Jak to dawniej bywało… Miejsca ustępowe

Szukając inspiracji do kolejnych opowiastek, natknęłam się na prawdziwy skarb: bardzo poważny i bardzo naukowy periodyk poświęcony ściekom i kloakom. Zyskałam dzięki temu świetny materiał, który pozwoli nam cofnąć się w czasie do okresów, które traktowałam dotąd może zbyt pobieżnie. Aby ten skok przez epoki nie był zbyt karkołomny, proponuję przeniesienie się do dziewiętnastego wieku… Miejsca ustępowe, znane wówczas również jako usiadki, stanowiły pewne tabu, bywały kwestią nie tyle intymną, co wstydliwą.

Czytaj dalej...

Jak to dawniej bywało… Chwalebny postęp

Po raz ostatni już wybierzemy się z wizytą do łaźni we wsi Cieleśnica. Przypomnijmy: dziełko o niej popełnił w 1902 r. lwowski inżynier Fonferko. Przyjrzeliśmy się poprzednio konstrukcji poszczególnych części budynku i ich zastosowaniu w procesie przygotowania kąpieli, poznaliśmy też hojnego fundatora, który wzniósł w swojej wsi niezwykle pożyteczny dla dobra publicznego przybytek. Teraz czas na krótką opowieść o jego użytkowaniu. Inżynier Fonferko rzetelnie przelicza koszty prowadzenia opisywanej łaźni ludowej: Łaziennik bierze dziennie po kop. 20. Drzewo najwyżej kop. 50 dziennie. Służba folwarczna liczy 60 osób po 4 osoby na rodzinę, wypada 240 osób, a że łaźnia pracuje 2 dni w tygodniu, t. j. 104 dni, a kosztuje kop. 50 dziennie, co wynosi rb. 72 kop. 80. 5% od równa się rb. 25 – czyli koszt użytkowania, licząc już procent od kapitału, równa się 92 rb. 80 kop. rocznie.

Czytaj dalej...

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies) Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są włączone na "zezwalaj na pliki cookie", aby umożliwić najlepszy z możliwych sposób przeglądania. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub kliknięciu przycisku "Akceptuję", a następnie użytkownik wyraża zgodę na to.

Zamknij