Warto, zdecydowanie warto, zadbać o prawidłową wymianę powietrza w pomieszczeniach, w których spędzamy dużo czasu. A zapewnienie właściwej wentylacji wydaje się często zaniedbywane jako coś mało istotnego. Przecież nie jest to sprawa konstrukcyjna (zagrożenie katastrofą budowlaną), nie jest to też instalacja gazowa (potencjalny wybuch i pożar), wszak to „tylko” instalacja sanitarna.
Oddychać trzeba – wiadomo. A gdy budzimy się rankiem po nocy w zamkniętym i niewentylowanym pokoju – wyjście na przedpokój albo korytarz uderza w nas prawdziwym powietrzem. Dopiero taki przypadkowo wykonany test pokazuje nam, ile tracimy przez braki w tzw. zapewnieniu komfortu higieniczno-sanitarnego w przypadku źle zaprojektowanych lub wybudowanych domów. Jeszcze lepiej to zaobserwujemy w sytuacji odwrotnej – po wejściu rankiem do pokoju, w którym ktoś spał przy zamkniętym oknie mimo braku kanału wentylacyjnego. Kto miał okazję tego doświadczyć choć kilka razy w życiu, ten wie, o czym piszemy. A śpimy przecież po 6-8 godzin, chroniąc nasze dzieci przed zimnem, zamykamy na noc okno w ich sypialni. Dotyka to zresztą również wielu ciepłolubnych dorosłych. Dlatego warto, zdecydowanie warto, zadbać o prawidłową wymianę powietrza w pomieszczeniach, w których spędzamy dużo czasu. A zapewnienie właściwej wentylacji wydaje się często zaniedbywane jako coś mało istotnego. Przecież nie jest to sprawa konstrukcyjna (zagrożenie katastrofą budowlaną), nie jest to też instalacja gazowa (potencjalny wybuch i pożar), wszak to „tylko” instalacja sanitarna.
Informacjami o tym, które pomieszczenia powinny być, zgodnie z normatywami, wentylowane oraz jaką wymianę powietrza należy w nich zapewnić, nie będę dziś jednak Czytelników zanudzać. Również fakt, że w pomieszczeniach łączonych (np. pokój z aneksem kuchennym) lub otwartych na inne (salon z bezpośrednim dostępem od strony korytarza czy klatki schodowej) wentylacja odbywa się niejako przy okazji (bez kanałów zwymiarowanych pod dokładnie wyliczoną kubaturę powietrza „normowego”) jest powszechnie znany.

Zyski i straty

Chciałbym jednak wspomnieć o opiniach zajmujących już chyba każde dostępne miejsce w prasie czy królujące na forach budowlanych – opiniach o tym, jak bardzo nieskuteczna i nieekonomiczna jest wentylacja naturalna i jak bardzo prawidłowe jest zastępowanie jej w projektach budowlanych instalacjami mechanicznymi, najlepiej z rekuperacją. Opinie te nie mają jednak, według mnie, zbyt dużego przełożenia ani na rzeczywiste wartości tych potencjalnych wyliczeń ekonomicznych, ani na rzeczywiste korzystanie z zalet rekuperacji w przypadku budowy nowych domów. Ba! W mojej ocenie zaledwie 20% domów z wentylacją mechaniczną posiada tę wentylację z odzyskiem części energii (rekuperacja), a pozostałe domy posiadają wentylację mechaniczną, która co prawda reguluje przepływ zużytego powietrza, ale wyłącznie w części wywiewnej! Jest bowiem wentylacją niskociśnieniową, w której fakt dostarczenia świeżego powietrza wynika wyłącznie z podciśnienia wytworzonego w pomieszczeniach przez wentylatory wyciągowe umieszczone najczęściej na wylocie z kanału, nad połacią dachu. Z uwagi na wymagane podciśnienie nie są tą wentylacją objęte kotłownie czy salony z kominkami pobierającymi w salonie powietrze niezbędne do procesu spalania drewna, a także kuchnie, jeżeli zaplanowane jest w nich zastosowanie kuchenki gazowej. W tych pomieszczeniach i tak musi być stosowana wentylacja grawitacyjna.
Pisanie w każdym możliwym miejscu, jakie to straty energii przynosi stara wentylacja naturalna, wydaje się o tyle prawdziwe, o ile porównanie tych strat odnosi się do w pełni zautomatyzowanej wentylacji mechanicznej nawiewno-wywiewnej zrównoważonej lub nadciśnieniowej, z rekuperacją rzecz jasna, gdzie rzeczywiście każdy metr sześcienny nawiewanego powietrza jest skrupulatnie zaplanowany potrzebą domu i jego mieszkańców, a przy okazji jest nieco dogrzany i odpowiada mu równy co do wartości metr sześcienny powietrza wyprowadzonego z domu do atmosfery. To właśnie z TAKIM systemem wentylacyjnym nie może się równać w aspekcie energetycznym wentylacja grawitacyjna, słusznie w takim przypadku uznawana za nieprzystającą do nowoczesnych rozwiązań technologicznych (delikatnie ujmując). Niesprawiedliwie jednak pod to porównanie „podszywa się” opisywana wyżej wentylacja „półmechaniczna” – bez rekuperacji i bez mechanicznego zbilansowania nawiewu z wywiewem. Niejako korzysta ona na pozytywnych wynikach porównań swojej młodszej, bardziej zaawansowanej technologicznie siostry, bazując jedynie na „wspólnym nazwisku”.

Standaryzowane obiekty

Wystarczy spojrzeć na rekomendacje wydawane przez firmy porównujące zastosowanie różnych systemów wentylacji w zestandaryzowanych obiektach – budynkach jednorodzinnych lub wielorodzinnych, np. rekomendacje NAPE. Firma ta w odniesieniu do budynków o zawsze tych samych parametrach konstrukcyjno-funkcjonalnych implementuje do tychże budynków odpowiednie systemy wentylacyjne i, stosując standardową metodykę obliczeniową, wyznacza roczne zużycie energii pierwotnej na potrzeby ogrzewania i wentylacji oraz rozpiętość (minimalny – maksymalny) strumienia przepływu powietrza w trakcie sezonu grzewczego. Na podstawie uzyskanych wyników, które są udostępniane do wiadomości publicznej, można z łatwością zauważyć, że w budynkach o tych samych parametrach izolacyjności przegród zewnętrznych, ścian czy okien porównanie strat spowodowanych zastosowaniem wentylacji mechanicznej higrosterowanej do wentylacji hybrydowej (w postaci wentylacji grawitacyjnej z okazjonalnym wspomaganiem mechanicznym) jest bardzo porównywalne. Zużycie energii pierwotnej na potrzeby ogrzewania i wentylacji sięga w obu obserwowanych przez nas przypadkach około 11-12 tys. kWh/rok z niewielkim wskazaniem korzyści na wentylację mechaniczną higrosterowaną. Warto zaznaczyć, że w obu tych przypadkach systemy wentylacyjne mieszczą się w kategorii B1, która oznacza poziom oszczędności energii powyżej 30%.

Istota hybrydy

Wyjaśnienia wymaga tu jednak istota wentylacji hybrydowej, gdyż przyznać trzeba, że nie jest to w czystej postaci wentylacja grawitacyjna, w której obronie stajemy w pierwszej części naszego tekstu. Poddana ocenie NAPE wentylacja hybrydowa jednego z producentów wentylacji istniejących na rynku polskim stanowi układ, w którym przez większość czasu użytkowana jest standardowa wentylacja grawitacyjna (ze swoimi wszelkimi zaletami i wadami) w postaci kanałów wentylacyjnych „uzbrojonych” w zwykłe kratki wywiewne, z grawitacyjnym wylotem zużytego powietrza ponad dach i tradycyjnym nawiewem bez żadnych sterowników, stosowanym najczęściej w postaci nawiewników okiennych. W momentach zwiększonego zapotrzebowania na wymianę powietrza w konkretnym pomieszczeniu domu jednorodzinnego włącza się wspomaganie wentylatorowe, działające tylko czasowo, przez okres tego podwyższonego zapotrzebowania, które związane jest np. z włączeniem światła w „świątyni dumania” lub istotnym wzrostem wilgotności np. w kuchni podczas przygotowywania większego posiłku (uwaga: dotyczy to kuchni z kuchenką elektryczną lub płytą grzewczą). Po wyłączeniu oświetlenia lub usunięciu przez przyśpieszony strumień powietrza wywiewanego z pomieszczenia nadmiaru wilgoci, mechaniczne wspomaganie wentylacji zostaje zatrzymane i wentylacja powraca do trybu grawitacyjnego. Wspomaganie wentylatorowe nie obejmuje oczywiście pomieszczeń, w których zabronione jest stosowanie wentylacji innej niż grawitacyjna. Użycie wspomagania daje co najmniej kilka korzyści za stosunkowo niewielki wzrost kosztów inwestycyjnych, zdecydowanie odległy od nakładów na wentylację w pełni mechaniczną precyzyjnie sterowaną; unikamy problemów funkcjonalnych, czyli najczęstszych „bolączek” (niskiej sprawności, „cofek” powietrza) opisywanych w każdym tekście negującym sens projektowania grawitacyjnej wentylacji we współczesnych budynkach. Z drugiej strony wspomaganie tej grawitacji wentylatorem w modelowym budynku, jedynie w wąskich porach dnia i krótkim czasie, dawało w obliczeniach bardzo niskie zużycie energii elektrycznej na potrzeby urządzeń mechanicznych. Biorąc pod uwagę te dwa wyżej podane aspekty, wydaje się, że projektowanie wentylacji grawitacyjnej z dodatkowym doinwestowaniem w jej hybrydowe wspomaganie wentylatorowe z powodzeniem może konkurować we współczesnych biurach projektowych z rozwiązaniami opartymi o wentylację mechaniczną. Dotyczy to także opisanego wyżej „tańszego wariantu”, nie w pełni zautomatyzowanego, bez rekuperacji, czyli takim, z jakim mamy jednak najczęściej do czynienia w polskim budownictwie mieszkaniowym. Ewentualne problemy z uzyskaniem odpowiedniego poziomu wskaźnika energii pierwotnej (EP) nowego budynku w kolejnych latach (2017 i 2021 rok), w których wymagania są coraz bardziej rygorystyczne, wcale nie muszą się więc wiązać z całkowitym pominięciem wentylacji grawitacyjnej z projektów. Możliwe okazuje się bowiem zaprojektowanie takiego budynku, w którym część oszczędności finansowej związanej z postawieniem na tradycyjną formę wentylacji można przeznaczyć na poprawienie w niewielkim stopniu izolacyjności przegród zewnętrznych budynku oraz na uzupełnienie kanałów o wentylatory połączone ze sterownikami dającymi w efekcie końcowym wentylację hybrydową opisaną z grubsza nieco wcześniej. Może się finalnie okazać, że „stać” nas na poprawienie komfortu higienicznego również w pomieszczeniach traktowanych w dotychczasowych projektach po macoszemu. Czyli bez wentylacji – jak na początku niniejszego tekstu.
Mariusz Kiedos

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij