Tematyka zaworów antyskażeniowych jest bardzo obszerna. Pełne omówienie tego tematu w jednym artykule jest niemożliwe. Ale…

W poniższym tekście pragnę przedstawić czytelnikom jeden z problemów związanych z prawidłowym montażem armatury – cieknący zawór antyskażeniowy i skutki jakie ta, drobna z pozoru awaria, wywołała.

Krótka historia…

Nieprawidłowy montaż, błędnie wykonana studzienka schładzająca, niewielki wyciek wody z urządzenia oraz brak kontroli i nadzoru nad działaniem urządzenia doprowadził do zagrzybienia ścian hali garażowej oraz znacząco podniósł opłaty za wodę mieszkańcom nowo oddanego budynku. Do tego należy jeszcze doliczyć koszty malowania ścian w całej hali garażowej.

Kilka lat temu na jednym z osiedli w Gdańsku został oddany do użytku budynek mieszkalny 4-piętrowy, jednoklatkowy, w którym zamieszkało 43 lokatorów. Tuż po oddaniu budynku przez dewelopera do zamieszkania większość lokatorów zajęła się wyposażaniem swoich mieszkań, nie interesując się stanem technicznym zainstalowanych instalacji. Większość nowych mieszkańców, którzy kupują obecnie mieszkania, to ludzie młodzi i trudno od nich wymagać znajomości tematu zaworów antyskażeniowych.

Tym zagadnieniem powinien zająć się administrator budynku, gdyż leży to w jego obowiązkach oraz m.in. dlatego, że posiada on klucze do węzła cieplnego i wszelkich pomieszczeń technicznych, do których zwykły mieszkaniec nie ma dostępu. Deweloper wyznaczył zarządcę wspólnoty mieszkaniowej, która to po roku od otrzymania mieszkań wyłoniła na zebraniu spośród swoich członków zarząd wspólnoty, który miał za zadanie reprezentować wszystkich mieszkańców w kontaktach z administratorem posesji. A że reprezentacja taka okazała się bardzo potrzebna, przekonuje poniżej opisana historia.

Pierwszy przegląd gwarancyjny budynku

Po około roku od oddania budynku do zamieszkania wykonawca instalacji sanitarnych zainstalował na przyłączu wodociągowym (na odgałęzieniu do instalacji przeciwpożarowej) izolator przepływów zwrotnych z obniżoną strefą ciśnienia z możliwością nadzoru BA o średnicy 2” wyprodukowanego przez markowego producenta tego typu armatury izolującej. Izolatory przepływów zwrotnych typu BA używane są do zabezpieczenia sieci wodociągowych przed wtórnym zanieczyszczeniem spowodowanym wystąpieniem przepływów zwrotnych. Zainstalowany zawór od momentu zamontowania zaczął przeciekać. Koszt takiego zaworu antyskażeniowego to prawie 5000 złotych, nie mówiąc już o kosztach samego montażu.

Firma instalacyjna, która montowała ten zawór, prawdopodobnie nie przepłukała instalacji z zanieczyszczeń mechanicznych znajdujących się w wodzie wodociągowej lub też zainstalowała zawór, który od samego początku był uszkodzony. Nie można też wykluczyć również, iż zawór antyskażeniowy został nieumyślnie uszkodzony podczas prac montażowych. Po kilku miesiącach od jego zainstalowania w budynku odbył się pierwszy przegląd gwarancyjny, w którym uczestniczyli: przedstawiciele dewelopera (w tym branżyści), zarządca budynku oraz przedstawiciele zarządu budynku z ramienia mieszkańców.

Ja również miałem przyjemność uczestniczyć w tym przeglądzie, podczas którego skupiłem się na kontroli poprawności wykonania instalacji wodociągowych, kanalizacyjnych i ogrzewczych. Podczas przeprowadzonej kontroli w węźle ciepłowniczym, w którym również zostało wykonane przyłącze wodociągowe do budynku zwróciliśmy uwagę przedstawicielom dewelopera i wykonawcy instalacji, iż zawór antyskażeniowy w sposób ciągły przecieka. Przedstawicielka administratora budynku w protokole pokontrolnym napisała, iż: ,,zawór rosi się”. Dla mnie ,,roszenie” się to wykraplanie się pary wodnej na korpusie zimnego zaworu. Tu jednak kapanie wody odbywało się w sposób ciągły. Zawór ten był zainstalowany tuż nad studzienką schładzającą, która stanowi standardowe wyposażenie węzła cieplnego. Studzienka ma za zadanie odebrać spuszczoną gorącą wodę z węzła cieplnego (np. podczas awarii instalacji), schłodzić ją, a następnie za pomocą zainstalowanej na dnie pompy odprowadzić wodę do instalacji kanalizacyjnej.

Zawór antyskażeniowy – wymagania montażowe

W karcie katalogowej prooduktu zapisane jest, że należy zapewnić odpływ z zaworu do kanalizacji w celu odprowadzenia wody z komory pośredniej i tak też uczyniono. Ponadto zawór został zainstalowany nieprawidłowo tuż pod reduktorem ciśnienia.

Wymagania montażowe dla tego typu zaworu (według normy PN-EN1717) są następujące:

  • urządzenie musi być łatwo dostępne,
  • urządzenie nie może być zamontowane w miejscach narażonych na zalewanie,
  • urządzenie musi być zainstalowane w atmosferze niezanieczyszczonej,
  • odpływ do kanalizacji powinien mieć przepustowość wystarczającą do odprowadzenia wody wypływającej przez spust,
  • urządzenie powinno być zabezpieczone przed wpływem mrozu i wysokich temperatur,
  • urządzenie powinno być instalowane w poziomie, z zaworem otwierającym się ku dołowi, zawory kontrolne powinny bez jakichkolwiek trudności umożliwiać prowadzenie badań kontrolnych,
  • urządzenie może być instalowane jedynie w przypadkach, gdy możliwe przepływy zwrotne nie przekraczają przepustowości jego spustu.

Przy montażu izolatora przepływów zwrotnych należy obligatoryjnie:

  • przed izolatorem: zainstalować zawór odcinający oraz filtr osadnikowy,
  • za izolatorem zainstalować zawór odcinający,
  • zapewnić odpływ wody wypływającej przez spust do kanalizacji.

Zawór antyskażeniowy – okresowa kontrola szczelności

Urządzenie to – podobnie jak wszystkie zawory antyskażeniowe z możliwością nadzoru – powinno być kontrolowane co pewien czas na szczelność. Podczas kontroli woda nie powinna cofać się z powrotem do instalacji. Zgodnie z ustawą Prawo Budowlane (art. 62, ust. 1) oraz wytycznymi normy PN-EN 806-5:2012 zawory antyskażeniowe rodziny BA powinny być raz do roku poddawane weryfikacji poprawności działania przez osoby wykwalifikowane w tym zakresie. Do kontroli zaworów rodziny BA służy specjalne urządzenie manometryczne. Cyklicznych pomiarów dokonuje się specjalnym przyrządem serwisowym, którego końcówki podłącza się na górnej pokrywie zaworu.

W praktyce…

Bardzo bliskie sąsiedztwo korpusu reduktora ciśnienia uniemożliwiało zainstalowanie na zaworze antyskażeniowym końcówek pomiarowych – reduktor był zbyt blisko. Brak możliwości podłączenia przyrządu serwisowego nie pozwalał na prawidłową kontrolę szczelności i działania zainstalowanego zaworu. Po wykonaniu przeglądu gwarancyjnego wykonawca instalacji powinien niezwłocznie usunąć usterkę w zaworze antyskażeniowym, aby uniemożliwić dalsze ubytki wody na króćcu zrzutowym do kanalizacji (w tym wypadku do studzienki schładzającej). Minął rok i ponownie odbył się kolejny przegląd gwarancyjny w budynku. Oczywiście jednym z punktów była wizyta w węźle ciepłowniczym, w którym był zainstalowany feralny zawór. Podczas kontroli ponownie stwierdzono, że zawór przecieka, ,,rosi się” i nie został uszczelniony przez wykonawcę instalacji. W protokole pokontrolnym napisano, iż należy niezwłocznie usunąć usterkę.

Czas mijał. Od ostatniej kontroli mijały kolejne miesiące. Któregoś dnia, wiedziony ciekawością, udało mi się zdobyć klucze do węzła ciepłowniczego i po zdjęciu stalowej pokrywy studzienki schładzającej zacząłem zastanawiać się, dlaczego lustro wody (powstałe z cieknącego zaworu) w studzience znajduje się cały czas tak wysoko, powyżej betonowej krawędzi konstrukcji studni i nie uruchamia się wyłącznik pływakowy pompy odprowadzającej wodę z jej wnętrza. Zaintrygowało mnie również, dlaczego na powierzchni lustra wody pływają granulki styropianu. Skąd ten styropian w studzience, skoro nie ma w go w pomieszczeniu.

Zawór antyskażeniowy „się rosił”

Pragnę zwrócić uwagę, iż do studzienki betonowej, która miała bardzo małe rozmiary (głębokość około 50 cm), została wprowadzona tuż pod podłogą rura kanalizacyjna ϕ50 mm odprowadzająca wodę ze zlewu w węźle. Z zainstalowanego zlewu bardzo często korzystali pracownicy wykonujący wszelkie prace wykończeniowe na budynku. To do tego zlewu wpadały fusy od kawy, resztki pożywienia, cekol, farby itp., z którymi musiała sobie poradzić zainstalowana pompa. Zawór antyskażeniowy od momentu jego zainstalowania w obiekcie ciekł (,,rosi się” – według administratora budynku) w sposób ciągły. Pływak pompy zatapialnej, która miała za zadanie odprowadzanie wody ze studzienki do przewodu kanalizacyjnego pod sufitem, nie mógł osiągnąć pozycji pionowej (pomimo skrócenia kabla do wyłącznika pływakowego w pętlę), która uruchamia pompę.

Zawory antyskazeniowe
Fot. 2. Miejsce, w którym woda ze studzienki przedostawała się pod posadzkę. Stalowy pręt z kulką wskazuje szczelinę pod posadzką, do której wpływała woda dalej w kierunku hali garażowej.

Studzienka schładzająca był zbyt płytka, aby pływak mógł osiągnąć pozycję pionową oraz zbyt wąska, aby pływak mógł swobodnie się poruszać w pozycjach góra-dół. Wyłącznik pływakowy ciągle zahaczał o betonowe krawędzie i nigdy nie mógł osiągnąć pozycji pionowej, która uruchamiała pompę w celu odpompowania wody. Woda wyciekająca z zaworu antyskażeniowego wypełniła po brzegi studzienkę, a następnie wylewała się ze studzienki pod szczelną posadzkę z gresu i płynęła dalej w kierunku hali garażowej pod betonową posadzką. To właśnie spod posadzki wypłukiwany był styropian, który unosił się na powierzchni lustra wody.

43 tony wody

W hali garażowej do wysokości 0,5 m na ścianach i słupach pojawiła się pleśń i grzyb. Doszło do destrukcji brudnika i ścian wokół miejsc postojowych. Ucierpiały też detektory gazu usytuowane tuż nad podłogą. Wilgoć poczyniła olbrzymie szkody na ścianach oraz rozpoczęła się destrukcja układów elektronicznych w czujnikach gazu zainstalowanych tuż nad podłogą na ścianach. Znając mniej więcej datę montażu zaworu antyskażeniowego, postanowiłem sprawdzić metodą objętościową, jak wielki wyciek generuje zawór antyskażeniowy do studzienki i ile wody mogło przedostać się pod posadzką hali garażowej przez cały czas od momentu zainstalowania zaworu antyskażeniowego do momentu, w którym dokonałem pomiaru objętości. Z przeprowadzonych obliczeń wyniknęło, iż pod budynek przez niecałe dwa lata przedostało się około 43 m3 wody!

Zawor antyskazeniowy zamontowany na instalacji
Fot. 3. Nieprawidłowo zamontowany zawór antyskażeniowy (tuż pod reduktorem ciśnienia). Brak możliwości podłączenia króćców kontrolnych do pomiaru szczelności na górnej pokrywie zaworu.

Z tą zużytą wodę zapłacili wszyscy mieszkańcy wspólnoty i nawet tego nie zauważyli w swoich rachunkach. Te 43 m3 zostały przypisane paniom sprzątającym budynek i solidarnie obarczono kosztami zużycia wszystkich mieszkańców wspólnoty. Zgromadzona pod posadzką woda poczyniła bardzo duże szkody nie tylko w hali garażowej, ale również w komórkach lokatorskich usytuowanych obok hali garażowej. Zgromadzone w piwnicach kartony, materiały budowlane, drewno zaczęły pleśnieć, a elementy metalowe pokryły się korozją. Konstrukcja budynku na płycie betonowej uniemożliwiała odprowadzanie tej wody do gruntu pod budynkiem. Początkowo wykonawca budynku twierdził, iż pleśń i grzyb na ścianach spowodowane są tym, że budynek był budowany w okresie zimowym i zbyt szybko oddano go do użytkowania, przez co nie zdążył wyschnąć.

Skuteczna interwencja

Po mojej interwencji u dewelopera zawór został naprawiony i przestał cieknąć. Pozostała do rozwiązania kwestia studzienki schładzającej, a konkretnie zwiększenia jej głębokości. Wykonawca budynku wykonał głębszą studzienkę z rury PCW o dużej średnicy. Dzięki temu pływak pompy uruchamia pompę odprowadzającą wodę ze studzienki już od 90% napełnienia. Poprzednia studzienka wykonana z betonu, w której była zanurzona pompa, była w ¼ wypełniona na dnie szlamem, piaskiem, gwoździami, polietylenowymi opaskami zaciskowymi, gruzem, kawałkami drutu i metalu.

Wykonawca budynku nie oczyścił studzienki z zanieczyszczeń tuż przed opuszczeniem budowy. Jak w takich warunkach pompa miała działać poprawnie? Po uszczelnieniu zaworu antyskażeniowego i jego obniżeniu względem reduktora ciśnienia oraz po wykonaniu nowej studzienki deweloper musiał w ramach gwarancji wykonać ponowne malowanie hali garażowej, a to wiąże się już z dużymi kosztami. W niedługim czasie po wykonaniu prac remontowych, zaraz po uszczelnieniu zaworu, grzyb i pleśń ponownie pojawiły się na ścianach hali garażowej. Brak osuszenia ścian przed ponownym malowaniem skutkuje do dziś kolejnymi wykwitami.

Tekst ten dedykuję wszystkim tym, którzy bagatelizują niewielkie przecieki na instalacji, a w szczególności na zaworach antyskażeniowych. Poprawnie działający zawór antyskażeniowy nie powinien ciec w ogóle. Takie ,,roszenie się” może w przyszłości bardzo drogo kosztować.

Andrzej Świerszcz

Fot. 1. Wnętrze węzła cieplnego z przyłączem wody zimnej i studzienką schładzająca w podłodze.

Polecamy także artykuł na temat zaworów antyskażeniowych EA

Prenumerata Magazynu Instalatora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij