Praca w niskich temperaturach na pewno do przyjemności nie należy, poza tym materiały budowlane zachowują się w takich warunkach inaczej. Pojawiają się też pierwsze dylematy – co zrobić, kontynuować prace czy poczekać do wiosny, bo może będzie jeszcze trochę sprzyjającej pogody?

Ponieważ mieszkam na zachodzie Polski, to w tym sezonie zima jeszcze mnie nie zaskoczyła (grudzień 2016 – przyp. red.). Cóż, taki mamy klimat i zima raczej kojarzy mi się z pluchą niż ze śniegiem. Ale Polska, choć nie jest wielkim krajem, charakteryzuje się inną pogodą na wschodzie, a inną na zachodzie. Jedno pozostaje wspólne – zimą jest dużo zimniej niż jesienią, temperatury oscylują wokół zera i często mamy jakiś opad atmosferyczny. Drogowców, jak mówi powiedzenie, „zima zawsze zaskoczy”, ale budowlańców? Tych nie powinna.

Przy temperaturach w okolicach 5˚C powinni uzbroić się w czujność. Niskie temperatury powietrza, wysoka wilgotność i nocne przymrozki to nie są warunki sprzyjające prowadzeniu prac na zewnątrz i wewnątrz pomieszczeń (szczególnie tych nieogrzewanych). Praca w niskich temperaturach na pewno do przyjemności nie należy, poza tym materiały budowlane zachowują się w takich warunkach inaczej. Przychodzą też pierwsze dylematy – co zrobić, kontynuować prace czy poczekać do wiosny, bo może będzie jeszcze trochę sprzyjającej pogody? Często jest jednak zgoła inaczej – harmonogram budowy nie pozwala na przerwanie prac.

Temperatury pracy

Jeśli używa się materiałów budowlanych, wszyscy powinni sobie zdać sprawę, że są z góry określone temperatury prowadzenia prac, które wynoszą od +5 do +25˚C, czasem dochodzą do +30˚C (w zależności od produktu). Temperatury pracy zawsze określa producent danego wyrobu budowlanego i przy niektórych produktach może się zdarzyć, że dolna granica może być wyższa, np. 10˚C. Nie wszyscy niestety wiedzą, że temperatury te nie dotyczą tylko powietrza! To także ma związek z wbudowywanymi materiałami, podłożami oraz ewentualnie z wodą zarobową.

Temperatury > 5˚ zapewniają bardzo dobre warunki do wiązania spoiwa hydraulicznego, czyli cementu, ale nie tylko, także gipsu. Oczywiście możliwe jest prowadzenie prac w temperaturach < 5˚C, nikt tego wykonawcom nie zabroni (chyba że inspektor nadzoru budowlanego), ale praca w takich warunkach spowoduje wydłużenie czasu wiązania spoiwa lub nawet jego zastopowanie. Temperatury te nie spowodują jeszcze jego zniszczenia, ale pewne czasy obróbki będą mocno wydłużone.

Nie można się wtedy dziwić, że klej do płytek po 2 dniach jest jeszcze mokry, że tynku gipsowego nie można obrobić w ciągu ok. 4 godzin. W przypadku materiałów cementowych wydłużenie wiązania często powoduje, że będą one mocniejsze, ale gorzej może być z estetyką. Praca w niskich temperaturach, dodatkowo z wysoką wilgotnością powietrza, powoduje zwiększone ryzyko wystąpienia wykwitów solnych – to jeśli chodzi o prace na zewnątrz pomieszczeń. Nie pomogą tu nawet specjalne dodatki, np. tras (zmniejsza ryzyko wystąpienia wykwitów, przebarwień), kto w taką pogodę zaryzykuje, prawdopodobnie się zawiedzie.

Problem ten dotyczy przede wszystkim murowania i spoinowania klinkieru, fugowania zewnętrznych okładzin ceramicznych. Co się wtedy dzieje: w trakcie naturalnego procesu wysychania stwardniałej zaprawy (który w warunkach niskiej temperatury i wysokich wilgotności jest procesem bardzo powolnym albo w ogóle nie zachodzi) woda wraz z jonami wapnia (z nie w pełni związanego cementu) migruje na powierzchnię, a tam łączą się z dwutlenkiem węgla i tworzą na powierzchni trudno rozpuszczalne sole – najczęściej węglan wapnia.

Niestety wykwitu nie można usunąć, jeśli nie wyschnie podłoże, a stanie się to dopiero w okresie wyższych temperatur, czyli wiosną. Wykwit to nie tylko klinkierowe elewacje, to także prace tynkarskie na zewnątrz pomieszczeń – np. zatapianie siatki w systemach ociepleń. Dlatego w przypadku prac elewacyjnych całą jej powierzchnię należy zabezpieczyć osłonami (siatki, folie), które nie dopuszczają do nadmiernej koncentracji wilgoci na elewacji, zmycia przez ewentualny opad deszczu itp.

Pamiętajmy: niedopuszczalne jest prowadzenie prac w temperaturach mniejszych niż 0˚C, temperatury takie spowodują zamarznięcie wody zarobowej, co może doprowadzić do zniszczenia produktu. Niedopuszczalne jest też prowadzenie prac w temperaturze dodatniej, gdy wiemy, że w nocy będzie jej duży spadek poniżej 0˚C. Czasem ratunkiem na te problemy są specjalne produkty „zimowe”, które umożliwiają prace w temperaturach > 0˚C (tak, tak dobrze napisane > 0˚C, produkty „zimowe” nie są do stosowania w temperaturach < 0˚C). Wyroby takie posiadają szybszy czas wiązania w porównaniu z tradycyjnymi, przez co szybko stają się odporne na działanie mrozu.

Wyroby na bazie cementu można też odpowiednio modyfikować poprzez dodawanie specjalnych środków, które także powodują przyspieszenie czasu wiązania lub twardnienia. Pamiętać należy, że dodatki takie dodawane są na masę cementu w zaprawie, a nie na masę zaprawy, przedozowanie takiego środka wcale nie musi oznaczać polepszenia właściwości czy też dalszego obniżenia temperatur stosowania, czyli pracy w temperaturach ujemnych. Bardzo często przedozowanie dodatków mrozowych może powodować pogorszenie właściwości technicznych. Dodatki mrozowe nie powodują zwykle możliwości prowadzenia prac w temperaturach ujemnych. Pamiętajmy, że w jeśli na dworze temperatura jest poniżej zera, to także podłoże jest przemrożone, a to oznacza tylko kłopoty, czyli późniejsze odspajanie się materiałów.

Na przemrożone podłoże żaden wyrób, nawet ten „zimowy”, nie pomoże. Przemrożone podłoże to też przemrożenie każdego świeżo nałożonego produktu, a to często oznacza jego zniszczenie. W przypadku wszelkich stosowanych dodatków należy uważać w przypadku ich dozowania do zapraw kolorowych. To że umożliwią pracę w niskich temperaturach nie oznacza to, że wybrany kolor zostanie zachowany. Dodatki takie nie zapobiegają wykwitom. W przypadku prowadzenia prac elewacyjnych jedną z praktyk jest praca w tzw. ciepliku. Elewację wtedy szczelnie się okrywa plandekami, a powietrze wewnątrz ogrzewa się i dodatkowo, w celu przyspieszenia schnięcia, stosuje się wentylację. Wtedy to wymagane temperatury można uzyskać nawet w przypadku mrozów.

Temperatury wewnątrz

Na razie opisywałem to, co dzieje się na zewnątrz pomieszczeń, ale wewnątrz sytuacja jest dokładnie taka sama. Trudno to sobie wyobrazić, siedząc w ciepłym domu, ale tak jest. Na budowie zwykle ogrzewania nie ma, a więc w czasie solidnych mrozów także i temperatury są ujemne. Wewnątrz zwykle prowadzone są prace tynkarskie, a te wykonuje się także z materiałów, które nie są wodoodporne, a cóż mówić o mrozoodporności. Wodoodporne nie są materiały gipsowe czy anhydrytowe.

Dodatków mrozowych do tych wyrobów (tynków cementowych) zwykle się nie dodaje ze względu na wielkość prac, nie mówiąc już o tynkach gipsowych, do których nie zaleca się niczego dodawać oprócz wody. Przemrożony świeży tynk to tynk zniszczony. Tynk gipsowy dodatkowo może ulec zniszczeniu także w inny sposób, np. poprzez stałe działanie wilgoci. Gips jest materiałem higroskopijnym, łatwo wodę odda, ale jeszcze łatwiej z powrotem ją wchłonie.

Stała duża jego wilgotność przed zakończeniem procesu wiązania może spowodować, że tynk przestanie wiązać i wysychać, przez co nie osiągnie wytrzymałości mechanicznej i będzie po prostu miękki. Stąd w przypadku materiałów gipsowych istotne jest zachowanie także odpowiedniej wilgotności pomieszczenia, a to powoduje, że ważne jest przewietrzanie pomieszczeń w trakcie schnięcia, paradoksalnie nawet wtedy, gdy na zewnątrz jest mróz.

Przewietrzanie możliwe jest dopiero po 1-2 dobach od nałożenia i związania tynku (oczywiście wiązanie musi się odbywać w temperaturach dodatnich). Oddawaniu wilgoci technologicznej sprzyja brak zamontowanej termoizolacji na zewnątrz budynku (co jest oczywiście zgodne ze sztuką budowlaną), choć z drugiej strony takie ocieplenie w trakcie mrozów zabezpiecza przed działaniem ujemnych temperatur i ułatwia wtedy ogrzewanie pomieszczeń. Z ogrzewaniem też związanych jest kilka zaleceń.

W przypadku prac, gdzie powinniśmy ograniczać możliwość wytwarzania pary wodnej, raczej nie powinno używać się nagrzewnic gazowych, które powodują właśnie wydzielanie pary wodnej w trakcie spalania. Więcej pary wodnej w pomieszczeniach, a dodatkowo materiały oddające wodę i… nic nie schnie, a gdy temperatura ruszy do góry, w pomieszczeniach mamy las tropikalny. Cóż, gdy w takich warunkach będzie wysychał jakikolwiek wyrób gipsowy, może go pokryć pleśń (w końcu zarodniki alg, glonów, grzybów są wszędzie).

W czasie nagrzewania strumień gorącego powietrza nie może być skierowany na świeżo wbudowany materiał, można go po prostu „spalić”, dozna większego skurczu i spęka. Ogrzewanie to nie wszystko. Wyższa temperatura powoduje, że woda migruje na zewnątrz, ale nie spowoduje, że wyparuje na zewnątrz pomieszczenia, dlatego bardzo ważną czynnością jest odpowiednia wentylacja. Z doświadczenia wiem, że z otwieraniem okien na dużych budowach jest problem (np. ze względów gwarancyjnych), dlatego jeśli nie można tego zrobić, zaleca się stosowanie wentylatorów. Tynki szybciej oddają wodę, gdy się je wentyluje, podwyższenie temperatury pomieszczeń nie daje takich efektów. Zasadę tę widać także latem, choć trudno to sobie wyobrazić, ale przy wysokich temperaturach także może wystąpić problem ze schnięciem – po prostu woda jest oddawana, ale tynki i tak ją ponownie chłoną.

Produkty dyspersyjne

Produkty dyspersyjne, takie jak farby, gotowe masy tynkarskie, grunty, do prawidłowego wiązania wymagają temperatury > 5˚C, ponieważ materiały te wiążą pod wpływem odparowania wody. Praca w niskich temperaturach i przy wysokiej wilgotności powietrza spowoduje, że tynk, farba i grunt nie wysychają i przy pierwszym większym opadzie deszczu wraz z nim spływają. Także i w tych wyrobach mamy do czynienia z produktami zimowymi, choć nie są takie popularne. Ponieważ tynki i farby to tak naprawdę ostatni szlif, lepiej z takimi pracami poczekać do nastania lepszych warunków atmosferycznych. Niestety czasy, w których budowa trwała zwykle minimum dwa sezony, bezpowrotnie minęły, dziś buduje się przede wszystkim szybko, ale czy solidnie? O tym przekonamy się za kilkanaście lat.

Bartosz Polaczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij