Co mówią przepisy?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami wyloty przewodów kominowych powinny być dostępne do czyszczenia i okresowej kontroli (Dz. U. nr 75 z 2002 r z późn. zm.; par. 146.1).

W związku z powyższym kominiarz miał prawo odmówić formalnego odbioru wybudowanych w domu kominów. Inna sprawa, że „kominiarski odbiór kominów” – czyli dopuszczenie kominów do eksploatacji – powinien się odbyć na etapie znacznie wcześniejszym – jeszcze przed rozpoczęciem ich eksploatacji, np. przed pierwszym uruchomieniem kominka czy kotła grzewczego. Deweloper powinien był o to zadbać, jeszcze zanim dokonał sprzedaży domu właścicielom, których jesienią odwiedził kominiarz myślący, że zastanie komin dopuszczony do eksploatacji, wymagający aktualnie tylko kontroli i ewentualnie usunięcia zanieczyszczeń z wnętrza przewodu.

W drugim przypadku sprawa odpowiedzialności – z punktu widzenia właścicieli oraz mojego, dodam, że wypowiadającego się w tej kwestii zdalnie, bez przyjazdu na miejsce budowy i oczywiście bez wglądu do zgromadzonej podczas budowy dokumentacji – jest nieco trudniejsza. Uświadomiłem jednak właścicielom domu, iż od strony formalnej proces budowlany zawiera kilka etapów, dzięki którym ostateczny wynik powinien być w zasadzie bezbłędny. No właśnie: powinien być… a jednak bardzo często nie jest, a winą za to obarczałbym wystąpienie nieprawidłowości na kilku etapach, prawie nigdy tylko na jednym.

Według prawa budowlanego budowa powinna być prowadzona (pod nadzorem kierownika budowy) zgodnie z projektem oraz sztuką budowlaną, a kolejne etapy budowy są dokumentowane odpowiednimi wpisami do dziennika budowy (potwierdzanymi podpisem kierownika budowy). Projekt przed rozpoczęciem budowy musi zostać zatwierdzony we właściwym organie nadzoru budowlanego.

Po kolei…

Najpierw powinien być wykonany przez projektanta, w sposób zgodny z ustaleniami z inwestorem (ale również w zgodzie z obowiązującymi przepisami) projekt budowlany. Następnie powinien być on złożony w urzędzie celem uzyskania urzędowego pozwolenia na budowę. Urząd, poza sprawdzeniem projektu pod kątem zgodności z miejscowym planem zagospodarowania terenu, ma też szansę na wychwycenie ewentualnych błędów (choć nie powinny one wystąpić, skoro projekt wykonał projektant z odpowiednimi uprawnieniami).

Budując dom bez uzyskania pozwolenia na budowę, mielibyśmy do czynienia z tzw. samowolą budowlaną, co grozić może nakazem administracyjnym usunięcia nawet gotowego domu! Gdy projekt jest zatwierdzony, kolejnym etapem jest poprowadzenie budowy domu w zgodzie z tym projektem. Poszczególne drobne etapy budowy potwierdza wpisem do dziennika budowy kierownik budowy. To on potwierdza, że firma budowlana postępuje prawidłowo, zgodnie z tym, co zawarte jest w projekcie.

Trudno, nie mając dostępu do wszystkich dokumentów związanych z budową tego domu, określić, która osoba biorąca czynny udział w procesie budowlanym ponosi odpowiedzialność za ostateczny rezultat naruszający obowiązujące przepisy. Nie powinno zresztą być to celem mojego postępowania. Zdecydowanie wolę podpowiadać, co zrobić, żeby nie było źle, lub jak naprawić, gdy nie zrobiono dobrze.

Właz w projekcie

Po wyjaśnieniu tych etapów właścicielowi i przetrawieniu przez niego tych wiadomości okazało się, że w projekcie był wyłaz dachowy i ława kominiarska prowadząca do komina. Firma budowlana z jakiegoś powodu zaniechała tu jednak zgodności z projektem i ławy nie zamontowała, a kierownik budowy, mąż kuzynki właściciela, pojawiał się na budowie 1-2 razy w tygodniu, co oczywiście nie wystarczało do tego, żeby dopilnować wszystkiego, co wykonała firma budowlana.

Podpisy potwierdzające wszelkie prawidłowości są, tylko tych prawidłowości momentami zabrakło. Ostatnie zdanie właściciela zwaliło mnie z nóg: „Panie Mariuszu, ale ten nasz kierownik budowy to przecież rodzina i do tego człowiek już mocno starszy, ja wiedziałem, że płacąc mu 500 zł miesięcznie, nie mogę oczekiwać, że będzie tu na budowie częściej. Nie będę przecież teraz się z nim sądził o tę głupią ławę przy kominie”. Cóż powiedzieć poza tym, że to już nie moja sprawa. Właściwie moja rola ograniczyła się do potwierdzenia, że kominiarz ma rację, domagając się dostępu do komina, oraz że wykonanie tego dostępu będzie w takim przypadku spoczywać finansowo i organizacyjnie na właścicielach domu.

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij