorami słonecznymi czy z 3 panelami 3 x po 250 pW, ale też może być właścicielem fermy wiatrowej złożonej z 10 siłowni o mocy 10 x 500 kW tj. 5 MW. Wyraźnie w tym zakresie wkraczają ograniczenia wyrażone w art. 136 ustawy o OZE, które i tak nakładają ograniczenia dla nowych instalatorów. Urzędy Dozoru Technicznego nie są przygotowane do przejęcia nowych obowiązków, a to dlatego, że nie ma przygotowanej kadry technicznej i opracowanych dokumentów. Wszystko robi się w pośpiechu, ale nie oznacza to, że wszystko jest nieważne i bez znaczenia dla naszej gospodarki.

Jestem przekonany, że znalezienie metodologii, powiązanej z wypracowaniem własnego algorytmu do wdrażania OZE, ale też przy poprawianiu efektywności spalania w układach skojarzonych z wykorzystaniem węgla kamiennego, pozwoli nam na przetrwanie do końca tego stulecia w dobrej kondycji, wraz z normalnie funkcjonującym górnictwem. Z tego też powodu powinniśmy analizować gospodarkę energetyczną naszego kraju.

dr inż. Zbigniew Tomasz Grzegorzewski

Fot. Viessmann.

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij