Komin a wymiana kotła co

Problemy, z którymi muszą się zmierzyć inwestorzy na etapie budowy domu, to zadanie dla innych osób, ale… niestety, nie zawsze tak się dzieje i inwestorzy będący z zawodu np. informatykami czy mechanikami samochodowymi są ze zmartwieniami pozostawieni samym sobie.

Wracając do inwestorów z wykształceniem innym niż budowlane, tracących zaufanie do swoich „budowniczych” – szukając podpowiedzi odnośnie do naprawy czegoś wadliwie wykonanego lub oczekując zapewnienia, że mimo pozorów nieprawidłowości wszystko jest w porządku, a odstępstwo od zasad drobne i nieistotne, trafiają czasem ze swoimi wątpliwościami do mnie. Oczywiście mam na myśli aspekty przeważnie związane z wyborem, montażem czy eksploatacją przewodów lub systemów kominowych.

Wymiana kotła co – a co z kominem?

W 25-letnim domu jednorodzinnym zaszła potrzeba zmiany instalacji grzewczej. Powiększona została powierzchnia do ogrzania (rozbudowa części domu). Newralgicznym punktem była zmiana starego kotła na nowocześniejszy, wprawdzie wydajniejszy, ale o większej mocy grzewczej. Użytkownik chciał pozostać przy paliwie stałym – węglu różnych sortymentów (różnych klas).

W dokumentacji technicznej kotła istnieje zapis o wymaganym przekroju komina ok. 340 cm2, a istniejący komin ceglany ma wymiary ok. 20/21 * 20/21 cm, co wprawdzie spełnia te wymagania z zapasem (20 * 20 to 400 cm2), jednak lokalny zakład kominiarski poproszony o konsultację wskazał, iż stan techniczny komina z cegły oraz spodziewane zagrożenie występowania wilgoci w kominie podczas użytkowania kotła nie pozwolą na zaakceptowanie istniejącego komina jako odpowiedniego w nowych warunkach spalinowych.

Niezbędne, zdaniem mistrza kominiarskiego, jest zabezpieczenie istniejącego komina ceglanego wkładem kominowym, stalowym lub ceramicznym, odpowiednim dla spodziewanych nowych warunków pracy komina. Kominiarz podał przy tym sugerowaną średnicę wkładu kominowego jako 180 mm. Głównym powodem zmian w obszarze komina jest zabezpieczenie ścian w pomieszczeniach, przez które przechodzi stary komin przed pojawieniem się tam brudnych, śmierdzących plam. Niestety jak zauważył inwestor, komin o średnicy 180 mm ma pole przekroju zaledwie 254 cm2, co nie spełnia wymagań producenta kotła w tym zakresie.

Analiza problemu

Inwestor ten, jak można zauważyć, jest człowiekiem świadomym zagrożeń i woli dmuchać na zimne, w związku z czym nawet zdanie kominiarza próbuje skonfrontować z dodatkową opinią. Sprawdziłem dokumentację urządzenia grzewczego i mogę potwierdzić, iż zagrożenie występowania zawilgocenia komina ceglanego jest bardzo duże, szczególnie w warunkach obniżonych temperatur, zimą lub np. w jesienne poranki.

Deklarowana przez producenta niska temperatura spalin znacznie poniżej 200ºC nawet przy spalaniu węgla dobrej jakości wiąże się z ryzykiem wytrącania substancji wilgotnych na drodze spalin w kominie. Efektem, jakiego należy się spodziewać w kominie nieodpornym na wilgoć, będzie więc postępujące w czasie zawilgocenie wewnętrznych ścian komina, a wraz z mijającym czasem wilgoć ta będzie migrować przez struktury materiałowe komina. Zdecydowanie zasadne jest więc zaopiniowanie przez Zakład Kominiarski konieczności zabezpieczenia istniejącego komina, mimo że jest w dobrym stanie, dodatkowym wkładem kominowym.

Rozważmy teraz drugi aspekt pytania: czy komin o średnicy 180 mm ma rację bytu? Wymagania producenta odnośnie do geometrii komina (pole przekroju komina oraz jego wysokość) dotyczą komina z cegły, a więc komina o kształcie przekroju kwadratowym lub prostokątnym (nieoptymalnym, bo takim jest przekrój okrągły) oraz o stosunkowo dużej chropowatości ścian (co ma przełożenie na opory przepływu produktów spalania). Sprawdźmy więc: pole przekroju 340 cm2 odpowiada kwadratowi o boku ok. 185 mm.

Analizując obliczeniowo dwa układy, z których jeden stanowi komin kwadratowy o boku 185 mm, wysokości 8 mb i jest kominem nieizolowanym termicznie, a dodatkowo ma powierzchnię ścian o chropowatości obliczeniowej jak dla cegły, a w drugim układzie mamy komin gładki (chropowatość obliczeniowa dla współczesnej ceramiki technicznej i stali), okrągły, o średnicy 180 mm – łatwo wykazać, że mimo mniejszego pola przekroju ten drugi komin osiągnie wartość ciągu kominowego nieznacznie mniejszą niż komin ceglany.

Nieznacznie, ale jednak mniejszą, idąc więc dalej, aby warunki nie okazały się nawet „ciut gorsze”, zaproponowałem klientowi zastosowanie komina stalowego o podanej przez kominiarza średnicy 180 mm, ale wydłużonego o zaledwie 50 cm w stosunku do obecnego komina 8-metrowego, dodatkowo zaizolowanego w przestrzeni zewnętrznej oraz stabilizowanie wkładu stalowego w kanale kominowym z cegły za pomocą materiału izolacyjnego, wełny mineralnej o niewielkiej grubości, dającej się „wcisnąć” do 1-2 cm przestrzeni pozostającej do dyspozycji w kanale ceglanym.

Już wydłużenie komina o pół metra przenosiło wyniki obliczeń ciągu kominowego na właściwy poziom (ciąg o większej wartości niż w 8-metrowym kominie z cegły). Izolacja, której zastosowanie zaproponowałem, nie była już nawet konieczna z uwagi na poprawienie ciągu. Nie zaproponowałem w tym przypadku komina ceramicznego (współczesnego), gdyż ze względu na grubość ścianek wymagałoby to dodatkowego wykonania kosztownej operacji rozfrezowania komina z cegły do pożądanego rozmiaru).

Odpadanie płytek za ściany z kominem

Drugie z zagadnień, jakie chciałbym w skrócie opisać, dotyczy odpadania płytek ceramicznych oraz ściany, do której przylega komin, a raczej wielowarstwowy współczesny system kominowy.

Pytanie od klienta to raczej prośba o ustalenie przyczyn powstania pęknięć i odpadania płytek. Sugestie padające w tym pytaniu ze strony inwestora to możliwość uszkodzeń spowodowana nadmierną temperaturą w kominie, nagłym wzrostem ciśnienia w kominie z powodu tzw. mikrowybuchów lub zapalenia się sadzy.

Wzrost temperatury komina na jego powierzchni zewnętrznej rzeczywiście mógłby być powodem popękania pewnych elementów, być może płytek ceramicznych (z rozszczelnieniem spoin), być może tynku, ale… raczej nie konstrukcji całej ściany. Pęknięcie ściany wiązałbym z poważnym pożarem szalejącym nie tylko w kominie, ale rozprzestrzenionym na zewnątrz komina, do pomieszczeń.

Z drugiej strony pęknięcia widoczne na tynku, mogą być ocenione przez osoby bez doświadczenia jako pęknięcia ścian domu, więc z pewnym sceptycyzmem (ale nie z pewnością!) podszedłem do informacji o pękniętej ścianie.

Popękane lub odspojone płytki bezpośrednio są związane z pęknięciem warstw głębszych („podpłytkowych”), a więc wspomnianego co najmniej tynku. Zagadnieniem do omówienia jest więc szukanie odpowiedzi na pytanie: skąd nadmierna temperatura pojawiła się na zewnętrznej powierzchni komina oraz alternatywnie: czy tynk został prawidłowo położony na ścianie i kominie.

Opisując od końca, warto wiedzieć, że aby tynk położony na kominie lub na obszarze komina i ściany, do której komin przylega, posiadał odpowiednie właściwości, powinien być położony zgodnie z wymaganiami obejmującymi zarówno sposób jego nakładania (tynki cementowo-wapienne są masami najczęściej trójwarstwowymi, o grubości łącznej ok 20-25 mm), jak też zapewnienie mu odpowiednich warunków dojrzewania (dopilnowanie odpowiedniej wilgotności, zabezpieczenie przed tzw. skurczem).

Warto zdecydowanie pamiętać też, że tynk położony na wspólnym obszarze ściany i komina powinien mieć zatopioną w głębszych warstwach siatkę wzmacniającą, a siatka ta powinna obejmować cały komin i być wywinięta na ścianę przy kominie na szerokości co najmniej 50 cm od komina.

W innych przypadkach nawet „normalna” temperatura komina dymowego może wywołać na tynku efekt „pęknięcia w pajęczynkę”, a na styku komina ze ścianą może wystąpić wzdłużne, pionowe pęknięcie, raczej szersze niż zwykła rysa. To jednak nie mój „obszar” badawczy, przyjąłem więc założenie, że tynk jest położony prawidłowo i nie on odpowiada za uszkodzenia płytek. Oczywiście zawiadomiłem klienta o konieczności sprawdzenia faktycznego stanu ściany pod tynkiem oraz tego, czy we wspomnianym wyżej obszarze tynk był położony na siatce.

Poważniej jednak rozważałem możliwość wystąpienia podwyższonej temperatury w samym kominie oraz przeniesienie tej temperatury na jego powierzchnię zewnętrzną. Naliczyłem wstępnie dwie główne możliwości: pożar sadzy oraz uszkodzenia/rozszczelnienie wewnętrznego wkładu w kominie. Jedno i drugie jest praktycznie nie do rozstrzygnięcia bez oględzin komina na miejscu jego wybudowania.

Wizja lokalna

Podczas „wizji lokalnej” do wglądu czekały już protokoły kominiarskie świadczące o tym, że kominem regularnie opiekuje się miejscowy kominiarz (brawo!), a stan powierzchni wewnętrznej ścian kominowych potwierdza to w mojej ocenie. Ścianki miały kolor brudny od osadu, jednak trudno mówić o jakiejkolwiek grubości tego osadu, co potwierdza, że w ciągu ostatnich tygodni/miesięcy komin był oczyszczony z sadzy. Temperatura powierzchni zewnętrznej tynku położonego na kominie (płytki były w tym momencie zdemontowane na całej wysokości pomieszczenia) tylko nieznacznie przekraczała spodziewany poziom.

Ponieważ już wcześniej znałem model kominka i miałem okazję rozmawiać z pracownikiem działu technicznego jego producenta na temat oczekiwanej temperatury spalin, sprawa stała się oczywista po tym, gdy odkute zostały popękane kawałki tynku (w miarę ostrożnie, bo to jednak tynk na ściance komina) oraz wycięty został fragment ścianki betonowego pustaka kominowego (za zgodą mistrza kominiarskiego, który był obecny podczas oględzin).

Wyjęcie tymczasowe tzw. odkrywki (fragment pustaka o regularnym kształcie, który zostanie później wmurowany z powrotem) wykazało, iż komin, który z założenia powinien być trójwarstwowy (wkład z ceramiki technicznej, izolacja z wełny mineralnej, pustak z keramzytobetonu), posiadał tylko dwie warstwy na tym poziomie: ceramikę i keramzytobeton. Dodatkowo tynk na kominie był wprawdzie położony na siatce podtynkowej, jednak nie była to siatka metalowa, lecz z tworzywa sztucznego, wyraźnie zdeformowana, momentami wyglądała, jakby „popłynęła”.

Podsumowanie

Wegług mojego scenariusza nastąpił zbieg trzech niekorzystnych okoliczności (i trudno mi uwierzyć, że gdyby wystąpił tylko jeden z nich, to doszłoby do jakichkolwiek uszkodzeń): kominek po przeładowaniu komory drewnem do spalenia bardzo mocno podniósł temperaturę spalin (o ryzyku takim wiem od działu technicznego producenta kominka), która w nieizolowanej części komina bardzo szybko przeniosła się na zewnętrzny pustak kominowy i rozgrzała także tynk, a dłuższe utrzymywanie tego stanu spowodowało stopienie się siatki, która już nie trzymała geometrii i „puściła” tynk, który zwyczajnie popękał, nie mając wsparcia ze strony siatki.

Mariusz Kiedos

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij