Jak przerobić kocioł zasypowy na kocioł podajnikowy?

Czy kocioł zasypowy można przerobić na kocioł podajnikowy? Można! Przedstawię to w poniższym artykule.

Wielokrotnie przy zakupie nowego urządzenia grzewczego zwraca się uwagę na cenę, koszty eksploatacji, a także wygląd i przyzwyczajenie do dotychczasowego sposobu palenia – z reguły kotła zasypowego.

Czasem zdarza się, że podczas zakupu/poszukiwania kotła sprzedawcy nie zaproponują klientom kupna tzw. podajnika. Nie chodzi tutaj o „wciskanie” na siłę produktu droższego po to, aby zarobić, tylko o to, by pokazać różnicę pomiędzy poszczególnymi urządzeniami (przedstawić zalety i wady). Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ile można zyskać, ogrzewając dom kotłem podajnikowym. Spora część klientów nie miała styczności i nawet nie słyszała o takich rozwiązaniach. Ponadto niektórzy nie są przekonani (i nie dowierzają), że z małego paleniska retortowego można uzyskać podobny (albo dużo lepszy) komfort cieplny niż w zasypowcu.

Nie wyrzucaj kotła!

A co w przypadku, gdy ktoś od kilku lat posiada kocioł zasypowy? Wydaje się, że kocioł jest w dobrym stanie (zabezpieczono powrót) i jeszcze co najmniej kilka lat powinien popracować lub gdy po zakupie (np. po roku palenia) takiego kotła użytkownik dochodzi do wniosku, że może warto byłoby kupić kocioł podajnikowy.

W tej sytuacji może pomyśleć, że szkoda wyrzucać kocioł na złom (bo jest dobry), a sprzedaż używanego nie jest opłacalna. Decyduje zatem, że jak się kiedyś rozszczelni (za kilka lat – pamiętając o poprzednim, który wytrzymał 23 lata), to wówczas następnym kotłem będzie podajnik. Generalnie rezygnuje z myśli o wygodnym spalaniu i żyje dalej.

Kocioł zasypowy – kocioł podajnikowy – rusza przeróbka

Ale czy tak musi być? Niekoniecznie. Alternatywnym rozwiązaniem może być przeróbka kotła zasypowego i zamontowanie w nim podajnika. Ktoś powie: to nie ma sensu, szkoda pieniędzy, nie znamy stanu obecnego urządzenia grzewczego itp. Ale czy na pewno?

Przeróbka, o której mowa, została przeprowadzona w kotle zasypowym z górnym spalaniem z paleniskiem w postaci rusztu żeliwnego – w typowym tzw. miałowcu. Znano stan kotła, ponieważ jakiś czas temu rozszczelnił się na spoinie łączącej bok i tył płaszcza wewnętrznego, a podczas tej naprawy sprawdzono grubość blach, nacinając tył i bok płaszcza wewnętrznego.

Można się było tego spodziewać, ponieważ w kotłach, gdzie występują panele wodne poziome, małe jest prawdopodobieństwo skorodowania dolnych partii wymiennika, nawet w przypadku „zimnego” powrotu (inaczej niż tył wymiennika w kotle z panelami pionowymi – korozja niskotemperaturowa itd.).

Kocioł zasypowy - kocioł podajnikowy - poszczególne etapy prac.

Fot. 2. Poszczególne etapy prac.

 

W tego typu modyfikacjach w grę wchodzą z reguły dwie opcje (czyli miejsca, gdzie można zamontować palnik):

  • z przodu – przykręcając go do drzwiczek dolnych (wersja mało pracochłonna),
  • z boku – ingerując w konstrukcję wymiennika, czyli wykonując otwór i poprzez szereg operacji (o których później) zamontować palnik z lewej bądź prawej strony kotła.

W związku z tym, że wspomniane drzwiczki dolne są niskie (palnik by się nie zmieścił, a nawet gdyby, to nie byłoby miejsca przed kotłem), wybrano opcję drugą, która niosła ze sobą wiele pracy.

Małe pomieszczenie kotłowni

Pomieszczenie kotłowni było bardzo małe, co nie pomagało w pracy: od frontu drzwiczek do ściany około 700 mm, a od prawego boku do ściany 800 mm. Dodatkowo z prawej strony kotła znajdował się bojler dwupłaszczowy i kombinacja rur z instalacji c.o. i c.w.u. Montaż podajnika z lewej strony kotła (dzięki czemu nie byłoby konieczności przerabiania instalacji) nie był możliwy, ponieważ znajdowała się tam droga transportowa (pomijając jej szerokość 600 mm).

Otwór w ścianie, przez który wkładany był podajnik dla kotła podajnikowego

Fot. 3. Otwór w ścianie, przez który wkładany był podajnik.

 

Nie chciano przesuwać kotła w prawą stronę – to rodziłoby kolejne koszty związane z przyłączem urządzenia do komina i przeróbką instalacji.

Wymiana bojlera

Założono, że przy okazji prac kilkunastoletni bojler zostanie wymieniony na większy i przeniesiony będzie w inne miejsce, czyli do drugiego pomieszczenia. W zaistniałej sytuacji trzeba było wziąć pod uwagę fakt, że musi istnieć możliwość wyciągnięcia palnika/ślimaka czy po prostu „normalnego” jego montażu.

Podjęto decyzję o wykonaniu otworu przez ścianę o wymiarach 600 x 600 mm – musiał być stosunkowo duży, żeby wszelkie prace podczas przyszłej eksploatacji przebiegały bez zbędnych emocji, nerwów i wulgarnego słownictwa (co się udało, ponieważ po kilkutygodniowej pracy układ podający został zablokowany kawałkiem drewna znajdującym się w paliwie i trzeba było wyciągnąć ślimaka). Następnie zdemontowano bojler i wycięto rury z instalacji, aby zrobić miejsce do prac.

Poważne roboty

Kolejnym etapem był demontaż prawej obudowy i ocieplenia w postaci wełny mineralnej. Wycięto kanały powietrzne, które pierwotnie doprowadzały powietrze na palenisko i zaznaczono miejsce, gdzie miał powstać otwór. Należy wspomnieć, że w płaszczu zewnętrznym trzeba było wykonać większy otwór (przyjęto 400 x 400 mm) – musiał on być większy od otworu w płaszczu wewnętrznym, aby podczas spawania ramki o gabarytach 300 x 300 był do niej dostęp.

Zdecydowano, że będzie spawana do wymiennika zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Następnie wykonano otwór w płaszczu wewnętrznym i oczyszczono, wyszlifowano wszystkie powierzchnie pod spawanie.

Nowy kocioł podajnikowy – spawanie

Po przyspawaniu ramki metodą MAG(135) wykonano próbę penetracyjną szczelności – na wewnętrzną spoinę naniesiono mieszaninę kredy z wodą, a po wyschnięciu spoinę zewnętrzną pokryto penetrantem. Po odczekaniu 30 minut i pozytywnym wyniku oczyszczono powierzchnie, sczepiono wstawki zamykające płaszcz wodny i również pospawano.

Kolejnym krokiem było napełnienie instalacji wodą, aby spowodować wzrost ciśnienia w kotle, a tym samym sprawdzić szczelność wszystkich wykonanych wcześniej połączeń.

Warto dodać, iż w związku z dużą masą kotła i, tak jak wspomniano wcześniej, małą ilością miejsca w kotłowni, nie obrócono go na lewy bok, aby ułatwić realizację prac spawalniczych. Taka sytuacja spowodowała, że spawacz wykonywał spoiny w kilku pozycjach (nabocznej PB, pionowej z dołu do góry, okapowej PD i naściennej PC). Nie bez znaczenia były tutaj jego umiejętności.

Nowy kocioł podajnikowy – próby szczelności

Po pozytywnym zaliczeniu próby szczelności, a tym samym braku przecieków, wszystkie miejsca w których prowadzone były prace, zostały zabezpieczone przez warstwę farby antykorozyjnej. Następnie zamontowano nowy sterownik obsługujący pracę podajnika i założono obudowę, pamiętając o uzupełnieniu izolacji wełną mineralną. Przez wykonany wcześniej otwór w ścianie wsunięto podajnik ślimakowy i przymocowano go do ramki przyłączeniowej, uszczelniając połączenie sznurem.

Później przykręcono zasobnik na paliwo i wąż napowietrzający łączący układ nadmuchowy palnika z zasobnikiem (jego zasadność opisano już w artykule nr 2/2016 „Magazynu Instalatora” pt. „Kotły na paliwa stałe i wilgoć w zasobniku”.

W międzyczasie zaspawano kanał nawiewowy znajdujący się pomiędzy środkowymi i górnymi drzwiczkami oraz kanały wraz z dyszami doprowadzającymi powietrze z komory paleniskowej w poszczególne partie paleniska.

Kocioł zasypowy – pierwsze rozpalenie

Po zweryfikowaniu poprawności działania wszystkich podzespołów i połączeń wsypano pierwszy worek ekogroszku, a kilka minut później po wypełnieniu układu i gardzieli – rozpalono. Widok działającego paleniska ucieszył domowników, a po pewnym czasie można było poczuć ciepło z grzejników.

Kocioł podajnikowy - pierwsze rozpalenie.

Fot. 4. Kocioł podajnikowy – pierwsze rozpalenie.

 

W kolejnym dniu wymieniono wszystkie drzwiczki na wersje w pełni ocieplone, posiadające sznury uszczelniające i regulację docisku – tego brakowało w „starym” kotle. Ostatnim krokiem było pomalowanie kotła i zasłonięcie otworu w ścianie. Idzie nowe…

Podsumowując, w przypadku posiadania kotła zasypowego, który najprawdopodobniej będzie jeszcze służył wiele lat, warto przemyśleć kwestię przerobienia go na kocioł podajnikowy. Oczywiście ważną kwestią jest zlecenie prac fachowcom, który sprawnie i poprawnie przeprowadzą poszczególne operacje od początku do końca. Należy wspomnieć, że zmodyfikowany kocioł pracuje równie dobrze jak oryginalne kotły podajnikowe.

Warto było… właściciele przerobionego kotła są zadowoleni – sprawuje się wyśmienicie.

Paweł Wilk

Fot. 1. Widok na pierwotne usytuowanie elementów; z prawej strony kotła zasypowego – w ścianie wykonano otwór.

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij